Biznes

Dlaczego rządy ograniczają Facebooka i Google'a

Dlaczego rządy ograniczają Facebooka i Google'a

Zawartość:

    Kurs praktyczny: „Jak założyć firmę”

    Dowiedz się więcej

    Od 2019 roku wiodące firmy IT są narażone na liczne zagrożenia w postaci inicjatyw regulacyjnych i sporów sądowych wszczynanych przez agencje rządowe. Wyzwania te stanowią wyzwanie dla ich modeli biznesowych i wymagają znaczących zmian w podejściu do zgodności. W obliczu rosnącej kontroli ze strony rządu firmy muszą dostosować się do nowych wymogów, aby utrzymać swoją konkurencyjność i minimalizować ryzyko.

    Ograniczenia i ataki korporacyjne obserwuje się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w Europie, zarówno na poziomie Unii Europejskiej, jak i w obrębie rządów krajowych. Podobne trendy obserwuje się w Australii, Indiach i innych krajach. Wygląda na to, że państwa działają nie jak niezależne rządy, ale jak przedstawiciele jednego gatunku biologicznego, który wyczuwa zagrożenie i zaczyna aktywnie konfrontować się z konkurentami.

    Skillbox Media wyjaśnia przyczyny tego zjawiska.

    • Co łączy zwycięstwo Trumpa i strzelaniny w meczetach?
    • Państwa dokręcają śrubę.
    • Walka o główny surowiec ery cyfrowej.
    • Niebezpieczeństwo ze strony wielkich firm technologicznych, które widzimy, to tylko wierzchołek góry lodowej.

    Eksperci, w tym prawnicy, politolodzy i futurolodzy, od ponad dekady ostrzegają przed ryzykiem związanym z nieograniczonym rozwojem korporacji cyfrowych. W 2012 roku Unia Europejska uchwaliła pierwsze prawo ściśle regulujące gromadzenie danych użytkowników. Doprowadziło to do pojawienia się powiadomień o plikach cookie podczas odwiedzania stron internetowych. W połowie pierwszej dekady XXI wieku duże firmy technologiczne, takie jak Facebook i Google, zaczęły regularnie nakładać kary za naruszenie przepisów antymonopolowych. Środki te podkreślają potrzebę regulacji cyfrowych gigantów i ochrony praw użytkowników w obliczu szybko rozwijających się technologii.

    Jednak wiele krajów, w tym Stany Zjednoczone, gdzie działają giganci technologiczni, do niedawna stosowało przestarzałe modele regulacyjne, które nie dorównują erze cyfrowej. Stwarza to bariery dla innowacji i rozwoju technologicznego oraz utrudnia dostosowanie się do dynamicznie zmieniającego się krajobrazu IT. Ważne jest, aby aktualizować podejścia regulacyjne, aby odzwierciedlały współczesne realia i sprzyjały rozwojowi gospodarki cyfrowej.

    Przez dziesięciolecia prawo antymonopolowe w Stanach Zjednoczonych koncentrowało się na cenie i dobrostanie konsumentów, zauważa David Straitfield, felietonista technologiczny „New York Timesa”. Jeśli jednak produkt jest oferowany bezpłatnie, pojawia się pytanie, czy istnieje problem. Ta sytuacja pozwoliła firmom takim jak Amazon, Facebook i Google oferować swoje usługi po wyjątkowo niskich cenach lub za darmo. W rezultacie osiągnęły one znaczący sukces finansowy i zwiększyły swoje wpływy rynkowe.

    Do 2018 roku amerykańskie organy antymonopolowe często przymykały oko na monopolistyczne praktyki dużych firm technologicznych, takich jak Big Tech, a w niektórych przypadkach wręcz je aktywnie wspierały.

    W 2012 roku Amazon osiągnął de facto monopol na amerykańskim rynku e-booków dzięki swojemu urządzeniu Kindle. Firma ustaliła stałą cenę za edycje cyfrowe na poziomie 9,99 USD, co można uznać za dumping, ponieważ cena ta była często niższa od kosztu książki. W odpowiedzi na działania Amazona, duzi wydawcy połączyli siły z Apple, aby podnieść ceny e-booków do 12,99 USD dla użytkowników iPadów. Jednak zamiast podjąć działania przeciwko Amazonowi, amerykański Urząd Antymonopolowy poparł firmę, oskarżając Apple i wydawców o spisek mający na celu utworzenie kartelu. Ta sytuacja uwypukla złożoną relację między gigantami technologicznymi a tradycyjnymi wydawcami w kontekście polityki cenowej na rynku e-booków.

    W 2018 roku świat zdał sobie sprawę z zagrożeń, jakie stwarzają wpływy wielkich firm technologicznych, czyli Big Tech, po tym, jak amerykańscy dziennikarze ujawnili informacje o brytyjskiej firmie zajmującej się analizą danych Cambridge Analytica. Wykorzystywała ona dane osobowe użytkowników mediów społecznościowych do opracowywania strategii kampanii wyborczych na całym świecie. Sprawa ta stała się punktem zwrotnym, podkreślając wagę prywatności i standardów etycznych w branży technologicznej. Od tego czasu opinia publiczna zaczęła uważniej przyglądać się działaniom głównych graczy w przestrzeni cyfrowej i ich wpływowi na procesy demokratyczne.

    Profesor Uniwersytetu Cambridge opracował aplikację do testów psychologicznych, która zbierała dane z kont użytkowników. Praktyka ta naruszała warunki korzystania z usługi Facebooka, ale luka w zabezpieczeniach platformy umożliwiała gromadzenie danych.

    W 2016 roku Facebook odkrył gromadzenie danych od użytkowników i zażądał od Cambridge Analytica ich usunięcia. Pomimo zapewnień firmy o zniszczeniu informacji, nadal wykorzystywała zebrane dane.

    Centrum analityczne stworzyło około 86 milionów profili cyfrowych użytkowników mediów społecznościowych, głównie Amerykanów. Dane te zostały wykorzystane w kampanii wyborczej Donalda Trumpa, w szczególności do targetowanych e-maili skierowanych do niezdecydowanych wyborców. Podkreśla to wagę analizy danych użytkowników we współczesnych kampaniach politycznych i jej wpływ na wybory.

    Ilustracja: Dana Moskvina / Skillbox Media

    15 marca 2019 roku w nowozelandzkim mieście Christchurch doszło do tragedii, która wstrząsnęła całym światem. Dwudziestosiedmioletni terrorysta Brenton Harrison przeprowadził atak na dwa meczety, zabijając 51 osób i raniąc 40. Śledztwo wykazało, że atak był transmitowany na żywo na stronie Facebooka przez około 18 minut. Nagrania z tej przemocy szybko rozprzestrzeniły się w internecie za pośrednictwem platform takich jak YouTube i Reddit. Po tej straszliwej tragedii wielu zachodnich polityków skrytykowało Facebooka i YouTube za niewystarczające wysiłki w walce z ekstremizmem i wezwało do wprowadzenia surowszych regulacji dotyczących treści w mediach społecznościowych. Po tych przełomowych wydarzeniach decydenci w USA i na świecie w końcu dostrzegli zagrożenie, jakie stwarza słabo regulowany sektor Big Tech. Obywatele również zaczęli dostrzegać ten problem, wyrażając obawy dotyczące bezpieczeństwa swoich danych i destrukcyjnego wpływu mediów społecznościowych na rozprzestrzenianie się terroryzmu. W miarę jak społeczeństwo staje się coraz bardziej zależne od technologii, znaczenie ścisłych regulacji staje się oczywiste, co wymaga proaktywnych działań ze strony agencji rządowych.

    Państwowe ataki na korporacje IT zyskały legitymizację i poparcie społeczne. Wydarzenia takie jak skandal Cambridge Analytica i tragedia w Christchurch znacząco podważyły ​​zaufanie do dużych firm technologicznych. Argumenty lobbystów Big Tech, że regulacje mogłyby negatywnie wpłynąć na gospodarkę rynkową, są postrzegane jako mało prawdopodobne. W obliczu rosnących obaw o prywatność danych i wpływ technologii na społeczeństwo, żądania ściślejszego nadzoru stają się coraz bardziej naglące.

    W ciągu ostatniego roku przyjęto kilka inicjatyw ograniczających. Środki te mają na celu regulację różnych obszarów działalności i mogą znacząco wpłynąć na sytuację gospodarczą i społeczną. Każda z tych inicjatyw ma swoje własne cele i konsekwencje, które wymagają starannej analizy i oceny. Ważne jest monitorowanie tych zmian, aby być przygotowanym na potencjalne wyzwania i dostosowywać się do nowych warunków.

    Od października do grudnia 2020 r. Departament Sprawiedliwości USA i prokuratorzy generalni w większości stanów wnieśli trzy pozwy antymonopolowe przeciwko Google. Celem tych pozwów jest zbadanie możliwych naruszeń prawa antymonopolowego związanych z dominującą pozycją Google na rynku wyszukiwarek i reklamy cyfrowej. Działania władz uwypuklają rosnące obawy dotyczące wpływu dużych firm technologicznych na konkurencję i wybór konsumentów.

    Korporacja jest oskarżana o monopolistyczną dominację na rynku reklamy internetowej i zawyżanie cen. Jest również oskarżona o zawieranie umów z innymi firmami, w tym z dużymi producentami komputerów i smartfonów, w celu promowania swoich usług. Działania te budzą obawy wśród konkurentów i użytkowników, którzy domagają się uczciwej konkurencji i przejrzystości na rynku.

    Zgodnie z zarzutami, Google płaci Apple od 8 do 12 miliardów dolarów rocznie za hosting swojej wyszukiwarki w przeglądarce Safari. W innym pozwie zarzuca się Google promowanie swoich usług na swoich platformach ze szkodą dla konkurentów. Na przykład, po wyszukaniu w Google hasła „tłumacz”, Google Translate pojawia się jako pierwszy wynik. Amerykański system sądowy uznaje to za dowód monopolu, podczas gdy przedstawiciele firmy argumentują, że takie praktyki są legalne i naturalne.

    W grudniu 2020 r. Komisja Europejska przedstawiła projekt pakietu ustaw mających na celu ochronę rynku i społeczeństwa przed negatywnym wpływem dużych firm technologicznych. Najsurowsze środki zostaną zastosowane wobec „firm gatekeeper”, z których usług korzysta ponad 45 milionów użytkowników. Na liście tej znajdą się niewątpliwie tacy giganci jak Facebook, Google, Apple, Amazon, Netflix, Booking.com, Spotify i eBay. Formalne dyskusje nad ustawami dopiero się rozpoczynają i mogą one ulec znacznym zmianom, a ich ostateczne przyjęcie może zająć ponad rok. Kluczowe aspekty tych ustaw obejmują regulację algorytmów, ochronę praw użytkowników, zapewnienie przejrzystości działań firm IT oraz zwalczanie monopolizacji.

    • Gatekeeperzy będą musieli zapewnić państwu dostęp do wszystkich danych wewnętrznych;
    • będą mieli zakaz preferencyjnego traktowania swoich produktów w reklamach – na przykład Google nie będzie miał prawa promować swojej platformy chmurowej Stadia w wyszukiwarce;
    • będą mieli zakaz łączenia kont z różnych usług – na przykład automatycznego logowania się na konto YouTube podczas logowania się na konto Gmail. Ta sztuczka pozwala również na gromadzenie danych użytkowników.

    W lutym 2021 roku australijski parlament uchwalił ustawę News Code, która nakłada na Google i Facebooka obowiązek płacenia twórcom treści informacyjnych publikowanych na ich platformach. Ustawodawcy uważają, że ta inicjatywa pozwoli dużym korporacjom o znacznych zyskach wspierać lokalne media, które mocno ucierpiały z powodu ich dominacji rynkowej. Celem ustawy jest przywrócenie sprawiedliwości w branży medialnej i zapewnienie stabilnej przyszłości organizacji informacyjnych w gospodarce cyfrowej.

    Ilustracja: Dana Moskvina / Skillbox Media

    Ustawa wywołała burzę niezadowolenia wśród dużych korporacji. Przedstawiciele Facebooka ogłosili zamiar zablokowania australijskim użytkownikom dostępu do treści informacyjnych, a Google ostrzegło o możliwości zawieszenia swojej wyszukiwarki w Australii. W odpowiedzi na protesty rząd zdecydował się na ustępstwa i dał firmom i mediom dwa miesiące na negocjacje. Jeśli strony nie osiągną porozumienia w wyznaczonym terminie, państwo zainterweniuje i zaproponuje własne warunki.

    W międzyczasie rząd Indii wprowadził nowe przepisy dotyczące kontroli treści online. Usługi są teraz zobowiązane do usuwania „nielegalnych” treści na żądanie rządu i zapewnienia możliwości monitorowania komunikacji użytkowników. Środki te mają na celu wzmocnienie bezpieczeństwa online i zwalczanie rozprzestrzeniania zakazanych informacji.

    Niedawne rozporządzenie wywołało powszechne oburzenie wśród obrońców praw człowieka i krytyków rządu Indii, ponieważ narusza ono kompleksowe szyfrowanie używane przez większość popularnych aplikacji do przesyłania wiadomości. W maju nowe rozporządzenie weszło w życie, a WhatsApp wniósł pozew przeciwko rządowi Indii, argumentując, że wymóg zapewnienia dostępu do rozmów narusza prawo do prywatności. W odpowiedzi władze Indii wskazały, że podobne przepisy zostały uchwalone w takich krajach jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Australia, Nowa Zelandia i Kanada w latach 2018–2020. Sąd nie wydał jeszcze orzeczenia w tej sprawie, a jej rozstrzygnięcie może zająć sporo czasu.

    Na początku czerwca 2021 roku brytyjskie i europejskie organy antymonopolowe wszczęły dochodzenia w sprawie Facebooka. Firma jest podejrzewana o tworzenie przewagi konkurencyjnej w swoich usługach, takich jak Facebook Marketplace i Facebook Dating, poprzez wykorzystywanie swojej monopolistycznej pozycji na rynku. Wkrótce potem francuski urząd antymonopolowy nałożył na Google grzywnę w wysokości 220 milionów euro za nadużywanie siły rynkowej w reklamie internetowej. Wydarzenia te podkreślają rosnącą kontrolę praktyk antymonopolowych dużych firm technologicznych i ich wpływu na rynek.

    Pod koniec czerwca 2021 roku w Australii wprowadzono nową ustawę, która nakłada na firmy obowiązek ścisłego monitorowania treści. Zgodnie z tymi przepisami firmy są zobowiązane do usuwania wszelkich treści nawołujących do przemocy, gróźb i pornografii oraz zgłaszania naruszycieli odpowiednim organom. Ponadto użytkownikom mogą grozić kary za nękanie online, w tym kara do pięciu lat więzienia. Ustawa ma na celu poprawę bezpieczeństwa online i ochronę użytkowników przed szkodliwymi treściami.

    Egzekwowanie przepisów będzie nadzorowane przez wyznaczonego urzędnika państwowego. Wcześniej Facebook, Google i Twitter usuwały kontrowersyjne treści zgodnie ze swoimi wewnętrznymi zasadami. Jednak wraz z nowym prawem cenzura prywatna zostanie skutecznie zastąpiona cenzurą rządową. Doprowadzi to do zmian w podejściu do moderowania treści i odpowiedzialności platform za posty użytkowników.

    W międzyczasie grupa ustawodawców przedstawiła w Kongresie USA pakiet ustaw antymonopolowych mających na celu ograniczenie wpływów firm IT. Pakiet ten zawiera radykalne propozycje, które przewidują znaczące zmiany w regulacjach dotyczących dużych korporacji technologicznych. Inicjatywy te mogą fundamentalnie zmienić sytuację konkurencyjną na rynku technologii i wpłynąć na modele biznesowe wielu firm. Ustawodawcy dążą do zapewnienia uczciwszej konkurencji i ochrony konsumentów w obliczu rosnącej dominacji gigantów technologicznych.

    • Całkowicie i na stałe zakazać korporacjom cyfrowym promowania swoich usług na własnych platformach.
    • Zakazać im przejmowania konkurentów, jeśli wzmocniłoby to ich monopolistyczną pozycję na rynku. Zgodnie z tym przepisem Facebook** nie mógłby kupić Instagrama* i WhatsApp.
    • Zakazać im posiadania firm powodujących konflikt interesów. Na przykład Amazon będzie musiał pozbyć się marki Amazon Basics, która produkuje narzędzia i artykuły gospodarstwa domowego sprzedawane na platformie internetowej wraz z podobnymi produktami innych firm.

    Istnieją poważne powody, by sądzić, że obecne środki to dopiero początek długoterminowej i zakrojonej na szeroką skalę wojny z dużymi firmami technologicznymi. Na przykład senator Elizabeth Warren, senator Partii Demokratycznej w USA, opowiada się za podziałem gigantów, takich jak Facebook, Google i Amazon, na kilka mniejszych, bardziej konkurencyjnych firm. Niniejsza propozycja podkreśla rosnące obawy dotyczące praktyk monopolistycznych i braku konkurencji w przestrzeni cyfrowej, co może negatywnie wpłynąć na konsumentów i małe firmy. Takie działania mogą prowadzić do stworzenia zdrowszego otoczenia rynkowego sprzyjającego innowacjom i poprawie jakości usług.

    Większość środków ograniczających ma na celu ochronę rynków przed monopolem dużych firm technologicznych. Środki te pomagają stworzyć konkurencyjne środowisko, wspierając innowacje i podnosząc jakość usług dla użytkowników. Ochrona przed dominacją gigantów Big Tech promuje bardziej zrównoważony rozwój wszystkich uczestników rynku.

    Walka z monopolami jest ważnym aspektem gospodarki rynkowej i kapitalizmu. Nie jest to polityka antyrynkowa, lecz wręcz przeciwnie, tradycyjne podejście, które pozwala państwu utrzymać zdrowe środowisko konkurencyjne. Monopole mogą negatywnie wpływać na rynek, prowadząc do wyższych cen i niższej jakości usług. Skuteczna polityka antymonopolowa promuje konkurencję, co z kolei poprawia warunki dla konsumentów i przedsiębiorców. Utrzymanie konkurencyjnego rynku jest kluczem do zrównoważonego wzrostu gospodarczego i innowacji.

    Mechanizmy rynkowe opierają się na zasadach konkurencji między producentami. Kiedy jedna firma wypiera wszystkich konkurentów w swojej niszy i staje się monopolistą, zyskuje możliwość niezależnego ustalania cen swoich towarów, co może prowadzić do obniżenia jakości produktów lub zmniejszenia wolumenu produkcji. Adam Smith, jeden z pierwszych teoretyków ekonomii rynkowej, aktywnie opowiadał się za przepisami chroniącymi konkurencję i zapobiegającymi powstawaniu monopoli. Takie środki są ważne dla utrzymania zdrowego klimatu rynkowego i ochrony interesów konsumentów. Konkurencja sprzyja innowacjom, poprawie jakości i niższym cenom, co ostatecznie przynosi korzyści całej gospodarce.

    Google od wielu lat dominuje na rynku wyszukiwarek, przetwarzając prawie 90% wszystkich zapytań z różnych urządzeń. Ponadto YouTube, będący częścią Google, jest największą na świecie witryną do hostingu filmów, gdzie większość treści wideo jest przesyłana i wykorzystywana do ich oglądania.

    Facebook, wraz ze swoimi spółkami zależnymi Instagram i WhatsApp, jest liderem w obszarze mediów społecznościowych i komunikatorów. Jego głównymi konkurentami są przede wszystkim platformy krajowe, takie jak rosyjski VKontakte i chiński WeChat. Amazon z kolei utrzymuje pozycję lidera na globalnym rynku e-commerce, a miesięczna liczba wizyt na jego stronie internetowej jest porównywalna z łączną liczbą wizyt dziesięciu największych firm w tym segmencie. Czynniki te podkreślają dominację Facebooka i Amazona w swoich branżach i ich wpływ na globalną gospodarkę cyfrową.

    Zdecydowana większość aplikacji mobilnych jest pobierana z Google Play i App Store. Platformy te nie konkurują ze sobą bezpośrednio, ponieważ wybór użytkowników często zależy od preferencji smartfona i systemu operacyjnego, a nie od konkretnego sklepu z aplikacjami. Stwarza to warunki, w których mogą ustalać wysokie ceny.

    Uderzającym przykładem zachowań monopolistycznych jest Google na rynku reklamy online. Od czasu przejęcia DoubleClick w 2007 roku Google zdominował branżę reklamy ukierunkowanej. Według pozwu złożonego przez szesnaście stanów USA, Google czerpie zyski od reklamodawców trzykrotnie: po pierwsze, działając jako pośrednik dla sprzedawców powierzchni reklamowej, po drugie, działając jako pośrednik dla reklamodawców i po trzecie, wyświetlając reklamy użytkownikom końcowym. Takie zachowanie rodzi istotne pytania dotyczące konkurencji i uczciwości na rynku reklamy online.

    Amerykańscy prokuratorzy twierdzą, że działania Google doprowadziły do ​​nieuzasadnionego wzrostu cen reklamy online. Wzrost ten negatywnie wpłynął nie tylko na producentów, ale także na wszystkich Amerykanów, ponieważ rosnące koszty reklamy prowadzą do wzrostu cen rynkowych towarów.

    Przedstawiciele korporacji odpowiadają na oskarżenia o monopol, wskazując, że ich kluczowe usługi, takie jak wyszukiwarka Google i portal społecznościowy Facebook, są udostępniane użytkownikom bezpłatnie. Oznacza to, że tradycyjne podejście antymonopolowe nie ma w tym kontekście zastosowania, a mechanizmy rynkowe pozostają nienaruszone. Należy jednak pamiętać, że nawet bezpłatne usługi mogą wpływać na konkurencję i wybór konsumentów, co wymaga głębszej analizy i ewentualnych korekt w polityce antymonopolowej.

    Duże firmy technologiczne, takie jak Google i Facebook, nie tylko oferują swoje usługi użytkownikom, ale także aktywnie gromadzą obszerne dane na ich temat. Dane te stanowią cenny zasób, który – pomijając drobne wydatki techniczne i operacyjne – jest w rzeczywistości pozyskiwany bezpłatnie dla firm. Gromadzenie informacji o użytkownikach pozwala tym gigantom ulepszać swoje usługi, kierować reklamy i zwiększać zyski.

    Ilustracja: Dana Moskvina / Skillbox Media

    Niektórzy badacze, w szczególności brytyjski politolog i ekonomista, Teoretyk Nick Srnicek twierdzi, że dane są fundamentalnym zasobem współczesnego porządku gospodarczego. Tylko firmy high-tech działające w oparciu o zasadę platformy – infrastrukturę definiującą ramy interakcji użytkownika – mogą gromadzić dane. Stawia to tradycyjne firmy w niekorzystnej sytuacji. Firmy platformowe, z dostępem do ogromnych ilości danych, mogą skuteczniej dostosowywać się do rynku i oferować użytkownikom spersonalizowane usługi, co czyni je konkurencyjnymi w gospodarce cyfrowej.

    Google, jedna z wiodących wyszukiwarek, wydobywa znaczną ilość cennych informacji z analizy zapytań użytkowników, co pozwala jej ulepszać wyniki wyszukiwania. Uber, platforma taksówkarska, otrzymuje dane o korkach oraz działaniach kierowców i pasażerów, co pomaga optymalizować trasy i poprawiać jakość usług. Facebook, sieć społecznościowa, oferuje rozbudowane możliwości analizy prywatnych interakcji użytkowników, co pozwala jej lepiej zrozumieć ich potrzeby i preferencje. Wszystkie te platformy pokazują, jak dane mogą być wykorzystywane do poprawy doświadczeń użytkowników i zwiększenia efektywności usług.

    Duże firmy technologiczne nie są monopolistami w swoich branżach, ale Google, Facebook, Amazon i Apple posiadają znaczący udział w rynku przetwarzania danych. Ich modele biznesowe zapewniają im pewne korzyści. Na przykład, im więcej znajomych masz w sieci społecznościowej, tym bardziej jesteś zmotywowany do dołączenia, jak zauważa Srnicek. Zwiększenie liczby użytkowników na platformie pozwala na gromadzenie większej ilości danych, co z kolei napędza ciągły rozwój tych dużych firm. Dzięki temu ich model biznesowy zapewnia im zrównoważony i ciągły wzrost w konkurencyjnym środowisku.

    Jak założyć firmę: od pomysłu do realizacji

    Dowiesz się, jak prowadzić biznes w Rosji w 2025 roku. Dowiesz się, jak wybierać poszukiwane nisze, tworzenie modelu finansowego i przewidywanie ryzyka. W trakcie szkolenia załóż firmę i zacznij zarabiać.

    Dowiedz się więcej