Spis treści:

Chcesz pracować zdalnie? ➞ Opanuj informatykę, projektowanie lub marketing. Ukończ 5 kursów online, aby rozpocząć karierę w poszukiwanych zawodach cyfrowych.
Dowiedz się więcej6 listopada w rosyjskich kinach odbędzie się premiera biograficznej komedii Richarda Linklatera, jednego z czołowych przedstawicieli amerykańskiego kina niezależnego. Nakręcony w czerni i bieli film pozwala widzom zanurzyć się w kulisy powstawania „Do utraty tchu”, kultowego dzieła Jeana-Luca Godarda, które stało się symbolem francuskiej innowacyjności filmowej. Krytyk filmowy Timur Alijew, który postrzega Nową Falę raczej jako wzruszającą nostalgię za ważnym etapem w historii kina, dzieli się swoimi przemyśleniami:
- Linklater mistrzowsko ilustruje zamęt panujący w branży filmowej za pomocą różnorodnych technik i rozwiązań artystycznych. Jego filmy często zanurzają widza w świecie, w którym proces twórczy przeplata się z elementami niepewności i absurdu. Reżyser podkreśla trudności, z jakimi borykają się osoby zaangażowane w proces filmowania, niezależnie od tego, czy są aktorami, scenarzystami, czy producentami.
Wykorzystuje elementy dokumentalne, aby podkreślić realizm i nieprzewidywalność tworzenia filmów, pokazując, jak nieoczekiwane sytuacje mogą wpłynąć na produkt końcowy. Linklater tworzy atmosferę, która równoważy chaos i porządek, pokazując, jak pasja do kina może prowadzić do nieoczekiwanych zwrotów akcji i konfliktów. W ten sposób reżyser nie tylko bawi, ale także prowokuje do refleksji nad złożonością tworzenia filmów.
- Nowa Fala wywarła znaczący wpływ na rozwój współczesnego kina, wprowadzając świeże idee i podejścia. Ten nurt filmowy, który narodził się w połowie XX wieku, stał się katalizatorem zmian w strukturach narracyjnych i języku wizualnym filmów. Reżyserzy tamtej epoki zaczęli eksperymentować z formą i treścią, odrzucając tradycyjne normy i tworząc bardziej osobiste, autorskie dzieła.
Jednym z kluczowych aspektów Nowej Fali było przywiązanie do realizmu. Filmy tego nurtu były często kręcone w plenerze, z wykorzystaniem naturalnego oświetlenia i swobodnej gry aktorskiej. Pozwoliło to na stworzenie bardziej żywych i wiarygodnych obrazów, które rezonowały z publicznością.
Co więcej, Nowa Fala wprowadziła do kina nowe techniki narracyjne. Reżyserzy zaczęli stosować niekonwencjonalne struktury czasowe, fragmentaryczne fabuły i subiektywne punkty widzenia, wzbogacając paletę barw filmowych. Ta innowacja zainspirowała wielu późniejszych autorów, którzy rozwijali idee swoich poprzedników.
W ten sposób „Nowa Fala” nie tylko zmieniła podejście do tworzenia filmów, ale także położyła podwaliny pod przyszłe eksperymenty filmowe, które rozwijają się do dziś.
- Dlaczego aktorzy tak często zwracają wzrok w stronę kamery?
- Dlaczego tak ważne jest pokazanie chuligańskiego ducha?
Droga Linklatera do stworzenia kultowego arcydzieła filmowego
Na ekranie widzimy Jeana-Luca Godarda, jeszcze nie reżysera, ale wcielającego się w rolę młodego krytyka filmowego paryskiego pisma „Cahiers du cinéma”. Młody Godard odczuwał silną zazdrość wobec osiągnięć swoich towarzyszy: François Truffaut zaprezentował już publiczności Czterysta batów, a Claude Chabrol zdążył nakręcić trzy filmy. Mimo to, długo oczekiwane zdjęcia w końcu się zaczynają.

Historia, która Film, który miał zmienić postrzeganie kina w przyszłości, powstał w warunkach ciągłego deficytu finansowego. Ekipa pracowała bez ostatecznego scenariusza, a aktorzy kreowali swoje kwestie na bieżąco. Każdy kolejny dzień przynosił nowe wyzwania, wymagające szybkich rozwiązań: spory z właścicielem planu czy wybuchy złości aktorów z różnych powodów. Główni aktorzy z trudem dostosowywali się do unikalnego stylu pracy Godarda.
Na ekranie panował chaos przez dwadzieścia dni – niezwykłe twórcze szaleństwo, liczne duble w celu osiągnięcia „pożądanego rezultatu” i wózki inwalidzkie wykorzystywane do manewrowania kamerą.

Definicja pojęcia „Nowa fala”
Tytuł filmu nawiązuje do „francuskiej Nowej Fali” (Nouvelle Vague), która pojawiła się pod koniec lat 50. XX wieku. W tym okresie młodzi krytycy, zmęczeni tradycyjnym francuskim kinem, postanowili wdrożyć zasadę „Jeśli krytykujesz, sugeruj” i chwycili za kamery, aby tworzyć radykalnie nowe filmy.
W przeszłości francuskie kino bardziej przypominało sztukę teatralną. Filmy wyróżniały się rozmachem i jasnością, ale często stwarzały wrażenie sztuczności, jakby życie podlegało ściśle racjonalnym zasadom. Uderzającym przykładem jest film Marcela Carné „Rajskie dzieci”, wydany w 1945 roku: akcja rozgrywa się w teatralnej atmosferze, a postacie poruszają się po scenie, a ich ruchy i gesty są wykonywane z zadziwiającą precyzją. Rozważmy też magiczny zamek w „Pięknej i Bestii” Jeana Cocteau, gdzie fabuła podlega ścisłej, logicznej strukturze.
Każdy pokój jest przeznaczony do konkretnej akcji, czy to sala w zamku z zastawionym stołem, czy sypialnia, gdzie Centralnym elementem jest łóżko bohaterki. Każda akcja postaci jest skrupulatnie zaplanowana i kontrolowana przez wizję reżysera. Ta mistrzowsko skonstruowana harmonia sugeruje minimalną dozę spontaniczności charakterystycznej dla prawdziwego życia.
Młodzi krytycy filmowi postanowili rzucić wyzwanie istniejącym tradycjom. Kręcili filmy na ulicach, wykorzystując nieprofesjonalnych aktorów, minimalną ekipę i prosty sprzęt. Na przykład Truffaut nakręcił film o chłopcach, którzy uciekli ze szkół i sierocińców, zatytułowany „Czterysta batów”. Wydawało się, że po prostu spaceruje obok nich z kamerą w pogotowiu. Claude Chabrol z kolei sportretował mieszczańskie rodziny z taką autentycznością w filmie „Podwójny obrót klucza”, że widzowie mieli wrażenie, jakby oglądali na ekranie jego własnych sąsiadów.

Jedną z zauważalnych cech filmów Nowej Fali jest bezceremonialny sposób, w jaki kamera wnika w przestrzeń osobistą bohaterów. Aktorzy często wypowiadali kwestie, które wydawały się stosowne do sytuacji, a nie podążały za wcześniej napisanym scenariuszem. Co więcej, montaż takich filmów nie charakteryzował się płynnymi przejściami między scen; zamiast tego stosowano nagłe cięcia, podkreślające obecność widza w sztucznym świecie kina.
Kino francuskie w pierwszej połowie XX wieku można porównać do starannie wykonanego obrazu olejnego – eleganckiego, przemyślanego i dopracowanego. W przeciwieństwie do tego, Nowa Fala była prezentowana jako szkic: żywy, czasem niezdarny, ale szczery. Zjawisko to stało się swego rodzaju rewolucją wśród młodych ludzi zafascynowanych kinem i jego sztuką, którzy argumentowali, że kino nie powinno być jedynie dobrze zorganizowanym biznesem, ale przede wszystkim powinno być postrzegane jako forma sztuki.
Sztuka wirtuozowskiej stylizacji w twórczości Linklatera
Na ekranie widzimy film o powstawaniu filmu, znakomicie zrealizowany w duchu oryginału. Podobnie jak w dziele Godarda, aktorzy otwarcie zwracają się do kamery, a działania reżysera są starannie rozkładane na czynniki pierwsze. Linklater celowo rozwiewa iluzję rzeczywistości, nieustannie przypominając widzom, że jest to przede wszystkim opowieść o samym kinie.


Styl jest kluczowy dla tego filmu i warto zauważyć, że w „Nowej Fali” jest on realizowany na najwyższym poziomie. Samochody typowe dla Lata 50. i 60. XX wieku przemierzają ulice Paryża. Redakcja „Cahiers du cinéma” jest pełna plakatów kultowych filmów, a maszyny do pisania nieustannie drukują dowcipne recenzje francuskich krytyków.
Szczególnie uderzającą techniką, zapożyczoną od twórców filmów dokumentalnych, jest włączanie imion postaci. Na przykład, gdy Jean-Pierre Melville pojawia się na ekranie, siedząc na krześle, jego imię i nazwisko pojawiają się po prostu pod aktorem. Jednak po kilku postaciach skupienie na imionach nieuchronnie słabnie; fizyczne zapamiętanie wszystkich staje się praktycznie niemożliwe.
Na planie można zobaczyć takie osobistości jak Agnès Varda, Éric Rohmer, Jacques Rivette i Suzanne Schiffman. Obecni są również Rossellini i Bresson, którzy rozmawiają z Godardem o istocie kina. To niezwykłe, że Linklater zdecydował się włączyć te osoby do swojego filmu. Jednak dla szerokiej publiczności, mającej niewielki związek z kinem francuskim, a w szczególności z Nową Falą, są to jedynie nazwiska w napisach końcowych.
Z jednej strony obecność ikonicznych postaci w kinie pomaga stworzyć atmosferę autentyczności: widz czuje się zanurzony w epoce, w której tworzyli ci konkretni reżyserzy. Z drugiej strony, wygląda na to, że Linklater po prostu podąża za aktualnymi trendami, dodając historyczne wystąpienia postaci tylko po to, by zademonstrować swoje umiejętności.

Guillaume Marbecq, grający Godarda, zasługuje na szczególną uwagę. Nie ogranicza się do naśladowania typowych manier reżysera, ale stara się wniknąć w jego wewnętrzny świat, oddając stan emocjonalny młodego filmowca. W scenach, w których Godard zwraca się do kamery, dzieląc się swoimi obawami i wątpliwościami, że jego film może nie sprostać oczekiwaniom, wyraźnie ujawnia się jego szczerość i wrażliwość.
Ewolucja buntowniczej opowieści w bezduszny hołd
Richard Linklater od wielu lat zwracał się do producentów z propozycją nakręcenia tego filmu. Zainspirowany ikoną francuskiego kina, stworzył ambitny projekt poświęcony sztuce filmowej.
Linklater, najbardziej znany z romantycznej trylogii z Ethanem Hawke i Julie Delpy w rolach głównych, obejmującej „Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca” i „Przed północą”, prezentuje talent w szerokim spektrum formatów i gatunków. Jego twórczość obejmuje zarówno długotrwałą obserwację życia nastolatka w „Boyhood”, jak i animowane eksperymenty w „Waking Life”. Reżyser zawsze był otwarty na nowe wyzwania zawodowe. Jednak w przypadku projektu „Nouvelle Vague” jego dotychczasowe podejście wydaje się chwiejne. Przejmując estetykę przeszłości, przypomina kustosza muzeum, który obawia się przekraczania granic.
Wystarczy zwrócić uwagę na moment, w którym Godard rozpoczyna rozmowę z producentem na temat niemożności ukończenia „Do utraty tchu” w 20 dni. Aktorzy w tych scenach wypowiadają swoje kwestie tak, jakby na plan zstąpili dementorzy i wyssali z nich siły witalne.
Nasza recenzja przedstawia nudną interpretację wydarzeń, a nie dynamiczny, nacechowany emocjonalnie konflikt, który mógłby doprowadzić do napiętej sytuacji między obiema stronami. W konflikcie między twórcą a inwestorem, termin oddania projektu jest jedną z najdłużej utrzymujących się przyczyn tarć. Choć pewna konfrontacja jest mile widziana, chcielibyśmy zobaczyć coś więcej niż tylko ponurą rozpacz i rezygnację po obu stronach. Warto byłoby pokazać emocje takie jak cierpienie, wściekłość czy gniew.

W filmie Linklatera W filmie wprowadzenie do kluczowych postaci francuskiego kina odbywa się w formie krótkiego przeglądu, przypominającego galerię portretów. Każdy z nich jest przedstawiony w statycznej ramce z imieniem i nazwiskiem, po czym natychmiast przechodzi do następnego. Varda, Robert, Bresson, Demy i inni pojawiają się tylko na chwilę, wypowiadając kilka bezosobowych zdań, a następnie znikają z pola widzenia. Pozostaje zastanowić się nad głębszym znaczeniem tej prezentacji, zwłaszcza że film jest uzupełniany materiałami dokumentalnymi w napisach końcowych.
Kolejnym problemem jest jego niezwykła ostrożność. Linklater z reguły aktywnie łączy politykę z filmami, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się od niej odległe. Na przykład w komediodramacie „Fast Food Nation” zgłębia wpływ fast foodów na interesy narodowe. W komedii kryminalnej „Nie jestem mordercą” porusza temat udziału zwykłych obywateli w operacjach bezpieczeństwa. A w dramacie „Ostatnia flaga” porusza kwestię społecznych konsekwencji wojny w Iraku.
Jeśli chodzi o Nową Falę, w trakcie realizacji „Do utraty tchu” nie ma żadnych aluzji do kontekstu politycznego. Godard, którego widzimy, jest całkowicie pozbawiony aktywistycznych sentymentów. Jest rok 1959, a we Francji młodzież i studenci aktywnie protestują przeciwko wojnie algierskiej, a mimo to młody krytyk filmowy o zdolnościach intelektualnych pozostaje na uboczu? Trudno w to uwierzyć. W rzeczywistości Godard był zaangażowany w politykę. Niemal natychmiast po premierze „Do utraty tchu” nakręcił dramat „Mały żołnierz”, poświęcony wojnie algierskiej, który we Francji był zakazany do 1963 roku.
Jean-Luc Godard, nie ten ze świata Linklatera, słynął z intelektualnej głębi, arogancji i bezwzględnego podejścia do sztuki. Cechy te częściowo tłumaczy jego mieszczańskie pochodzenie: jego ojciec, lekarz, prowadził własną klinikę, a matka pochodziła ze szwajcarskiej rodziny bankierów, co zapewniało rodzinie komfortową sytuację finansową. Co więcej, Godard z pogardą wypowiadał się o klasycznym kinie francuskim, nazywając je „tatusiowym” i argumentując, że zasługuje na zapomnienie.
W tym kontekście Godard jawi się jako postać pozbawiona ostrych krawędzi. Złożoność jego artystycznego świata często maskowana jest kapryśnością i romantyzowaną wizją zawodu reżysera. Kiedy wdaje się w kłótnie z aktorami na temat ich występów, sprawia wrażenie raczej ekscentryka niż pewnego siebie młodego człowieka, który chce zmienić ustalone zasady i jest przekonany, że ma do tego prawo.

Odnosi się wrażenie, że strach przed niespełnieniem zawodowych aspiracji skłonił Linklatera do wyboru bezpieczniejszej drogi – takiej, w której mógł zająć się nie prawdziwą reżyserią, a raczej jej pełnym szacunku pastiszem.
W tym przypadku Richard Linklater udowodnił, że jest raczej troskliwym strażnikiem klasycznego dzieła niż po prostu reżyserem. Starannie odkurzył ten pomnik kina, dzieląc się informacjami o osobach biorących udział w jego powstaniu, a także o losach tych osób. Efektem jest film, który nie zapowiada niczego nowego i nikogo nie zaskakuje, ponieważ widz zna już wydarzenia, które miały miejsce przed nim i po nim.

Sedno sprawy polega na tym, że twórcy francuskiej Nowej Fali nie byli restauratorami. Jean-Luc Godard, François Truffaut, Claude Chabrol i ich podobnie myślący rówieśnicy działali jako odważni, chuligańscy rewolucjoniści, nie bojący się niszczyć przestarzałych tradycji w imię stworzenia czegoś nowego. Dekady później pewien Amerykanin postanowił uwiecznić ich pamięć, tworząc kulturową nekropolię – widok, który jest z pewnością piękny, ale przesiąknięty taką pustką i zimnem, że jego obraz przypomina wycie wilka. Być może tak właśnie wygląda nuda, owinięta długim, czarno-białym płaszczem filmu.
Czytaj także:
- Lista 40 najwspanialszych francuskich filmów wszech czasów
- Narracja nielinearna w filmie to podejście do opowiadania historii, w którym wydarzenia nie są prezentowane w kolejności chronologicznej. Zamiast tego scenarzyści i reżyserzy stosują różnorodne techniki, aby przenieść widza w czasie, tworząc intrygujące i wielowarstwowe narracje.
Narracja ta może przybierać różne formy, od retrospekcji i wizji przyszłości po wątki równoległe. Pozwala to na głębsze poznanie postaci i ich motywacji, a także otwiera drogę do nieoczekiwanych zwrotów akcji. Na przykład widz może poznać kluczowe wydarzenia z przeszłości bohaterów, zmieniając postrzeganie ich działań w teraźniejszości.
Co więcej, nieliniowa struktura często przyczynia się do budowania atmosfery tajemnicy i napięcia, utrzymując zainteresowanie widzów. Może również prowokować do refleksji nad relacjami między różnymi elementami fabuły, co czyni oglądanie bardziej angażującym i bogatym doświadczeniem.
W rezultacie filmy z nieliniową narracją mogą wywoływać głębsze reakcje emocjonalne, ponieważ widzowie stają się aktywnymi uczestnikami procesu rozumienia fabuły, próbując połączyć rozbieżne informacje w spójną całość.
- Czym jest kino alternatywne i jak powinniśmy je postrzegać?
- Trzydzieści lat temu świat zobaczył film „Nienawiść” z Vincentem Casselem w roli głównej. Film ten poruszał problemy społeczne, takie jak przemoc, niepokoje społeczne i nadużycia ze strony organów ścigania. Fabuła filmu zanurza widza w brutalnej rzeczywistości, ukazując trudności, z jakimi borykają się młodzi ludzie mieszkający w regionach defaworyzowanych. Film porusza ważne kwestie dotyczące konfliktów rasowych i społecznych, a także konsekwencji systematycznej dyskryminacji. Dzieła Cassela i jego współpracowników są nadal aktualne, pobudzając dyskusję i refleksję nad stanem społeczeństwa i jego zmianami, jakie zaszły na przestrzeni trzech dekad.
