
Chcesz pracować zdalnie? ➞ Studiuj IT, design lub marketing. Ukończ 5 kursów online, aby rozpocząć karierę w popularnych zawodach cyfrowych.
Dowiedz się więcej9 października 2025 roku w Rosji odbędzie się premiera nowego filmu „Eddington” w reżyserii Ariego Astera, pięć miesięcy po jego premierze na Festiwalu Filmowym w Cannes. Aster, znany jako wybitny mistrz gatunku horroru, osiągnął status kultowego dzięki swoim filmom „Dziedzictwo” i „Midsummer”, oba wysoko cenione przez fanów. Tym razem jednak postanowił poeksperymentować z westernem – i to nie byle jakim, ale komedią. W filmie występują gwiazdy światowej klasy: Joaquin Phoenix, Pedro Pascal, Emma Stone i Austin Butler. Pomimo obecności tak uznanych aktorów, film spotkał się z raczej chłodnymi recenzjami. Krytyczka filmowa Jelena Bołotnowa, która uważnie śledziła twórczość Astera od czasu jego pierwszych krótkometrażówek, obejrzała „Eddingtona” i dzieli się swoimi wrażeniami:
- Co tak naprawdę dzieje się w małym miasteczku w Nowym Meksyku?
- Aster postanowił odejść od gatunku horroru, który zawsze był mu bliski, z kilku powodów. Po pierwsze, chciał eksplorować nowe horyzonty twórcze i nie przywiązywać się do jednego gatunku. Ten krok pozwolił mu poszerzyć horyzonty i eksplorować inne gatunki, co mogło wzbogacić jego artystyczną wizję.
Co więcej, Astaire chciał uniknąć ryzyka znużenia widza swoją pracą, co często zdarza się reżyserom, którzy zbyt długo trzymają się jednego tematu. Ekspansja na inne gatunki może otworzyć nowe ścieżki rozwoju i ekspresji. Ostatecznie ta decyzja odzwierciedla jego pragnienie ciągłego rozwoju i eksperymentowania, co jest ważnym aspektem twórczej kariery każdego artysty.
- Gdzie w tym filmie można znaleźć momenty śmiechu?
- Jak policjanci, aktywiści na rzecz ochrony środowiska i nacjonaliści mogą współistnieć w tym samym mieście? Odpowiedź jest oczywista – nie mogą.
Chaos wydarzeń
W 2020 roku Eddington znalazł się w centrum niepokojów społecznych, gdy na horyzoncie majaczyły wybory burmistrza, a rozwijająca się pandemia posłużyła jako narzędzie nacisku na obywateli. Szeryf Joe Cross, grany przez Joaquina Phoenixa, otwarcie ignoruje zasady narzucone przez burmistrza Teda Garcię, granego przez Pedro Pascala: odmawia noszenia maski i zachowania dystansu społecznego. Powody jego nieposłuszeństwa są proste: po pierwsze, Joe ma astmę i noszenie maski utrudnia mu oddychanie. Po drugie, uważa, że wymóg noszenia maseczek w miejscach publicznych dyskryminuje mieszkańców Addington. Co więcej, Joe głęboko wierzy, że Garcia ma złe intencje. Jako przykład podaje, jak burmistrz uwiódł jego żonę, Louise, graną przez Emmę Stone, w młodości. Z każdym dniem presja narasta, a Joe postanawia kandydować na burmistrza. Jest przekonany, że rozumie potrzeby mieszkańców miasta i może zagwarantować im transparentność i bezpieczeństwo w kontaktach z władzami. Jego pierwszym zadaniem, które uważa za kluczowe w walce o urząd burmistrza, jest ujawnienie ukrytych intryg Teda, aby opinia publiczna poznała prawdę. Jednak jego koledzy nie wykazują zbytniego entuzjazmu, by wesprzeć go w kampanii wyborczej. Co więcej, jego żona postanawia odejść do innego.

Reżyser Ari Aster zaprasza widzów do zanurzenia się w całkowitym szaleństwie. W jego narracji jest miejsce na wszystko – szczerze mówiąc, nawet gdyby na ekranie pojawili się kosmici, nie byłoby to zaskakujące. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że czeka nas tradycyjna historia o dzielnych szeryfach, ale wydarzenia 2020 roku przynoszą własne zmiany.
Nie możesz po prostu stanąć w obronie kobiety, jeśli jesteś mężczyzną: w świetle ruchu Me Too jej opinia będzie miała większy wpływ, a ty możesz znaleźć się w niekorzystnej sytuacji. Nie możesz bezmyślnie awansować Afroamerykanina na nowe stanowisko: w świetle niedawnych wydarzeń z morderstwem George'a Floyda mogłoby to wyglądać na podlizywanie się. I nie powinieneś nawet rozpraszać protestujących: wezwania do porządku nagrane na wideo mogłyby zostać odebrane jako akt agresji.
W ten sposób szeryf Joe Cross znajduje się w świecie, w którym wyraźnie doświadcza trudności związanych z kryzysem wieku średniego i nie zdaje sobie sprawy, że jego zasady życiowe nie przystają już do współczesnych warunków.
Jeśli ta złożona sieć powiązań nie wystarczy, by w pełni uchwycić otaczający chaos, Aster pogłębia metaforę bogactwem drobnych szczegółów. Na przykład, centrum danych budowane za zgodą burmistrza na obrzeżach Eddington nosi nazwę SolidGoldMagikarp. Tego terminu używa się również, gdy Chat GPT generuje losową odpowiedź na najbardziej podstawowe pytanie. W rezultacie powstają łańcuchy odpowiedzi, które nie mają ze sobą nic wspólnego – podobnie jak procesy zachodzące w Eddington.
Ta sieć z pewnością istnieje tylko w wyobraźni, ale jej wpływ jest odczuwalny w rzeczywistości – podobnie jak zróżnicowane perspektywy mieszkańców Eddington, których sprzeczności prowadzą do nieuchronnej katastrofy. Czy ten chaos istniał w tym mieście od zawsze, czy też pandemia COVID-19 zapoczątkowała nową rzeczywistość? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

W każdym momencie filmu pojawiają się nowe wydarzenia. W rezultacie to, co reżyser nazywa dramatem zespołowym, przeradza się w chaotyczny ruch postaci w różnych miejscach. Ich działania wydają się bezsensowne, postępują tak, jak postępują, bo taka jest ich natura. Młodzi ludzie nieustannie się buntują, szeryf wchodzi w konflikty z otoczeniem, ponieważ jest nieuchronnie konserwatywnym typem, kompletnie nieświadomym kwestii politycznych, a jego młoda żona najprawdopodobniej odejdzie do tajemniczego i atrakcyjnego guru. Co zaskakujące, działania Louise ujawniają dość wyraźną motywację. Jej mąż, do którego wyraźnie się zraziła, wykorzystał jej osobistą tragedię jako narzędzie manipulacji, by wpłynąć na wyborców. Zupełnie naturalne jest, że będzie dążyć do zmiany, zwłaszcza jeśli w jej życiu pojawi się ktoś czarujący i przyjazny.

Każda z postaci przedstawionych na ekranie, w jednym W ten czy inny sposób, demonstruje elementy szaleństwa. Chwilami wydaje się, że ich zachowanie sugeruje pewne zaburzenia psychiczne, tak ekscentryczne są zarówno postacie, jak i ich działania. Jednak ogólny chaos panujący w fabule przesłania szczegóły: na tym tle postacie wydają się dość zwyczajne, a znane, codzienne konflikty wysuwają się na pierwszy plan. Rezultatem jest dość zagmatwany film z gatunku „Haters gonna hate”, który ogląda się dość nużąco. Być może ten chaos jest wynikiem eksperymentalnej metody Astaire'a. Reżyser nieustannie poszukuje nowych ścieżek i z reguły mu się to udaje. Wygląda jednak na to, że w tym przypadku nie jest to prawdą.

Przeczytaj także:
Thrillery 2025 roku: najbardziej oczekiwane nowości.
Chaos Podejście
„Eddington” to czwarte pełnometrażowe dzieło Ariego Astera. Przez ten czas reżyser intensywnie współpracował z wytwórnią filmową A24, która odegrała kluczową rolę w kształtowaniu jego reputacji jako wizjonera kina gatunkowego. W 2018 roku debiutancki film Astera, horror „Dziedzictwo”, został wydany pod szyldem A24. Film ten stał się prawdziwym punktem zwrotnym minionego roku i znacząco przyczynił się do wzrostu zainteresowania gatunkiem horroru wśród szerszej publiczności. Filmy post-horror, jak się je obecnie nazywa, stały się prawdziwym trendem, a „Dziedzictwo” z pewnością zdobyło miejsce wśród najbardziej przerażających filmów. Choć nazwanie go „najstraszniejszym” nie byłoby do końca trafne, dla widzów niezaznajomionych wcześniej z gatunkiem jego premiera była prawdziwym odkryciem – okazuje się, że filmy grozy potrafią być całkiem atrakcyjne i poruszać ważne kwestie społeczne.


W następnym roku Aster ponownie zademonstrował swój talent, prezentując publiczności film „Midsummer” – post-horrorowy film o młodej dziewczynie który udaje się do nietypowej społeczności, aby świętować letnie przesilenie. Ten film, pod wieloma względami przypominający legendarnego „Człowieka z wikliny”, okazał się hitem wśród fanów gatunku, a szeroka publiczność ponownie była pod wrażeniem oprawy wizualnej filmu i przerażona najprostszymi efektami „jump scare”.
Dzięki temu Aster stał się jednym z czołowych reżyserów tworzących w gatunku horroru dla widzów. Jednak w 2023 roku niespodziewanie zaprezentował film „Wszystkie lęki Bo” – komediodramat opowiadający o burzliwych wydarzeniach związanych z życiem młodego mężczyzny o imieniu Bo.

Surrealistyczna tragikomedia z Joaquinem Phoenixem w roli głównej wywołała skrajne reakcje krytyków. Niektórzy twierdzili, że film jest kompletną porażką, a inni okrzyknęli Astaire'a wybitnym młodym reżyserem naszych czasów. Jednak pomimo porażki kasowej stało się jasne, że Astaire nie czuł się komfortowo w ramach gatunku horroru i był zdecydowany go porzucić.
Genomiczny chaos
Głównym gatunkiem Eddingtona jest western. Ten klasyczny amerykański gatunek, poświęcony kowbojom, szeryfom i emocjonującym pojedynkom, zdawał się dawno wyczerpać. Doświadczył kilku „śmierci”: najpierw po okresie świetności w latach 40. XX wieku, następnie wraz z pojawieniem się kultowych spaghetti westernów, a wreszcie w epoce, gdy kino akcji głównego nurtu osiągnęło szczyt popularności. W dzisiejszym świecie tylko nazwisko Tarantino kojarzy się z udanymi westernami, a jego filmy wyróżniają się na tle innych.
Okazuje się, że przestrzeń dla nowych pomysłów jest otwarta. Teraz jest idealny moment na stworzenie świeżego westernu. Warto zauważyć, że takie próby już miały miejsce: neowesterny, takie jak „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” (2017) i „Grzesznicy” (2025), stały się wybitnymi przykładami, które przekształciły tradycyjny gatunek w manifest praw i wolności. Aster wydaje się chętny, by włączyć się w ten ruch, dołączając do tych reżyserów, którym udało się przedstawić nową interpretację westernu, znaną jako „neowestern”.
Aster mistrzowsko wykorzystuje kluczowe elementy gatunku: akcja rozgrywa się w małym miasteczku na południowym zachodzie, gdzie rządzi zadowolony z siebie, ale na pierwszy rzut oka dobroduszny szeryf, a zamieszki stwarzają problemy spokojnym mieszkańcom. Burmistrz, jak się wydaje, miał być lokalnym kowbojem. Tematyka również spełnia oczekiwania: zdobywanie i wyzwalanie terytorium to klasyczny wątek fabularny westernu.

W tradycyjnym westernie wszystko jest przedstawione znacznie Mówiąc prościej: fabuła rozwija się w linii prostej, a cechy postaci są natychmiast widoczne. Wyjaśniają, kto jest dobry, a kto zły. We współczesnych westernach tematy stają się bardziej wieloaspektowe, a cele bohaterów nabierają nowych etycznych niuansów – nacisk przesuwa się na kwestie dyskryminacji i ucisku. Gdyby Aster spróbował stworzyć film z istotną koncepcją moralną, pozostając jednocześnie wiernym stylowi klasycznych westernów, widzowie prawdopodobnie byliby zszokowani nadmiernym moralizatorstwem i pompatycznością. Ponieważ jednak jest to w końcu western, gatunek ten dopuszcza elementy komediowe, które łagodzą odbiór.
Tradycyjnie gatunek westernu to połączenie różnych stylów. Wiele filmów w tym kierunku skłania się ku rozmachowym scenom akcji lub komicznym sytuacjom, a czasem nawet wzruszającym dramatom. W tym gatunku jest miejsce na wszystko. Na przykład Aster postanawia przedstawić „Eddingtona” jako czarną komedię, ale efekt nie jest zbyt zabawny. Trudno śmiać się z kryzysu, przez który przechodzi zwykły człowiek, a chwile, które w innych okolicznościach mogłyby wywołać śmiech, bardziej prawdopodobnie wywołają poczucie współczucia.
Na przykład przypadkowy awans sierżanta nie wywołuje nawet najlżejszego chichotu — jakby było w jakiś sposób zabawne, że nowe stanowisko dostał czarnoskóry mężczyzna. Albo postać Austina Butlera, Vernon Jefferson Peake, to członek sekty, który – wydawałoby się – powinien być elementem komediowym, ale na tle ogólnego szaleństwa zupełnie się nie wyróżnia.


Czy możemy powiedzieć, że Astaire nie zrealizował swoich ambicji stworzenia oryginalnego westernu? Trudno: stworzył film wysokiej jakości, odpowiadający podstawom gatunku, ale nie sposób nazwać go prawdziwie innowacyjnym.
Chaos opinii
Wydaje się, że trudność leży w chęci wyrażenia zbyt wielu idei. Sam Aster brał udział w pisaniu scenariusza i być może brakowało mu montażu. W pewnym momencie filmu widz jest świadkiem starcia różnych punktów widzenia, w centrum którego znajduje się szeryf Joe, przeciwstawiający się wszystkim.
Aster próbuje stawiać diagnozy osobom, które mają już ugruntowane poglądy medyczne. Każdy z obecnych ma swoją własną, niekiedy bardzo subiektywną opinię, która często okazuje się całkowicie bezpodstawna. Dyskusje o tym, kto ma rację, stają się powszechnym scenariuszem.
W jednej ze scen Joe i Ted rozmawiają – na pierwszy rzut oka – o prawie bezdomnego do odwiedzenia baru. Jednak ich prawdziwym celem jest ustalenie, do kogo należy teren, na którym znajduje się bar. Nie ograniczają się do dyskusji o obowiązkach i uprawnieniach, które decydują o tym, kto może podejmować decyzje. Znacznie ważniejsze jest dla nich demonstrowanie swoich przekonań, podkreślanie, że ich stanowiska są wyjątkowe i znacząco różnią się od stanowisk ich oponentów. Ten schemat powtarza się w różnych sytuacjach w całym filmie, czy to w kontekście poglądów policji i młodzieży na protesty, czy dyskusji o przywilejach.
Joe Cross może wydawać się najbardziej oczywistą postacią w Eddington, ale Aster tak naprawdę zdradza o nim bardzo niewiele. Wiadomo, że jego ojciec również był szeryfem, a jego żona wydaje się być dobroduszna. Co więcej, w jego domu mieszka teściowa o nieco ekscentrycznych cechach. Ogólnie rzecz biorąc, Joe jest uosobieniem szeryfa, który walczy o dobro i sprzeciwia się złu.
Nie jest jasne, dlaczego Joe zdecydował się kandydować na burmistrza. Podejmując tę spontaniczną decyzję, wpędził się w pułapkę – teraz jest zmuszony do popełniania niewyobrażalnych, dziwnych i przerażających czynów, aby osiągnąć swoje cele. Joe stara się postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami politycznymi, ale wydają się one dość nietypowe: walczy o prawa zwykłych obywateli i ich wolność, ale jednocześnie ocenia każdego przez pryzmat własnych doświadczeń. Na przykład ma trudności z oddychaniem w masce z powodu astmy – to oczywiście nie usprawiedliwia jego prób ignorowania ustalonych zasad i nakłaniania innych do robienia tego samego, ale podkreśla, że jest bardziej skłonny projektować swoje osobiste doświadczenia niż naprawdę troszczyć się o dobro innych.

Burmistrz Ted Garcia nie jest tak prostolinijny, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Choć w życiu publicznym prezentuje się jako konsekwentny liberał, za zamkniętymi drzwiami jego prawdziwe uczucia są zupełnie inne. Prywatnie zdejmuje maskę i staje się oczywiste, że mniej zależy mu na rozwiązywaniu palących problemów miasta niż na tym, że jego syn Brian może znaleźć się w niekorzystnym środowisku, które mogłoby negatywnie wpłynąć na reputację ojca. Podczas gdy sam Brian przechodzi serię kryzysów tożsamości, zaczyna dostrzegać więcej wspólnego z protestującymi niż z własnym rodzicem.
W filmie pojawia się wielu protestujących, a powodów ich niezadowolenia jest wiele. Jednak gdy chodzi o konkretne powody, dla których każdy z nich protestuje, wydają się one dość dziwne. Co ciekawe, nawet nazistowscy terroryści w tej sytuacji przeprowadzają ataki na białych. Co tak naprawdę dzieje się w tym mieście?
Finał filmu całkowicie niweczy wszelkie próby ustanowienia równowagi w podziale władzy. Wydaje się, że wszyscy dobrzy ludzie skapitulowali, a Eddington pogrążył się w kompletnym chaosie (trudno znaleźć inne słowo opisujące sytuację, w której osoba granicząca z dezorientacją zostaje burmistrzem, a nikogo to nie obchodzi). Być może właśnie o to chodziło Ariemu Asterowi – o chaos w starannie kontrolowanym wszechświecie. Cóż jednak zrobić z faktem, że obraz ten aż nazbyt wyraźnie odzwierciedla współczesną rzeczywistość?

Czytaj również:
Emma Stone zdobyła nasze serca swoim talentem i urokiem. Od debiutu filmowego przyciąga uwagę widzów ekspresyjną grą aktorską i wyjątkową charyzmą. Jej droga do sławy rozpoczęła się od drobnych ról, ale szybko doprowadziła do znaczących projektów, w których udowodniła, że jest wybitną aktorką.
Z każdym nowym filmem Emma udowadniała swoją zdolność wcielania się w różnorodne postaci, od komediowych po dramatyczne. Jej rola w filmach takich jak „La La Land”, za który zdobyła Oscara, pokazała nie tylko jej umiejętności aktorskie, ale także muzyczne, co dodatkowo wzmocniło jej popularność.
Co więcej, życie osobiste Emmy, jej szczerość i umiejętność utrzymywania kontaktu z fanami sprawiły, że stała się bardziej wiarygodna i zrozumiała. Nie boi się dzielić swoimi doświadczeniami i poglądami, co tworzy wyjątkową więź z publicznością. To właśnie dzięki tym cechom pokochaliśmy Emmę Stone i nadal śledzimy jej karierę i sukcesy.
