Treść:

Kurs z zatrudnieniem: „Zawód metodyka od podstaw do PRO”
Dowiedz się więcejW tym przypadku można zauważyć, że istnieje jeszcze jeden uprzedzenie, które ujawnia się wraz z pierwszym. Wczoraj usłyszałem to w rozmowie z pewną, na pierwszy rzut oka, porządną osobą. Zadawał pytania o szkołę i z charakterystycznym uśmiechem zauważył, że być może szkoła dla chłopców jest ciekawsza niż dla dziewcząt i dlatego ją wybrałeś.
Nauczycielka planowała oferować prywatne lekcje w szkole, ale spotkała się ze sprzeciwem rodziny. Odmówiono jej zgody, argumentując, że jest to niewłaściwe ze względu na wiek ucznia. Takie konwencje i normy zachowania są zastanawiające: czy nie wypada pomagać komuś w dążeniu do nauki? Nasze społeczeństwo często zaniedbuje znaczenie edukacji, a czasami potępia tych, którzy chcą dzielić się swoją wiedzą. Uważam, że takie uprzedzenia jedynie wzmacniają negatywne postrzeganie i utrudniają rozwój konstruktywnego dialogu na temat znaczenia nauczania i mentoringu.
Nie tyle interesują mnie opinie, co ci, którzy widzą tylko negatywy. Reputacja szkoły jest dla mnie niezwykle ważna, dlatego muszę być niezwykle ostrożna w swoich wypowiedziach na jej temat. Każda informacja może zostać zinterpretowana negatywnie. Gdyby ci ludzie, którzy tak szybko oceniają, dostrzegli szczere i życzliwe relacje między nami a starszymi uczniami, ich opinie mogłyby się zmienić. Mogliby docenić powagę, zaufanie i wrażliwość, jaką darzymy się nawzajem. Być może skłoniłoby ich to do refleksji nad własnymi uprzedzeniami. Niemniej jednak musimy być przygotowani na krytykę i pogodzić się z tym, że takie „ciernie” pojawią się po drodze.
W swojej książce „Dziennik nauczycielki szkółki niedzielnej i inne prace” (Wydawnictwo Common Place, 2020) Emilia Kislinskaja-Wachterowa dzieli się swoim wyjątkowym doświadczeniem nauczania i wychowywania dzieci. Autorka ukazuje znaczenie wychowania duchowego i moralnego w szkółce niedzielnej, odzwierciedlając swoje obserwacje i refleksje na temat roli nauczyciela w życiu dziecka. Tekst zawiera cenne porady i metody, które pomogą nauczycielom i rodzicom lepiej zrozumieć potrzeby dzieci i stworzyć komfortowe środowisko edukacyjne. Praca zainteresuje nie tylko specjalistów od edukacji, ale także każdego, kto dąży do harmonijnego rozwoju młodego pokolenia.
Kontekst
Emilia Orestovna Kislinskaja-Wachterowa, autorka wspomnień, założyła w Tambowie w 1889 roku bezpłatną szkołę niedzielną dla mężczyzn. Instytucje te powstały w ramach ruchu ludowego, którego celem było zapewnienie zwykłym ludziom podstawowej edukacji. Powstanie takich szkół przyczyniło się do wzrostu umiejętności czytania i pisania oraz poszerzyło możliwości rozwoju społecznego i kulturalnego ludności.
Nauczyciele w tych placówkach edukacyjnych pracowali nieodpłatnie, co można uznać za formę współczesnego wolontariatu. Uzyskanie jednak zgody władz na otwarcie każdej takiej szkoły było niezwykle skomplikowane. Urzędnicy obawiali się, że uczniowie nie tylko zdobędą umiejętność czytania i pisania, ale także będą podatni na wpływy idei liberalnych.
W „szlachetnym” społeczeństwie, jak pokazuje ten fragment, stosunek do entuzjastycznych nauczycieli był złożony i sprzeczny. To wyjaśnia, dlaczego wielu z nich nie pozostawało długo w takich placówkach edukacyjnych.
Szkoła została stworzona przede wszystkim dla dorosłych analfabetów i półanalfabetów, ale w rzeczywistości jej skład okazał się dość zróżnicowany. Jak wspominała Emilia Orestovna, większość uczniów miała od 10 do 14 lat. Ponadto w klasie było kilku nastolatków w wieku 16-18 lat, a także kilka osób w wieku 20-28 lat. Poziom przygotowania uczniów był zróżnicowany. Wśród bardziej dojrzałych uczniów wyróżniał się Szitikow, były żołnierz, który również dążył do doskonalenia umiejętności czytania i pisania.
Żołnierz Szitikow to interesująca postać, jak opisuje go Kislinskaja-Wachterowa. Ma 28 lat, jest żonaty i ma dzieci. Obecnie pracuje jako urzędnik w kwatermistrzostwie. Szitikow nauczył się sam czytać i pisać, a także pobierał lekcje arytmetyki u seminarzysty. Teraz stara się przygotować do egzaminu na stopień oficerski. Na zajęciach wykazuje wyjątkową uwagę i powagę. Dziś poprosił mnie o zadanie mu pracy domowej i był bardzo zadowolony, gdy zaproponowano mu dodatkowe lekcje w wolnym czasie, na przykład podczas śpiewu, w którym nie bierze udziału.
W wieku 28 lat Emilia Orestovna dorównywała poziomem swoim starszym uczniom. Pozostała niezamężna, ale wkrótce wyszła za mąż za Wasilija Porfiriewicza Wachterowa, który również był nauczycielem i działał w oświacie publicznej.
Więcej informacji o tej szkole znajdziesz w naszym poprzednim artykule. Pełna wersja wspomnień Kislinskiej-Wachterowej jest dostępna zarówno w wersji drukowanej, jak i na stronie internetowej „Prożyto”.
Przeczytaj również:
- „Nauczanie sprawiało mi przyjemność”. Jak Ciołkowski został nauczycielem
- Ile zarabiali nauczyciele i jak żyli w Imperium Rosyjskim
- Wodowozowa o tym, jak uczyli się i zdawali egzaminy w Smolnym
- Lew Tołstoj o złej szkole

