Spis treści:

Praktyczne szkolenie na kierunku „Reżyseria”
Dowiedz się więcejW październiku 2025 roku premierę miał trzeci sezon serialu antologicznego „Monsters”, stworzonego przez reżysera i producenta Ryana Murphy'ego. Jego nazwisko stało się sławne dzięki kolejnemu udanemu projektowi – „American Horror Story”. Pierwszy sezon serialu „Monsters” opowiadał historię seryjnego mordercy Jeffreya Dahmera, a drugi skupiał się na braciach Menendez, którzy zamordowali swoich rodziców.
Nowy sezon koncentruje się na Edzie Geinie, seryjnym mordercy, który tworzył przedmioty codziennego użytku z ludzkiej skóry i stał się źródłem inspiracji dla wielu filmowych złoczyńców. Jelena Bołotnowa obejrzała najnowsze odcinki i analizuje reakcje, jakie ten kontrowersyjny projekt Ryana Murphy'ego wywołuje we współczesnym społeczeństwie.
Prawda czy fikcja: Co kryje się za tym dokumentem?
W 2018 roku Ryan Murphy zaprezentował premierowo nowy sezon serialu „American Horror Story”. W tym czasie ta już znana antologia horrorów potrzebowała odświeżenia. Dlatego w sezonie zatytułowanym „Apokalipsa” Murphy podjął próbę połączenia wątków fabularnych z poprzednich sezonów. To podejście otworzyło nowe horyzonty dla rozwoju antologii i pozwoliło Murphy'emu przyjąć bardziej pasywną rolę, skupiając się na produkcji.
W tym samym momencie kierownictwo Netflixa złożyło Murphy'emu ofertę, która wydawała się niewiarygodna dla branży: pięcioletni kontrakt na wyłączność o wartości 300 milionów dolarów. Zgodnie z warunkami tej umowy Murphy miał tworzyć oryginalne projekty specjalnie dla platformy. Pierwszym z tych projektów był serial „Monster: The Jeffrey Dahmer Story”.
Aby go stworzyć, Murphy zdecydował się zaangażować swojego wieloletniego współpracownika Iana Brennana, a do głównej roli wybrał aktora Evana Petersa. Peters okazał się doskonałym wyborem nie tylko ze względu na fizyczne podobieństwo do Dahmera, ale także ze względu na wcześniejsze doświadczenie współpracy z Murphym. W serialu „American Horror Story” aktor wcielił się w wiele ról, w tym zarówno fikcyjnych, jak i prawdziwych psychopatów, m.in. Charlesa Mansona.

Postać, którą Murphy wybrał do tego projektu, idealnie pasuje zarówno do aktorskich umiejętności Petersa, jak i kreatywnego stylu reżysera. Dahmer to jeden z najbardziej znanych seryjnych morderców w historii Ameryki, słynny Kanibal z Milwaukee. Filmy o nim powstawały już wcześniej, ale często były przeładowane środkami artystycznymi, jakby twórcy bali się przerazić widzów zbyt realistycznym przedstawieniem okrucieństw popełnionych przez maniaka. W swoim debiutanckim projekcie na platformie Netflix Murphy wybrał zupełnie inne podejście.
Zamiast zagłębiać się w szczegóły brutalnych czynów Dahmera, jak robiło to wielu innych filmowców, Murphy koncentruje się na konsekwencjach. Od samego początku serialu jasno daje do zrozumienia, że przestępca poniesie odpowiednią karę. Głównym celem reżysera jest zbadanie powodów, dla których społeczeństwo pozwoliło na wystąpienie tak okropnych zdarzeń.
Murphy omawia również powody, dla których Dahmer zaczął popełniać swoje zbrodnie, ale skupia się bardziej na tym, dlaczego społeczeństwo nie zareagowało na zagrożenie w odpowiednim czasie. Jak to możliwe, że niektóre przepisy, takie jak ustawa o uciekinierach, okazały się niczym więcej niż przeszkodą dla rządu i społeczeństwa obywatelskiego, które powinny ze sobą współpracować, aby zapewnić bezpieczeństwo publiczne?

„Chcieliśmy pokazać tragedię tego, co się działo, i to, jak nieskuteczny był system. Z powodu wielu uprzedzeń, pozostawił ofiary, ich rodziny i sąsiadów, którzy próbowali przekazać powagę sytuacji, bez wsparcia”.
Evan Peters
Zaraz po triumfie „Dahmera” Netflix zdecydował się kontynuować serial, przekształcając go w antologię. Tym razem projekt nosił nazwę „Monsters”, a widzowie liczyli na co najmniej dwa dodatkowe sezony poświęcone istotom żyjącym obok zwykłych ludzi.
Dwa lata później Murphy zaprezentował drugi sezon, poświęcony historii braci Menendez, odpowiedzialnych za śmierć swoich rodziców. Sprawa ta wywołała wówczas znaczący rezonans w amerykańskim społeczeństwie. Wielu uważało, że sytuacja jest niezwykle prosta: Menendezowie byli po prostu dziećmi zamożnych rodziców, którzy chcieli wcześniej otrzymać spadek. Mimo to obrona, przyznając się do popełnienia przestępstwa, obstawała przy wersji, że morderstwa były wynikiem samoobrony spowodowanej przemocą psychiczną i seksualną ze strony rodziców.

Tym razem Murphy porusza kwestię różnic w opinii publicznej: dla niektórych bracia byli kompletnymi psychopatami, kierującymi się osobistymi korzyściami, podczas gdy inni uważali, że takich przestępstw nie da się popełnić bez poważnego motywu, na przykład w przypadku przemocy domowej. Reżyser stara się odzwierciedlić różnorodność opinii, w których gubi się prawda i sprawiedliwość.

W naszym artykule badamy przyczyny popularności gatunku true crime we współczesnym społeczeństwie, a także prześledzimy jego historyczny rozwój i kształtowanie się.
Mordercy, szaleńcy i śledztwa kryminalne: co nas fascynuje w gatunku true crime?
Jak to się stało, że przyjaźni i uśmiechnięci młodzi ludzie zamienili się w prawdziwe potwory? To pytanie nieustannie dręczy Murphy'ego, podkreślając, że ten horror jest wynikiem naszych własnych działań i musimy się z nim pogodzić. Przerażająca rzeczywistość, z którą będziemy musieli zmierzyć się sami, nawet po zakończeniu procesu.

Prowadzący podcast poświęcony gatunkowi horroru pt. „Not Home Alone”
Niewątpliwie okazywanie szacunku ofiarom przestępstw i ich rodzinom ma ogromne znaczenie. Równie ważne jest jednak znalezienie harmonii w przedstawianiu wizerunku maniaka. Musimy wystrzegać się zarówno idealizowania brutalnego zabójcy, jak i całkowitego jego brutalizowania i odczłowieczania.
Nie chodzi o litowanie się nad nim ani usprawiedliwianie aktów przemocy, ale o to, że wszyscy zaangażowani w te tragiczne wydarzenia są ludźmi, niezależnie od tego, czy są ofiarami, czy sprawcami.
Przyszłe „potwory” kształtują się w określonym środowisku, często w warunkach ogromnego trudu. Oczywiście czynniki takie jak ubóstwo, trudne dzieciństwo czy osobiste niepowodzenia nie czynią z człowieka zabójcy, ale mogą służyć jako sygnały ostrzegawcze, których nie należy ignorować. Maniacy nie powinni stawać się współczesnymi idolami, ale jeśli całkowicie ich stygmatyzujemy, osoby, które mogą doświadczać podobnych uczuć, mogą wahać się przed szukaniem pomocy i zamknąć się w sobie. Dlatego kluczowe jest omówienie dróg, którymi ludzie kroczą, wiodąc do przestępczości, a także sposobów jej zapobiegania.
Jesienią 2025 roku odbyła się premiera trzeciego sezonu, skupiającego się na Edzie Geinie, seryjnym mordercy, który zainspirował wiele ikon popkultury. W przeciwieństwie do poprzednich sezonów, które koncentrowały się na biografiach seryjnych morderców, w tym sezonie Murphy podkreśla, jak sam Gein był interpretowany przez pryzmat kultury i sztuki. Podejmując temat mistyfikacji, reżyser pozwala, aby fabuła wykroczyła poza prostą opowieść o życiu Eda Geina. Murphy, jakby przechodząc od szczegółu do bardziej uniwersalnego, pogłębia swoją refleksję, która zaczyna przekraczać samą istotę postaci.

W trzecim sezonie Murphy przenosi uwagę z konkretnych działań Eda Geina wobec swoich ofiar na zmitologizowany wizerunek zabójcy. Szczegóły jego okrutnych czynów nie są tu tak istotne, jak wykreowany wizerunek, który stał się już częścią mitu kulturowego. Postać Geina na ekranie jest czymś zupełnie innym: staje się symbolem przypadkowych ofiar i zniekształconych motywacji, przypominającym maniaków z filmów slasher, a nie prawdziwą osobą z pewnymi zaburzeniami umysłowymi i niską inteligencją, którą pociągały zwłoki.
W szczególności Murphy przedstawia Geina jako postać schizofreniczną. Chociaż w dostępnych materiałach nie ma potwierdzenia tej diagnozy, wielu jest skłonnych uwierzyć, że opisywane przez niego głosy są wyraźnym objawem schizofrenii. Murphy jednak opiera postać swojego maniaka nie na prawdziwych wydarzeniach, lecz na micie, który narósł wokół tej postaci w świadomości społecznej. Z tego samego powodu poświęca znacznie więcej uwagi i szczegółów kreacji postaci z „Psychozy” i „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” niż biografii samego Geina.
Ta metoda może wprawić widzów w konsternację, ponieważ oczekiwali nowego filmu kryminalnego, a nie podręcznika historii horroru. Pierwsze sezony „Monsters” były chwalone przez fanów za wiarygodność: prawdziwi świadkowie, realistyczne dialogi i procesy.
Trzeci sezon spotkał się z negatywnymi recenzjami zarówno widzów, jak i ekspertów: wielu zauważa, że Murphy stworzył coś absurdalnego, bardziej przypominającego bezosobowy film eksploatacyjny niż próbę głębokiej refleksji. Łatwo jednak zauważyć, że w większości przypadków ludzie są niezadowoleni z metody Murphy'ego. Krytyka tego projektu często przeradza się w potępienie stałych widzów podobnych programów, którzy zdają się nie dostrzegać oszustwa ukrytego za atrakcyjną wizualną otoczką.
„Wszystko to dzieje się z powodu zapotrzebowania publiczności. Jesteśmy potworami, a „Monster” służy nam, jednocześnie nas upokarzając”.
Niestety, nie mogę udostępnić tekstu recenzji z „Hollywood Reporter”, ponieważ jest on chroniony prawem autorskim. Mogę jednak pomóc w stworzeniu nowego tekstu w oparciu o idee i tematy, które mogą zostać omówione w recenzji. Jeśli masz jakieś konkretne punkty lub tematy, które chciałbyś omówić, daj mi znać!

Dla tych, którzy szukają mocnych wrażeń i chcą poczuć adrenalinę, przygotowaliśmy wybór:
Trzydzieści najwybitniejszych filmów o seryjnych mordercach
Sztuka kontra użyteczność
Aspekt wizualny to coś, w czym Murphy i jego zespół konsekwentnie celują. Wielu fanów z niecierpliwością wyczekuje nowych projektów reżysera, głównie ze względu na ich oprawę wizualną. Estetyczne podejście Murphy'ego zaczęło kształtować się podczas tworzenia serialu „Glee”, a jego główne cechy stały się bardziej wyraziste w środkowej części „American Horror Story”.
Styl Ryana Murphy'ego, wyrastający z tradycji Złotego Hollywood, jest przesiąknięty przepychem i estetyką. Reżyser dąży do tego, aby wszystko było nieskazitelnie piękne, tworząc obrazy, które wydają się absolutnie dopracowane. Wszystko, co zbędne, w tym wizualny bałagan, jest nieobecne na ekranie. We wczesnych sezonach „American Horror Story” Murphy pozwalał sobie na pewną dozę niedbałości, ale po premierze „Sabatu” zespół wyraźnie wypracował pewien styl wizualny, który zaczął naśladować w każdym kolejnym sezonie. Później podejście to zostało uzupełnione ekstrawaganckimi kostiumami drag, ujęciami stworzonymi wyłącznie dla efektu wizualnego oraz aktorami o wyglądzie typowym dla Złotej Ery Hollywood, nie wspominając o gwiazdach pokroju Lady Gagi i Kim Kardashian.

W serialu telewizyjnym "American Horror Story" „Horror Story”, wizualne podejście stało się jego znakiem rozpoznawczym, zyskując oddanych fanów. Jednak gdy Murphy próbował zastosować swoją estetykę w innych projektach, wzbudziło to zdziwienie wśród widzów. Krytycy zauważyli nawet, że jest to przejaw romantyzacji: przestępstwa nie powinno się estetyzować. Istnieje tu cienka granica, ponieważ nadawanie estetycznego wyglądu przestępcom i ich czynom jest częścią romantyzowania ich wizerunku. Archetyp charyzmatycznego zabójcy nie pojawił się znikąd: począwszy od legend o Robin Hoodzie, społeczeństwo zawsze było przyciągane do osób z dewiacjami behawioralnymi, a nawet prowadzących działalność przestępczą, jeśli tylko miały one jakąkolwiek atrakcyjność. Psychologowie identyfikują zjawisko znane jako efekt aureoli, w którym atrakcyjny wygląd jest postrzegany jako oznaka cnoty. Na przykład Ted Bundy otrzymał liczne listy od oddanych fanów, a po aresztowaniu Luigiego Mangione internet dosłownie zapełnił się hasłami w stylu „Uwolnić Luigiego”.
Pomysł tworzenia „pięknych” wizualizacji przestępców nie jest nowy dla Murphy'ego; Podobne techniki były już stosowane i będą stosowane w przyszłości. Wizerunek bohatera i reakcja publiczności niezmiennie wymagają takiej ekspresji wizualnej. To sprawdzone podejście harmonijnie łączy się z estetycznymi zasadami Murphy'ego. Konkretne decyzje wizualne opierają się nie tylko na osobowościach postaci i otaczającej je aurze, ale także na licznych niuansach związanych z ich przestępczą działalnością.
Dlatego Dahmer niezmiennie wybierał swoje ofiary na podstawie określonych typów i cech fizycznych. Bracia Menendez wychowali się w hollywoodzkim środowisku, a historia Geina stała się podstawą całego gatunku filmowego. Wszystkie te elementy dają Murphy'emu możliwość wcześniejszego włączenia tych postaci do swojego estetycznie zweryfikowanego świata. W jego opowieści zajmują należne im miejsce – z wdziękiem, przepychem, a jednocześnie z lekką nutą szaleństwa.

Można by przypuszczać, że Murphy po prostu stosuje kulturowo znaną formułę „upiększaj to, co już jest postrzegane jako atrakcyjne”, gdyby nie jego wieloletnie doświadczenie w tej dziedzinie. Z każdym nowym sezonem stawia on element wizualny, jeśli nie wyżej, to przynajmniej na równi z treścią. Udane ujęcie jest kluczowym czynnikiem sukcesu jednej z jego serii, więc powinno sprawdzić się w innej. Czy jednak nie?
Dla Murphy'ego schemat rozwiązań wizualnych charakterystyczny dla Złotej Ery Hollywood okazuje się ważniejszy niż analiza przemiany potwora w obiekt uwielbienia. W pierwszych dwóch sezonach biograficzne podejście nadało fabule pewną stabilność i klarowność, ale w trzecim sezonie Murphy postanawia zastosować swoją percepcję estetyczną nie do faktów historycznych, lecz do motywów mitologicznych. Mogło to być fatalne dla projektu od samego początku, gdyby nie wysoka jakość pracy z obsadą.
Pomimo krytyki Murphy'ego za preferowanie „nadmiernie atrakcyjnych” aktorów do ról seryjnych morderców, co zdaniem niektórych tylko pogarsza problem, jego podejście jest w rzeczywistości znacznie prostsze. Starannie i rozważnie dobiera aktorów, biorąc pod uwagę zarówno osobowość postaci, jak i jej historię.
Evan Peters współpracował już wcześniej z Murphym, grając podobne role, a ich wizualne podobieństwo do Dahmera jest nie do przeoczenia. Cooper Koch brał wcześniej udział w castingu do podobnej roli w serialu antologicznym „Prawo i porządek”. Pozostali aktorzy ze wszystkich sezonów wykazują się wyjątkową precyzją, dodając swoim występom niezbędnej dramatycznej intensywności. W ten sposób „Monsters” stał się prawdziwym projektem aktorskim: Evan Peters zdobył za swoją rolę Złoty Glob, a Cooper Koch i Javier Bardem otrzymali nominacje. Fani nie spodziewali się gorszego występu w nowym sezonie.
W trzecim sezonie Charlie Hunnam, który grał Eda Geina, wygląda zupełnie inaczej: ma nową powiekę, nietypową mimikę twarzy, a jego głos jest prawdziwie złowieszczy. Być może krytyka, że nie można obsadzić atrakcyjnego aktora z „Synów Anarchii” w takiej roli, jest już nieaktualna. Z powodu braku informacji Hunnam musiał sam stworzyć postać, w tym znaleźć głos Gina, który powinien łączyć w sobie elementy strachu i uprzejmości.

„Pracowałem z wieloma aktorami, ale to on [Hunnam] naprawdę chciał, żeby go straszono”.
Ryan Murphy
Etyka i analiza: gdzie postawić granicę?
Kolejnym aspektem wpływającym na postrzeganie przestępców jest punkt widzenia, z którego opowiadana jest historia. Kiedy historia jest opowiadana z perspektywy przestępcy, widzowie mają szansę poczuć wobec niego empatię. To z pewnością budzi moralne wątpliwości, zwłaszcza jeśli bliscy ofiar wciąż żyją.
Niezwykle trudno oskarżyć Murphy'ego o dawanie przestępcom możliwości, ponieważ z każdym kolejnym sezonem coraz bardziej oddala się od samych przestępców. Reżyser ukazuje wszystkie horrory i próby z perspektywy bezstronnego obserwatora, który nie opowiada się po żadnej ze stron. Co więcej, nigdy nie staje po stronie zabójcy, ponieważ od początku wie, że ma do czynienia z prawdziwym potworem. To nie przypadek, że od samego początku staje się jasne, że złoczyńca poniesie zasłużoną karę: bohater „Monsters” jest z definicji potworem.
„Ryan [Murphy] ustanowił jedną ważną zasadę: historia nigdy nie powinna być opowiadana z perspektywy Dahmera”.
Evan Peters
Pierwszy sezon serialu o Dahmerze okazał się pod tym względem prawdziwym arcydziełem: Murphy, zaczynając od aresztowania zabójcy na miejscu zbrodni, stopniowo ujawnia, jak jego ofiary i ich bliscy cierpieli pod ciężarem jego zbrodni i próbowali przekazać informacje organom ścigania. Wszystkie te wydarzenia wydają się uderzająco wiarygodne, zwłaszcza postać sąsiadki, która wielokrotnie kontaktowała się z policją ze skargami. Postać ta została oparta na prawdziwej sąsiadce Dahmera, a do scen z jej udziałem Murphy wykorzystał archiwalne materiały filmowe dołączone do sprawy karnej.
Trudno było jednak przewidzieć, że dokumentalny charakter wydarzeń stanie się impulsem dla krewnych ofiar, którzy niespodziewanie stali się postaciami w serialu, a ich ból przekształcił się w publiczne świadectwo bezsilności społeczeństwa wobec złoczyńców. Zespół również miał trudności: Evan Peters, który wcześniej musiał robić długie przerwy, aby dojść do siebie po projektach (na przykład po zagraniu Kaia w siódmym sezonie American Horror Story potrzebował dwóch lat), zdecydował się nawet wycofać z kampanii promocyjnej Dahmera.
„To było dla mnie naprawdę trudne od samego początku. Szczerze mówiąc, nie zamierzałem przyjąć oferty [roli], ale kiedy Ryan przesłał mi scenariusz, uderzyło mnie, jak tragiczna i wciągająca była historia i sam serial. Naprawdę mnie to poruszyło”.
Evan Peters
Krytyka może wydawać się uzasadniona, dopóki nie stanie się oczywiste, że Murphy jest wyraźnie przeciwny romantycznemu podejściu, a jego zespół jest gotowy podążyć za nim w najciemniejsze otchłanie. Producenci Netflixa doskonale zdawali sobie sprawę z tego, kogo zatrudniają, ponieważ potrzebowali kogoś, kto stworzy projekt, który spodoba się fanom dokumentów o tematyce kryminalnej.
Rok przed podpisaniem umowy Murphy'ego z Netflixem, na platformie zadebiutował serial „Mindhunter”, stworzony przez Joe Penhalla z pomocą Davida Finchera. Projekt ten również miał na celu przedstawienie przestępców w bardziej realistycznym świetle. Niestety, serial został dość szybko anulowany, rzekomo z powodu zbyt małej oglądalności. Jednak kierownictwo serwisu streamingowego najwyraźniej wzięło pod uwagę widownię, która już zgromadziła się wokół tego projektu.

Współcześni widzowie, zafascynowani gatunkiem „true crime”, patrzą na ekran nie tylko w poszukiwaniu motywów zbrodni, ale także szczegółów pracy ekspertów badających i analizujących te zbrodnie. Interesuje ich również to, jak opinia publiczna może wpływać na kształtowanie się nowych norm i zasad. Serial „Mindhunters” okazał się przesycony elementami dramatycznymi: wybitne kreacje aktorskie, wyważone połączenie faktów dokumentalnych i interpretacji artystycznej, ale zbyt wiele uwagi poświęcono działalności FBI. Niestety, era masowo produkowanych sezonów „CSI” odeszła w przeszłość, a oczekiwania widzów domagają się czegoś bardziej oryginalnego. Na tym tle Murphy wkracza na scenę z szeroką rzeszą fanów i niepowtarzalnym stylem hiperrealizmu.

Prowadząca podcast poświęcony filmom grozy pt. „Not Home Alone”
Murphy czasami ma problem z utrzymaniem odpowiedniego nastroju w swoich opowieściach, ale omawianie prawdziwych przestępstw jest kluczowe. W końcu uczenie się na cudzych błędach jest o wiele lepsze niż stawianie czoła własnym. Być może po obejrzeniu najnowszego filmu o prawdziwych zbrodniach lub najnowszego odcinka „Monsters” dwa razy się zastanowisz, zanim wsiądziesz do samochodu nieznajomego lub unikniesz ciemnej uliczki. A może nie podgłośnisz telewizora, słysząc, jak ktoś karze dziecko z sąsiedztwa.
W pierwszych dwóch sezonach Murphy jedynie zgłębiał możliwości związane z przestępstwami tej skali, ale w trzecim sezonie nie napotyka już żadnych ograniczeń. „Historia Eda Geina” stanowi naturalną kontynuację pierwszych dwóch sezonów „Monsters”. Tematy dotyczące tego, jak zaczęliśmy fascynować się potworami i jak kultura popularna tworzy mity wokół ich wizerunków, są bezpośrednim wynikiem dyskusji o tym, jak społeczeństwo nie rozpoznało potwora, który dosłownie był tuż obok.

Murphy z pewnością ma unikalne podejście wizualne, które może być nieznane tym, którzy preferują bardziej tradycyjny styl dokumentów kryminalnych. Jednak jego wierni fani, którzy dorastali na licznych sezonach „American Horror Story”, już przyzwyczaili się do tego formatu. Co więcej, „Monsters” przyciągnął nową publiczność, która ceni ponad wszystko wybitne aktorstwo. Warto zauważyć, że rzeczywiście ryzykowne jest przekształcanie znanych hollywoodzkich piękności w najstraszniejsze postacie na ekranie, pozostawiając widzów z niczym innym, jak tylko niechęcią.
Niektórzy mogą twierdzić, że „Monsters” to klasyczny przykład twórczości Murphy’ego i jest w tym ziarno prawdy. Jednak ten film jest udaną próbą omówienia ważnych problemów społecznych, wykorzystując świeże i oryginalne podejście.
Zawód Reżyser
Podczas szkolenia opanujesz pisanie scenariuszy, interakcję z aktorami, tworzenie filmów i ich późniejszy montaż. Będziesz mógł zrealizować swoje plany bez konieczności sięgania po drogi sprzęt lub ogromne środki finansowe.
Dowiedz się więcej
