Edukacja

5 wniosków z nowego mechanizmu ukierunkowanych przyjęć

5 wniosków z nowego mechanizmu ukierunkowanych przyjęć

Kurs z zatrudnieniem: „Zawód metodyk od podstaw do PRO»

Dowiedz się więcej

Przestarzały system rekrutacji na studia kierunkowe miał wiele wad. Kandydaci w 2024 roku jako pierwsi zetknęli się z nowymi zasadami rekrutacji na szkolenia kierunkowe. Zmiany te mają na celu usprawnienie procesu rekrutacji i efektywniejszą dystrybucję zasobów w systemie edukacji. Kandydaci mają teraz możliwość otrzymania jaśniejszych warunków przyjęcia i lepszych perspektyw zatrudnienia po ukończeniu studiów. Nowe zasady pomogą stworzyć bardziej przejrzysty i sprawiedliwy proces rekrutacji kierunkowej, co poprawi jakość kształcenia i zadowolenie studentów.

Według przedstawicieli uczelni i osób ubiegających się o szkolenia kierunkowe, nowa procedura wywołała niezadowolenie wielu uczestników. Może to doprowadzić do zmian w mechanizmie po jego początkowym wdrożeniu.

Procedura rekrutacji kierunkowej stała się bardziej dostępna dla Wszyscy.

W poprzednich latach kandydaci i ich rodzice byli zmuszeni znaleźć klienta na szkolenie ukierunkowane z wyprzedzeniem, podpisać z nim umowę, a dopiero potem wziąć udział w konkursie na uczelnię. Z tego powodu rekrutacja ukierunkowana była często postrzegana jako rekrutacja „przez kontakty”: ci, którzy potrafili negocjować z klientem, mieli możliwość wzięcia udziału w konkursie i zdania go nawet z niskimi wynikami na Jednolitym Egzaminie Państwowym, dzięki niskiej lub zerowej konkurencji. Sytuacja się zmienia, a rekrutacja ukierunkowana staje się coraz bardziej dostępna i transparentna, umożliwiając większej liczbie studentów realizację ich ambicji edukacyjnych.

Proces szkolenia ukierunkowanego stał się bardziej przejrzysty i uregulowany. Propozycje klientów są teraz publikowane na publicznie dostępnej platformie „Praca w Rosji”, co pozwala każdemu z dowolnego regionu kraju na odpowiedź na nie. Dzieje się to nie poprzez bezpośredni kontakt z klientem, ale podczas procesu składania wniosków i dokumentów na uczelnię w ramach kampanii rekrutacyjnej. Kandydaci wskazują, że ubiegają się o określoną liczbę miejsc na podstawie konkretnej oferty klienta. Takie podejście upraszcza interakcję między studentami a pracodawcami i sprzyja bardziej efektywnej alokacji zasobów. w systemie edukacji.

Na tym etapie nie ma bezpośredniej interakcji między klientem a kandydatami, co eliminuje możliwość nepotyzmu. W rezultacie wszyscy zainteresowani kandydaci konkurują o konkretną ofertę od przyszłego pracodawcy. Pozwala to na wybór najodpowiedniejszego kandydata na podstawie jego wyników. Następnie klient zawiera z wybranym kandydatem umowę o szkolenie ukierunkowane. Takie podejście wydaje się logiczne i uczciwe, zapewniając obiektywność procesu selekcji.

W lipcu Rosobrnadzor przedstawił statystyki wskazujące na znaczne zainteresowanie platformą szkoleń ukierunkowanych. Obecnie 17 800 pracodawców opublikowało ponad 76 200 ofert pracy, oferując 163 300 umów na szkolenia ukierunkowane w programach kształcenia zawodowego na poziomie wyższym i średnim. Do 23 lipca kandydaci na studia złożyli 129 000 aplikacji, co wskazuje, że liczba aplikacji w tym czasie była niższa niż całkowita liczba ofert. Może to wskazywać na potrzebę aktywniejszej promocji szkoleń ukierunkowanych wśród studentów i potencjalnych pracodawców.

Ponownie zaobserwowano zauważalny niedobór w miejscach docelowych.

Ponieważ liczba otrzymanych wniosków była niższa od wymaganej, nie udało się w pełni wypełnić docelowej kwoty.

Do 19 sierpnia wicepremier Dmitrij Czernyszenko poinformował, że w ramach limitu docelowego przyjęto 38 800 osób ze 145 000 miejsc. Zatem obsadzono tylko około 27% całkowitej liczby miejsc w ramach limitu docelowego. Nie oznacza to, że rekrutacja w ramach limitu docelowego zakończyła się fiaskiem, ponieważ limit obejmuje miejsca, na przykład na studia stacjonarne, na które rekrutacja jeszcze się nie zakończyła. Jednak wiele miejsc przeznaczonych dla studentów objętych limitem docelowym pozostało nieobsadzonych i wróciło do konkursu ogólnego. W rezultacie o te miejsca zaczęli ubiegać się stali kandydaci, a nie studenci objęci limitem docelowym. Podkreśla to potrzebę udoskonalenia mechanizmów rekrutacji docelowej i efektywniejszego wykorzystania przydzielonych zasobów.

Zdjęcie: Drazen Zigic / Shutterstock

W Państwowym Uniwersytecie Technicznym im. Baumana w Moskwie, Według oświadczenia rektora Michaiła Gordiny, limit miejsc został zapełniony w 66%. Na UrFU, według komisji rekrutacyjnej, zajęta była tylko jedna czwarta miejsc docelowych. Tatiana Krasnowa, rektor Chakaskiego Uniwersytetu Państwowego im. N.F. Katanowa, zauważyła w wywiadzie, że ich uczelnia zapełniła 70% limitu, dodając, że podobną sytuację obserwuje się na większości uniwersytetów. Świadczy to o zapotrzebowaniu na ukierunkowane szkolenia i znaczeniu współpracy uniwersytetów z przemysłem.

Według informacji przedstawionych na posiedzeniu rządu przez wicepremier Tatianę Golikową, limit miejsc różni się w zależności od grupy specjalności. W dziedzinie opieki zdrowotnej i nauk medycznych zajętych było 72,7% limitu, podczas gdy programy rolnicze mają znacznie niższy wskaźnik – zaledwie 46,6%. Świadczy to o różnicach w zapotrzebowaniu na programy edukacyjne i może wpłynąć na przyszłą dystrybucję zasobów w tych obszarach.

Problem niewypełnionych limitów docelowych pozostaje istotny. Rektorzy uniwersytetów zauważają, że kandydaci postrzegają rekrutację ukierunkowaną przede wszystkim jako opcję zapasową, a nie priorytet. Wprowadzenie nowej procedury nie doprowadziło do znaczących zmian w tej sytuacji. Konieczne są dodatkowe działania w celu zwiększenia atrakcyjności edukacji ukierunkowanej, tak aby kandydaci postrzegali ją nie jako alternatywę, ale jako cel nadrzędny. Obecnie zainteresowanie zatrudnieniem ukierunkowanym pozostaje niskie. Jednak w niektórych kierunkach studiów, zwłaszcza na kierunkach medycznych, edukacja ukierunkowana jest najskuteczniejszym sposobem uzyskania miejsca finansowanego ze środków publicznych, ponieważ znaczna część tych miejsc jest przydzielana właśnie w ramach limitu docelowego. Według Ministerstwa Rozwoju Cyfrowego, wiodące uniwersytety medyczne stały się najpopularniejsze wśród kandydatów ubiegających się o kształcenie ukierunkowane. Co więcej, Uniwersytet Państwowy w Sankt Petersburgu jest również jednym z liderów w zakresie rekrutacji studentów z miejscami ukierunkowanymi. Nowa procedura nie zwiększyła znacząco popularności edukacji ukierunkowanej, ale znacznie zwiększyła dostępność tego programu dla wszystkich. Obecnie szkolenia ukierunkowane stały się atrakcyjniejszą opcją dla osób poszukujących miejsca w instytucji edukacyjnej finansowanego przez państwo. Taka dostępność pozwala większej liczbie studentów skorzystać z możliwości otrzymania edukacji finansowanej przez państwo.

Klienci byli niezadowoleni, że nie mieli wpływu na wybór kandydatów.

Zgodnie z nową procedurą klienci, tacy jak organizacje, przedsiębiorstwa i wydziały, są pozbawieni możliwości wstępnej selekcji kandydatów pod kątem szkoleń ukierunkowanych przed ich przyjęciem. Tę zmianę trudno uznać za pozytywną. Brak wstępnej selekcji może uniemożliwić organizacjom wybór najodpowiedniejszych kandydatów, co ostatecznie wpłynie na jakość szkoleń specjalistycznych.

Z jednej strony środek ten ma na celu wyeliminowanie ryzyka korupcji w procesie rekrutacji. Z drugiej strony ogranicza on możliwość wyboru potencjalnych pracowników przez klientów działających w dobrej wierze. Nie mają oni możliwości oceny rzeczywistego zainteresowania kandydata proponowaną pracą, ani tego, czy traktuje ją jedynie jako opcję zastępczą przed podjęciem pracy finansowanej ze środków publicznych. Co więcej, sami kandydaci mają trudności z oceną atrakcyjności przyszłego zatrudnienia, ponieważ informacje zawarte we wniosku o szkolenie docelowe są bardzo ograniczone. Stwarza to przeszkody zarówno dla pracodawców, jak i studentów, wymuszając rewizję obecnego podejścia do procesu szkolenia docelowego.

Michaił Gordin, rektor Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Technicznego im. Baumana, słusznie zauważył, że w dzisiejszych czasach firmy nie mogą mieć pewności, że student przyjęty na dane stanowisko pozostanie w firmie. Często studenci ci nie mają możliwości interakcji z klientem ani poznania samej firmy przed rozpoczęciem kariery. Podkreśla to wagę interakcji między instytucjami edukacyjnymi a firmami, która pozwala studentom lepiej zrozumieć rynek pracy i ich przyszłe perspektywy zawodowe. Nawiązywanie takich kontaktów pomaga w wychowaniu bardziej pewnego siebie i przygotowanego pokolenia specjalistów, gotowych na wyzwania stawiane przez środowisko zawodowe.

Zdjęcie: VH-studio / Shutterstock

Pracodawcy, według informacji Kommiersanta, dążą do rozszerzenia kryteriów selekcji studentów na przyszłe wakaty. Chcą brać pod uwagę nie tylko wyniki egzaminów państwowych, ale także inne czynniki, które mogą wskazywać na potencjał kandydata. Takie podejście pozwoli pracodawcom znaleźć bardziej odpowiednich pracowników, gotowych sprostać wymaganiom współczesnego rynku pracy.

Problemem był fakt, że kandydaci mogli odpowiedzieć tylko na jedną ofertę w ramach limitu miejsc.

Niektórzy rektorzy wyrazili niezadowolenie z nowej procedury rekrutacyjnej, która ogranicza kandydatów do odpowiedzi tylko na jedną ofertę od pracodawców w ramach limitu miejsc. Prowadzi to do sytuacji, w której studenci konkurują wyłącznie o najatrakcyjniejsze oferty. W rezultacie, jeśli nie zostaną przyjęci na wybrany kierunek, nie będą mogli aplikować na inne oferty, na które mieliby szansę. Taka sytuacja stwarza dodatkowe komplikacje i ogranicza wybór kandydatów, co wymusza rewizję obowiązujących zasad.

Docelowy limit miejsc na uczelni można doprecyzować, tak aby każdemu kandydatowi na szkolenie kierunkowe przydzielano osobną liczbę miejsc. W takim przypadku dla każdego limitu tworzona jest lista rankingowa kandydatów, co skutkuje unikalnym wynikiem zaliczenia dla każdej grupy. Kandydat może zostać przyjęty w ramach limitu docelowego tylko wtedy, gdy znajdzie się wśród osób, które pomyślnie zakwalifikują się do określonej liczby kontraktów określonych we wniosku, do którego aplikował. Innymi słowy, przyjęcie zależy od jego sukcesu w tym minikonkursie na konkretną ofertę. Podejście oparte na limitach docelowych w dystrybucji miejsc na uczelniach zapewnia uczciwość i przejrzystość procesu rekrutacji studentów.

Jeśli kandydat nie przejdzie konkursu, ale uczelnia nadal ma wolne miejsca w ramach limitu docelowego na tym samym kierunku, nie ma prawa ubiegać się o te miejsca, nawet jeśli są one oferowane przez innych klientów lub tego samego klienta. Uczelnia nie może również przyjąć kandydata na te wolne miejsca, nawet jeśli brakuje miejsc.

W rezultacie klienci nie byli w stanie przyciągnąć wystarczającej liczby studentów, a uczelnie nie wypełniły limitów przyjęć. Kandydaci ubiegający się o przyjęcie w ramach programu ukierunkowanego byli zmuszeni aplikować na ogólnych warunkach.

Sytuacja z punktami zaliczeniowymi jest niejednoznaczna.

Punkt docelowy przyjęć na uniwersytety często spotyka się z krytyką ze względu na możliwość przyjęcia kandydatów z niskimi wynikami. Stwarza to ryzyko, że wykształcenie otrzymają osoby słabo przygotowane, co jest szczególnie ważne w przypadku zawodów wrażliwych, takich jak lekarze i inżynierowie. Jakość kształcenia i poziom wyszkolenia specjalistów mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo i dobrobyt społeczeństwa, dlatego konieczna jest staranna ocena systemu przyjęć w ramach programu ukierunkowanego i wdrożenie działań mających na celu podniesienie wymagań stawianych kandydatom.

Nie jest jasne, czy nowa procedura skutecznie rozwiązała problem dostępności szkoleń ukierunkowanych dla szerokiego grona odbiorców. Zależy to bezpośrednio od popularności wybranego programu. W przypadku rekrutacji ukierunkowanej, podobnie jak w rekrutacji standardowej, ważnym czynnikiem staje się nie tylko popyt na specjalizację, ale także atrakcyjność konkretnych ofert pracy. Dlatego sukces szkoleń ukierunkowanych będzie zależał od kombinacji tych czynników, co może wpłynąć na liczbę kandydatów.

Kandydaci, którzy wykazują niewielkie zainteresowanie inżynierią radiową, napotykają dodatkowe trudności w dostaniu się na ten kierunek ze względu na obowiązkowy wymóg trzyletniego doświadczenia zawodowego i niskie wynagrodzenie. Ten wymóg sprawia, że ​​inżynieria radiowa jest jeszcze mniej atrakcyjna dla młodych ludzi. Jednocześnie na wiodących uniwersytetach medycznych, cieszących się dużą popularnością wśród kandydatów, znaczna część miejsc finansowanych ze środków publicznych jest przydzielana w ramach limitów. Oznacza to, że rekrutacja ukierunkowana staje się w praktyce podstawową metodą rekrutacji dla osób bez świadczeń lub specjalnych uprawnień. W rezultacie na oferty skierowane do konkretnych kandydatów odpowiadają tylko ci, którzy naprawdę chcą dostać się na tę uczelnię. Zwiększa to konkurencję opartą na wynikach i czyni ją równie intensywną, jak w innych prestiżowych instytucjach edukacyjnych. Dlatego kandydaci muszą wziąć pod uwagę wszystkie te aspekty przy wyborze programu i uczelni.

W 2024 roku popularność różnych ofert skierowanych do konkretnych kandydatów była bardzo zróżnicowana. Na niektórych kierunkach kandydaci rywalizowali zaciekle, a studenci z relatywnie wysokimi wynikami byli przyjmowani. Tymczasem na innych kierunkach limity miejsc pozostały niewypełnione, co doprowadziło do przyjęcia wszystkich kandydatów, także tych z niskimi wynikami. Podkreśla to różnorodność zapotrzebowania na programy edukacyjne i znaczenie wyboru kierunku dla przyszłych studentów.

Zdjęcie: Ground Picture / Shutterstock

W Moskiewskim Instytucie Fizyka i Technologia (MEPhI), według kanału telegramu „Wrzenie”, student został przyjęty na MEPhI w ramach limitu docelowego z wynikiem 177 punktów na trzech egzaminach. Jest to o 100 punktów mniej niż średni wynik przyjętych studentów w tym roku. Sytuacja jest jeszcze bardziej alarmująca na uniwersytetach regionalnych: kanał telegramu „Nauka i Uniwersytety” poinformował o studencie przyjętym w ramach limitu docelowego na Rostowski Uniwersytet Medyczny, który uzyskał zaledwie 122 punkty. Fakty te uwypuklają tendencję spadku zdawalności w niektórych instytucjach szkolnictwa wyższego, co rodzi pytania o jakość przygotowania kandydatów i warunki konkurencji. Programy nieobjęte limitem docelowym, które są priorytetem dla państwa, ale cieszą się mniejszą popularnością wśród kandydatów, często przyjmują studentów z niskimi wynikami. Dla uniwersytetów ważne jest, aby obsadzić jak najwięcej miejsc finansowanych przez państwo przed zakończeniem rekrutacji, dlatego instytucje edukacyjne takie jak Tomski Państwowy Uniwersytet Radioelektroniki i Systemów Sterowania (TUSUR) są gotowe przyjąć wszystkich kandydatów na programy priorytetowe, pod warunkiem spełnienia co najmniej minimalny próg punktowy. Pozwala to uczelniom nie tylko obsadzić miejsca, ale także zwiększyć zainteresowanie kierunkami technicznymi, które mają istotne znaczenie dla rozwoju gospodarki i technologii kraju.

Czytaj także:

  • Zmieniono zasady ustalania limitów na szkolenia kierunkowe
  • Jak ocenić prawdopodobieństwo otrzymania miejsca finansowanego przez państwo na konkretnej uczelni
  • 15% kandydatów zmieniło swoje plany rekrutacyjne w trakcie kampanii rekrutacyjnej
  • Najpopularniejsze kierunki studiów w 2024 roku: pierwsze wyniki