Kino i Muzyka

Recenzja filmu „The Aviator” autorstwa

Recenzja filmu „The Aviator” od Skillbox Media

Zawartość:

    Szukasz pracy zdalnej? ➞ Zdobądź tytuł magistra w dziedzinie IT, projektowania lub marketingu. Weź udział w 5 kursach online, aby rozpocząć karierę w poszukiwanych zawodach cyfrowych.

    Dowiedz się więcej

    Film „Aviator” w reżyserii Jegora Michałkowa-Konczałowskiego, oparty na książce o tym samym tytule Jewgienija Wodołazkina, trafi do kin 20 listopada. Krytyk filmowy Timur Alijew, który już widział film, dzieli się swoimi przemyśleniami w krótkiej recenzji „Przy wyjściu z sali” na kanale „Komendant Kinokreposty” w Telegramie. Za zgodą autora prezentujemy tę recenzję, w której omawiamy, jak dobrze powieść została zaadaptowana na potrzeby ekranu, jaki okazał się film i czy warto go obejrzeć, czy też lepiej dać pierwszeństwo przeczytaniu książki.

    „Awiator” to film, który zgłębia koncepcję czasu zamrożonego w bezruchu. Niczym ciało Innokentyja Płatonowa, zatopione w bryle lodu. Proza Wodołazkina jest pełna gorzkiej ironii: nie da się żyć cudzym życiem, jeśli własne istnienie jest zamrożone w miejscu.

    Michałkow-Konczałowski stworzył film, który rozgałęzia się na wiele wątków fabularnych, odzwierciedlających wspomnienia głównego bohatera. Płatonow, grany przez Aleksandra Gorbatowa, jest widmową wersją samego siebie, tak nieuchwytną, że można by go użyć jako przykładu określenia „przymiotnik”. Khabensky, grający profesora Geigera, portretuje człowieka, który waha się między pewnością siebie a wątpliwościami, będąc uosobieniem rzeczywistości.

    Kadr z filmu „Aviator” / KINOTV / Red Kwadrat

    Długość książki nie pozwala na dwugodzinną lekturę. Nie ma tu miejsca na głębokie zagłębienie się w rozbieżne myśli i splątane epoki Płatonowa. Zamiast tego przedstawiono uproszczoną, liniową strukturę, przerywaną retrospekcjami, z łatwością przyswajalną nawet przez przedszkolaka. Po co zagłębiać się w psychologię postaci, która w oryginale jest przekazywana za pomocą aluzji i pominięć? Lepiej to pominąć i wypełnić powstałą pustkę trójkątem miłosnym, intrygą i dynamiką, które nie są typowe dla tej książki.

    Co może zwyciężyć nad czasem? Prawdziwa miłość, oczywiście. Choć romans może nie zajmować centralnej pozycji w literaturze, w kinie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Daria Kukarskikh przedstawia dwie interpretacje Anastazji – jedną z lat przedwojennych i drugą z czasów współczesnych. Czy jest jakaś różnica między tymi obrazami? Właściwie nie ma – i jaki w tym sens? Ważne jest, aby nawet przedszkolak mógł to zrozumieć.
    Kadr: film „Aviator” / KINOTV / Plac Czerwony

    Jaskrawym akcentem w filmie jest postać oligarchy Żeltkowa, którego wizerunek uległ znaczącym zmianom. Stychkin tworzy wyrafinowaną, lecz powściągliwą karykaturę rosyjskiej elity, przedstawiając bogatego człowieka dążącego do nieśmiertelności. Choć nie jest to bezpośrednia aluzja do wpływowych ludzi i ich rozmyślań o życiu wiecznym, pokrewieństwo z tematem jest jednak wyraźne. To obraz miliarderów próbujących przeczekać trudne czasy, zamierzających „zamrozić” się na stulecie. Odnosi się wrażenie, że nie znają twórczości Sałtykowa-Szczedrina.Film szczyci się bogatą paletą wizualną. Klimat retro Piotrogrodu z początku XX wieku, z jego unikalną architekturą, ośnieżonymi rzekami i pierwszymi mieszkaniami komunalnymi, robi wrażenie. Tymczasem w 2026 roku twórcy nie zawracali sobie głowy szczegółami: stylowe lofty kriocentrum przypominają plany zdjęciowe serialu „Utrzymanki”. Szare, wielopiętrowe budynki i wąskie uliczki wydają się znajome – mogłyby pochodzić z filmu „Mój syn”, gdzie panuje chaos i ciągła budowa, albo z prologu filmu „Bacja 2: Dziadek”, w którym dorośli gubią dziecko, gdy odwiedza ono dziadka na daczy. Najsłabszym ogniwem filmu jest Anton Szagin, grający prostego mężczyznę, który w wersji Michałkowa uosabia pracowitego człowieka, ale w rzeczywistości jawi się jako ktoś mało wartościowy. „Aviator” to film, który wywołuje poczucie dyskomfortu: przebywanie w pobliżu bohaterów jest trudne, a zanurzenie się w fabule – niekomfortowe. Zamiast subtelnego ducha dwóch epok, widz spotyka się z czymś bardziej prozaicznym – jak odświeżacz powietrza z jaskrawym logo „Red Price”. Podczas gdy w dziełach Wodołazkina wydarzenia rozwijają się chaotycznie (czytaj: utrata pamięci), w filmach Michałkowa-Konczałowskiego akcja jest przesadna, przeładowana kolorowymi elementami wizualnymi i sztucznością.

    Kadr z filmu „Aviator” / KINOTV / Plac Czerwony

    Wcześniej istniała możliwość, że Daniła Kozłowski podejmie się adaptacji filmowej „Aviatora”. Jednak teraz wydaje się, że nigdy nie dowiemy się, jak zinterpretuje ten materiał. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest sięgnięcie po dzieło oryginalne.