Spis treści:

Szukasz pracy zdalnej? ➞ Studiuj IT, design lub marketing. Zapisz się na 5 kursów online, aby rozpocząć karierę w poszukiwanych specjalizacjach cyfrowych.
Dowiedz się więcej11 września 2025 roku w Rosji odbędzie się premiera nowego filmu Luca Bessona „Drakula”. Znany reżyser takich kultowych filmów jak „Leon” i „Piąty element” prezentuje własną interpretację gotyckiej powieści Brama Stokera. Ta wersja nosi znamiona stylu Bessona, zarówno pozytywne, jak i negatywne. O finalnym produkcie opowiemy w naszej recenzji.
Podróż Drakuli: Jego przyjazd do Paryża na wystawę
Pod koniec XV wieku rumuński władca Vlad Dracula (grany przez Caleba Landry'ego Jonesa) cieszy się życiem ze swoją ukochaną żoną Elżbietą (Zoe Blue). Uwielbiają strzelać z arkebuzów, toczyć bitwy na poduszki i grać w gry polegające na rzucaniu w siebie jedzeniem. Jednak pośród tej hulanki nagle pojawiają się wasale księcia, brutalnie porywają Vlada, odziewają go w zbroję i prowadzą na wojnę z Turkami, którzy zbliżają się już do murów jego zamku. „Nie mogę bez ciebie żyć!” – to jedyne, co kochankowie potrafią wyszeptać, gdy się rozstają. Jak to się stało: Elżbieta znajduje się w pułapce, a książę rusza jej na ratunek, ale kończy się to nieumyślnym zabójstwem żony. Vlad czuje się głęboko zraniony: bronił wiary chrześcijańskiej, a Wszechmogący odebrał mu ukochaną. W rezultacie Dracula wyrzeka się Boga i zyskuje straszliwą nieśmiertelność. Przez kolejne stulecia książę błąka się po świecie, napada na przypadkowych przechodniów i tęskni za swoją utraconą żoną.

Cztery wieki później, w ostatnich dekadach XIX wieku, Dracula odkrywa, że żona prawnika Jonathana Harkera, imieniem Mina, jest wierną kopią jego zmarłej żony Elizabety. Nie tracąc czasu, udaje się do Paryża, by pojmać Minę, a jedyną osobą, która może go powstrzymać, jest watykański egzorcysta Van Helsing, grany przez Christopha Waltza.

Przeczytaj także:
Język Daków, wąsy bojarów i pięć tysięcy szczurów: jak Dracula został stworzony do „Nosferatu”
Droga Bessona do stworzenia jego wyjątkowego „Drakuli”
Luc Besson szczerze przyznaje: „Nie lubię horrorów. I nie jestem fanem Drakuli”. Wszystko zaczęło się nie od koncepcji, ale od wyboru aktora.
Reżyser po raz pierwszy współpracował z Calebem Landrym Jonesem podczas realizacji swojego poprzedniego filmu „Dogman”, opowiadającego historię dziwnego przestępcy, który woli psy od ludzi. W tym czasie młody aktor cieszył się już pewną sławą dzięki nominacji do nagrody Teen Choice Award za rolę mutantki Banshee w „X-Men: Pierwsza klasa”, a także dzięki znaczącym występom w takich filmach jak „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, „Uciekaj!”, „Breaking Bad” i „Twin Peaks”. Za rolę masowego mordercy w filmie „Nitram” Jones zdobył nagrodę dla najlepszego aktora na Festiwalu Filmowym w Cannes. Krytycy skrytykowali „Dogmana”, nazywając go dziwnym, a nawet absurdalnym, ale dla Luca Bessona najważniejsze było znalezienie nowego aktora, który stał się źródłem inspiracji. Reżyser planował kontynuację, skupioną wyłącznie na Calebie. „Pracowaliśmy razem tak harmonijnie nad „Dogmanem”, że od tamtej pory marzyłem tylko o nakręceniu z nim kolejnego filmu. Caleb ma niesamowity talent. Nie widziałem niczego podobnego, odkąd pracowałem z Garym Oldmanem” – wspominał Besson o swoim ulubionym aktorze, który zagrał w takich filmach jak „Leon” i „Piąty element”.

Najprawdopodobniej nawiązanie do przykładu Draculi, w którego wcielił się Gary Oldman w Wspaniała adaptacja powieści Francisa Forda Coppoli z 1992 roku zainspirowała Bessona do stworzenia nowego filmu.
„Rozmawialiśmy właśnie z Calebem o różnych rolach, które mogłyby mu odpowiadać. Powiedziałem: »Byłbyś świetny jako Dracula«. Wtedy wpadłem na pomysł: »Czemu nie napisać scenariusza?«”
Luc Besson dla The Industry.
Widzowie rzeczywiście mieli ostatnio mnóstwo okazji do oglądania obrazów Draculi. Zaledwie rok temu Robert Eggers zaprezentował swoją gotycką interpretację Nosferatu. Wcześniej, w filmie Chrisa McKaya „Renfield”, Nicolas Cage grał Hrabiego jako typowego agresora. A w „Ostatnim rejsie Demeter” reżyser André Øvredal pokazał Draculę podróżującego do Londynu na pokładzie statku. Besson z pewnością postanowił dodać własny akcent do tradycyjnej historii o wampirach, wnosząc własną wizję. „Istnieje wiele wspaniałych adaptacji filmowych, ale zawsze czułem, że w oryginale brakowało jednego ważnego aspektu” – zauważył. I nie trzeba zgadywać: sam reżyser wyraził swoją myśl, wskazując piąty i najważniejszy element na miłość. „Dla mnie to największa romantyczna saga: mężczyzna, który czeka cztery wieki na spotkanie swojej żony… Oczywiście, historia zawiera krew, potwory i inne elementy, ale w centrum tego wszystkiego znajduje się historia miłosna”.

Reżyser zainspirował się i niespodziewanie sięgnął po utwory Billie Eilish, w szczególności jej najnowszy album „Hit Me Hard and Soft”. „Po prostu powtarzam je, kiedy ich słucham – to dokładnie to uczucie, którego potrzebuję, aby nakręcić ten film” – powiedział. Nie umieścił jednak muzyki Eilish w ścieżce dźwiękowej. Kompozytorem filmu był Danny Elfman, który wcześniej tworzył muzykę do gotyckich filmów Tima Burtona.
Wygląda na to, że Besson był nieco zdezorientowany nowym gatunkiem i próbował naśladować bardziej doświadczonego kolegę. Jego wersja zamku Draculi wygląda jak typowy projekt Burtona – osobliwe połączenie gotyckiej katedry i elementów Disneylandu. Pierwotnie planowano umieścić go w górach Jura, ale ze względu na brak śniegu niezbędnego do realizacji fabuły, zmieniono decyzję. W rezultacie w Finlandii, niedaleko miasta Kuhmo, zbudowano fortecę z polistyrenu o powierzchni 4000 metrów kwadratowych.
Reżyser z radością oprowadzał dziennikarzy po zamkowych korytarzach, pokazując im kaplicę, sypialnię z łożem z baldachimem, jadalnię, a nawet salę tortur, żartując: „To miejsce na wywiady”. Dla fanów gatunku dodano ciekawy szczegół: galerię, która zdawała się przedstawiać przodków hrabiego. W rzeczywistości były to portrety aktorów, którzy grali Draculę na ekranie, w tym Gary'ego Oldmana, Christophera Lee i Maxa Schrecka.
Za stworzenie zamku odpowiadał scenograf Hugues Tissandier, który współpracował z Lucem Bessonem przy ponad dwudziestu filmach. Jeśli chodzi o zbroję, to za jej opracowanie na potrzeby scen rozgrywających się w średniowieczu odpowiadał brytyjski rusznikarz Terry English, który ponad 25 lat temu pracował przy filmie „Joanna d'Arc”.

Sceny powszechnie uważane za „nowoczesne” zostały przeniesione z Londynu, podobnie jak Stoker, do Paryża. Jednak i tutaj warunki pogodowe były niesprzyjające: podczas zdjęć masowych w Palais Royal zaczął padać deszcz, a scena z udziałem 350 statystów musiała zostać pilnie nagrana w 15 minut między ulewami. „Właśnie skończyliśmy, a deszcz znowu się zaczął, prawdziwy koszmar” – wspominał Besson.
Oczywiście realizacja tak ogromnego projektu wymagała znacznych nakładów finansowych, ale dokładny budżet filmu pozostaje tajemnicą. Wiadomo, że koszty „Drakuli” były niższe niż ambitnego, lecz nieudanego projektu Luca Bessona „Walerian i miasto tysiąca planet”, którego budżet wyniósł 233 miliony dolarów. Mimo to „Drakula” i tak zdobył tytuł najdroższego francuskiego filmu 2025 roku.
Najtrudniejszym elementem procesu filmowania, po pracy w zamku, była praca z Calebem Landrym Jonesem. Aktor musiał znacznie schudnąć, opanować rumuński akcent, przyzwyczaić się do butów na platformie, aby dodać sobie wzrostu, i wytrzymać długie godziny w charakteryzatorni. Aby odzwierciedlić wielowiekową wędrówkę Drakuli po świecie, stworzono dla jego postaci różnorodne kostiumy, fryzury i peruki. W rezultacie Jones wcielił się w dwudziestu różnych interpretacji Drakuli na ekranie. „Jest jak prawdziwy kameleon” – zauważa Besson z podziwem.


W swoim ambitnym projekcie Luc Besson, oprócz słynnego Jonesa, zaprosił głównie mniej rozpoznawalnych aktorów. Główną rolę Miny-Elisabeth zagrała początkująca aktorka Zoe Blue, córka Rosanny Arquette, która zagrała kiedyś w filmie Bessona „Wielki błękit”. Rolę jej przyjaciółki, która pada ofiarą ugryzienia Draculi, zagrała włoska aktorka Matilda De Angelis, znana z roli w serialu HBO „The Undoing” z Nicole Kidman i Hugh Grantem.
Jedynym godnym uwagi wyjątkiem był znany aktor Christoph Waltz, który zagrał kluczową rolę w filmach Quentina Tarantino. W tym przypadku wcielił się w Van Helsinga, przeciwnika Draculi. Być może niemieckie korzenie Waltza były powodem, dla którego jego postać została stworzona przez Bawarczyka, choć w oryginalnej wersji Brama Stokera nazwisko bohatera jest bardziej zgodne z holenderskim pochodzeniem.

Przeczytaj także:
Wybitne filmy grozy: od Hitchcocka po nowozelandzkie kino undergroundowe Kino
Nowoczesna interpretacja powieści o wampirach: co nowego?
Szczerze mówiąc, trudno powiedzieć, czy Luc Besson zna twórczość Stokera, ponieważ jego interpretacja znacznie odbiega od tekstu źródłowego. Można jednak śmiało powiedzieć, że oglądał wersję Coppoli więcej niż raz, ponieważ niektóre odcinki wyraźnie powtarzają elementy filmu z 1992 roku. Na przykład w scenie z przyjęciem w zamku, gdzie przybywa mąż Miny, wizerunek Caleba Jonesa został stworzony niemal identycznie jak wizerunek Gary'ego Oldmana.
Skomplikowana szata, blada, pozbawiona włosów twarz i śnieżnobiałe włosy zebrane w dziwaczną fryzurę – takie rażące zapożyczenia czasami przyprawiają o zawrót głowy. Ale to nie jest aż tak ważne; być może Besson uważa to za ciekawą wskazówkę dla swoich fanów. Jednak główna intryga została z pewnością zapożyczona od Coppoli.


Obraz Draculi jako fatalnego kochanka był od dawna przedstawiany na nowo, ale to film z 1992 roku po raz pierwszy przedstawił koncepcję hrabiego tracącego żonę i pogrążonego w żalu Przemiana w wampira. Później odnalazł jej reinkarnację w postaci Miny. Pomysł ten podchwycił Besson, który jednak znacznie go rozwinął. W oryginalnym dziele Stokera Hrabia uosabiał przemoc i występek, źródło lęku dla purytańskiego społeczeństwa: bezlitośnie dominował zarówno nad kobietami, jak i nad mężczyznami, nie czując miłości. Sto lat później Coppola wniósł do postaci wampira w swoim filmie elementy ambiwalencji: pozostaje on potworem i tyranem, ale cierpi również z powodu prawdziwej namiętności.
Besson nie jest zainteresowany kreowaniem wizerunku Draculi jako potwora. Hrabia nie używa czarnej magii i nie przemienia się w nietoperza ani wilka. Zamiast polegać na swoich hipnotycznych mocach, nabył wspaniałe perfumy, które doprowadzają kobiety do szaleństwa, nawiązujące do fabuły „Pachnidła” Süskinda. Niemniej jednak Dracula pozostaje wierny swojej ukochanej, a jeśli gryzie kobiety, to rzadko i z konieczności.
Jego zamek nie odbiega znacząco od literackiego pierwowzoru – nie ma śladu po trzech wampirzych pannach młodych. Zamiast tego, Hrabiemu towarzyszą urocze, animowane kamienne gargulce, przywodzące na myśl te z disneyowskiego filmu „Dzwonnik z Notre Dame”. Hrabia jest zazwyczaj melancholijny i wygłasza oklepane frazy w stylu: „Życie bez miłości to największa tragedia, mój przyjacielu”.
Od czasu do czasu Besson popada w rodzaj farsy, przywodzącej na myśl „Drakula: Martwy i kochający” Mela Brooksa. W fabule Hrabia, chcąc popełnić samobójstwo, wielokrotnie wyskakuje przez okno, ale za każdym razem cudem uchodzi z życiem. Na jego rozkaz cały Wersal zaczyna się radować i tańczyć. Warto również zauważyć, że geografia została tu przedstawiona w ironicznym tonie: według znaku drogowego Francja sąsiaduje z Rumunią.

Można poczuć atmosferę: Besson rozkoszuje się procesem tworzenia. Nic więc dziwnego, że postanowił przenieść akcję z ponurego wiktoriańskiego Londynu do jasnego i radosnego Paryża Belle Époque, gdzie odbywają się Wystawy Światowe.
Przez większość „Drakuli” Mina i Maria spędzają czas w halach wystawowych, z zapałem je eksplorując. Mina z radością flirtuje z czarującym hrabią, zupełnie nie przejmując się zaginięciem męża prawnika. Jej energiczna wampirzyca Maria, z figlarnym błyskiem w oku, radośnie prycha, odsłaniając ostre zęby i śmieje się głębokim głosem. Tymczasem w oddali ponurzy lekarze i nudni mężowie nerwowo omawiają plany, próbując odzyskać żony, które dały się porwać próżnym rozrywkom.
Bohater Christophera Waltza wnosi odrobinę urozmaicenia do jednostronnego obrazu dobra. Aktor zdaje się nie być pewny swojej roli, przez co widzimy coś pomiędzy dobrodusznym Schultzem z „Django” a przebiegłym Hansem Landą z „Bękartów wojny”. Jego Van Helsing z lubością popija wino mszalne i uśmiecha się ironicznie, zauważając, że wzmożony pociąg seksualny u kobiet nie jest oznaką obsesji, lecz wręcz przeciwnie, oznaką zdrowia. Najwyraźniej woli Hrabiego od wszystkich tych ponurych Anglików. Zatem, jeśli podążymy logiką Bessona, staje się to absolutnie oczywiste: wampiry są jedynymi prawdziwie radosnymi stworzeniami na świecie.

Główny problem polega na tym, że to zdecydowanie za mało na film. W rzeczywistości kontekst, w którym powstał projekt, jest ciekawszy niż sam efekt końcowy. Pomysł Luca Bessona, by nakręcić Draculę, choć otwarcie przyznaje się do niechęci do tej postaci i gatunku w ogóle, wydaje się dość nietypowy.
Z pewnością można szczerze wyrazić podziw dla reżysera Caleba Jonesa. Rzeczywiście, kiedy aktor pojawia się na ekranie ze swoją nietypowo bladą twarzą i gracją ruchów, przypominającą węża, trudno nie podziwiać. Być może jednak rozsądniej byłoby po prostu pokazać Jonesa przez dwie godziny, dodając tytuł „dawno, dawno temu był sobie człowiek-orzeł”. Byłoby to o wiele mniej niezręczne.
Wygląda na to, że Besson, porwany osobistym podziwem dla Jonesa, nie zadał sobie trudu przeprowadzenia odpowiednich badań i stwierdzenia, że koncepcja romantycznego Draculi dawno się wyczerpała. Dlatego jego twierdzenia o nieuwzględnionych aspektach historii Stokera wydają się dość powierzchowne. Ogólnie rzecz biorąc, Besson skłania się ku uproszczonemu podejściu i choć czasami się to opłaca, jak w przypadku „Piątego elementu” – wspaniałego filmu opartego na komiksie, który opiera się przede wszystkim na estetyce wizualnej i dynamicznych interakcjach z Millą Jovovich – w „Drakuli” podejście to znów zawodzi, jak to bywa. Besson na przemian próbuje humoru, kreuje momenty grozy i wzrusza do łez w melodramatycznym tonie. Jednak po bliższym przyjrzeniu się staje się jasne, że wszystko sprowadza się do jednego prostego obrazu: starszy mężczyzna próbuje nawiązać rozmowę z młodymi kobietami, ponieważ przypominają mu one o miłości, którą znał w młodości. Ostatecznie wygląda to dość niezręcznie.

Przeczytaj także:
21 wybitnych filmów o wampirach
