Spis treści:

Znajdź swoje miejsce w branży gier wideo dzięki bezpłatnemu kursowi ➞ Poznaj trzy zawody w praktyce: projektant gier, artysta 2D i programista Unity. Zostań autorem swojej pierwszej gry w stylu Mario.
Dowiedz się więcejW pewnym momencie swojej przygody Odyseusz trafił do kryjówki cyklopa Polifema, który zaczął pożerać swoich towarzyszy jednego po drugim. Sprytem bohater upił olbrzyma, a następnie wydłubał mu jedyne oko. Ocalałym udało się uciec z jaskini cyklopa, przebierając się za owcę. Co zaskakujące, czy istnieje związek między tą starożytną grecką opowieścią a opowieścią, w której Afanasjew opisuje Lichona Jednookiego – również olbrzyma, który traci wzrok, a którego ofiary ratowane są pod owczymi skórami? A co z Hula-Malą z Chanty Kazymskiej lub legendą o gigancie Deu, obecną w kulturze kazachskiej? A co można powiedzieć o Tinin Visag z legend czeczeńskich i inguskich? Nie należy zapominać o przygodach Sindbada, które mogą być echem tych opowieści.
Nie jest jasne, czy uniwersalne motywy to mity, czy też nakładające się wątki. Niemniej jednak, jednooki olbrzym pojawia się w legendach wielu ludów: bohater zazwyczaj go oślepia i ucieka, przybierając postać zwierzęcia. Często składa jakąś ofiarę przed ucieczką.
„Jednooki Zło” to nie tylko horror oparty na ludowej baśni, ale także głęboka eksploracja archetypowych mitów. Jednocześnie gra charakteryzuje się wspaniałym stylem wizualnym, bogatą grafiką, dobrze rozwiniętą fabułą i wciągającą rozgrywką.
Nie obudź zła…
W baśni o tym samym tytule główny bohater, kowal, upija się i wyrusza na poszukiwanie Zła, ponieważ jego życie było zbyt szczęśliwe i nigdy nie spotkały go żadne kłopoty. Choć ta motywacja wydaje się dość dziwna, jest zrozumiała – kto nie chciałby znaleźć się w takiej sytuacji? Gra oferuje jednak inne możliwości: kowal może nie być świadomy żałoby, jak w wersji oryginalnej, lub nie znać światła Boga i prawdy. Choć ten wybór nie zmienia głównego wątku, poszukiwanie Zła z głębszym, egzystencjalnym celem jest nadal przyjemniejsze niż po prostu z nudów. Tak czy inaczej, kowal nadal będzie musiał stawić czoła przeciwnościom losu i pogrąży się w żałobie.
Permskie studio Mortyoshka od dawna zajmuje się badaniem starożytnych mitów i legend. Ich projekt „Czelovekolos” (Głos Ludzki) koncentruje się na mitach komi-permiackich, choć nie jest to jedyny obszar zainteresowania. „Czarna Księga” przedstawia legendy o Czerdynie. Jednak w „Jednookim Złu” zespół stara się uchwycić samą istotę baśni – lub mitów, jeśli wolisz. Efekt jest imponujący. W opisie gry wymieniono ponad dwadzieścia źródeł naukowych i aż osiemnaście różnych wersji historii jednookich olbrzymów, co świadczy o poważnym podejściu do tematu.

Kowal będzie stadia twarzy charakterystyczne dla baśni Tematy wymienione przez badacza Władimira Proppa. Proces ten obejmuje przejście ze świata żywych do krainy umarłych, które odbywa się poprzez chatę i pochówek, a następnie ciemny las, spotkanie z magicznym pomocnikiem, różne próby, odrodzenie i ucztę. W tym kontekście Licho odgrywa rolę Jagi, ponieważ Jaga to tylko jedno z wielu imion nadanych Licho. Badacze zauważają liczne analogie między mitami i legendami różnych ludów przedstawiającymi jednookiego olbrzyma i łączą je z historią Kowala. Taka interpretacja obrazów wydaje się dość przekonująca. Na przykład Baba Jaga w wielu opowieściach wykazuje cechy adwersarza, co jest początkowo charakterystyczne dla Licho. Jednak zapewnia ona również bohaterom magicznego pomocnika i stawia im różne próby, po których są zdolni do odrodzenia. Co więcej, można zauważyć wiele podobieństw między Jagą a tym samym Polifemem, jednookim olbrzymem z mitologii greckiej.
Na koniec „Mortёshka” oferuje imponujące zakończenie swojej analizy natury Licho – nie będę go zdradzał; warto odkryć to samemu. Choć nie będzie tu żadnych szokujących momentów, fabuła od razu nabiera wymiaru wykraczającego poza granice życia.

Wszystko to z łatwością mogłoby stać się legendą. Z czasem, po wielu opowieściach, ta historia przybierze formę baśni – o kowalu Licho, który szukał i, ku swemu żalowi, odnalazł. A może kowal po prostu podąża śladami innej postaci? A ta z kolei naśladuje kolejnego bohatera i tak w nieskończoność?
Baśnie mają ponadczasową moc, a ich bohaterowie nieustannie podążają tymi samymi ścieżkami, sukcesywnie się zastępując. Choć szczegóły mogą się różnić, sama ścieżka pozostaje niezmienna. Tak głębokie znaczenia potrafią zawrócić w głowie – a to tylko jedno z wielu żywych wrażeń, jakie oferuje „Jednookie Zło”.
…póki jest cicho
Sama historia Kowala jest dość krótka i z pewnością nie nadaje się na pełnoprawną grę grozy trwającą 5-6 godzin. Jednak kluczowe wydarzenia, z pewnymi modyfikacjami, pozostają niezmienione w grze. W oryginalnej fabule Kowal nie udaje się do Dalekiego Królestwa, lecz spotyka Zło w samej chacie. Jednak ta opcja może wydawać się niewystarczająco ekscytująca, więc w „Jednookim Złu” Kowal będzie musiał przejść niezbyt długą, ale pełną przygód ścieżkę, inspirowaną innymi baśniami i mitologią.

Bohaterowi towarzyszy magiczny towarzysz, ale nie jest to zwykły wilk z bajki – może się nim stać dopiero, gdy historia zacznie się rozprzestrzeniać. Dialog z tym asystentem jest mistrzowsko napisany i pięknie przerywa serię prostych, ale angażujących zadań. Rzadkie spotkania z Likhem również stanowią swego rodzaju zagadkę: tutaj nie trzeba się ukrywać, jak w Amnezji; o wiele ważniejsze jest unikanie pola widzenia Likha (przepraszam za tautologię – jego oka) i wykonywanie czynności w określonej kolejności.
To prawdopodobnie jedyna wada gry, wynikająca wyłącznie z moich osobistych oczekiwań – to nie wina gry. Byłoby ekscytująco, gdyby wróg stał się barwnym prześladowcą, ścigającym protagonistę korytarzami lokacji, niczym Tyran w remake'u Resident Evil 2. W rzeczywistości jednak wszystko jest o wiele prostsze.

Ostatecznie gra nie budzi strachu, ponieważ brakuje jej realnego zagrożenia. Urzeka jednak swoim niepowtarzalnym nastrojem, przywodzącym na myśl mroczną baśń, jaką mogłoby sobie wyobrazić dziecko, schowane pod kocem z latarką i przerażającą książką w ręku.
Zapałki służą jako źródło światła w grze. Choć ich zapas jest nieograniczony, szybko gasną, co tworzy ciekawe momenty rozgrywki. Mechanika podpalania przedmiotów oparta na zapałkach stanowi podstawę wielu łamigłówek. Wyzwania te są zróżnicowane, ale ogólnie rzecz biorąc niezbyt trudne, więc mało prawdopodobne jest, że utkniesz na jakimkolwiek etapie. To dobrze, ponieważ gra ma dobrze naoliwione tempo i zaleca się, aby go nie zakłócać. „Jednookie Zło” zawsze oferuje nowe zwroty akcji, dzięki czemu gra ani na chwilę nie zwalnia tempa.

Co więcej, Morteshka ma wyrazistą estetykę i jest po prostu urzekająca. Choć grze brakuje technicznej perfekcji, nadrabia to stylem. Inspiracją są wyraźnie filmy Roberta Eggersa, zwłaszcza „Latarnia morska”. To właśnie stąd pochodzi czarno-biała oprawa graficzna, która idealnie współgra z klimatem gry, a także zastosowanie proporcji obrazu 4:3 i liczne wizualne metafory widoczne w przerywnikach filmowych.
Jednak podobieństwa na tym się nie kończą: „Jednookie Zło” jest pełne surrealistycznych obrazów i celowo absurdalnych wydarzeń – w końcu to baśń, a w baśniowym świecie absolutnie wszystko jest możliwe. Miejsca, takie jak Zasiedmiogórogrodzkie Królestwo i inne miejsca odwiedzane przez Kowala, wydają się czasami tak dziwaczne, że przypominają dziwny, a zarazem niezwykle urzekający sen. Po przebudzeniu ma się ochotę spisać wszystko na papierze, ale słowa po prostu nie przychodzą.

Jednak „Jednookie Zło” nie jest czysto mroczną historią; zawiera również element humoru, choć nieco mrocznego. W tej niezwykłej, surrealistycznej narracji takie podejście okazuje się nieoczekiwanie trafne. Pod koniec twórcy jeszcze bardziej wzmacniają ten element, używając minimalnych środków, aby wzbudzić w graczu poczucie podziwu – pojawia się pytanie, czy śmiać się, czy być przerażonym. To z pewnością jedna z najbardziej zapadających w pamięć i imponujących scen w grach ostatnich czasów, która pięknie kontrastuje z ogólną napiętą atmosferą. Zdecydowanie warto ją zobaczyć.
* * *
„Jednookie Zło” imponuje niemal pod każdym względem. A te momenty, którym brakuje perfekcji, są zrealizowane na wysokim poziomie i z sercem. Zaskakujące jest, że tak głębokie i bogate artystycznie dzieło zrodziło się z twórczego wypalenia: po premierze „Czarnej Księgi” studio postanowiło stworzyć coś prostszego.
Podczas naszego wywiadu, Władimir Bielecki, szef studia, podzielił się swoimi przemyśleniami na temat trudności związanych ze znalezieniem wydawcy. Zauważył, że istnieje mnóstwo podobnych projektów, zwłaszcza w gatunku horroru pierwszoosobowego, i wiele z nich jest bardziej interesujących dla graczy. Nie zgadzam się jednak z tą opinią: w rzeczywistości nie ma aż tak wielu podobnych gier. Jeśli więc nie spodziewaliście się tej gry lub nawet o niej nie słyszeliście, gratuluję – macie okazję odkryć Likho osobiście. Nie bój się go obudzić, na pewno spodoba ci się to, co się stanie.
Twoje miejsce w branży gier wideo: krótki przewodnik dla początkujących programistów
W ramach tego bezpłatnego minikursu będziesz mieć okazję spróbować swoich sił w różnych rolach, takich jak projektant gier, grafik 2D i twórca gier na platformie Unity. Pomoże Ci to wybrać zawód, który najlepiej odpowiada Twoim zainteresowaniom i talentom.
Dowiedz się więcej
