
Program szkoleniowy z gwarancją zatrudnienia: „Metodysta: od początkującego do profesjonalisty”
Dowiedz się więcejByła cicha, skromna i wrażliwa, szybko gubiąc się przy każdym głośnym słowie. Od momentu, gdy weszła do instytutu, otaczała ją jedynie atmosfera krzyków, przekleństw i popychania. Nikt w jej otoczeniu nie okazywał jej życzliwości, nikt nie oferował pomocy ani wsparcia. Ci, którzy przeszli przez tę podróż, doskonale wiedzą, jak trudny czas czeka nowych uczniów, zwłaszcza jeśli dołączają do grupy z kilkuletnim doświadczeniem. Każdego dnia prześladowały ją krzyki, przekleństwa i kpiny, w tym polewanie zimną wodą, gdy zasypiała. Jej błagalne oczy, rozszerzone atropiną, szukały przychylności innych uczniów, gdy błagała, by mogła podsłuchiwać ich przygotowania do lekcji, by uniknąć kary za ignorancję. Krzyki nauczyciela wytykały jej wszelkie błędy, nawet gdy odpowiadając na pytania z literatury francuskiej, mimo znajomości języka, odważyła się zamienić jedno słowo na drugie, gdy powinna odpowiadać ściśle według tekstu. Inspektorzy, którzy niemal codziennie upominali klasę, potęgowali napięcie w jej sytuacji. Wszystko to nie mogło nie wpłynąć na jej stan. W rezultacie, po trzech miesiącach, byłem zmuszony wycofać ją z instytutu, zgodnie z radą profesora Merzheevskiego, który ostrzegł mnie, że dziewczyna może mieć poważne problemy zdrowotne, jeśli nie podejmę pilnych działań.
„I przez długi czas nie mogłem dostrzec uśmiechu na jej twarzy”.
A. V. Lazareva w swoich wspomnieniach opowiada o życiu w okresie przedreformacyjnym, opisując doświadczenia zdobyte w instytutach dla dziewcząt szlacheckich. Wspomnienia te, zebrane i opracowane przez G. G. Martynowa, zostały opublikowane w 2013 roku w Moskwie przez Wydawnictwo Łomonosowa.
Kontekst
Te słowa należą do Anny Łazariewej, żony generała porucznika Iwana Łazariewa. Dzieli się ona wspomnieniami z posłania córki do jednego z najsłynniejszych instytutów dla dziewcząt – Smolnego. Wydarzenia miały miejsce w latach 80. XIX wieku. Romantyczna nazwa tych szkół z internatem, w których dziewczęta uczyły się dobrych manier, kryła atmosferę przywodzącą na myśl koszary. Warunki w tych placówkach były surowe, a regulamin niezwykle surowy. Nauczyciele często okazywali swoim podopiecznym nadmierną surowość, a niekiedy wręcz okrucieństwo. Nie każda mogła poskarżyć się rodzinie: jeśli rodzina uczennicy znajdowała się daleko od miasta, w którym mieścił się instytut, mogła widywać się z bliskimi jedynie podczas wakacji. Kontrola nad korespondencją osobistą uczennic również znajdowała się w rękach przełożonych klas – listy musiały być dostarczane bez zapieczętowania. Nic więc dziwnego, że wielu byłych studentów porównywało swoje wspomnienia do musztry wojskowej.

Przeczytaj także:
Instytuty dla szlachetnych panien: dziesięć najważniejszych faktów z ich historii
1. Instytuty dla szlachetnych panien powstały w Rosji w XVIII wieku jako instytucje edukacyjne dla dziewcząt z zamożnych rodzin, zapewniające im wykształcenie i wychowanie odpowiadające ich statusowi.
2. Pierwsza tego typu instytucja została założona w 1764 roku w Petersburgu, a jej celem było przygotowanie dziewcząt do małżeństwa i życia w wyższych sferach.
3. Program nauczania w tych instytutach obejmował nie tylko tradycyjne przedmioty, takie jak literatura i historia, ale także umiejętności niezbędne do prowadzenia domu i życia towarzyskiego.
4. Naukę w instytutach dla szlachetnych panien prowadzili zarówno mężczyźni, jak i kobiety, wśród których znajdowały się wybitne nauczycielki i osobistości publiczne swoich czasów.
5. Z czasem instytuty stały się symbolem edukacji i emancypacji kobiet, otwierając im drzwi do życia publicznego i kultury.
6. W XIX wieku liczba takich placówek edukacyjnych wzrosła i zaczęły pojawiać się nie tylko w stolicach, ale także w miastach prowincjonalnych, co przyczyniło się do rozwoju edukacji kobiet w całym kraju.
7. Wiele absolwentek Instytutów Szlachetnych Panien stało się sławnymi osobistościami, które wniosły znaczący wkład w naukę, sztukę i życie publiczne, co potwierdziło skuteczność takiego kształcenia.
8. Na początku XX wieku, wraz ze zmianą poglądów społecznych na rolę kobiet, Instytuty Szlachetnych Panien zaczęły tracić na popularności, a wiele z nich zostało zamkniętych lub przekształconych w inne placówki edukacyjne.
9. Mimo to dziedzictwo Instytutów Szlachetnych Panien nadal żyje w pamięci, ponieważ odegrały one ważną rolę w kształtowaniu edukacji kobiet w Rosji.
10. Zainteresowanie historią instytucji dla dziewcząt o szlachetnym rodowodzie odżywa, o czym świadczą badania i publikacje poświęcone ich roli w społeczeństwie i kulturze.
W takich warunkach uraza i ukryta agresja często kierowane są ku osobom bardziej wrażliwym – młodszym uczennicom lub nowoprzybyłym. W ten sposób, prześladowania stały się powszechnym zjawiskiem w instytucjach edukacyjnych dla dziewcząt. Sytuacja córki Anny Łazariewej była szczególnie trudna, ponieważ jej doskonałe przygotowanie pozwoliło jej rozpocząć trzecią klasę w wieku zaledwie 13 lat, podczas gdy większość jej koleżanek z klasy miała już ponad 15 lat.
Elizawieta Wodowozowa, inna uczennica Smolnego, w swoich obszernych wspomnieniach zatytułowanych „U zarania życia” opowiada, jak nagle i bezceremonialnie zostały powitane w pierwszych minutach po przybyciu do instytutu, wraz z inną nową dziewczynką i ich matkami, przez dyżurną wychowawczynię, pannę Tiufjajewą, i dyrektorkę szkoły Smolnego, Leontjewą.
Elizawieta, z niecierpliwością oczekując spotkania z przyszłymi koleżankami z klasy, zapytała wychowawczynię: „Gdzie są dziewczynki, ciociu?” W odpowiedzi natychmiast usłyszała ostry wyrzut: „Nie jestem twoją ciocią! Do swoich wychowawczyń musisz zwracać się per „Mademoiselle”.
Elizabeth, która dorastała pod surowymi i powściągliwymi instrukcjami matki, po tej ostrej uwadze po prostu zamarła w milczeniu. Tymczasem jej przyjaciółka, o łagodnym i domowym usposobieniu, przestraszyła się i wybuchnęła płaczem, nie chcąc pozostawać w tak niepokojącym otoczeniu. Zamiast wesprzeć dziewczynkę, dyrektorka zganiła matkę za wychowywanie „niezdyscyplinowanego i rozpieszczonego dziecka”. Matka słusznie odpowiedziała: „Jak możesz tak osądzać, nie znając dziecka?” – za co spotkała się z niegrzeczną uwagą. Ten konflikt wstrząsnął dziewczynką tak bardzo, że straciła przytomność. W rezultacie nie potrafiła przystosować się do trudnych warunków w instytucie i wkrótce poważnie zachorowała z powodu napięcia nerwowego. W końcu matka zabrała ją do domu, gdzie doświadczyła ucisku i cierpienia.

Przeczytaj również:
W przeszłości istniała praktyka, w której czytanie nie było wspierane w placówkach oświatowych.
Nauczyciele w placówkach oświatowych oceniali dziewczęta na podstawie kryteriów wyglądu. Każda z nich wiedziała, czy jest na tyle atrakcyjna, by przewodzić w świętach, czy też powinna pozostać w cieniu bardziej atrakcyjnych przyjaciółek. Nowe uczennice oceniano przede wszystkim pod kątem wyglądu, a ich wygląd często omawiano na głos, komentując rysy twarzy, sylwetkę i oczywiście ubiór.

Potem zaczęły się pytania, które stawiały nowicjuszkę w trudnej sytuacji. Dziewczęta starały się popisać swoją wyrafinowaną elegancją i nienagannymi manierami, jednocześnie starając się przedstawić ją jako osobę nieuprzejmą i niesympatyczną. Pytały na przykład, czy próbowała już jakichś specjałów, albo czy dorastając w odosobnionej posiadłości, zna jedynie najzwyklejszą kuchnię. Chcąc zrobić dobre wrażenie, naiwne dziewczęta chętnie odpowiadały na pytania, używając nieznanych im terminów: na przykład twierdziły, że lubiły „girandolles” i „fizykę z mlekiem”. Absolwentki wspominały później, że takie „zabawy” niekiedy przybierały formę jawnego ośmieszenia, a nowicjuszka mogła zostać surowo ukarana za niepoprawne odpowiedzi.
Przyszłość dziewczyny zależała od wielu czynników – jej cech osobistych, czasu i miejsca nauki oraz atmosfery panującej w placówce edukacyjnej. Wiele osób wspomina pozytywne momenty związane z relacjami w klasie. Na przykład Anna Łazariewa, która była zmuszona odebrać córkę ze Smolnego, ciepło wspominała swoje życie w instytucie (w młodości studiowała w Instytucie Patriotycznym). Mówiła o „przyjaznych zobowiązaniach” i wzruszających więziach, jakie dziewczęta nawiązywały, aby zrekompensować brak rodzinnego komfortu.
Metody komunikacji między wychowawczyniami a dziewczętami
Niewątpliwie atmosfera panująca w placówkach oświatowych w dużej mierze była kształtowana przez zachowanie inspektorów i nauczycieli. Zdarzały się sytuacje, w których dorośli nie tylko nie wspierali nowicjuszek, ale wręcz przeciwnie, sami inicjowali prześladowania lub sami narażali dzieci na znęcanie się.
Aleksandra Sokołowa, pisarka, która studiowała w Instytucie Smolnym w latach 40. XIX wieku, opisała w swoich wspomnieniach incydent z udziałem dziewczynki o imieniu Katia. Ta historia wydarzyła się, gdy dyrektorka postanowiła dać dziewczynce nauczkę, rozdając przyniesione dla Katii słodycze innym uczniom. Rozwścieczona Katia cicho podeszła i zjadła kilka cukierków, które nie należały do niej. W rezultacie została ukarana: zawieszono jej na szyi tabliczkę z napisem „złodziej” i zmuszono do pozostania na widoku wszystkich. Pomimo tego upokorzenia, Katia nie czuła się winna i nadal okazywała swój temperament, co doprowadziło do kolejnych kar i wybuchów złości. W rezultacie dziewczyna stała się wyrzutkiem, narażona na ciągłe drwiny i ostatecznie zmuszona do opuszczenia placówki edukacyjnej.
Elizawieta Wodowozowa, absolwentka szkoły Smolny, podzieliła się szokującymi historiami o tym, co działo się w szkole. Wspomniała w szczególności o jednej z nauczycielek, która, będąc nauczycielką młodszych klas, zadawała dziewczętom prawdziwe cierpienia. Kobieta ta zmuszała je do klęczenia godzinami bez powodu, rzucała w nie książkami, a potem, nie mogąc znaleźć innego sposobu na wyrażenie swojego niezadowolenia, regularnie budziła dzieci w nocy, krzycząc: „Bóg się na was gniewa!” i żądając, by wstały do modlitwy. Pozostali pracownicy, w tym dyrektorka, doskonale zdawali sobie sprawę z takich incydentów i prawdopodobnie rozumieli, że zachowanie panny Neczajewej wynikało z poważnego zaburzenia psychicznego. Mimo to kontynuowała pracę, aż pewnego dnia przyprowadziła półnagie dzieci na modlitwę do gabinetu samej dyrektorki.
Czytaj także:
- Wspomnienia o tym, jak odbywały się szkolenia i egzaminy w Instytucie Smolnym.
- Historia: jak wprowadzono nauczanie nauk przyrodniczych w Smolnym.
- Elizawieta Wodowozowa opowiada o tym, jak Uszyński został przyjęty do Instytutu Smolnego.
- 1. Szkoła przedrewolucyjna w Rosji istniała do 1917 roku i stanowiła system edukacyjny, który rozwijał się pod wpływem różnych czynników historycznych i społecznych.
2. Na początku XX wieku w kraju istniały zarówno świeckie, jak i religijne instytucje edukacyjne, co odzwierciedlało różnorodność podejść do edukacji.
3. Edukacja w przedrewolucyjnej Rosji nie była dostępna dla wszystkich, a możliwości edukacyjne zależały od statusu społecznego i zasobów finansowych rodzin.
4. Program nauczania obejmował nie tylko przedmioty podstawowe, takie jak matematyka i język, ale także naukę języków obcych, historię i geografię, co przyczyniło się do ukształtowania bardziej wszechstronnego wykształcenia.
5. Ważnym aspektem szkoły przedrewolucyjnej była dostępność różnorodnych instytucji edukacyjnych: od szkół podstawowych po gimnazja i szkoły realne, z których każda miała swoje własne cechy i cel.
6. Nauka w szkołach często odbywała się w języku rosyjskim, ale aktywnie używano również innych języków, zwłaszcza w regionach o populacji wieloetnicznej.
7. W okresie przedrewolucyjnym powstały pierwsze gimnazja żeńskie, co było ważnym krokiem w kierunku zapewnienia kobietom równych szans w edukacji.
8. Nauczyciele w szkołach przedrewolucyjnych często borykali się z brakiem materiałów i zasobów dydaktycznych, co ograniczało jakość kształcenia.
9. System oceniania był ściśle regulowany, a uczniowie otrzymywali punkty za swoje osiągnięcia, co przyczyniało się do tworzenia atmosfery rywalizacji.
10. Po rewolucji 1917 roku w systemie edukacji zaszły znaczące zmiany. Był to wynik długiego procesu reform, który rozpoczął się jeszcze w okresie przedrewolucyjnym.

