Edukacja

Niezwykła historia szkoły językowej online: jak znalazła swoją niszę

Niezwykła historia internetowej szkoły językowej: jak znalazła swoją niszę

Szkolenie praktyczne: „Od początkującego do profesjonalisty w tworzeniu kursów online”

Dowiedz się więcej

„Anglomania”

Istota projektu

Oferujemy kursy języka angielskiego online dla dorosłych, gdzie lekcje trwają 15 godzin: Protokoły odbywają się codziennie. Dodatkowo oferujemy specjalne programy dla dzieci i kursy dla firm.

Rok powstania

2018

Link

anglomania.ru

Jeszcze podczas studiów, Daria Waulin rozpoczęła karierę korepetytorki, a zaraz po uzyskaniu dyplomu założyła swoją pierwszą szkołę języka angielskiego w obwodzie moskiewskim.

Pięć lat po założeniu, sieć Anglomania obejmowała pięć placówek edukacji językowej, w których 50 nauczycieli uczyło siedmiu różnych języków. Szkoły te przyjmowały ponad 300 uczniów miesięcznie. Jednak w 2018 roku Daria stanęła w obliczu wypalenia zawodowego i zdecydowała się sprzedać wszystkie swoje placówki. Wkrótce wróciła do korepetycji indywidualnych i ostatecznie przekształciła Anglomanię w szkołę języka angielskiego online, oferującą 15-minutowe lekcje dziennie. Daria nie boi się odważnych eksperymentów – jej kursy obejmowały na przykład „BDSM English” – i nie boi się konkurować z wiodącymi szkołami językowymi online.

Na prośbę Skillbox Media, Daria Vaulina opowiedziała historię swojego projektu.

Początki projektu „Anglomania”

Od najmłodszych lat nie miałam wątpliwości, że moje przeznaczenie jest związane z nauczaniem języka angielskiego. Wyraźnie pamiętam, jak w wieku trzech lat wróciłam do domu po pierwszej lekcji i zorganizowałam prawdziwą lekcję dla moich zabawek, a nawet złapałam kota, żeby go „nauczyć”. W wieku osiemnastu lat, będąc studentką lingwistyki Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Humanistycznego, zaczęłam pracować jako korepetytorka. Rok później wyjechałam do Stanów Zjednoczonych w ramach programu Work and Travel, a następnie, z krótkimi przerwami, odbyłam staż w Hiszpanii i studiowałam w Belgii. Te spotkania z różnymi kulturami i językami zainspirowały mnie i zapragnęłam podzielić się z innymi cudami mówienia w obcych językach.

Kiedy skończyłam studia w 2013 roku, planowałam przeprowadzkę do Kanady, aby być z moim chłopakiem. Jednak papierkowa robota ciągnęła się w nieskończoność i postanowiłam nie siedzieć bezczynnie. Zamiast tego postanowiłam skupić się na własnym projekcie, przynajmniej przez jakiś czas. Tak narodził się pomysł otwarcia mojej pierwszej szkoły języka angielskiego, która mieściła się w małym pokoju w centrum handlowym Nakhabino, gdzie mieszkałam wówczas z rodzicami. Ostatecznie wszystko niespodziewanie się zmieniło i zdałam sobie sprawę, że nic innego mnie nie interesuje, nawet przeprowadzka do Kanady.

Aby przyciągnąć klientów, postanowiłam rozdawać na ulicy ulotki z napisem: „Otwarcie szkoły języka angielskiego”. Mój start był skromny – zaledwie dziesięcioro uczniów i dochód około 12 000 rubli miesięcznie. Jednak wraz ze wzrostem liczby uczniów zacząłem zatrudniać innych nauczycieli i na życzenie dodawałem nowe języki, takie jak hiszpański, francuski i chiński. Zarobienie miliona dolarów w pierwszym roku istnienia szkoły było prawdziwym cudem – nigdy wcześniej nie trzymałem w rękach takiej sumy.

W 2014 roku nasza szkoła przeszła znaczną rozbudowę – zajęliśmy dodatkową przestrzeń w tym samym centrum handlowym. W tym samym roku otworzyłem swoją pierwszą filię, szkołę premium w Pawłowie, elitarnej osadzie domków letniskowych w obwodzie moskiewskim. Czynsze były tam znacznie wyższe niż w Nachabinie, ale przyciągało to zamożnych klientów, chętnych do inwestowania w wysokiej jakości, zindywidualizowane nauczanie. To pozwoliło mi podnieść ceny kursów. Szkoła w Pawłowie miała ogromny wpływ na rozwój Anglomanii – pozwoliła mi zgromadzić fundusze na otwarcie i rozwój dwóch kolejnych filii.

W 2015 roku przedstawiciele sieci edukacyjnej English First zwrócili się do mnie z interesującą ofertą przejęcia Anglomanii na atrakcyjnych warunkach. Zdecydowałem się odmówić, ponieważ w tamtym momencie nie chciałem rozwijać swojego biznesu pod czyjąś marką i byłem zdecydowany stworzyć coś własnego. Niemniej jednak ta oferta była dla mnie miłym komplementem – miło było uświadomić sobie, że tak znaczący gracz na rynku dostrzegł szansę na rozwój mojego projektu.

Zdjęcie: osobiste archiwum Darii Vaulina

Może moja decyzja była błędna, ale z powodu braku doświadczenia popełniłam wiele błędów. Założyłam swoją firmę w wieku 23 lat, kiedy nie miałam jasnego pojęcia, czym jest przedsiębiorczość ani jak wygląda dorosłe życie. Na przykład, nie znałam wtedy nawet podstaw etyki pracy. Zafascynowały mnie amerykańskie książki, takie jak „Tough Management” Dana Kennedy'ego, które zalecały ścisły nadzór nad pracownikami i zwalnianie ich bez wahania, zamiast budowania relacji opartych na zaufaniu. Wierzyłam, że to jest właściwy sposób działania. Niedawno, zatrzymując się w kawiarni, spotkałem młodego mężczyznę czytającego tę książkę i pomyślałem: „Za dziesięć lat porozmawiamy o tym z nim”.

Eksperyment z odważnym humorem jako droga do sukcesu

W 2016 roku zupełnie niespodziewanie pojawił się projekt, który przyciągnął do Anglomanii znaczną liczbę nowych studentów. Wszystko zaczęło się, gdy jeden z moich studentów, podczas gdy łączyłem rolę założyciela i dyrektora szkoły z nauczaniem, stale nie odrabiał prac domowych. Żartobliwie powiedziałem mu: „Jeśli następnym razem przyjdziesz bez odrobienia zadań, będziesz mi winien 30 000 rubli”. Przyjął to bez problemu, pojawił się na kolejnej lekcji z odrobioną pracą i nigdy więcej nie spóźnił się z terminem. W ten sposób pomyślnie rozwiązaliśmy ten problem, a on ukończył kurs, osiągając swój cel. Później uśmiechnął się i zauważył: „To brzmi jak BDSM English; powinieneś stworzyć taki kurs”. Pomyślałem: „Czemu nie?”. Czemu nie spróbować zorganizować kursu online? Do tej pory wszystkie zajęcia w mojej szkole odbywały się wyłącznie stacjonarnie.

Warto zauważyć, że w tamtym czasie byłem osobą głęboko religijną, a temat, który omawialiśmy, wydawał mi się dość odległy, a nawet nietypowy. Jednak sam pomysł wywołał uśmiech na mojej twarzy, ponieważ wydawał się oryginalny. Skontaktowałem się z zespołem marketingowym, przedstawiłem swój pomysł i poprosiłem o zaproponowanie innej nazwy. Zapewnili mnie jednak, że nie wymyślą nic lepszego i że nazwa idealnie pasuje do takiego kursu. Ostatecznie zdecydowaliśmy się zachować nazwę „BDSM English”.

Stworzyliśmy landing page, a następnie zaczęliśmy otrzymywać zgłoszenia od zainteresowanych osób, ale nadal nie byłem pewien, jak dopracować koncepcję. Ostatecznie zdecydowałem się na intensywny format szkolenia: 30-dniowy kurs obejmujący 30 krótkich lekcji i 30 samodzielnych zadań. Każdą lekcję wideo nagrywam tego samego dnia i publikuję o północy na platformie GetCourse, gdzie publikuję również zadania domowe. Uczestnicy mają dokładnie 24 godziny na ich wykonanie.

W projekcie landing page'a zastosowaliśmy kreatywne podejście do tematyki BDSM, co znalazło odzwierciedlenie w planach cenowych. Program obejmował trzy poziomy: pierwszy, „Slave”, zapewniał dostęp do kursu podstawowego za 3000 rubli; drugi, „Servant”, zawierał szczegółową analizę błędów i dodatkowe materiały i kosztował 7500 rubli; a trzeci, „Master”, oferował indywidualne lekcje online i kosztował 30 000 rubli. Wprowadziliśmy również system kar dla uczniów, którzy łamali zasady: na przykład spóźnienie z pracą domową skutkowało grzywną w wysokości 1000 rubli. Jeśli zadanie nie zostało w ogóle ukończone, studenci z planu „Slave” byli usuwani z kursu, podczas gdy „Servants” i „Masters” mieli możliwość wielokrotnego pomijania zadań.

Pierwsza grupa liczyła 200 studentów, z przewagą planu „Slave”. Średni koszt, wliczając kary, wyniósł około 12 000 rubli.

Zdjęcie: Alena Bondarenko / Skillbox Media

Program naprawdę zrobił na ludziach duże wrażenie! To była niezwykła i ekscytująca historia, z zadaniami takimi jak „Napisz list do więźnia w amerykańskim więzieniu” i „Porozmawiaj z pięcioma obcokrajowcami w ciągu jednego dnia”. Jednej z uczestniczek udało się tak skutecznie rozpocząć rozmowę, że wyszła za mąż. W latach 2016-2018 zorganizowaliśmy ponad 20 wdrożeń kursu „BDSM English” i osiągnęliśmy dobre wyniki finansowe. Łącznie kurs ukończyło około 3700 osób, co przekracza liczbę studentów zapisanych do naszych szkół stacjonarnych od 2013 roku. Ponadto uruchomiliśmy 15 kursów „BDSM Spanish”. Uważam jednak, że zainteresowanie tym tematem z czasem osłabło i obecnie nie planuję nowych wdrożeń.

Powody zamknięcia placówek edukacyjnych

Do 2018 roku zarządzałem czterema własnymi szkołami i jedną franczyzą w Dagestanie. W Anglomanii pracowało 50 nauczycieli siedmiu różnych języków, a do zajęć co miesiąc dołączało około 300 uczniów. Był to dynamiczny i skuteczny system, ale zaczynałam odczuwać wypalenie zawodowe – szkoły wymagały ode mnie zbyt wiele energii i uwagi. Nadzorowałam każdy aspekt działalności, w tym sposób, w jaki administrator witał uczniów, a nawet to, jakie słodycze znajdowały się w wazonach. W tamtym momencie miałam tylko dwie możliwości: kontynuować wyczerpujące mikrozarządzanie lub przejść na sprzedaż franczyzową. Franczyza zazwyczaj wiąże się jednak ze spadkiem jakości nauczania, a ja nie byłam przygotowana na taki kompromis. Wraz z kryzysem biznesowym doświadczałam również zmian osobistych – w tym samym czasie odeszłam z Kościoła prawosławnego i rozwiodłam się z mężem. Ostatecznie w 2018 roku postanowiłam sprzedać wszystkie swoje szkoły i zrobić sobie przerwę, aby przemyśleć swoją tożsamość, działania i pragnienia.

Sprzedane szkoły nadal działają, tylko pod zmienionymi nazwami. Od czasu do czasu sprawdzam ich postępy i wszystko wskazuje na to, że radzą sobie dobrze. Jednak w ciągu 11 lat od ich otwarcia moje poglądy na temat jakości edukacji uległy znaczącej zmianie, podczas gdy te instytucje nadal stosują te same metody opracowane w 2013 roku. Niemniej jednak okazuje się to skuteczne. Można założyć szkołę języka angielskiego na parterze dowolnego budynku mieszkalnego, obok apteki i kwiaciarni, a lokalni mieszkańcy chętnie przyjdą. Nie spotkałem się z tym zjawiskiem w innych krajach, ale w Rosji ten model biznesowy okazuje się całkiem dochodowy.

Jak zaczęła się nowa „Anglomania” w 2018 roku?

Po tym, jak sprzedałem swoje szkoły, ludzie nadal się ze mną kontaktowali, chcąc się u mnie uczyć. Chociaż nie miałam szczególnej ochoty wracać do korepetycji, tak jak w latach studenckich, w pewnym momencie w końcu uległam. Podniosłam ceny (w 2018 roku moje czesne wynosiło około 100 000 rubli miesięcznie) i znów zaczęłam uczyć z domu. Wraz z rozwojem moich szkół językowych, byłam rozczarowana i zdecydowałam, że nie planuję już otwierać nowych placówek edukacyjnych.

Nagle jedna ze studentek podsunęła mi pomysł: „Daria, a co, jeśli zapłacę tyle samo, ale lekcje będą trwać 15 minut zamiast godziny?”. Na początku nie mogłam zrozumieć istoty tej propozycji ani tego, jak taki proces nauczania mógłby być zorganizowany. Zastanawiałam się nad tym. Ostatecznie wymyśliłam nowy format: kurs miałby kosztować 17 500 rubli zamiast 100 000, a ja przyjęłabym dziewięciu kolejnych studentów w tej samej cenie. Będziemy prowadzić indywidualne lekcje online trwające 15 minut dziennie przez dwa miesiące.

Zdjęcie: Alena Bondarenko / Skillbox Media

Opracowując tę ​​metodę, wykorzystałem doświadczenie zdobyte podczas wyjazdów studyjnych, kiedy zachodziła potrzeba szybkiego opanowania podstaw mówionych języków obcych. Idea polega na tym, że poświęcając zaledwie 15 minut dziennie, otrzymuje się niewielką, ale stałą dawkę informacji, co pomaga zapobiegać zapominaniu materiału. W rezultacie podejście to okazuje się skuteczniejsze niż godzinne zajęcia, na przykład dwa razy w tygodniu.

Opublikowałem post o nowym kursie na Facebooku i szybko znalazłem zainteresowanych uczestników. Postanowiliśmy przetestować to podejście, a rezultat był imponujący.

W 2018 roku, kiedy wraz z kolegami okresowo uruchamialiśmy kurs „BDSM English”, miałem małą grupę freelancerów chętnych do pracy online. Przedstawiłem ten pomysł nauczycielom jako nowy projekt edukacyjny oparty na „BDSM English”, ale z jedną ważną różnicą: nie było kar za nieodrobienie pracy domowej. Zamiast tego wprowadziliśmy ścisły dwumiesięczny termin. Oznaczało to, że nawet jeśli uczestnik opuścił zajęcia i nie ukończył kursu w wyznaczonym terminie, nadal był zobowiązany do zapłaty. W rezultacie opracowaliśmy program „Evolution”, który istnieje do dziś i stał się podstawą nowej szkoły online „Anglomania”.

Użytkownicy i ich motywacje do kontaktu z „Anglomanią”

Głównym celem zaktualizowanego programu „Anglomania” jest zapewnienie uczniom wymiernych rezultatów w jak najkrótszym czasie, koncentrując się na ich podstawowych aspiracjach. Zauważyłem, że w procesie nauki języków obcych łatwo stracić orientację, zagłębiając się w różne ćwiczenia i zasady gramatyczne, i zapominając, dlaczego w ogóle zdecydowałeś się na naukę. W takich sytuacjach zawsze przypominamy uczniowi o jego celach.

Na początku naszej działalności, przez pierwsze pięć lat, koncentrowaliśmy się na nauczaniu konwersacyjnego języka angielskiego wszystkich uczniów. Z czasem zrozumieliśmy wagę spersonalizowanego podejścia i zaczęliśmy dostosowywać proces nauczania do indywidualnych potrzeb naszych studentów. Na przykład, niektórzy z nich przygotowują się do rozmów kwalifikacyjnych w międzynarodowych firmach, inni uczą się języka, aby rozwinąć działalność lub ułatwić sobie adaptację w nowym kraju po emigracji.

Dentystka wybiera się na międzynarodową konferencję zawodową i musi opanować specjalistyczną terminologię. Jedna z naszych studentek pracuje nad nominowanym do nagrody filmem i prowadzimy dla niej zajęcia z języka angielskiego o tematyce filmowej. Inna studentka ma romantyczne intencje – chce poznać i poślubić obcokrajowca. Chociaż nie jestem ekspertem od randek, mogę pomóc jej nauczyć się angielskiego, aby mogła swobodnie komunikować się w tym języku. W przeszłości uczyliśmy się angielskiego z rolnikiem, koncentrując się na aspektach produkcji wołowiny, oraz z jedną kobietą, w kontekście praktyk BDSM.

Menedżer, który sprzedaje kurs studentowi, zaczyna od określenia jego celów i preferencji, aby wybrać najbardziej odpowiedniego instruktora. Jeśli student nie ma konkretnych wymagań dotyczących treści kursu, instruktor będzie prowadził zajęcia według standardowego programu, kładąc nacisk na konwersacje w języku angielskim. Co dwa tygodnie oceniane są osiągnięte rezultaty, a po ukończeniu dwóch miesięcy nauki uczeń zdaje egzamin z native speakerem.

Zdjęcie: archiwum osobiste Darii Vaulina

Obecnie program „Ewolucja” obejmuje codzienne 15-minutowe rozmowy z nauczycielem za pośrednictwem WhatsApp. Wybraliśmy ten komunikator, ponieważ jest dostępny dla niemal każdego. Główną ideą jest minimalizacja wysiłku uczestników: wystarczy odebrać połączenie od nauczyciela, bez konieczności myślenia o żadnych dodatkowych krokach.

Zajęciom z nauczycielem towarzyszą różnorodne ćwiczenia i zadania na platformie EdVibe. Początkowo korzystaliśmy z GetCourse na kursie „BDSM English”, ale jest on bardziej przeznaczony do nauki pasywnej. EdVibe oferuje natomiast bardziej interaktywny format, pozwalając uczniom na angażowanie się w gry i wykonywanie różnorodnych ćwiczeń, co jest bardziej angażujące.

Najważniejszym aspektem pozostają cele, pragnienia i preferencje klienta. Jeśli korzystanie z EdVibe okaże się niewygodne, nauczyciel może wysyłać zadania bezpośrednio przez WhatsApp. Co więcej, jeśli 15-minutowe lekcje nie spełniają założonych celów, jesteśmy gotowi dostosować format. Na przykład, jeśli uczeń musi wygłosić 100-stronicową prezentację po angielsku w ciągu dwóch tygodni, możemy wydłużyć lekcje do jednej, a nawet dwóch godzin dziennie, aby zapewnić czas na tłumaczenie i przygotowanie. Ogólnie rzecz biorąc, zachowujemy elastyczne podejście. Od momentu powstania w 2013 roku, szkoła Anglomania początkowo koncentrowała się na osobach dorosłych, ale zaczęliśmy również przyjmować dzieci, co praktykujemy do dziś. Obecnie dzieci stanowią około jednej trzeciej naszych uczniów. Oferujemy półgodzinne lekcje dwa do trzech razy w tygodniu, ponieważ ich potrzeby są zróżnicowane. Stworzenie komfortowej atmosfery i przyjacielska relacja z nauczycielem są ważniejsze niż szybkie osiągnięcie rezultatów, co pomaga dziecku rozwinąć biegłość w posługiwaniu się językiem obcym.

Oferujemy również programy szkoleń korporacyjnych. Moje doświadczenie z tą grupą rozpoczęło się w 2014 roku, kiedy prowadziliśmy wyłącznie zajęcia wyjazdowe dla pracowników firmy. Obecnie przeszliśmy na format online, który pozwala nam śledzić indywidualne postępy uczestników. Jeśli pracownik opuści zajęcia lub nie wykona zadań, zostaje wykluczony z kursu, a fundusze firmy są redystrybuowane do osób naprawdę zainteresowanych nauką.

Kiedy projekt Anglomania został wznowiony w 2018 roku, wprowadziliśmy program VIP, w ramach którego sam prowadzę zajęcia, współpracując z innymi nauczycielami, native speakerami, metodykami, a nawet, w razie potrzeby, psychologami językowymi. Koszt uczestnictwa wynosi około 300 000 rubli, a kurs trwa zazwyczaj około dwóch miesięcy. Nie przyjmuję więcej niż jednego ucznia na raz, ale zamierzam kontynuować nauczanie, ponieważ jako właściciel szkoły językowej ważne jest podtrzymywanie umiejętności i utrzymanie kontaktu z procesem nauki.

Proces budowania zespołu Anglomania

Jak wspomniałem wcześniej, utworzyłem mały zespół w ramach projektu BDSM English, z którym rozpoczęliśmy wdrażanie programu „Ewolucja”. Jednak wraz ze wzrostem liczby uczniów pojawiło się zapotrzebowanie na dodatkowych nauczycieli i inny personel. Niestety, okazało się, że nie da się skontaktować z tymi, z którymi kiedyś otwierałem szkoły offline – format naszych zajęć zmienił się drastycznie, a ja sam od tego czasu przeszedłem znaczące zmiany.

Zdjęcie: Alena Bondarenko / Skillbox Media

W 2018 roku miałem już dość popularne strony na Facebooku i VKontakte, a szukając nauczycieli, zwracałem uwagę przede wszystkim na moich obserwujących. Kluczowe jest dla mnie, abym ja i mój kolega mieli wspólne zainteresowania, dzięki czemu możemy się rozumieć i śmiać z tych samych żartów.

Jeśli ktoś obserwuje mnie w mediach społecznościowych, najprawdopodobniej oznacza to, że podzielamy podobne poglądy i możemy skutecznie współpracować. Z drugiej strony, nawet jeśli mam do czynienia z wysoko wykwalifikowanym specjalistą, jeśli nie mamy osobistych relacji, współpraca może być trudna. Dla mnie poglądy polityczne czy opinie na temat szczepień nie są aż tak ważne — o wiele bardziej istotne jest, aby ktoś potrafił odłożyć na bok potencjalne różnice i szczerze śmiać się z memów, które publikuję na czacie. Wtedy wszystko będzie dobrze.

W przypadku nauczycieli istnieje prawdziwe wyzwanie: mam jasną koncepcję, a aby ją wdrożyć, potrzebuję utalentowanego i doświadczonego specjalisty, który będzie gotowy pracować w ramach danej struktury. Ważne jest, aby nie tylko zgodzili się z pomysłem i powiedzieli: „Tak, to ciekawe”, ale głęboko zrozumieli jego istotę i znaczenie. To największa trudność, ponieważ wiele utalentowanych i pełnych pasji osób woli realizować własne projekty i realizować osobiste plany.

Nie stać mnie na zatrudnianie „przeciętnych” specjalistów, ponieważ dla rentowności Anglomanii liczy się każdy uczeń. Jeśli nie będziemy systematycznie osiągać wysokich wyników od naszych klientów, może to doprowadzić do tego, że przegramy z większymi instytucjami edukacyjnymi.

Przechodziłem przez wiele bolesnych rozważań nad tym, jakie obowiązki powinien wykonywać każdy pracownik i jak właściwie zdefiniować każdą rolę w zespole. W tej chwili wypracowałem strukturę, która w pełni mi odpowiada i nie zamierzam jej zmieniać. Cały zespół pracuje zdalnie. Oprócz instruktorów, którzy podlegają starszemu instruktorowi, firma ma dwa kluczowe stanowiska: dyrektora finansowego i dyrektora technicznego, który koordynuje nasze działania na platformie EdVibe. Sprawy księgowe obsługiwane są za pośrednictwem T-Bank.

Dział marketingu składa się z marketera i projektanta, którzy współpracują przy opracowywaniu i wdrażaniu koncepcji promocji w mediach społecznościowych. W skład zespołu wchodzą również specjaliści ds. reklamy oraz specjalista Avito, ponieważ aktywnie korzystamy z platformy Avito do promocji. Mamy również specjalistę ds. SEO. W skład zespołu wchodzi kilku menedżerów ds. sprzedaży, ale obecnie brakuje nam dyrektora ds. sprzedaży, co byłoby niezbędne.

Obecnie mierzymy się z wyzwaniami w sprzedaży i myślę, że problem ten jest znany wielu uczestnikom rynku edukacji online. Tradycyjne metody nie przynoszą już oczekiwanych rezultatów, dlatego musimy znaleźć alternatywne rozwiązania. Nasz zespół składa się z menedżerów, którzy zajmują się przetwarzaniem napływających aplikacji. Stopniowo wprowadzamy wideorozmowy z potencjalnymi studentami, co pozwala nam dokładniej określić ich cele i zaoferować szkolenia dostosowane do ich indywidualnych potrzeb.

Zdjęcie: Alena Bondarenko / Skillbox Media

Planuję rozwijać Anglomanię w tym kierunku. Dyrektor Sprzedaży, niezależnie od stanowiska, powinien być osobą, która słucha rozmów i aktywnie omawia potencjalne zmiany z zespołem. To pomoże nam jeszcze dokładniej identyfikować i zaspokajać potrzeby naszych studentów.

Oprócz wyboru Dyrektora Sprzedaży, musimy również zająć się kwestią mentorów. Pracowaliśmy zarówno z nimi, jak i bez nich, i zauważyliśmy, że studenci są niezadowoleni w obu sytuacjach. W obecności mentorów denerwują się: „Dlaczego ta osoba do nas pisze? Nie chcemy się z nimi komunikować; denerwują nas”. Tymczasem bez mentorów reakcja zmienia się diametralnie: „Gdzie jest mój mentor? Pilnie potrzebuję mentora!”.

Jestem pewien, że ta rola jest niezwykle ważna, ale praca mentora powinna być wykonywana z minimalną interwencją. To jak obsługa w eleganckiej restauracji, gdzie kelner nie będzie Cię rozpraszał podczas rozmowy z towarzyszem, lecz podejdzie w odpowiednim momencie, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku i rozwiązać wszelkie problemy. Obecnie student może skontaktować się z kierownikiem, który wdrożył kurs, a ten z kolei wysyła wiadomość na specjalny czat o nazwie „Ministerstwo Opieki”, po czym zespół natychmiast rozpoczyna rozwiązywanie problemu.

Brak strachu przed konkurencją z dużymi graczami i technologiami sieci neuronowych

Obecnie toczy się ożywiona dyskusja na temat przyszłości zindywidualizowanego nauczania, która wiąże się z rozwojem technologii sieci neuronowych, które dostosują się do zainteresowań, wymagań i potrzeb każdego studenta, dobierając mu odpowiednie materiały edukacyjne i zadania. Wykorzystujemy również sieci neuronowe do generowania pewnych pomysłów, ale nic więcej. Moim zdaniem, nie mogą one zastąpić indywidualnego podejścia do nauki. Uważam, że bot-korepetytor oferujący spersonalizowane zadania i ćwiczenia to po prostu bardziej zaawansowana wersja Duolingo. Ale bądźmy szczerzy: gdyby Duolingo naprawdę zapewniało wysokiej jakości edukację i pomagało ludziom osiągać ich cele, nie musielibyśmy się tym zajmować.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku dużych internetowych instytucji edukacyjnych, takich jak Skyeng. Kiedy uczeń aplikuje do takich szkół, może nie być do końca jasne, kto odpowiada za jego osiągnięcia. Ja natomiast jestem osobą z krwi i kości, otwartą na interakcje w mediach społecznościowych, która bezpośrednio zarządza procesem nauki i odpowiada za sukcesy moich uczniów w szkole. Myślę, że to przyciąga ludzi.

Taka sytuacja występuje nie tylko w edukacji, ale także w innych obszarach usług. Na przykład dziewczyna może woleć udać się do konkretnego specjalisty na farbowanie włosów lub manicure, ponieważ mu ufa. W mojej praktyce, zwłaszcza w Rosji, to zjawisko jest szczególnie widoczne – ludzie dążą do znalezienia „swoich” specjalistów. Podobny trend obserwuje się w segmencie usług premium, spersonalizowanych: im większe zasoby posiada dana osoba, tym bardziej woli kontakt z prawdziwymi profesjonalistami niż zautomatyzowanymi systemami lub standardowymi skryptami call center. Dlatego nie zależy mi na rywalizacji z dużymi firmami.

Przekształcenie kryzysu w szansę na sukces w biznesie

Przez cały okres istnienia Anglomanii spotkałem się z różnymi sytuacjami kryzysowymi. Pracując w szkołach językowych, byłem zmuszony wielokrotnie otwierać oddziały w lokalizacjach o wysokich czynszach, jednocześnie ustalając ceny poniżej stawek rynkowych. Doprowadziło to do konieczności zaciągania pożyczek, co z kolei utrudniało ich spłatę. Zdarzały się również nieprzyjemne incydenty związane z nieuczciwymi osobami, które oszukiwały lub próbowały czerpać zyski z mojej działalności. Szczególnie trudne były momenty, gdy odchodzili wspaniali i kochani pracownicy.

Zdjęcie: Alena Bondarenko / Skillbox Media

W 2019 roku doszło do nieprzyjemnej sytuacji z Biuro księgowe, z którego korzystała szkoła. Pracownicy tego biura popełnili błąd, nieprawidłowo składając dokumenty do organów podatkowych. W rezultacie Anglomania została przeniesiona z systemu podatku patentowego do uproszczonego, co wiązało się z innymi warunkami. Ostatecznie zostałem ukarany grzywną w wysokości około miliona rubli, a moje konto zostało zamrożone. Próbowałem uzyskać odszkodowanie, ale firma odmówiła. W związku z tym skierowałem sprawę do sądu, ale niestety przegrałem.

W tym czasie aktywnie dzieliłem się swoimi przemyśleniami na temat incydentu w mediach społecznościowych, przedstawiając sytuację z perspektywy małej firmy, która znalazła się w trudnej sytuacji z powodu czyjegoś niedopatrzenia. Wielu przedsiębiorców, którzy napotkali podobne trudności, rozumie, jak bolesne to jest. Dzięki działaniom prawnym nie tylko uzyskałem wsparcie od subskrybentów, ale także przyciągnąłem uwagę do mojej szkoły, co ostatecznie okazało się dobrą reklamą i przyczyniło się do napływu nowych uczniów.

Metody oceny skuteczności szkoły online

Obecnie w ośrodku Anglomania uczy się od 150 do 200 osób miesięcznie. Dwumiesięczny kurs o nazwie „Ewolucja” kosztuje 40 000 rubli. Cały program trwa rok i obejmuje kilka dwumiesięcznych bloków, z których każdy składa się z 15-minutowych lekcji.

Naszym głównym źródłem nowych uczniów jest Facebook, który nadal odgrywa znaczącą rolę w przyciąganiu odbiorców. Moja strona ma tam już ponad 4000 subskrybentów i aktywnie korzystamy z reklam w różnych społecznościach. Sprzedaż powtórna stanowi znaczną część naszych przychodów: około 80% naszych studentów wraca do Anglomanii i przyprowadza ze sobą znajomych. Avito stało się również kolejnym skutecznym kanałem pozyskiwania nowych studentów, a, jak wspomniałem, nasz specjalista od Avito odpowiada za promocję na tej platformie. Pracujemy również nad SEO naszej strony internetowej. Jednak reklama targetowana nie przyniosła rezultatów – próbowaliśmy różnych podejść, ale tylko straciliśmy pieniądze. Reklama kontekstowa w Yandex Direct również okazała się nieskuteczna, choć może to wynikać z faktu, że po prostu nie posiadamy niezbędnych umiejętności, aby ją tworzyć. Od dziesięciu lat wysyłamy newslettery e-mailowe, ale nie przyciągają one wielu nowych studentów. Od uruchomienia pierwszego kursu „Evolution” w 2018 roku zwiększyliśmy nasze obroty 7-8-krotnie. Jednak moim celem nie jest rozpowszechnienie Anglomanii na tak dużą skalę, jak to możliwe. Jakość jest dla mnie najważniejsza. Koncentrując się na ekspansji, ryzykujemy utratę pozycji na rzecz większych graczy rynkowych.

Dla mnie posiadanie dużych zasobów finansowych nie jest priorytetem. Po wszystkich doświadczeniach związanych ze szkołami stacjonarnymi rozumiem, że najważniejsze jest, aby firma unikała strat. Skuteczność małej szkoły online oceniam na podstawie poziomu zadowolenia jej uczniów i właściciela firmy. Jeśli uczniowie chętnie dzielą się swoimi wrażeniami z procesu nauki i polecają kursy znajomym, a sam przedsiębiorca nie odczuwa stresu i niepokoju, a wręcz przeciwnie, cieszy się życiem, poświęca czas na rozwój i podróże – to już jest oznaką sukcesu. Będąc w sieci szkół, dążąc do skalowalności i nieustannie biegając po oddziałach, nie byłem w stanie tego osiągnąć. Teraz sytuacja się zmieniła i osiągnąłem swoje cele.

Sąd orzekł zakaz działalności Meta Platforms Inc. w Rosji w odniesieniu do sprzedaży produktów takich jak portale społecznościowe Facebook i Instagram, opierając się na zaangażowaniu w działalność ekstremistyczną.

Czytaj także:

  • Obecnie można zidentyfikować osiem kluczowych trendów w nauce języków obcych.
  • Otwarcie szkoły językowej to poważny krok, który wymaga starannego przygotowania. Przede wszystkim warto z góry określić grupę docelową, aby zrozumieć, które kursy i programy językowe będą najbardziej poszukiwane. Może to być praca z dziećmi lub nauczanie dorosłych, a każda grupa wymaga innego podejścia.

    Ważne jest również uwzględnienie lokalizacji placówki edukacyjnej. Dogodnie zlokalizowane sale lekcyjne, dostępne dla uczniów, zazwyczaj przyciągają więcej klientów. Ponadto, aby wyróżnić się z tłumu, należy wziąć pod uwagę obecność konkurencyjnych instytucji w okolicy.

    Kolejną kluczową kwestią są aspekty finansowe. Konieczne będzie sporządzenie szczegółowego biznesplanu, uwzględniającego inwestycje początkowe, przewidywane miesięczne wydatki i źródła dochodu. Nie zapomnij o możliwości otrzymania dotacji lub pożyczek na wsparcie swojego przedsięwzięcia.

    Kwestia kadrowa ma również ogromne znaczenie. Zatrudnienie wykwalifikowanych nauczycieli, którzy potrafią angażować i zatrzymać uczniów, może mieć kluczowe znaczenie dla sukcesu szkoły. Warto również zwrócić uwagę na ich umiejętności dydaktyczne i doświadczenie zawodowe.

    Opracowanie strategii marketingowej pomoże Ci przyciągnąć uczniów i zbudować pozytywny wizerunek placówki edukacyjnej. Skuteczne kampanie reklamowe, wykorzystanie mediów społecznościowych i stworzenie strony internetowej mogą znacznie zwiększyć rozpoznawalność Twojej szkoły.

    Podsumowując, otwarcie szkoły językowej wymaga kompleksowego podejścia, w którym każdy aspekt odgrywa rolę w osiągnięciu sukcesu. Planuj z wyprzedzeniem, weź pod uwagę różne czynniki i bądź przygotowany na wyzwania, które mogą pojawić się po drodze.

  • Nauka języków obcych przeszła znaczące zmiany na przestrzeni dziejów, odzwierciedlając przemiany kulturowe, społeczne i technologiczne. W starożytności, gdy języki służyły przede wszystkim jako środek handlu i dyplomacji, nacisk kładziono na praktyczne zastosowanie. Ludzie uczyli się języków, aby komunikować się z ludźmi innych kultur, a proces ten często odbywał się poprzez bezpośrednią interakcję.

    Z biegiem czasu, zwłaszcza w średniowieczu, nauka języków stała się bardziej systematyczna. W tym czasie ważne stały się instytucje edukacyjne, w których język był nauczany w kontekście literatury klasycznej i filozofii. Takie podejście kładło nacisk na gramatykę i słownictwo, co przyczyniło się do głębszego zrozumienia języka jako zjawiska kulturowego.

    Wraz z nadejściem czasów nowożytnych i upowszechnieniem się druku, nauka języków obcych stała się bardziej dostępna. Pojawienie się podręczników i gramatyk umożliwiło większej liczbie osób samodzielne rozpoczęcie nauki języków. W tym okresie nacisk przesunął się na czytanie i tłumaczenie tekstów, co otworzyło drzwi do nowej wiedzy i światopoglądów.

    W XIX i na początku XX wieku, w obliczu industrializacji i globalizacji, nauka języków stała się jeszcze bardziej istotna. Metody nauczania języków zaczęły się zmieniać, wprowadzono nowe podejścia, takie jak metoda komunikacji bezpośredniej, która kładła nacisk na praktykę konwersacyjną. W tym czasie powstały nowe szkoły językowe oferujące bardziej interaktywne i zorientowane na praktykę programy.

    Od połowy XX wieku, wraz z rozwojem technologii i pojawieniem się materiałów audio i wideo, metody nauczania stały się jeszcze bardziej zróżnicowane. Pojawienie się laboratoriów językowych i programów komputerowych dało uczniom możliwość ćwiczenia języka w bardziej interaktywny sposób. W rezultacie nacisk na słuchanie i mówienie stał się integralną częścią nauki języków.

    W ostatnich dekadach, wraz z rozwojem internetu i edukacji online, nauka języków obcych stała się dostępna dla milionów ludzi na całym świecie. Pojawienie się aplikacji mobilnych i platform wymiany językowej otworzyło nowe horyzonty nauki. W dzisiejszym świecie nauka języków staje się nie tylko bardziej elastyczna i interaktywna, ale także zintegrowana z codziennym życiem, pozwalając ludziom lepiej przystosować się do wielokulturowego środowiska.

    W ten sposób podejście do nauki języków obcych ewoluowało od prostej komunikacji do złożonego i wielowarstwowego procesu, obejmującego różne metodologie i technologie, odzwierciedlającego dynamikę zmian w społeczeństwie i środowisku kulturowym.

  • Historia internetowej szkoły kardiologów, która rozwinęła się z profesjonalnego bloga, to interesująca i inspirująca podróż. Początkowo autor zaczął dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem za pośrednictwem bloga, który szybko zyskał popularność wśród kolegów. Stopniowo, po zgromadzeniu wystarczającej ilości materiałów i opinii od czytelników, wpadł na pomysł rozszerzenia formatu i zaoferowania bardziej ustrukturyzowanego szkolenia.

    W ten sposób, z prostej wymiany opinii i informacji, wyłoniła się pełnoprawna platforma edukacyjna skierowana do kardiologów. Szkoła oferuje obecnie kursy, webinaria i interaktywne sesje, umożliwiając uczestnikom pogłębianie wiedzy i umiejętności. Przejście z bloga do szkoły internetowej stało się możliwe dzięki aktywnemu wsparciu społeczności i chęci podniesienia standardów zawodowych w kardiologii.

    Dziś ta szkoła nie tylko kształci specjalistów, ale także tworzy społeczność, która jednoczy kardiologów dążących do ciągłego rozwoju i wymiany doświadczeń.

Droga producenta kursów online: od początkującego do profesjonalisty

Opanujesz metody organizacji dochodowych kursów i webinarów przy niskich kosztach. Dowiedz się, jak przekształcić istniejące inicjatywy EdTech, aby zaczęły generować przychody i przynosić korzyści w dziedzinie edukacji online.

Dowiedz się więcej