Edukacja

Stare przysłowie: „Co za drań, nie nauka! Głupcy to napisali!”, czyli jak marynarze szkolili się na oficerów

Stare przysłowie: „Co za drań, nie nauka! Głupcy to napisali!”, czyli jak marynarze szkolili się na oficerów

Treść:

Kurs z zatrudnieniem: „Zawód metodyka od podstaw do PRO”

Dowiedz się więcej

Do tej grupy należeli głównie zwykli marynarze, którzy nie osiągnęli nawet minimalnego poziomu wykształcenia. Choć pewnie czytali i pisali, mieli trudności z podstawową arytmetyką. Około trzy czwarte uczestników grupy stanowili „starzy wyjadacze”, czyli marynarze w wieku około 30 lat, którzy służyli w marynarce wojennej w okresie carskim, a także w latach przedwojennych, i przeszli całą kampanię w czynnej flocie. „Młodsi” marynarze, zarówno młodsi, jak i ci powołani do marynarki po październiku 1917 roku przez znane „Biuro Rekrutacji Marynarzy”, byli reprezentowani w tej grupie w pojedynczych grupach.

Grupa ta borykała się z poważnymi trudnościami w studiowaniu nauk ścisłych. Ich wytrwałość i poświęcenie były naprawdę imponujące. Z uporem typowym dla prawdziwych mężczyzn pokonywali wszystkie przeszkody na drodze do opanowania astronomii, nawigacji, a nawet logarytmów. Wiara we własne siły i ostateczny sukces inspirowała ich i podnosiła na duchu, pomimo wszelkich trudności związanych z nauką.

Oczywiście, pomogę Państwu w korekcie tekstu. Proszę podać sam tekst, który wymaga korekty.

Sytuacja polityczna i nadzwyczajne warunki na froncie zmusiły władze sowieckie do ustanowienia sześciomiesięcznego kursu pełnego szkolenia marynarzy. Środek ten miał na celu uformowanie pierwszej klasy dowódców Czerwonej Marynarki Wojennej do wiosny 1919 roku. Plan ten pozostał jednak czysto teoretyczny i nie miał realnych szans na realizację, co stało się oczywiste w pierwszych tygodniach procesu szkolenia.

Na wydziale nawigacyjnym nauczano ważnych przedmiotów, takich jak astronomia, nawigacja, radiolatarnia, oceanografia i obsługa instrumentów morskich. Przedmioty te zostały dostosowane do standardów poprzednich klas podchorążych, co mogłem potwierdzić na podstawie mojego doświadczenia w korpusie. Nasuwa się jednak pytanie: czy możliwe jest opanowanie trzyletniego programu w ciągu zaledwie sześciu miesięcy? Należy zauważyć, że wcześniej na szkolenie przyjmowano młodzież z pełnym wykształceniem średnim i niezbędną wiedzą praktyczną. Obecnie tylko jedna trzecia kadetów w wydziale nawigacyjnym ma ukończone wykształcenie średnie, kolejna jedna trzecia ma wykształcenie na poziomie zaledwie czwartej klasy, a niektórzy nie mają nawet tego minimalnego poziomu. Kadeci zostali przyjęci w drodze wyjątku z powodu braku zgłoszeń, co skutkowało nieobsadzeniem stanowisk. Proces kształcenia wymaga poważnego podejścia i przestrzegania standardów, aby przygotować wykwalifikowany personel do służby w marynarce wojennej.

Osoby z ograniczonym wykształceniem, takim jak cztero- lub dwuletnie studia wyższe, nawet z silną chęcią nauki, często mają trudności ze zrozumieniem złożonych, specjalistycznych nauk. Te ograniczenia stają się natychmiast widoczne.

Rozwiązując zadania astronomiczne, student musiał obliczyć trójkąty, ale nie miał jasnego pojęcia o sinusie. Ten brak znajomości funkcji trygonometrycznych znacznie skomplikował proces rozwiązywania problemów związanych z astronomią i nawigacją. Zrozumienie sinusa i innych zależności trygonometrycznych jest kluczem do pomyślnego wykonania obliczeń w tej dziedzinie. Dlatego ważne jest, aby skupić się na nauczaniu podstaw trygonometrii, aby studenci mogli pewnie stosować tę wiedzę w praktycznych zadaniach.

W nawigacji, aby określić położenie statku za pomocą trzech obiektów, czasami konieczne jest znalezienie środka trójkąta. Proces ten może być trudny dla studentów nieznających geometrycznej metody dwusiecznej kąta. Zdobycie tych umiejętności jest ważną częścią praktyki nawigacyjnej, ponieważ zrozumienie zasad geometrii pozwala na dokładniejsze pozycjonowanie na morzu.

Praca z mapą żeglarską wymaga znajomości języka angielskiego lub przynajmniej alfabetu łacińskiego. W dziedzinie oceanografii fizyka często staje się główną przeszkodą.

Niestety, nie przesłałeś tekstu, który wymaga przeróbki. Proszę wstawić tekst, a pomogę Ci go poprawić i zoptymalizować pod kątem SEO.

Wracając do „pracowitej grupy”, warto zwrócić uwagę na trudne wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć. Pamiętam jednego z nich, V., mężczyznę około 30-letniego, z siwą brodą i widoczną łysiną. Jego twarz, wyczerpana pracą palacza, odzwierciedlała wieloletnie doświadczenie. Od pierwszego dnia służby aktywnie pracował na tym stanowisku, najpierw jako młodszy, a następnie starszy palacz. Pomimo trudności, należy mu się uznanie za jednego z najpilniejszych studentów na wydziale, wykazującego się wytrwałością i oddaniem pracy.

Nauka przychodziła mu z łatwością i prawdopodobnie osiągnąłby znaczący sukces dzięki swojej pasji do nauki i wytrwałości. Jednak brak wykształcenia stanowił dla niego wiele przeszkód. Ciągle napotykał trudności, szukał pomocy u kogoś, kto potrafiłby wyjaśnić złożone zagadnienia, i spędzał godziny zagłębiając się w nieznane podręczniki, marnując czas na rozwiązywanie nawet najbardziej trywialnych pytań.

Oprócz przedmiotów specjalistycznych przewidzianych programem nauczania, V. samodzielnie studiował historię marynarki wojennej. Kupił podręcznik do języka angielskiego i spędzał noce na jego studiowaniu, próbując opanować skomplikowane słowa, co wywoływało śmiech wśród jego kolegów z wydziału, ale jemu to wcale nie przeszkadzało. Ukończył również obowiązkowy kurs nauk ścisłych dla kadetów.

Marynarz spędzał dni i noce na czytaniu książek. Rano często widywano go przy biurku, z zaczerwienionymi i zmęczonymi oczami i pomarszczoną twarzą po nieprzespanych godzinach. Nigdy nie opuszczał miasta, jakby przyklejony do stołka, pogrążony w czytaniu o podróżach lub pracy. Tylko raz widziałem go uśmiechniętego i rozmawiającego na zupełnie niezwiązane tematy. Zdarzyło się to w Boże Narodzenie, kiedy żona V. przyjechała z twerskiej guberni. Była prostą kobietą w chuście na głowie i płaszczu, przywożącą ze sobą zaledwie dwuletnie dziecko, ćwierć galona mleka i kosz smakołyków.

Wśród pilnych studentów wyróżniał się M., solidny żeglarz wśród sterników, o silnej budowie i imponującej sile fizycznej. Miał jednak trudności z przyswajaniem materiału. Jego chłopski umysł nie radził sobie z wieloma niuansami i subtelnościami, co wprawiało go w osłupienie i irytację. Pomimo tych trudności nie tracił energii i chęci do nauki.

Nie mając wiedzy z zakresu astronomii, wpadał gniewnie do naszej „białej komuny” i atakował naszego zaprzysiężonego astronoma, byłego kadeta, niemal pięściami.

Ekliptyka na równiku mnie zadziwia. Dlaczego jest taka niejasna? Czasami wydaje się, że to nie nauka, a wynik pracy niekompetentnych ludzi. Trzeba zrozumieć to zjawisko i uświadomić sobie, jak ekliptyka wpływa na nasze postrzeganie zjawisk astronomicznych.

Kiedy mu to wyjaśniono, a on nadal nie rozumiał, zaczynał gniewnie machać rękami.

Nord, nord, ale dlaczego nord? To zagadka, którą trudno wyjaśnić. Jego zachowanie jest zagadkowe: zachowuje się jak sukinsyn, a nie jak prawdziwy nord. To zadanie wydaje mi się nieciekawe i nieistotne.

Uświadamiając sobie sytuację, natychmiast się uniżył, jego twarz się rozjaśniła, na czole pojawiły się zmarszczki zaskoczenia, a oczy rozszerzyły.

Och, ty cwaniaczku! Jakie to proste! Sprytne, do cholery, co jeszcze mogę powiedzieć. Dziękuję, przyjacielu. Chodźmy do mnie, napijmy się herbaty – mam jeszcze cukier.

W książce Wadima Biełowa „Kolebka Czerwonej Floty. Na radzieckich kursach dla kadry dowódczej marynarki wojennej”, opublikowanej w Moskwie w 2020 roku pod redakcją M. A. Jerochowej, znajduje się szczegółowy opis wydarzeń i procesów, które miały miejsce w Związku Radzieckim w latach 1917–1921. Autor dzieli się relacjami naocznych świadków, które pozwalają na głębsze zrozumienie powstawania i rozwoju Czerwonej Floty. Publikacja ta jest cennym źródłem do badań nad historią marynarki wojennej Rosji i epoki sowieckiej, a także ujawnia ważne aspekty szkolenia kadry dowódczej marynarki wojennej w kontekście rewolucyjnych przemian i wojny domowej. Te wspomnienia są nie tylko dokumentem historycznym, ale także ważnym wkładem w zrozumienie ówczesnej strategii morskiej.

Kontekst

Po Po rewolucji 1917 roku dla nowego rządu radzieckiego stało się jasne, że marynarka wojenna, po utracie carskich oficerów, znalazła się w trudnej sytuacji. Bez wykwalifikowanych menedżerów i specjalistów marynarka nie mogła funkcjonować efektywnie. Jednak byli profesjonaliści byli postrzegani jako obcy element społeczny. Dowództwo było pewne siebie: „Nie ma problemu, szybko wyszkolimy nowy personel od podstaw!”. To optymistyczne stwierdzenie odzwierciedlało chęć stworzenia nowej elity w obliczu radykalnych zmian, ale rzeczywistość wymagała bardziej dogłębnego podejścia do szkolenia specjalistów dla marynarki wojennej.

Latem 1918 roku ogłoszono nabór na kursy dowódcze marynarki wojennej w Akademii Marynarki Wojennej w Piotrogrodzie. Autor tych wspomnień zauważył odpowiednie ogłoszenie w gazecie i zdecydował się zapisać. Warunkiem przyjęcia było spełnienie jedynie kilku warunków.

  • mieć czteroletnie wykształcenie;
  • mieć nie więcej niż 30 lat;
  • przedstawić gwarancję od dwóch członków partii.

Na kursy zapisało się 400 osób. Według wspomnień autora, liczba kandydatów była mniejsza niż to konieczne, pomimo atrakcyjnych warunków oferowanych kadetom w trudnym roku 1918. Uczestnicy otrzymywali wyżywienie, pensję, możliwość zamieszkania w miejscu odbywania kursów i status zapewniający ochronę przed lokalną arbitralnością. Czynniki te sprawiły, że kursy były atrakcyjne dla wielu, ale liczba kandydatów nie osiągnęła wymaganych standardów.

Szkolenie organizowano w sześciu wyspecjalizowanych wydziałach: artylerii, mechaniki, minerstwa, elektrotechniki, radiotelegrafii i nawigacji. Każdy z tych wydziałów oferował unikalne programy mające na celu rozwijanie umiejętności zawodowych i wiedzy w swoich dziedzinach.

Organizatorzy kursu początkowo postawili sobie ambitny cel – przeszkolenie oficerów w ciągu sześciu miesięcy. Należy jednak zauważyć, że pełne szkolenie przed rewolucją trwało trzy lata, a na kursy przyjmowano studentów z wyższym poziomem wykształcenia podstawowego niż ci zapisani na kursy rewolucyjne. Wiosną 1919 roku stało się jasne, że założonego celu nie da się osiągnąć w tak krótkim czasie. W rezultacie pełny program nauczania został wydłużony do czterech lat.

W trakcie szkolenia zaszły zmiany zarówno w czasie trwania, jak i składzie studentów. Już po sześciu miesiącach okazało się, że niektórzy kadeci nie byli w stanie opanować programu nauczania lub nie wykazywali wystarczającej inicjatywy w nauce. W rezultacie podjęto decyzję o rekrutacji młodzieży z inteligencji, w tym byłych pospólstwa z wymaganym poziomem wykształcenia. To oczywiście podważyło pierwotną koncepcję szybkiego przekształcenia marynarzy i proletariuszy w oficerów, ale władze nie miały wyboru, ponieważ potrzebni byli wykwalifikowani specjaliści.

W związku z tym konieczne stały się zmiany w składzie korpusu studenckiego, aby zapewnić jakość kształcenia i szkolenie personelu zdolnego do efektywnego wykonywania swoich obowiązków.

Dodatkowe materiały do ​​nauki:

  • Pamiętniki nauczyciela w przedrewolucyjnej szkole dla dorosłych analfabetów
  • Przeszłość: jak rewolucyjna duma stanowiła szczególną motywację do nauki
  • Historia zniesienia stopni jako przeklęte dziedzictwo burżuazji
  • „Świadomym marynarzom proletariackim nie są potrzebne żadne egzaminy”
  • Przeszłość: jak marynarze uczyli się angielskiego