Edukacja

Przeszłość: „Ucz się dobrze, bo cię zjem” – czyli pierwszy dzień Paustovsky’ego w gimnazjum

Przeszłość: „Ucz się dobrze, bo cię zjem” – czyli pierwszy dzień Paustovsky’ego w gimnazjum

Treść:

Dowiedz się: Zawód metodyka od podstaw do PRO

Dowiedz się więcej

Wyprowadziłem się z domu z matką. Przez całą podróż co chwila się odwracałam, jakbym na zawsze odchodziła od znajomego miejsca. Mieszkaliśmy przy ulicy Nikolsko-Botaniczskiej, słynącej z cichych i zacienionych zaułków. Wokół naszego domu rosły majestatyczne kasztanowce, z namysłem zrzucające suche, pięciopalczaste liście. Był słoneczny dzień, o głębokim, błękitnym odcieniu, ciepły, ale z chłodnym cieniem – typowy jesienny dzień w Kijowie. Babcia stała przy oknie i kiwała do mnie głową, aż skręciliśmy w ulicę Tarasowską. Mama szła w milczeniu, pogrążona w myślach. Kiedy dotarliśmy do placu Nikołajewskiego i zobaczyłam przez zieleń żółty budynek gimnazjum, łzy napłynęły mi do oczu. Zrozumiałam, że dzieciństwo się skończyło, a teraz czeka mnie praca, długa i trudna, inna niż spokojne dni spędzone w domu. Ta chwila stała się dla mnie symbolem przejścia w dorosłość, gdzie czekało mnie wiele prób i obowiązków.

Zatrzymałam się, przytuliłam do mamy i wybuchnęłam płaczem, tak że plecak na moich plecach podskakiwał i brzęczał, jakbym zastanawiała się, co stało się z jego małą właścicielką. Mama zdjęła mi czapkę i otarła łzy chusteczką nasączoną przyjemnym aromatem.

„Przestań” – powiedziała. „Nie masz pojęcia, jak mi ciężko. Ale to konieczne”.

Te dwa słowa wypowiedziane przez mamę: „Tak musi być” wbiły się w moją świadomość z niewiarygodną siłą. Stały się dla mnie symbolem konieczności i odpowiedzialności. Nie da się przecenić znaczenia tych słów, ponieważ przypominają nam, że są w życiu chwile, kiedy trzeba działać, pomimo wątpliwości czy trudności. Zwrot „tak musi być” stał się dla mnie swego rodzaju zasadą życiową, podkreślając wagę dotrzymywania zobowiązań i podejmowania decyzji, nawet jeśli wydają się trudne. Te słowa inspirują mnie i motywują do działania, budując wewnętrzną siłę i pewność siebie w działaniu.

W miarę jak dorastałam, coraz częściej spotykałam się z opiniami dorosłych, że należy żyć „tak, jak się powinno”, a nie tak, jak się chce. To stwierdzenie wywołało u mnie wewnętrzny konflikt i zastanawiałam się, czy człowiek rzeczywiście jest pozbawiony prawa do życia zgodnie z własnymi pragnieniami, kierując się jedynie oczekiwaniami innych. W odpowiedzi na moje wątpliwości dorośli radzili mi, abym nie rozmawiał o rzeczach, których nie wiem.

Konstantin Paustowski w dzieciństwie Zdjęcie: K. G. Paustowski Muzeum

Mama kiedyś zganiła mojego ojca: „To wszystko przez twoje anarchistyczne wychowanie!”. Ojciec przytulił mnie, przycisnął moją głowę do swojej białej kamizelki i powiedział z uśmiechem:

W tym domu, Kostik, nas nie rozumieją.

Kiedy się uspokoiłam i przestałam płakać, weszliśmy z mamą do budynku szkoły. Szerokie, żeliwne schody, wypolerowane na błysk moimi obcasami, prowadziły w górę, skąd słychać było złowieszczy szum, przypominający rój pszczół. To miejsce było pełne podniecenia i oczekiwania, atmosfera zbliżających się lekcji przyspieszała bicie mojego serca. Każdy stopień po schodach przybliżał mnie do nowego etapu w życiu, pełnego wiedzy i odkryć.

Nie bój się – powiedziała mama. - To znacząca zmiana.

Weszliśmy po schodach i w tym momencie, po raz pierwszy, mama nie trzymała mnie za rękę. Dwoje starszych uczniów szybko schodziło z góry i grzecznie zrobiło nam miejsce. Jeden z nich, przechodząc obok, powiedział coś do mnie.

Wprowadzili kolejnego nieszczęśnika.

Znalazłem się w niespokojnym i wrażliwym towarzystwie dzieciaków z klasy przygotowawczej, albo, jak starsi uczniowie lekceważąco nas nazywali, „tych rojących się”. Ten przydomek wziął się z naszej drobnej i zwinnej natury – poruszaliśmy się szybko i wchodziliśmy pod nogi starszym uczniom podczas przerw.

Moja matka i ja przeszliśmy przez białą salę zgromadzeń, ozdobioną portretami cesarzy. Szczególnie pamiętam Aleksandra I, który ściskał zielony kapelusz z trójkątnym czubkiem przy biodrze. Jego rudawe baki odcinały się od kociej twarzy i nie budził współczucia, pomimo galopujących za nim kawalerzystów z pióropuszami, tworzących atmosferę epoki historycznej.

Przeszliśmy przez salę i udaliśmy się do biura inspektora Bodyansky'ego, pulchnego mężczyzny w formalnym surducie przypominającym damski szlafrok.

Bodyansky położył mi pulchną dłoń na głowie i, pogrążony w myślach, zaczął mówić.

Ucz się pilnie, bo cię ukarzę.

Moja matka patrzyła z wymuszonym uśmiechem. Bodyansky zawołał strażnika, Kazimira, i polecił mu zaprowadzić mnie na zajęcia przygotowawcze.

Mama skinęła głową, a Kazimir, mocno ściskając mnie za ramię, poprowadził mnie długimi korytarzami. Jego uścisk był tak silny, że wydawało się, że bał się, że ucieknę do mamy.

Zajęcia trwały, ale na korytarzach panowała cisza. Ta cisza szczególnie dobrze kontrastowała z hałasem panującym podczas długiej przerwy. Pozostałości po przerwie były jedynie lekkim pyłem kurzu unoszącym się w promieniach słońca wpadających z ogrodu. To był słynny ogród Pierwszego Gimnazjum Kijowskiego – historyczny park zajmujący cały kwartał w centrum miasta.

Pierwsze Gimnazjum Kijowskie. Pocztówka z początku XX wieku. Zdjęcie: Wikimedia Commons.

Wyjrzałam przez okno na ogród i znów poczułam przypływ smutku. Kasztanowce lśniły w słońcu, a schnące, bladofioletowe liście topoli kołysały się delikatnie na wietrze. Ten krajobraz budzi we mnie głębokie uczucia i przypomina o ulotności czasu.

Od dzieciństwa kochałam ogrody i drzewa. Nigdy nie łamałam gałęzi ani nie dotykałam ptasich gniazd. Być może dlatego, że moja babcia, Wiktoria Iwanowna, często powtarzała: „Świat jest niesamowicie piękny, a człowiek powinien w nim żyć i pracować jak w dużym ogrodzie”. Te słowa stały się dla mnie ważną wskazówką życiową, inspirując mnie do troski o naturę i doceniania jej piękna.

Kazimir zauważył, że zaraz się rozpłaczę. Wyciągnął z tylnej kieszeni starego, ale schludnie utrzymanego surduta lepkiego cukierka Żubrowka i powiedział z charakterystycznym polskim akcentem:

Spróbuj tego cukierka na następnej przerwie.

Cicho mu podziękowałem i wziąłem cukierka. Podczas pierwszych dni w gimnazjum mówiłem szeptem i bałem się podnieść głowę. Wszystko wokół mnie mnie przytłaczało: brodaci nauczyciele w niebieskich surdutach, starożytne sklepienia, echo w niekończących się korytarzach i oczywiście dyrektor Biessmertny – elegancki starszy mężczyzna ze złotą brodą, ubrany w nowy, mundurowy frak. Atmosfera instytucji edukacyjnej wydawała mi się przytłaczająca, a każde słowo wypowiadane na lekcji brzmiało jak wyzwanie.

Był dobrym i mądrym człowiekiem, ale jego osobowość budziła strach.

Konstantin Paustovsky w swoim dziele „Odległe lata” dogłębnie zgłębia temat życia i relacji międzyludzkich. Autor zanurza czytelnika w atmosferze minionych lat, tworząc żywe obrazy i emocjonalne sceny. Opowieść podkreśla wagę wspomnień, które kształtują nasze postrzeganie świata i wpływają na nasze przyszłe wybory.

Paustovsky mistrzowsko przekazuje szczegóły życia codziennego i natury, pozwalając czytelnikowi nie tylko zrozumieć, ale i poczuć ducha tamtych czasów. Opisuje, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość i jak doświadczenia pokoleń przekazywane są poprzez ludzkie historie.

Ta historia to nie tylko fikcja, ale także filozoficzna refleksja nad czasem, pamięcią i tożsamością. „Odległe lata” pozostają aktualne do dziś, przypominając nam o wartości doświadczenia życiowego i potrzebie pamiętania o korzeniach.

Kontekst

Łzy małego Konstantina Paustowskiego, przyszłego słynnego pisarza (1892–1968), wywołały jego przyjęcie do klasy przygotowawczej prestiżowego Pierwszego Klasycznego Gimnazjum Kijowskiego na początku XX wieku. W tamtych czasach stosunek do dzieci w tego typu placówkach edukacyjnych był bardzo surowy. Uczniowie gimnazjum musieli przestrzegać wielu zasad, a przystosowanie się do takiej atmosfery po wychowaniu w przyjaznym i troskliwym środowisku rodzinnym nie było łatwym zadaniem dla dziecka. Ponadto Konstantin miał trudności ze znalezieniem swojego miejsca w grupie dzieci, co przysparzało mu stresu i niepewności. To wydarzenie stało się ważnym etapem w jego życiu, wpływając na jego przyszłą kreatywność i postrzeganie otaczającego go świata.

Prace Paustowskiego opisują realia życia szkolnego, gdzie starsi uczniowie znęcali się nad młodszymi. Często używali siły, aby powstrzymać „roje” w czasie dzwonka, co skutkowało spóźnieniami i karami ze strony nauczycieli. Przemoc była akceptowana jako część normalnego życia, zwłaszcza w obliczu ciągłych konfliktów między różnymi grupami szkolnymi. Jedna grupa była uważana za „arystokratyczną”, ponieważ zamieszkiwały ją dzieci generałów, właścicieli ziemskich i urzędników, druga zaś była „demokratyczna”, do której uczęszczało potomstwo plebsu i inteligencji. Paustowski należał do grupy „demokratycznej”, a wśród jego kolegów z klasy był Michaił Bułhakow. Według Paustowskiego, Bułhakow zawsze wychodził zwycięsko ze starć między tymi dwiema grupami.

Uczeń liceum Michaił Bułhakow, zdjęcie: Wikimedia Commons

Paustowski, choć niechętnie angażował się w bójki, nie był wyrzutkiem. Udało mu się zaadaptować do szkolnego środowiska i ciepło je wspominał po ukończeniu szkoły. Zauważył, że wielu jego kolegów z klasy stało się później sławnymi artystami. Wśród nich byli nie tylko Bułhakow, ale także takie postacie jak dramatopisarz Borys Romaszow, reżyser Iwan Biersieniew, który w różnych okresach kierował Pierwszym Studiem Moskiewskiego Teatru Artystycznego i Teatrem Komsomołu im. Lenina w Moskwie, oraz śpiewak Aleksander Wiertinski. Te powiązania podkreślają znaczenie edukacji gimnazjalnej i jej wpływ na rozwój jednostek twórczych.

Nasz rocznik maturalny miał szczęście, że uczyli go przedmiotów humanistycznych, takich jak literatura rosyjska, historia i psychologia. Prawie wszyscy pozostali nauczyciele byli urzędnikami państwowymi lub mieli ekscentryczne cechy, o czym świadczą ich przezwiska: „Nabuchodonozor”, „Szponka”, „Masłoboj” i „Pieczeng”. Mimo to pasjonowaliśmy się literaturą, poświęcając więcej czasu na czytanie niż przygotowywanie się do lekcji. Ta pasja do literatury stała się ważną częścią naszej edukacji i rozwoju osobistego.

Po ukończeniu szkoły średniej Konstantin Paustowski kontynuował naukę na Wydziale Historii Naturalnej Uniwersytetu Kijowskiego, a następnie przeniósł się na Wydział Prawa Uniwersytetu Moskiewskiego. To podkreśla wagę wysokiej jakości edukacji szkolnej, ponieważ w tamtych czasach przyjęcie na uniwersytet wymagało pomyślnego zdania egzaminów do męskiego gimnazjum klasycznego. Wysokie wymagania dotyczące wiedzy przyczyniły się do ukształtowania poważnego podejścia do nauki i rozwoju krytycznego myślenia u uczniów.

Przeróbka tekstu:

Przejrzyj również dodatkowe materiały:

Na długo przed wprowadzeniem Jednolity Egzamin Państwowy: jak przebiegał? Egzaminy wstępne na uniwersytety w carskiej Rosji

Egzaminy wstępne na uniwersytety w carskiej Rosji miały swoją specyfikę i tradycje, różniące się od współczesnych praktyk. System egzaminacyjny powstał pod koniec XIX i na początku XX wieku i obejmował zarówno testy ustne, jak i pisemne. Kandydaci musieli wykazać się znajomością przedmiotów podstawowych, takich jak matematyka, fizyka, historia i języki obce.

Przygotowania do egzaminów były długim i rygorystycznym procesem. Kandydaci często uczestniczyli w specjalnych kursach przygotowawczych lub uczyli się z prywatnymi korepetytorami. Ważne było nie tylko opanowanie materiału, ale także rozwinięcie umiejętności publicznego przemawiania, ponieważ egzaminy ustne wymagały pewności siebie i umiejętności argumentowania swoich odpowiedzi.

Egzaminy odbywały się w atmosferze silnej rywalizacji, ponieważ liczba miejsc na uniwersytetach była ograniczona. Wysokie wyniki egzaminów otwierały drogę do szkolnictwa wyższego, co z kolei miało wpływ na przyszłą karierę i status społeczny. Dlatego wielu uczniów dążyło nie tylko do zdobycia wiedzy, ale także do pomyślnego zdania egzaminów.

System egzaminacyjny w carskiej Rosji stał się fundamentem późniejszych reform edukacyjnych. Pomimo wszystkich zmian, pragnienie wiedzy i wysokie wymagania stawiane kandydatom pozostają niezmienne do dziś.

Nauka w gimnazjum była trudna dla przyszłego pisarza Konstantina Paustowskiego. Gdy był w szóstej klasie, jego ojciec zostawił rodzinę z długami i przeprowadził się do innego miasta, rzekomo w celu zarobkowania. Wkrótce jednak okazało się, że ma „inne zainteresowania” i po prostu uciekł. Wydarzenia te przyniosły nie tylko gorycz rozstania, ale także doprowadziły do ​​upokorzenia związanego z ubóstwem. Matka Paustowskiego była zmuszona zwrócić się do administracji gimnazjum o bezpłatną edukację dla swoich synów, w tym Kostii i jego dwóch braci. Chłopiec czuł się zawstydzony tą sytuacją.

Kostia wkrótce został oddzielony od rodziny: aby uciec od biedy, został wysłany do Briańska, gdzie mieszkał pod opieką wuja. W tym mieście rozpoczął naukę w miejscowym gimnazjum, ale nie potrafił się zaaklimatyzować i marzył o powrocie do Kijowa.

Postanowiłem napisać list do mojego mentora, latynisty Subocha. W liście tym szczerze podzieliłem się swoimi doświadczeniami i wydarzeniami z mojego życia. Zapytałem go o możliwość powrotu. Wkrótce otrzymałem odpowiedź.

Od nowego roku szkolnego, od jesieni, zostaniesz ponownie zapisany do Pierwszego Gimnazjum, do mojej klasy, i zwolniony z czesnego. Będę mógł również zaoferować Ci kilka przyzwoitych lekcji, które pozwolą Ci prowadzić samodzielne, choć skromne, życie i nie być ciężarem dla innych. Nie martw się trudnościami, których doświadczyłeś – czasy się zmieniają, a my zmieniamy się wraz z nimi. Mam nadzieję, że te zmiany doprowadzą nas do lepszej przyszłości.

W swojej książce „Odległe lata” Paustovsky opisuje moment, w którym uświadomił sobie swoją niezależność i odpowiedzialność za własne życie. Czytając ją jak list biznesowy, czuje ucisk w gardle z powodu uświadomienia sobie zmian. Łagodny ton listu podkreśla, że ​​musi teraz sam przejąć inicjatywę, nie licząc na pomoc innych. To ważny krok w budowaniu swojego życia i przeznaczenia, który otwiera nowe horyzonty i możliwości.

Uczeń szkoły średniej Konstantin Paustovsky (na pierwszym planie po lewej) z przyjaciółmi. Zdjęcie: Wikimedia Commons

Po powrocie młody Kostia zaczął łączyć naukę w gimnazjum z pracą korepetytora. Pomimo tego obciążenia, całkowicie oddał się twórczości. W swojej autobiografii Paustowski wspominał, że swoje pierwsze opowiadanie napisał w ostatniej klasie i opublikował je w czasopiśmie literackim. Anton Czechow doświadczył podobnych trudności i pragnienia samodzielnego utrzymania się w latach gimnazjalnych.

Niepokojące przeczucia Kostii Paustowskiego z pierwszego dnia w gimnazjum okazały się prawdziwe. W rzeczywistości lata szkolne stały się dla niego punktem zwrotnym, po którym jego dawny beztroski duch zniknął na zawsze. To doświadczenie zmieniło jego postrzeganie i stosunek do otaczającego go świata, kształtując jego osobowość i determinując jego przyszłość.

Pierwsze klasyczne gimnazjum kijowskie, pomimo swoich wad, ostatecznie stało się drugim domem dla przyszłego pisarza. Tutaj został przyjęty jak członek rodziny i zapewniono mu niezbędne wsparcie, co przyczyniło się do jego rozwoju i wzrostu.

Aby poprawić treść i zgodność z SEO, możesz skorzystać z poniższego tekstu:

Przeczytaj również przydatne artykuły i materiały, które pomogą Ci poszerzyć wiedzę i umiejętności. Znajdziesz tu istotne tematy i wskazówki, które przydadzą się zarówno początkującym, jak i doświadczonym profesjonalistom. Nie przegap okazji, aby zapoznać się z naszymi treściami i być na bieżąco z najnowszymi trendami i rekomendacjami w Twojej dziedzinie.

  • Przeszłość: O znęcaniu się w instytucjach dla szlachcianek
  • 10 faktów o szkołach w przedrewolucyjnej Rosji
  • Jak Korniej Czukowski został wyrzucony ze szkoły za czyjś pamiętnik
  • Przeszłość: Historia pierwszej złej oceny małego ucznia

Zawód metodyka od podstaw do PRO

Doskonalisz swoje umiejętności w zakresie tworzenia programów nauczania dla kursów online i offline. Opanujesz nowoczesne praktyki pedagogiczne, ustrukturyzujesz swoje doświadczenie i staniesz się bardziej poszukiwanym specjalistą.

Dowiedz się więcej