Spis treści:

Kurs z zatrudnieniem: „Zawód metodyk od podstaw do PRO»
Dowiedz się więcejKrótkie informacje na ten temat.
„Nauczyciel dla Rosji” to program mający na celu wspieranie i rozwój edukacji szkolnej w regionach kraju, realizowany przez Fundację „Nowy Nauczyciel”. Program oferuje profesjonalistom z różnych dziedzin możliwość zostania nauczycielami i pomaga obecnym nauczycielom znaleźć nowe obszary rozwoju zawodowego. Uczestnicy programu otrzymują wsparcie finansowe, w tym stypendium i czynsz, a także stałą pomoc ze strony kuratorów, metodyków i aktywnej społeczności osób o podobnych poglądach. Program jest dwuletni, co pozwala uczestnikom głębiej zanurzyć się w procesie edukacyjnym i wnieść znaczący wkład w rozwój edukacji szkolnej w Rosji.
W tym artykule przyjrzymy się kluczowym aspektom związanym z tematem, który interesuje wiele osób. Przeanalizujemy główne punkty, udzielimy przydatnych informacji i porad oraz omówimy bieżące problemy. Po przeczytaniu tego artykułu zdobędziesz jasne zrozumienie tematu i znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania. Pomoże Ci to lepiej zrozumieć temat i zastosować zdobytą wiedzę w praktyce. Zagłębiając się w materiał, odkryjesz nowe perspektywy i możliwości.
- Ulyana z Permu opowiada o tym, jak rozpala w piecu w syberyjskiej wiosce, gdzie mieszkają zielonoświątkowcy;
- Walentina z Sarowa dzieli się swoimi wrażeniami z życia w jedynym mieście na świecie położonym za kołem podbiegunowym – Salechardzie;
- Ilya z Nowogrodu Wielkiego ujawnia koncepcję kreatywnych lekcji wychowania fizycznego.
„Po części traktuję swoje zadanie jako pokazanie, że rzeczy mogą być inne”

Ulyana Gileva
Nauczycielka szkoły podstawowej we wsi Sosnówka, położonej w obwodzie nowosybirskim, odgrywa kluczową rolę w procesie edukacyjnym. Rozwija u dzieci podstawową wiedzę i umiejętności, zapewniając im solidne podstawy do dalszej edukacji. Praca nauczyciela w tak odległej społeczności wymaga szczególnego podejścia, ponieważ konieczne jest uwzględnienie nie tylko metod nauczania, ale także specyfiki kulturowej regionu. Nauczyciel w Sosnowce tworzy komfortową i wspierającą atmosferę dla uczniów, co sprzyja ich rozwojowi osobistemu i intelektualnemu. Warto zauważyć, że praca w wiejskiej szkole może być zarówno wymagająca, jak i niezwykle satysfakcjonująca, ponieważ nauczyciel staje się dla swoich uczniów kimś więcej niż tylko pedagogiem, ale prawdziwym mentorem i przyjacielem.
Do dziesiątego roku życia mieszkałem w obwodzie permskim, w wiosce, w której uczęszczałem do lokalnej szkoły. Z wdzięcznością wspominam mojego pierwszego nauczyciela, który miał znaczący wpływ na moją edukację. Teraz uczę w wiosce na Syberii, w Sosnówce, zaledwie trzy godziny jazdy komunikacją miejską od Nowosybirska. Syberia nie była moim wyborem – raczej wybrała mnie. Ten region stał się dla mnie nie tylko miejscem pracy, ale także źródłem inspiracji i nowych możliwości.
Studiowałem historię w Wyższej Szkole Ekonomicznej. W ostatniej klasie zacząłem uczyć historii i wiedzy o społeczeństwie w małej prywatnej szkole w Permie. W tym samym czasie moja młodsza siostra zaczęła pierwszą klasę i aktywnie wspierałem ją i inne dzieci w szkole podstawowej. W tym czasie zdałem sobie sprawę, że Praca z dziećmi w wieku szkoły podstawowej przyniosła mi ogromną satysfakcję.
Na ostatnim roku studiów ostatecznie podjęłam decyzję o wyborze kariery i postanowiłam zostać nauczycielką. Zaczęłam aktywnie szukać odpowiednich ofert i przypadkowo odkryłam program „Nauczyciel dla Rosji”. Wartości, idee i poglądy uczestników programu zrobiły na mnie duże wrażenie, więc złożyłam podanie.
Marzyłam o pracy w szkole położonej poza miastem, z niewielką liczbą uczniów. Ponieważ zgłosiłam się do programu późno, możliwości było niewiele. W rezultacie bez wahania przyjęłam ofertę z Syberii.
Nikt z moich bliskich nie próbował mnie powstrzymać. Przyjaciele i rodzina przyjęli moją decyzję ze zrozumieniem i ciepłem. Jestem im naprawdę wdzięczna za wsparcie i wiarę we mnie.
Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam Sosnowkę z trzema koleżankami, które teraz pracują jako nauczycielki w naszej szkole w ramach tego samego programu, od razu zakochałyśmy się w jej naturalnym pięknie. Sosnówka leży nad brzegiem „Morza Ob” – ogromnego zbiornika, który miejscowi nazywają morzem. Rosną tam sosny. Dookoła, a gładka tafla wody tworzy atmosferę samotności i spokoju, i nie chcieliśmy opuszczać tego pięknego miejsca.
Szkoła jest przytulna i przyjazna rodzinom. Na dziedzińcu znajdują się szklarnie i ogródek warzywny, w którym uprawiane są pomidory i ogórki, a także jabłonie. Jesienią dzieci mogą zrywać jabłka podczas przerw i delektować się nimi. Z zebranych wspólnie jabłek robią kompot. Uczniowie i nauczyciele wspólnie sadzą ziemniaki i inne warzywa, a następnie gromadzą się przy wspólnym stole, aby cieszyć się owocami swojej pracy. Tworzy to atmosferę jedności i współpracy, ważną dla harmonijnego rozwoju dzieci.
Nauczyciele i koledzy powitali nas ciepło i gościnnie. Wchodząc do klasy, zauważyłem, że na drzwiach wisi już tabliczka z moim imieniem, nazwiskiem i drugim imieniem. Stworzyło to ciepłą i przyjazną atmosferę, która była bardzo przyjemna i pomogła mi szybciej zaadaptować się w nowej szkole.
Po rozmowie z dyrekcją szkoły zdałem sobie sprawę, że chcę tu pracować, poznać uczniów i spędzić dwa lata w tej atmosferze. Moje pierwsze wrażenia okazały się trafne i po zakończeniu roku szkolnego nadal czuję się jak w domu. Napotkałem jednak również pewne trudności.
Byłem pewien, że jestem gotowy na życie na wsi, ponieważ spędziłem tam dzieciństwo. Jednak tej zimy w Sosnówce temperatura spadła do -45°C i musiałem sam nagrzać piec. Wcześniej tylko obserwowałem ten proces, ale nigdy sam tego nie robiłem. Mój sąsiad, nauczyciel, który mieszka ze mną w tym samym budynku, i ja mieliśmy problemy z ogrzewaniem przez długi czas. Dopiero w środku zimy udało nam się opanować tę niezbędną umiejętność, co było ważnym krokiem w adaptacji do życia na wsi.
W naszej wsi są zielonoświątkowcy, o których nikt nam nie powiedział przed przeprowadzką. Początkowo budziło to w nas strach, ponieważ wielu postrzega zielonoświątkowców jako sektę. Jednak w miarę jak rozmawialiśmy, zdaliśmy sobie sprawę, że nie ma powodu do obaw. Mają swoje poranne rytuały, ale nie ingerują w nasze życie, a my z kolei szanujemy ich tradycje. To współistnienie pozwala nam żyć obok siebie w pokoju, nie zakłócając sobie nawzajem życia.
Wiejski styl życia jest wyjątkowy. Z jednej strony oferuje wsparcie i komunikację, ale z drugiej zaciera granice przestrzeni osobistej. W przeciwieństwie do życia w mieście, gdzie natrętne wizyty są rzadkością, na wsi sąsiedzi mogą wpaść niespodziewanie i zapytać: „Dzień dobry, czy mogę prosić o to czy tamto?”. Dla nich to normalne, ale dla mieszkańców miast ważne jest ustalenie osobistych granic. Nauczyliśmy się wyjaśniać w przyjazny sposób, że najlepiej najpierw zadzwonić do drzwi, zanim wejdziemy, ponieważ mogą być chwile, kiedy jesteśmy zajęci lub odpoczywamy w domu.
Nawiązaliśmy doskonałe relacje z rodzicami dzieci z mojej klasy. Wszyscy aktywnie wspierają moje inicjatywy, czy to wyjazdy, wycieczki, wakacje, czy wydarzenia. Wsparcie organizacyjne ze strony rodziców jest zawsze doskonałe i nikt nie stwarza przeszkód. To samo można powiedzieć o uczniach: okazują szacunek nauczycielowi i starszym, co tworzy pozytywną atmosferę w klasie.
Uczę dwie klasy jednocześnie: drugą i czwartą. Moja klasa liczy dziewięcioro drugoklasistów i dwoje czwartych. To się nazywa „zestaw klasowy”, gdy lekcje odbywają się jednocześnie, ale program nauczania dla dzieci jest inny.
Dzieci na wsi są otwarte i ciekawe świata; są życzliwe i reagują. Jeśli ktoś ma potrzebę, zawsze są gotowe pomóc. Mimo to mają trudności z samodzielnym proszeniem o pomoc, na przykład gdy ktoś nie ma długopisu na lekcji. Staram się nauczyć je pokonywać tę barierę i śmiało prosić o pomoc. Ważne jest rozwijanie u dzieci umiejętności komunikacyjnych i pewności siebie, aby mogły swobodnie wyrażać swoje potrzeby i pragnienia.
W tym regionie poziom edukacji jest niski, a dzieci nie są wystarczająco wzrokowcami. Pomimo powszechnego przekonania, że każdy ma dostęp do gadżetów, nie zawsze jest to prawdą na obszarach wiejskich. Telefony zazwyczaj należą tylko do rodziców, a dostęp dzieci do internetu jest ograniczony do szkół. Ma to znaczący wpływ na ich proces edukacyjny i możliwości rozwoju osobistego.
Na zajęciach omawialiśmy różne zbiorniki wodne, takie jak jeziora, kanały, zbiorniki wodne, morza, oceany i stawy. Dzieci szybko przypominały sobie zbiornik, ponieważ miały w pobliżu odpowiedni przykład. Jednak różnice między jeziorem a stawem, a także między morzem a oceanem, sprawiały im trudność. Świadczy to o braku podstawowej wiedzy o zbiornikach wodnych, niezbędnej do lepszego zrozumienia otaczającego je świata.
W szkole są dzieci, które twierdzą, że certyfikat nie ma dla nich znaczenia. Wiele z nich od najmłodszych lat łowi ryby w lokalnym zbiorniku wodnym i sprzedaje swoje połowy. Te dzieci wierzą, że taki styl życia zapewni im przyszłość i nie zawsze rozumieją wagę edukacji. Na przykład mogą myśleć: „Moja mama skończyła dopiero siódmą klasę, a ja już jestem w ósmej, więc muszę być od niej mądrzejszy. Po co mam się uczyć? Będę łowić ryby i to wystarczy”. Ważne jest jednak, aby zrozumieć, że edukacja otwiera nowe możliwości i może znacząco poprawić jakość życia w przyszłości.
Nie mieli okazji zobaczyć alternatywnych opcji życiowych, więc nie wiedzą, że świat może być inny. Uważam, że moim zadaniem jest pokazanie, jakie są możliwości. Wielu z nich marzy już o większych rzeczach – wyższym wykształceniu, podróżach i możliwości zwiedzania świata. Na przykład jeden z moich uczniów marzy o zostaniu pilotem, inny nauczycielem. Staram się wspierać ich marzenia i pomagać im zrozumieć, jak realizować swoje ambicje. Ważne jest, aby odnieśli sukces, a konkretne kroki w tym celu muszą zostać podjęte już w szkole podstawowej.
Wraz z dziećmi regularnie jeździmy na wycieczki, odkrywamy nowe miejsca i zgłębiamy przyrodę i kulturę podczas naszych podróży. Ta inicjatywa wyszła ode mnie, ale otrzymuję wsparcie od rodziców i dyrektora szkoły, zarówno organizacyjne, jak i finansowe.
Znalezienie budżetu na dłuższe wyjazdy może być trudne, ale w obwodzie nowosybirskim i Kraju Ałtajskim istnieje wiele możliwości podróżowania. Niedawno uczestniczyliśmy w obozie, którego większość kosztów pokryło Ministerstwo Rozwoju Społecznego Obwodu Nowosybirskiego. Rodzice musieli wnieść jedynie 10% wkładu własnego, co wyniosło 1700 rubli. Jednak nawet ta kwota okazała się zbyt wysoka dla niektórych rodzin. Dlatego współpracowaliśmy z rodzicami, aby znaleźć rozwiązania, które zapewnią wszystkim uczestnikom udział w wycieczce. Zależało mi na tym, aby cała klasa mogła wziąć udział w obozie, ponieważ wspólne wspomnienia i doświadczenia odgrywają znaczącą rolę w umacnianiu przyjaźni i jedności między dziećmi.
Spędzałam również czas z dziećmi na tym obozie, a moim głównym zadaniem było prowadzenie lekcji, podczas gdy opiekunowie organizowali resztę zajęć. Ponieważ dla wielu dzieci był to pierwszy wyjazd na obóz, potrzebowały one wsparcia zaufanej osoby dorosłej. W rezultacie stałam się ich „mamą” w tym nowym otoczeniu. Komunikacja 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu pomogła nam nawiązać więź, a ja mogłam spojrzeć na dzieci z innej perspektywy, znajdując sposób na nawiązanie kontaktu z każdym z nich.
Podczas powrotu z obozu dzieci aktywnie dzieliły się swoimi wrażeniami. Każde z nich dzieliło się tym, czego się nauczyło i ważnymi lekcjami, jakie przyswoiło podczas pobytu na obozie. Takie dyskusje są inspirujące i pokazują, jak ważne jest doświadczenie zdobyte w takim otoczeniu.
Atmosfera w klasie uległa zmianie; dzieci stały się bardziej uprzejme i uważne wobec siebie. Nauczyły się odpowiednio wyrażać swoje prośby i uczucia, na przykład mówiąc: „Proszę, odłóż to” lub „Czuję się nieswojo, czy mógłbyś/mogłabyś tego więcej nie robić?”. Ta forma odpowiedniej komunikacji społecznej zaczęła się rozwijać właśnie na obozie. Dzięki wyjazdowi w ciągu trzech tygodni osiągnięto znaczące zmiany, które w normalnych warunkach zajęłyby znacznie więcej czasu.
W szkole obserwuję u dzieci autentyczne zainteresowanie i pragnienie wiedzy. Każdego dnia osiągają nowe wyniki i uczą się pokonywać trudności. Właśnie dlatego tu jestem, aby wspierać je w tym procesie. Wspólnie tworzymy atmosferę, która motywuje je do chodzenia do szkoły. Chętnie poświęcę czas na planowanie lekcji, prowadzenie zajęć na świeżym powietrzu i interakcję z uczniami poza klasą. Ważne jest dla mnie, aby widzieć owoce naszych wspólnych wysiłków – nie tylko moje osiągnięcia, ale także sukcesy moich uczniów i ich rodziców.
"To jest również moje zadanie – być kimś, z kim mogę się dzielić i kto nie będzie mnie krytykował"

Walentina Urm
Nauczycielka edukacji uzupełniającej w Szkole nr 1 w Salechardzie (Jamalsko-Nieniecki Okręg Autonomiczny) odgrywa kluczową rolę w rozwijaniu zdolności twórczych i edukacyjnych uczniów. Szkoła oferuje szeroki wachlarz programów edukacji uzupełniającej obejmujących różne dziedziny, w tym sztukę, nauki ścisłe i sport. Nauczycielka stwarza warunki do indywidualnego podejścia do każdego dziecka, wspierając jego samorealizację i rozwój zainteresowań. Praca takiego specjalisty obejmuje nie tylko nauczanie, ale także organizację imprez, warsztatów i konkursów, co przyczynia się do wszechstronnego rozwoju dzieci. Nauczycielka edukacji uzupełniającej w Szkole nr 1 w Salechardzie wnosi znaczący wkład w proces edukacyjny, rozwijając u uczniów umiejętności przydatne przez całe życie.
Urodziłam się i wychowałam w obwodzie niżnonowogrodzkim, w małym, zamkniętym miasteczku Sarów, dawniej Arzamas-16. Ukończyłem studia w Moskwie, na WGIK-u, na wydziale animacji i multimediów. Obecnie mieszkam w Salechardzie, jedynym mieście na świecie położonym za kołem podbiegunowym, w którym uczę dzieci rysunku. Mój pierwszy rok akademicki dobiega końca i czasami zadaję sobie pytanie: „Czy naprawdę jestem w Salechardzie?”.
Podczas studiów w WGIK-u uczyłem się w „Simple School”, założonej przez Dimę Gorełysza – projekcie skierowanym do osób kreatywnych. Dima jest wybitnym nauczycielem i teraz, ucząc dzieci, często przypominam sobie jego podejście do uczniów i styl komunikacji. Nie chodzi tylko o rysunek, ale także o postrzeganie świata, życia i relacji. W „Simple School” miałem okazję poprowadzić kilka kursów mistrzowskich i już wtedy zdałem sobie sprawę, że nauczanie bardzo mnie interesuje. Jednak strach przed tym krokiem mnie powstrzymywał.
Mam doświadczenie w pracy w studiu, w rolach takich jak szkicownik, animator, wypełniacz i rysownik tła. Oprócz tych obowiązków malowałam również ściany. Po ukończeniu studiów w VGIK zostałam kuratorką kursu animacji i ilustracji w Wyższej Szkole Ekonomicznej. Moje doświadczenie w animacji i ilustracji pozwala mi skutecznie przekazywać wiedzę i umiejętności studentom, co przyczynia się do ich rozwoju zawodowego w tej dziedzinie.
Przeczytałam książkę „Zen i sztuka konserwacji motocykla” i wywarła ona na mnie głębokie wrażenie. Dzieło to zgłębia koncepcję zen przez pryzmat zachodniej percepcji. Omawia również ważne aspekty przekazywania wiedzy i podejścia do nauczania. Nauczyłam się wielu przydatnych lekcji, które pomogły mi przezwyciężyć lęki i wątpliwości. Książka zainspirowała mnie do głębszego zrozumienia życia i samopoznania.
Uczestniczyłam w Mistrzostwach Świata w Gitary Powietrznej, które są moją pasją. Gra na gitarze powietrznej to niezwykłe, przyjemne, a czasem komiczne zajęcie. Mistrzostwa odbyły się w Finlandii, gdzie poznałam wspaniałych ludzi, w tym nauczycieli. W tym czasie pracowałam jako nauczycielka w Wyższej Szkole Ekonomicznej i rozmawiałyśmy o edukacji i nauczaniu. Temat sztuk pięknych zawsze przykuwał moją uwagę w programie nauczania. Nadal o tym myślałam po przeczytaniu książki o zen i udziale w mistrzostwach gry na gitarze powietrznej. Wszystkie te elementy stopniowo zaczęły układać się w spójny obraz. Podczas kwarantanny związanej z COVID-19, malując ścianę, słuchałam podcastu Dimy Zitzera „Miłość to nie edukacja”. W jednym z odcinków wspomniał o programie „Nauczyciel dla Rosji”. To mnie zainteresowało i zaczęłam zgłębiać wartości promowane przez uczestników programu. Bardzo mi się spodobały i postanowiłam się zgłosić. Byłam zdenerwowana, ponieważ wcześniej pracowałam tylko ze studentami i prowadziłam warsztaty animacji dla dzieci tylko kilka razy. Zostałam jednak przyjęta do programu i poczułam, że nie mam się już czego bać. To doświadczenie było nowym i ważnym etapem w moim życiu.
Zaproponowano mi kilka miast i wsi do wyboru. Zauważyłam Salechard i zdałam sobie sprawę, że to dość nietypowe miejsce. Nie zdecydowałabym się tam zamieszkać bez powodu, ale skoro jest to część programu, czemu nie skorzystać z okazji? Być może na moją percepcję wpłynęły wrażenia z książek dla dzieci o reniferach, namiotach i tundrze. Salechard to wyjątkowe miasto, które otwiera nowe horyzonty i wprowadza w kulturę ludów północy.
Pod koniec sierpnia przyjechałam do Salechardu z kilkoma nauczycielami z programu „Nauczyciel dla Rosji”. Wrażenia z tego miejsca są niesamowite. Rosną tu niesamowite rośliny, spotyka się niezwykłe porosty, a magiczny mech w lesie przypomina miękkie pierzyny. Zdecydowałam się zostać, bo ten mech mnie oczarował.
Salechard to miejsce o bogatym kontekście społecznym. To tutaj krzyżują się interesy rdzennej ludności i historia projektu budowy linii kolejowej nr 501. Kiedy oznajmiłem mamie zamiar odwiedzenia Salechard, podzieliła się ze mną informacją, że mój dziadek brał udział w budowie tej linii kolejowej. Powiedziała: „Te miejsca przyciągają”. To świadczy o głębokiej więzi międzypokoleniowej i znaczeniu historii regionu. Salechard jest interesujący nie tylko ze względu na swoje naturalne piękno, ale także ze względu na unikalną kulturę, która kształtowała się przez wiele lat.Moja mama, z zawodu nauczycielka, była początkowo zszokowana, gdy dowiedziała się, że planuję pracować jako nauczycielka w Salechard. Szybko jednak zrozumiała moją decyzję i udzieliła mi wsparcia, co jest dla mnie bardzo ważne. Teraz, gdy całkowicie poświęciłem się nauczaniu, rozumiem i doceniam wszystko, czym mama dzieliła się ze mną na temat swojej pracy. To doświadczenie wzmocniło nasze wzajemne zrozumienie i pozwoliło mi lepiej zrozumieć wyzwania i radości związane z zawodem nauczyciela.
Poza aspektami pedagogicznymi, nie miałam pojęcia o zjawiskach nocy i dnia polarnego. Zimą temperatury spadają tu do -40°C, co stanowi dla mnie poważne wyzwanie, zwłaszcza po ciągłym śniegu z deszczem, do którego byłam przyzwyczajona w Moskwie. Życie w takich warunkach było dla mnie prawdziwym objawieniem i zaczęłam lepiej rozumieć, jak klimat wpływa na styl życia i kulturę mieszkańców tych regionów.
To odosobnione miejsce odczuwa się zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Można tu całkowicie odciąć się od zgiełku codziennego życia i zanurzyć w atmosferze spokoju i wyciszenia. Izolacja tworzy wyjątkowe środowisko sprzyjające głębokiej introspekcji i odzyskaniu wewnętrznej równowagi. W takich warunkach łatwo odnaleźć jasność myślenia i harmonię z samym sobą.
Lokalne szkoły imponują wyposażeniem. Znajdziemy tu nowoczesne technologie, takie jak drukarki 3D, które otwierają nowe możliwości uczenia się i kreatywności. Te innowacyjne narzędzia wspierają rozwój umiejętności uczniów i sprawiają, że proces edukacyjny jest bardziej angażujący i efektywny.
Jako nauczycielka plastyki, początkowo zdecydowałam się pracować ze wszystkimi klasami – od drugiej do dziesiątej – upewniając się, że mogę uczyć dzieci w każdym wieku. Teraz rozumiem, że szkoły podstawowe, gimnazja i licea mają swoją własną, unikalną specyfikę i wymagają indywidualnego podejścia. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie chciałabym stracić kontaktu z żadną z tych grup wiekowych.
Dzieci są z natury ciekawe świata, ich wyobraźnia jest nieograniczona i nie boją się próbować nowych rzeczy. Każdy eksperyment jest dla nich źródłem zaskoczenia i radości. Na przykład, gdy mieszają dwie farby, ich zachwyt nie zna granic: „Spójrz na ten kolor! I jak ten brokat się mieni!”. To pragnienie poznawania świata i żywe emocje, które sprawiają, że dzieciństwo jest naprawdę magiczne.
W mojej szkole są naprawdę utalentowane dzieci. Pewnego dnia podarowałam dziewczynce mój tablet graficzny. To było jej pierwsze doświadczenie z urządzeniem i natychmiast zrozumiała jego funkcje. Rezultatem był wspaniały rysunek o przemyślanej kompozycji. Wśród uczniów ósmej klasy są młodzi artyści, którzy wykazują się imponującymi umiejętnościami rysunkowymi.
Ludzie, którzy rysują, bywają czasem wycofani. Nie wszyscy, oczywiście, ale jest ich wielu. Często nie zdają sobie sprawy, że w szkole są inni, którzy podzielają ich pasję. To ciekawe, że mogą spotykać się w moim gabinecie, aby omówić swoje wspólne zainteresowania i podzielić się doświadczeniami. Tworzy to wyjątkową atmosferę wymiany pomysłów i inspiracji, która może znacząco wzbogacić ich proces twórczy.
Niektórzy uczniowie aspirują do zapisania się na wydział artystyczny i przychodzą na zajęcia z jasnym celem tworzenia sztuki. Inni po prostu zagłębiają się w ten świat, aby go lepiej poznać. Niedawno dostałem komiksy z Moskwy, za co jestem bardzo wdzięczny. Wiele dzieci po prostu je przegląda, a jedna uczennica ósmej klasy przyznała, że to pierwszy komiks, jaki kiedykolwiek trzymała w rękach. Dlaczego? W Salechardzie jest tylko jedna księgarnia z ograniczonym asortymentem i jedna przyzwoita biblioteka, ale nie zawsze łatwo się do niej dostać. W rezultacie wszyscy wolą zamawiać książki z kontynentu. Jednak nie każdy odważy się zamówić komiksy, jeśli nie wie, czym są. W rezultacie wiele dzieci zostaje bez możliwości ich zobaczenia.
Niektóre dzieci potrzebują miejsca wolnego od presji i wymagań. Staram się stworzyć atmosferę, w której mogą usiąść w ciszy, rysować dla siebie lub po prostu cieszyć się czytaniem pięknych książek. Ta przestrzeń powinna być komfortowa i inspirująca, aby każde dziecko czuło się swobodnie i mogło rozwijać swoje zdolności twórcze.
Rozumiem, że wiele osób chce dzielić się swoimi myślami i doświadczeniami, ale nie zawsze znajduje odbiorców. Uważam, że ważne jest, aby być osobą, z którą mogą rozmawiać otwarcie, bez strachu przed osądem czy krytyką. To jeden z powodów, dla których wybrałem nauczanie. Ważne jest stworzenie atmosfery zaufania i wsparcia, aby uczniowie mogli swobodnie wyrażać swoje uczucia i szukać rady. Praca z dziećmi może być dość męcząca, nawet jeśli jest przyjemna. Ważne jest, aby znaleźć równowagę w życiu. Na przykład, konsultuję się z psychoterapeutą i polecam to każdemu, kto pracuje z dziećmi. Dzieci zadają wiele ciekawych i złożonych pytań, co wymaga nie tylko fizycznej, ale i emocjonalnej energii. Psychoterapia pomaga mi radzić sobie ze stresem i dbać o zdrowie psychiczne, co jest szczególnie ważne w pracy z młodszym pokoleniem. Czasami myślę: „Po co to wszystko? Nigdy więcej nie chcę mieć dzieci!”. Ale potem przychodzi uświadomienie sobie, że to część życia i nie ma w tym nic złego.

