Edukacja

„Nie ma pracodawcy na rynku edukacyjnym, który nie płaci”

„Nie ma pracodawcy na rynku edukacyjnym, który nie płaci”

Kurs z zatrudnieniem: „Zawód metodyka od podstaw do PRO”

Dowiedz się więcej

Od 2015 roku Dyrektor ds. Kształcenia Online w Wyższej Szkole Ekonomicznej odpowiada za rozwój i wdrażanie kursów uniwersyteckich na różnych platformach edukacyjnych, w tym na platformie własnej uczelni. Pod jej kierownictwem organizuje również coroczną międzynarodową konferencję poświęconą nauczaniu online eSTARS, która odbywa się we współpracy z Coursera. Konferencja ta staje się ważną platformą do dyskusji o aktualnych trendach i perspektywach w edukacji online.

Przedstawiamy Państwu wpis Evgenii z Facebooka, w którym dzieli się ona swoimi przemyśleniami na temat barier utrudniających interakcję między uniwersytetami a firmami EdTech. To ważny temat, ponieważ efektywna współpraca między instytucjami edukacyjnymi a firmami technologicznymi może znacząco poprawić jakość kształcenia i wdrażanie innowacji. Evgenia porusza kluczowe kwestie, które wymagają uwagi, aby pokonać istniejące przeszkody i stworzyć bardziej produktywne środowisko współpracy.

W 2023 roku rosyjskie firmy z branży technologii edukacyjnych aktywnie dążą do integracji z rynkiem szkolnictwa wyższego poprzez partnerstwa z uniwersytetami. Niektóre z tych inicjatyw odnoszą większe sukcesy niż inne, co pokazuje różnorodność podejść i strategii w tym sektorze.

Temat analizy przeszkód, z jakimi borykają się uniwersytety i firmy, jest istotny i wieloaspektowy. Ważne jest, aby uchwycić kluczowe myśli i obserwacje, aby uniknąć ich utraty w przyszłości. Przyczyny tych trudności mogą być różne, w tym czynniki organizacyjne, brak zasobów i brak jasnej strategii. Uniwersytety i firmy często borykają się z nieskuteczną komunikacją w swoich zespołach, co prowadzi do nieporozumień i opóźnień w projektach. Warto również zauważyć, że dynamicznie zmieniające się otoczenie zewnętrzne wymaga od organizacji elastyczności i zdolności adaptacji. Te aspekty należy uwzględnić przy opracowywaniu planów i strategii, aby zminimalizować potencjalne przeszkody i zapewnić pomyślny rozwój.

Rynek pracy i rynek edukacyjny to nie to samo

Uczelnie i firmy często nie rozumieją specyfiki produktu i rynku, dla którego tworzone są programy edukacyjne. Pamiętam pewną historię: trzy lata temu, na konferencji w Skolkovo, uczestniczyłem w dyskusji przy okrągłym stole, podczas której dyskutowano o tym, że uniwersytety nie biorą pod uwagę potrzeb rynku pracy i nie spełniają wymagań pracodawców. W dyskusji tej nie było przedstawicieli uniwersytetów, więc postanowiłem interweniować i starałem się przekazać swój punkt widzenia.

Uczelnia nie odpowiada na potrzeby rynku pracy, lecz na wymagania rynku edukacyjnego. Dzieje się tak dzięki gotowości konsumentów do inwestowania w edukację, którzy z kolei otrzymują informacje i sygnały z rynku pracy.

Pracodawca nie istnieje na rynku edukacyjnym, jeśli nie zapewnia finansowania. Jego obecność wyraża się pośrednio i nie ma znaczenia, jakie oświadczenia wygłasza ani jakich idealnych słów używa. Kluczem są sygnały, jakie przekazuje przyszłym pracownikom, a nie mediom czy uczestnikom konferencji. Sygnały te kształtują realne postrzeganie pracodawcy i jego rolę w środowisku edukacyjnym.

  • Jeśli sygnał brzmi: „Gdyby wszystko było równe, zatrudnię kogoś z wyższym wykształceniem, nawet jeśli kierownik działu sprzedaży lub product manager go nie potrzebuje”, popyt będzie dotyczył dyplomu, dyplomu z dowolnej uczelni, bez względu na wszystko. Studenci i rodzice będą zgłaszać się na uczelnie z taką prośbą, licząc na uzyskanie przewagi, „gdyby wszystko było równe”.
  • Jeśli sygnał od pracodawcy brzmi: „Cenimy umiejętności programistyczne i konkretny zestaw technologii”, popyt będzie dotyczył kompetencji. Ludzie będą zgłaszać się na rynek edukacyjny z taką prośbą i nie jest pewne, że wybiorą uczelnie oferujące dyplomy.

Obecnie na rynku dostępnych jest kilka ogłoszonych programów online, których grupa docelowa pozostaje niejasna. Programy te mają atrakcyjne, nowoczesne nazwy, mające inspirować pracodawców, ale niestety zainteresowanie studentów nimi nie jest duże. Dzieje się tak, ponieważ wielu instytucjom szkolnictwa wyższego brakuje wystarczających umiejętności marketingowych, a firmy często trzymają się przestarzałych podejść do szkoleń korporacyjnych. W rezultacie, pomimo dostępności innowacyjnych programów, nie trafiają one do potencjalnych studentów. Aby to zmienić, ważne jest uwzględnienie potrzeb zarówno studentów, jak i pracodawców oraz aktywne opracowanie skutecznych strategii promocji produktów edukacyjnych. Pracodawcy nie są gotowi „zasygnalizować” wszystkiego. Często nie potrafią z całą pewnością określić, które umiejętności będą poszukiwane za trzy do pięciu lat. Opracowanie programów edukacyjnych zajmuje około roku, a absolwenci pojawiają się dopiero po ich wdrożeniu. Chociaż nacisk kładzie się na znaczenie umiejętności miękkich i kompetencji cyfrowych, konkretne wymagania dotyczące umiejętności twardych pozostają niepewne w dłuższej perspektywie. Stanowi to wyzwanie zarówno dla instytucji edukacyjnych, jak i osób poszukujących pracy, które chcą sprostać wymaganiom przyszłego rynku pracy.

Na jednej z konferencji prelegent przykuł uwagę publiczności stwierdzeniem: „Jeśli produkt edukacyjny jest rozwijany dłużej niż rok, jest przestarzały i nie ma na niego popytu”. W kontekście szkolnictwa wyższego to stwierdzenie nie jest do końca trafne. Kompetencje w zakresie tworzenia programów edukacyjnych są specyficzne i obecnie koncentrują się na uniwersytetach, a nie na firmach. Firmy nie zawsze wiedzą, jak prawidłowo opracowywać i pakować takie „długie” produkty edukacyjne, co prowadzi do ciekawych i czasami zabawnych sytuacji.

Przyszłe zapotrzebowanie na internetowe dyplomy ukończenia studiów wyższych, a także certyfikaty, mikrodyplomy i inne krótkie formy kształcenia, będzie w dużej mierze zależeć od nastawienia pracodawców. Jeśli firmy będą nadal przestrzegać tradycyjnych wymagań edukacyjnych, może to ograniczyć rozwój alternatywnych formatów. Jeśli jednak pracodawcy zaczną aktywnie uznawać mikrodyplomy i inne krótkoterminowe kwalifikacje, otworzy to nowe możliwości dla osób poszukujących pracy. Rosnące zainteresowanie edukacją online i elastycznymi formami nauczania przyczyni się do zmian na rynku pracy i kształtowania nowych standardów edukacyjnych.

Znam wybitną osobę, która pomimo braku dyplomu, odniosła sukces jako lider projektu w Yandex. Jednak większość pracodawców, w przeciwieństwie do Yandex, nadal uważa dyplom za ważne kryterium zatrudnienia.

Czytaj także:

  • Jak powinny zmienić się centra karier na uniwersytetach?
  • Jak miasta edukacyjne mogą wpływać na rozwój regionalny?
  • Kształcenie ustawiczne: konkurencja czy współpraca?