Spis treści:

Kurs z zatrudnieniem: "The Zawód metodyka od zera do poziomu zaawansowanego"
Dowiedz się więcejStandardowe testy budzą wiele kontrowersji dotyczących ich zdolności do obiektywnej oceny wiedzy uczniów. Jeśli tego nie robią, jakie są alternatywy? Jakie są negatywne konsekwencje ich stosowania? Te pytania od wielu lat pozostają w centrum uwagi nauczycieli, decydentów i menedżerów oświaty w Stanach Zjednoczonych. Krytyka testów standaryzowanych narasta i ważne jest, aby wziąć pod uwagę to doświadczenie, a także zmieniającą się opinię publiczną w tej sprawie. Dyskusja na temat alternatywnych metod oceny uczniów, takich jak portfolio, projekty i zadania indywidualne, może prowadzić do dokładniejszej i bardziej kompleksowej oceny wiedzy i umiejętności uczniów.
Jak była urzędniczka oświatowa zmieniła zdanie na temat testów
W Rosji Jednolity Egzamin Państwowy (USE) został wprowadzony w formie eksperymentalnej 20 lat temu i stał się obowiązkowy dla wszystkich absolwentów nieco ponad dekadę temu. Publiczny Egzamin Państwowy (OGE) dla uczniów dziewiątej klasy został wprowadzony w 2014 roku. Kwestia zniesienia tych egzaminów była zawsze dyskutowana, a ostatnio kwestia OGE ponownie stała się istotna.
W Stanach Zjednoczonych SAT (Scholastic Aptitude Test) został wprowadzony w 1926 roku i ostatecznie stał się obowiązkowy w większości szkół w kraju. Amerykańscy prezydenci, począwszy od Ronalda Reagana, starali się zwiększyć konkurencyjność uczniów na arenie międzynarodowej, wprowadzając testy standaryzowane. Skupiono się na rankingach szkół, a rzeczywista wiedza i umiejętności uczniów zeszły na dalszy plan. Niskie wyniki skutkowały karami dla szkół, co ułatwiało wdrażanie nowych programów edukacyjnych, które zwiększały liczbę egzaminów i skal ocen. W rezultacie nauczyciele byli zmuszeni skupić się na przygotowywaniu uczniów do testów, zamiast zagłębiać się w ich indywidualne potrzeby i rozwiązywać rzeczywiste problemy edukacyjne. Sytuacja ta doprowadziła do powstania systemu, w którym przygotowanie do testów często miało pierwszeństwo przed jakością nauczania.
W ostatnich latach Amerykanie obserwują rosnące niezadowolenie ze standaryzowanych testów. Jedną z najgłośniejszych przeciwniczek tego systemu jest Diane Ravitch, znana autorka i blogerka specjalizująca się w tematyce edukacyjnej. Obecnie aktywnie działa na rzecz szkół, sprzeciwiając się nadmiernej kontroli ze strony rządu, choć wcześniej zajmowała stanowisko w Departamencie Edukacji. W latach 1991-1993 Ravitch była doradczynią Sekretarza Edukacji i entuzjastycznie przyjęła ustawę No Child Left Behind. Ustawa ta nakładała na uczniów klas od trzeciej do ósmej obowiązek corocznego zdawania standaryzowanych testów z czytania i matematyki. Ustawodawcy mieli nadzieję, że do 2014 roku wszyscy uczniowie osiągną wysokie wyniki z tych przedmiotów, ale rzeczywistość okazała się inna, co doprowadziło do krytyki systemu.
Diane zmieniła zdanie, gdy zobaczyła, jak prawo jest stosowane w praktyce: przygotowywanie uczniów do corocznych testów z języka angielskiego i matematyki doprowadziło do znacznego skrócenia czasu przeznaczonego na przedmioty ścisłe, nauki społeczne i przedmioty kreatywne, które czasami były całkowicie wykluczane z programu nauczania. Były urzędnik stał się aktywnym obrońcą edukacji publicznej, wypowiadając się przeciwko ścisłym regulacjom rządowym.
Artykuł Ravitch poświęcony jest historii standaryzowanych testów i ich wpływowi na system edukacji. Autorka analizuje, jak duch wyścigu zbrojeń wpłynął na edukację, prowadząc do ścisłych regulacji standardów szkolnych. Artykuł porusza również kwestię tego, kto powinien opracowywać testy oceniające wiedzę uczniów. Ravitch analizuje wyniki osiągnięte dzięki wdrożeniu standaryzowanych testów i ich wpływ na jakość edukacji. Ważne jest, aby zrozumieć, że prawidłowe zaprojektowanie testów jest kluczowym czynnikiem zapewniającym obiektywną ocenę wiedzy uczniów.
Nienawistna historia powstania SAT: „Głupi” – pod kulami Rosjanie nie wpuszczani do USA
Współczesne ujednolicone testy szkolne mają swoje korzenie w testach IQ opracowanych na początku XX wieku. Psychologowie, którzy opracowali te testy, uważali, że inteligencja jest wyłącznie dziedziczna i nie da się jej zmienić. Jednak dziś pogląd ten jest kontrowersyjny. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na dyskusję na ten temat jest wykorzystanie testów inteligencji do selekcji rekrutów do armii amerykańskiej podczas I wojny światowej. Kandydaci, którzy uzyskali wysokie wyniki, otrzymywali stopnie oficerskie, a ci, którzy nie osiągnęli wymaganego poziomu, byli wysyłani do najniebezpieczniejszych stref działań wojennych.
Jedną z kluczowych postaci zaangażowanych w rozwój testów inteligencji na początku XX wieku był profesor Uniwersytetu Princeton, Carl Brigham. W swojej książce z 1923 roku pt. „A Study of American Intelligence” zaproponował kontrowersyjną teorię, że przedstawiciele „rasy nordyckiej” posiadają wyższą inteligencję. Brigham argumentował, że aby utrzymać poziom intelektualny populacji USA, konieczne jest ograniczenie migracji z Europy Południowej i Wschodniej, argumentując, że ludzie z tych regionów charakteryzują się niższym poziomem inteligencji. Choć dziś ta idea wydaje się absurdalna, wpłynęła ona na ówczesną politykę narodową: Kongres wziął pod uwagę opinię Brighama i nałożył ograniczenia na wjazd migrantów z krajów takich jak Rosja, Polska i Włochy, uznając ich za „gorszych” pod względem inteligencji.
W 1926 roku Brigham opracował egzamin SAT, który zastąpił egzaminy pisemne przeprowadzane wcześniej przez nauczycieli. Główną zaletą egzaminu SAT była ujednolicona treść pytań, co uprościło proces oceny.
Jak standaryzowane testy zagościły w amerykańskich szkołach
Egzaminy SAT zaczęły być stosowane w niektórych amerykańskich szkołach, ale ich powszechne wdrożenie nastąpiło dopiero pod koniec XX wieku. Testy te nie były obowiązkowe, a decyzja o ich wprowadzeniu została pozostawiona do uznania instytucji edukacyjnych. SAT odegrał pewną rolę w procesie rekrutacji na niektóre uczelnie, ale uczniowie szkół publicznych mogli nie zetknąć się ze standaryzowanym egzaminem przez całe 12 lat nauki.
W 1983 roku w amerykańskiej edukacji zaszły znaczące zmiany. Administracja Reagana opublikowała raport „Nation at Risk” (Naród w niebezpieczeństwie), w którym stwierdzono, że amerykańskie szkoły publiczne pogrążają się w „wszechobecnej fali przeciętności”. Głównym problemem były zbyt niskie oczekiwania wobec uczniów. W 1989 roku George H.W. Bush postawił sobie cel: do początku XXI wieku amerykańscy uczniowie powinni stać się światowymi liderami w matematyce i naukach ścisłych. Zgodnie z nowymi standardami, uczniowie kończący czwartą, ósmą i dwunastą klasę mieli obowiązek wykazać się znajomością języka angielskiego, matematyki, nauk ścisłych, ekonomii i innych przedmiotów. Osiągnięcie tych ambitnych celów wymagało wprowadzenia standaryzowanych testów, co doprowadziło do ich powszechnego stosowania w systemie edukacji. W 2001 roku prezydent George W. Bush wprowadził ustawę No Child Left Behind, która radykalnie zmieniła podejście do edukacji w Stanach Zjednoczonych. Ustawa ta wprowadziła obowiązkowe coroczne standaryzowane testy dla uczniów. Szkoły publiczne, w których wyniki uczniów spadły poniżej ustalonych standardów, podlegały surowym karom, w tym możliwości zamknięcia. Ustawa była ważnym krokiem w kierunku poprawy jakości edukacji, ale wywołała również ożywioną debatę i krytykę dotyczącą jej skuteczności i wpływu na proces edukacyjny. Demokrata Barack Obama nie tylko podtrzymał dziedzictwo swoich poprzedników, ale także wprowadził własną inicjatywę „Wyścig na szczyt”. Program ten zaostrzył kary, umożliwiając nakładanie sankcji nawet na poszczególnych nauczycieli. W rezultacie liczba takich programów, standardów i testów stale rosła, zmieniając podejście kraju do edukacji.
Jak przydatne są standaryzowane testy dla edukacji?
Pomimo faktu, że standaryzowane testy nie uwzględniają zainteresowań i potrzeb poszczególnych uczniów, pojawia się pytanie: czy nadal mogą one przyczyniać się do poprawy ogólnego poziomu edukacji? Odpowiedź brzmi: nie. Według Krajowej Oceny Postępów Edukacyjnych w Stanach Zjednoczonych, poziom wiedzy uczniów utrzymuje się na stabilnym poziomie od dziesięciu lat. Ani ustawa No Child Left Behind, ani program Obamy Race to the Top, ani inne inicjatywy mające na celu wzmocnienie federalnej kontroli nad instytucjami edukacyjnymi nie doprowadziły do poprawy wyników edukacyjnych; wyniki testów pozostały bez zmian. Podkreśla to potrzebę ponownego rozważenia podejść do oceny osiągnięć edukacyjnych i znalezienia skuteczniejszych metod, które uwzględniałyby indywidualne cechy uczniów i przyczyniałyby się do rzeczywistej poprawy jakości edukacji.
Wyniki standaryzowanych testów mogą nie dostarczać rodzicom ważnych informacji o ich dzieciach. Rodzice są o wiele bardziej zainteresowani zrozumieniem, jak ich dziecko radzi sobie z odrabianiem prac domowych, czy aktywnie uczestniczy w zajęciach, dogaduje się z kolegami z klasy i czy ogólnie interesuje się nauką. Standaryzowane egzaminy nie odpowiadają na te kluczowe pytania, zauważa Diane Ravitch. Ważne jest, aby pamiętać, że sukces w nauce nie zawsze zależy od wyników testów, a rodzice powinni zwracać uwagę na bardziej jakościowe aspekty rozwoju swojego dziecka. Standaryzowane testy, które miały zmniejszać nierówności społeczne, w rzeczywistości je pogłębiają. Dzieci z zamożnych rodzin nadal osiągają lepsze oceny, ponieważ ich rodzice mogą sobie pozwolić na korepetycje. Tymczasem dzieci z mniej zamożnych rodzin często osiągają gorsze wyniki. Diane Ravitch zauważa, że problem ten nie dotyczy wyłącznie Stanów Zjednoczonych, ale wielu krajów na całym świecie. Podkreśla to potrzebę rewizji podejścia do oceny wiedzy, aby zapewnić równe szanse wszystkim uczniom, niezależnie od ich statusu społeczno-ekonomicznego.

