Edukacja

Przeszłość: Jak przyszły sławny pisarz dostał ocenę niedostateczną za esej i musiał powtarzać rok

Przeszłość: Jak przyszły sławny pisarz dostał ocenę niedostateczną za esej i musiał powtarzać rok

Treść:

Dowiedz się: Zawód metodyka od podstaw do PRO

Dowiedz się więcej

W pierwszej klasie gimnazjum nazywano mnie „rzymskim mówcą” za moje ciągłe gadanie. Ten przydomek utkwił mi w pamięci na długo. Na lekcjach często zostawałem po lekcjach na pół godziny za nadmierną paplaninę.

Był to okres, który w historii mojej twórczości można by nazwać przedpiśmiennym. Wkrótce potem nastąpił etap „pisemny”, który otworzył nowe horyzonty dla mojego pisarstwa.

W trzeciej klasie zafascynowały mnie powieści Juliusza Verne’a i napisałem długi wiersz o podróży naszych nauczycieli na Księżyc balonem na ogrzane powietrze, zbudowanym z ogromnych spodni naszej nauczycielki łaciny, „Behemota”. Mój wiersz wzbudził ogromne zainteresowanie i został nawet przeczytany przez ósmoklasistów. Ostatecznie trafił do inspektora. Pamiętam, jak w pustej sali z ikonostasem wznoszącym się za oknami i szóstą salą gimnastyczną z wizerunkiem Zbawiciela w rogu, surowy Bataliusz podał mi wiersz. Wysoki, szczupły mężczyzna z rudymi bakami potrząsnął nad moją głową cienkim, ostro zakończonym palcem i przemówił z okropnym, syczącym akcentem, niczym najzimniejszy Anglik.

Należy zauważyć, że takie zachowanie, jak lekceważące traktowanie osób starszych, w tym mentorów i nauczycieli, jest niedopuszczalne. Dotyczy to zwłaszcza naszego szanownego Michaiła Siergiejewicza, syna wybitnego historyka. Zasługuje on na szacunek i podziw za swoje doświadczenie i wiedzę. Rada pedagogiczna podejmuje decyzje w oparciu o wartości szacunku i wzajemnego zrozumienia, które muszą być pielęgnowane w środowisku edukacyjnym.

Za stworzenie tego „wiersza” otrzymałem znaczne wynagrodzenie – za sześć godzin pracy w niedzielę, co było moim pierwszym doświadczeniem w tej dziedzinie.

Moje pierwsze kroki w literaturze były długie, ale to moje pisanie stało się dla mnie prawdziwym źródłem inspiracji. Od piątej klasy osiągnąłem takie wyżyny, że w jednym z moich utworów o Soborze Chrystusa Zbawiciela nawiązałem do twórczości poety Nadsona. Starałem się oddać uczucia duchowego uniesienia, jakich doświadczamy pod majestatycznymi sklepieniami, gdzie Sabaoth wznosi się „jak w niebie”. W takich chwilach przychodzą mi na myśl inspirujące słowa naszego wybitnego poety, który potrafił przekazać głęboki smutek i nadzieję. Drogi przyjacielu, mój bracie, zmęczony i cierpiący, rozumiem, że przechodzisz przez trudne chwile. Życie czasami stawia przed nami trudne próby i ważne jest, aby pamiętać, że nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu. Wsparcie bliskich może być źródłem siły w trudnych chwilach. Znajdźmy razem sposoby na pokonanie trudności i odzyskanie sił. Pamiętaj, że każdy dzień to nowa szansa na poprawę i zmianę. Możemy pokonać wszelkie trudności, jeśli będziemy działać razem. Kimkolwiek jesteś, nie trać wiary w siebie. Ważne jest, aby pamiętać, że każdy z nas mierzy się z trudnościami i wyzwaniami. Nie pozwól, aby negatywne myśli Cię przytłoczyły. Zachowaj wewnętrzną równowagę i szukaj inspiracji u otaczających Cię osób. Wiara w siebie i swoje możliwości pomoże Ci pokonać wszelkie przeszkody i osiągnąć cele. Pamiętaj, że trudności to tylko tymczasowe przeszkody na drodze do sukcesu. Niech nieprawda i zło nadal panują. W dzisiejszym świecie stoimy przed wieloma wyzwaniami, gdzie kłamstwo i nieuczciwość są powszechne. Powoduje to niezadowolenie i przyczynia się do rozprzestrzeniania negatywnych tendencji w społeczeństwie. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że walka z nieprawdą i złem wymaga proaktywnych działań i zaangażowania w prawdę. Ważne jest, aby dbać o uczciwość i sprawiedliwość, aby stworzyć harmonijne społeczeństwo wolne od negatywnych wpływów. Tylko wspólnym wysiłkiem możemy przeciwstawić się nadużyciom i przywrócić zaufanie między ludźmi.

Po ziemi oczyszczonej łzami.

Batalij zawołał mnie na podium i, machając notesem, zaczął głośno gwizdać, wyrażając swoje niezadowolenie.

— Co to ma znaczyć? Nie powinieneś czytać książek, których nie ma w bibliotece uniwersyteckiej! Mamy Puszkina, Lermontowa, Dierżawina, ale twojego Nadsona tam nie ma. Kto to jest? Dostałeś temat Soboru Chrystusa Zbawiciela, a cytujesz zupełnie niestosowne wersety o „cierpiącym bracie”. To bzdura! Dałbym ci czwórkę, ale dam ci trójkę z minusem. Dlaczego tu jest jakiś „filozof”? Nie potrafisz nawet poprawnie napisać słowa „filozof”; stawiasz „w” na końcu. A tak przy okazji, to był Smajs, a nie Smals, co oznacza „smalec”. Ani on, ani twój Nadson nie mają nic wspólnego z Soborem Chrystusa Zbawiciela. Cz-! Pomyśl o swoim podejściu.

Otworzyłem notatnik i próbowałem bronić swojego punktu widzenia.

Nikołaj Iwanowicz, mam małą dygresję liryczną, podobną do tej, którą zrobił Gogol.

Nikołaj Iwanowicz ostro pociągnął nosem, a jego rude wąsy uniosły się, odsłaniając zęby. Jego zimne, zielonkawe oczy wpatrywały się we mnie z wyrazem uśmieszku i pogardy, co sprawiło, że wszystko we mnie zamarło. Wszyscy wiedzieliśmy, że to jego uśmiech, przypominający lisa gryzącego gardło koguta.

— Ach, więc tak to jest... Gogol! A może ajerkoniak? Rozumiem... — i znów natarczywie pociągnął nosem. — Podaj mi notatnik...

Skreślił C-minus i zadał miażdżący cios — kołek. Otrzymałem kołek i obelgę. Od tamtej pory nienawidziłem zarówno Nadsona, jak i filozofii. Głosowanie to negatywnie wpłynęło na mój transfer i średnią ocen, w wyniku czego nie mogłem przystąpić do egzaminów i musiałem powtarzać rok. Jednak zdałem sobie sprawę, że wszystko dobrze się skończyło.

Zdjęcie: Pierre Choumoff / Rosyjski Paryżanin: Fotografie Petra Choumoffa. Droga Rosyjska, 2000

Znalazłem się pod opieką wybitnego filologa, Fiodora Władimirowicza Cwietajewa, który dał mi swobodę twórczą: pisz tak, jak chcesz. Ta okazja ujawniła we mnie nowe oblicza, pozwalając mi eksperymentować z językiem i formą. Zacząłem rozumieć, że literatura może być nie tylko środkiem wyrazu, ale także platformą do autoekspresji, gdzie każdy wers odzwierciedla indywidualność autora. Zainspirowany jego podejściem, zanurzyłem się w świecie słów, odkrywając nieskończone możliwości twórcze.

Z entuzjazmem notowałem swoje przemyślenia na temat natury. Pisanie imponujących esejów o tematyce poetyckiej, takich jak „Poranek w lesie”, „Rosyjska zima”, „Jesień według Puszkina”, „Łowienie ryb” i „Burza w lesie”, było prawdziwą przyjemnością. To w niczym nie przypominało tego, co proponował Batalij: ani „Praca i miłość bliźniego jako podstawa moralnego rozwoju”, ani „Co jest niezwykłego w liście Łomonosowa do Szuwałowa »O zastosowaniu szkła«”, ani „Jak spójniki różnią się od przysłówków”. Fiodor Władimirowicz, powolny i zamyślony, z lekkim uśmiechem, uwielbiał słowa. Potrafił recytować wersy Puszkina z autentycznym zainteresowaniem, zachwycając nawet takich jak Daniłka, nazywany Szatanem, który również zaczynał odczuwać głębię poezji. Natura inspiruje i rozbudza zmysły, a w tym kontekście poezja staje się kluczem do zrozumienia piękna otaczającego świata. Za moje „opowieści” dawał piątki, czasem dodając trzy krzyżyki, co było szczególnie wymowne. Wskazując palcem na moją głowę, jakby wbijał mi ją w świadomość, powiedział triumfalnie: Człowieku, proszę zauważyć, że niektórzy piszą „muszczyna”, jak dojrzały Szkrobow. Masz w sobie coś wyjątkowego, pewnego „wielkiego strzelca”. Przypomnij sobie przypowieść o talentach. Na pożegnanie wymieniłem się kartkami z jedynym z moich mentorów. Jego pogrzeb był dla mnie trudnym przeżyciem i nie mogłem powstrzymać łez. Nadal pozostaje w moim sercu.

W swoich wspomnieniach „Jak zostałem pisarzem” I. S. Szmelew dzieli się osobistymi doświadczeniami i refleksjami na temat swojej drogi literackiej. Opisuje, jak stopniowo rozwijała się jego twórcza wizja oraz wydarzenia i powiązania, które na niego wpłynęły. Szmelew opowiada o swoich pierwszych pracach, trudnościach, z jakimi borykał się na początku kariery, oraz o tym, jak jego styl literacki ewoluował z czasem. Jego wspomnienia ukazują wagę wsparcia dla pisarza i wagę autoekspresji. Te wspomnienia to nie tylko autobiografia, ale także źródło inspiracji dla tych, którzy poszukują własnej drogi w literaturze. Szmielow podkreśla, że ​​każdy pisarz podąża własną, niepowtarzalną ścieżką i ważne jest, aby pozostać wiernym swoim przekonaniom i uczuciom.

Kontekst

Iwan Siergiejewicz Szmielow (1873–1950) był wybitnym rosyjskim pisarzem, którego Aleksander Kuprin nazwał ostatnim mistrzem zdolnym oddać bogactwo, siłę i wolność języka rosyjskiego. W okresie sowieckim twórczość Szmielewa popadła w cień, ale od lat 90. XX wieku jego twórczość ponownie zaczęła przyciągać uwagę czytelników. Powieści „Lato Pana”, „Słońce umarłych” i „Stary Walaam” ponownie zyskały popularność i uznanie, co wskazuje na odrodzenie zainteresowania jego literackim dziedzictwem. Szmielow nadal inspiruje współczesnych autorów i czytelników, a jego dzieła stanowią ważny wkład w literaturę rosyjską.

Szmielow odkrył literaturę, która stała się jego życiową miłością i powołaniem, podczas nauki w gimnazjum. Pochodził z biednej i niezbyt wykształconej rodziny kupieckiej, a w dzieciństwie miał tylko trzy książki: Ewangelię, podręcznik do alfabetu i atlas przyrodniczy. Po rozpoczęciu nauki w gimnazjum literatura stała się dla niego dostępna. Zaczął od dzieł Juliusza Verne'a i Mayne'a Reida, ale wkrótce odkrył Puszkina i Tołstoja, którzy wywarli na nim głębokie wrażenie. Szmielow wspominał, jak po ukończeniu „Wojny i pokoju” w szóstej klasie po raz pierwszy uświadomił sobie wielkość i głębię twórczości literackiej. Zauważył, że pisarz jest najwspanialszą rzeczą, jaka istnieje na ziemi i w ludziach, i czuł podziw na samo słowo „pisarz”.

To właśnie w gimnazjum stawiał pierwsze kroki jako pisarz. Już w szkole podstawowej jego talent przejawiał się w opowiadaniu historii – młody Wania zręcznie urzekająco opowiadał swoim kolegom, których chętnie prosili go o powtórzenie. To przyniosło mu wśród nauczycieli reputację gaduły, za którą był wielokrotnie karany. Później, gdy Wania zaczął pisać, jego popularność w szkole wzrosła dzięki humorystycznemu wierszowi o podróży nauczycieli na Księżyc balonem na ogrzane powietrze, wykonanym z niezwykle obszernych spodni nauczycielki łaciny. Ta praca nie tylko przyniosła mu uznanie, ale także zainspirowała innych studentów do twórczych eksperymentów.

6. Gimnazjum Moskiewskie, aleja Bolszoj Tołmaczewskiego, budynek nr 3Zdjęcie: Informacje Centrum Bibliotecznego im. Uszyńskiego Rosyjskiej Akademii Edukacji.

Pomimo komizmu sytuacji, młody Szmielow poważnie zainteresował się pisaniem. Jego pasja stała się tak silna, że ​​rozważał nawet porzucenie szkoły. W swojej autobiografii dzieli się wspomnieniami z tego okresu swojego życia.

Postanowiłem całkowicie poświęcić się literaturze, odkładając podręczniki na bok i rozpoczynając samokształcenie. W nocy pisałem, a w ciągu dnia, udając chorobę, spędzałem czas w łóżku, pogrążony w lekturze. Był to stan daleko wykraczający poza granice zwykłego życia. W tym czasie pracowałem nad powieścią odzwierciedlającą syberyjską rzeczywistość, pisałem wiersze z okazji trzydziestej rocznicy uwłaszczenia chłopów i stworzyłem dramat, w którym główni bohaterowie cierpieli na gruźlicę. Trwało to około dwóch tygodni i w rezultacie groziło mi wydalenie ze szkoły za nieobecność. Zacząłem nienawidzić szkoły i ogłosiłem decyzję o samodzielnym studiowaniu.

Musiałem poddać się okolicznościom i przestałem pisać. Dopiero w ósmej klasie odżyła we mnie pasja do twórczości. Napisałem opowiadanie oparte na folklorze zatytułowane „W młynie”, które zostało opublikowane w obszernym magazynie „Russian Review”. To doświadczenie stało się ważnym kamieniem milowym w mojej literackiej podróży i zainspirowało mnie do dalszego rozwoju pisarstwa.

Iwan Szmielow krótko uczęszczał do Pierwszego Moskiewskiego Gimnazjum, znajdującego się obok soboru Chrystusa Zbawiciela. Gimnazjum to cieszyło się dobrą renomą, a o jedno miejsce walczyło około 400 uczniów. Wania zapisał się tam w wieku 11 lat, ale nie potrafił się zaadaptować. Pobyt w tej szkole stał się dla niego prawdziwą gehenną i pozostawił głęboką, trwającą całe życie bliznę. Wspominał: „Czułem się tu, jakbym był zmiażdżony. Zimno i suchość mnie zmiażdżyły. To były najtrudniejsze lata mojego życia – pierwsze lata w gimnazjum. Trudno o tym mówić. Zimni, bezduszni ludzie. Łzy. Mnóstwo łez, dniem i nocą, mnóstwo strachu”. Miał trudności z nauką, prawdopodobnie z powodu dusznej atmosfery. Często dostawał niskie oceny, co dodatkowo pogarszało jego stan.

Po trzech miesiącach nauki matka przeniosła Wanię do VI Moskiewskiego Gimnazjum, mieszczącego się w budynku, w którym obecnie mieści się Biblioteka Naukowo-Pedagogiczna im. K. D. Uszyńskiego. W nowym gimnazjum wyniki chłopca znacznie się poprawiły; stał się bardziej aktywny i zainteresowany nauką. Ostatecznie Szmielow prawie ukończył szkołę z medalem, zawodząc zaledwie o pół punktu. Jednak w piątej klasie musiał powtarzać klasę. Było to spowodowane nieudanym wynikiem na lekcji literatury, gdzie nauczyciel nie docenił „techniki autorskiej” młodego pisarza w eseju o Soborze Chrystusa Zbawiciela. To doświadczenie stało się ważnym etapem w jego rozwoju jako autora i wpłynęło na jego późniejszą karierę twórczą.

Ten epizod dotyczy Nikołaja Iwanowicza Batalii, nauczyciela i inspektora (w zasadzie dyrektora szkoły), po którym, poza wspomnieniami Szmielewa, nie zachowały się żadne znaczące ślady w historii. Jednak kolejny nauczyciel literatury, którego Iwan otrzymał po powtarzaniu klasy piątej z powodu surowych wymagań Batalii, stał się postacią znacznie bardziej znaną niż jego poprzednik. Przyszły pisarz miał znacznie więcej szczęścia u tego nauczyciela, co miało znaczący wpływ na jego dalszy rozwój.

Nauczycielem Fiodora Władimirowicza Cwietajewa był wujek wybitnej poetki Mariny Cwietajewej. Jest on również bratem Iwana Władimirowicza Cwietajewa, znanego jako filolog, historyk sztuki i założyciel Muzeum Sztuk Pięknych, obecnie znanego jako Państwowe Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina. Ta więź między wybitnymi osobowościami podkreśla znaczenie tradycji rodzinnych w kulturze i edukacji.

Fiodor Władimirowicz poświęcił życie nauczaniu i stał się ukochanym nauczycielem wielu swoich uczennic, w tym dziewcząt z gimnazjum żeńskiego. Jego nagła i przedwczesna śmierć w 1901 roku zainspirowała kolegów i uczniów do opublikowania książki wspomnień o nim, która potwierdza jego wpływ i znaczenie w edukacji. We wstępie do książki czytamy: „Jego osobowość była otoczona niesłabnącą miłością przez całą karierę nauczycielską”. Iwan Szmielow, który do końca życia zachował miłe wspomnienia o swoim nauczycielu, jest doskonałym przykładem tego, jak głęboki wpływ nauczyciela może odcisnąć piętno na sercach uczniów.

Dodatkowe materiały:

  • Minione: Butelka wody z rzeki Limpopo i inne techniki oryginalnego nauczyciela
  • „Latający balon wywołał powszechne odrodzenie”. Jak Ciołkowski uczył
  • Jak Korniej Czukowski został wyrzucony ze szkoły za czyjś pamiętnik
  • Przeszłość: jak Czechow zdawał egzaminy końcowe w gimnazjum

Zawód metodyka od podstaw do PRO

Doskonal swoje umiejętności w zakresie tworzenia programów nauczania dla kursów online i offline. Opanuj nowoczesne praktyki nauczania, ustrukturyzuj swoje doświadczenie i stań się bardziej poszukiwanym specjalistą.

Dowiedz się więcej