Kino i Muzyka

„The Entity”: recenzja thrillera z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej

„The Entity”: recenzja thrillera z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej

Chcesz rozpocząć karierę w branży IT? ➞ Weź udział w 4 bezpłatnych kursach w popularnych dziedzinach i wybierz swoją wymarzoną dziedzinę, aby rozpocząć nową ścieżkę zawodową.

Dowiedz się więcej

20 listopada w rosyjskich kinach pojawi się dramatyczny thriller w reżyserii Dylana Southerna, oparty na twórczości angielskiego pisarza Maxa Portera. Benedict Cumberbatch zachwyci publiczność w roli głównej, a światowa premiera filmu odbyła się na festiwalu filmowym Sundance. Krytyk filmowy Timur Alijew, który często podejmował tematykę straty w kinie, dzieli się swoimi wrażeniami:

  • Jak reżyser przekształca dramat psychologiczny w wizualny horror?
  • Jak dokładnie idee filmu kolidują z filozoficznymi koncepcjami oryginalnej powieści?
  • Dla twórcy komiksów obecność mówiącego kruka może stanowić ważny element narracji. Taka postać może nie tylko dodać fabule oryginalności i niepowtarzalności, ale także pełnić rolę swoistego komentatora wydarzeń. Mówiący kruk może być źródłem mądrości, dowcipu, a nawet humoru, wzbogacając historię o dodatkowe warstwy znaczeniowe i emocjonalne. Co więcej, wizerunek ten często kojarzy się z mistycyzmem i tajemnicą, co pomaga pogłębić atmosferę dzieła i przyciągnąć czytelników. Mówiący kruk nie jest więc tylko postacią, ale ważnym narzędziem tworzenia bardziej wielowymiarowej i angażującej narracji.
  • Reżyser czasami stawia estetykę wizualną ponad treść, poświęcając głębię i znaczenie na rzecz tworzenia atrakcyjnych i efektownych obrazów.

Stopniowe popadanie bohatera w szaleństwo

Ponury i zaniedbany dom artysty komiksowego, granego przez Cumberbatcha, pogrążony jest w kompletnym chaosie. Brudne naczynia piętrzą się w zlewie, rzeczy walają się wszędzie, a sam bohater wygląda na wyjątkowo zaniedbanego. Ten stan został spowodowany tragicznym wydarzeniem, które miało miejsce jakiś czas temu: wracając do domu, natknął się na ciało swojej żony leżące w kuchni. Od tamtej pory jego życie legło w gruzach i to właśnie tego złamanego człowieka widz poznaje na początku opowieści.

Teraz głowa rodziny musi odnaleźć harmonię w swoim życiu. Z jednej strony musi kontynuować pracę twórczą, która wymaga maksymalnego skupienia i pełnego poświęcenia. Z drugiej strony musi zająć się domem i wychować dwóch synów, którzy zostali bez matki. Niestety, w poradzeniu sobie z tą odpowiedzialnością przeszkadzają mu bolesne wspomnienia straty i głęboka rozpacz, od której nie może uciec.

Kadr: film „The Entity” / Align / Film Four Ltd. / LB Entertainment
Kadr z filmu "The Entity" / Align / Film Four Ltd. / LB Entertainment

W domu zaczyna mieszkać ogromny kruk, początkowo zauważany tylko przez ojca. Jednak pod koniec opowieści ten tajemniczy ptak ukazuje się również synom. Ten imponujący, pierzasty olbrzym, poruszający się po domu na dwóch nogach, jest wytworem wewnętrznego świata bohatera. Kruk podąża za nim z pokoju do pokoju, kpiąc z jego dzieł i wywołując napady paniki i wściekłości. Nieustannie wmawia bohaterowi, że jest nieudacznikiem i złym ojcem, niezdolnym do utrzymania stabilności w życiu. Bohater znajduje się w sytuacji, w której traci kontrolę, nie potrafiąc pomóc dzieciom w nauce ani poradzić sobie ze stratą rodzica. Bohater musi pokonać wszystkie pięć etapów żałoby i jednocześnie odkryć, kim naprawdę jest kruk. Może to ciemna strona artysty? A może coś demonicznego, a może coś zupełnie innego? I jak w końcu pozbyć się tego stworzenia? Z czasem staje się coraz bardziej bezczelny i bezceremonialny, ingerując nie tylko w życie ojca, ale także stanowiąc zagrożenie dla dzieci.

Przeczytaj także:

Thrillery spodziewane w 2025 roku: najważniejsze premiery

Związek między filmem a jego literackim źródłem

„The Entity” to adaptacja bestsellerowej powieści Maxa Portera, wydanej w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Powieść zdobyła liczne nagrody literackie i została przetłumaczona na 27 języków. Fabuła oparta jest na życiu i twórczości Teda Hughesa, wybitnego brytyjskiego poety XX wieku, który zmagał się z wieloma osobistymi wyzwaniami, w tym z depresją i utratą rodziny.

Postać Kruka, która po raz pierwszy pojawiła się w cyklu wierszy Hughesa, to nie tylko postać strachu, ale także personifikacja pierwotnej siły i chaosu natury, pełniąca funkcję łącznika między różnymi światami i głosu podświadomości. Powieść Portera zachowuje tę wielowarstwowość, ale w adaptacji filmowej reżyser znacznie ją upraszcza. W tym filmie Kruk występuje przede wszystkim jako dręczyciel wyłaniający się z głębin podświadomości, a nie jako wielowymiarowy symbol filozoficzny. Warto również zauważyć, że główny bohater filmu nie jest pisarzem, lecz artystą komiksowym.

Kadr: film "The Entity" / Align / Film Four Ltd. / LB Entertainment
Kadr z filmu „The Entity” / Align / Film Four Ltd. / LB Entertainment

Film i książka kładą nacisk na różne aspekty. Southern wykorzystuje komiksy jako specjalną formę wizualną do przekazywania informacji w fabule. Poprzez obrazy i szkice bohatera, którego nadal reprezentuje Raven, ujawnia się jego podświadomość – to, czego nie potrafi wyrazić słowami. Podczas gdy w powieści synowie pisarza, Porterowie, są pełnoprawnymi postaciami z imionami, przyjaciółmi i własnymi szkolnymi historiami, w interpretacji Southerna dzieci pojawiają się jedynie w tle, pełniąc określone role. Reżyser koncentruje się na Raven, która staje się kluczową postacią fabuły, przyćmiewając mniej znaczące postacie.Dzieło Portera zanurza czytelnika w refleksjach nad filozoficznymi aspektami straty. Autor nie ogranicza się do samego zobrazowania doświadczenia żałoby; poprzez wewnętrzne refleksje bohatera stawia istotne pytania. Czy uzdrowienie jest możliwe poprzez cierpienie? Dlaczego ludzie czują potrzebę dzielenia się swoim bólem z innymi? Jak właściwie rozumiemy własną żałobę? W przeciwieństwie do tego, Southern skupia się wyłącznie na osobistej tragedii konkretnego ojca, który zostaje sam.

Przeczytaj także:

"Ripley" 2024: Jak wygląda świeża interpretacja twórczości Patricii Highsmith

Dlaczego warto obejrzeć kolejną historię o traumie

Przede wszystkim „The Entity” urzeka wizualną stroną filmu. Reżyser Southern zastosował proporcje obrazu 4:3, aby wciągnąć widza w doświadczenia głównego bohatera. Ta decyzja podkreśla narastające poczucie niepokoju. Większość akcji rozgrywa się w ciasnej przestrzeni mieszkania, a jego wnętrze – wąskie korytarze, szczelnie zasłonięte okna i małe drzwi – wywołuje u widza ten sam niepokój, co u postaci.

Reżyser mistrzowsko kreuje atmosferę przygnębienia i beznadziei dla postaci Cumberbatcha, stosując stonowaną kolorystykę. Promienie słoneczne od czasu do czasu sączą się przez okna, ale wnętrze domu jest w większości spowite chłodnymi tonami. Ponure ściany korytarzy, przytłumione oświetlenie w biurze i matowe barwy w kuchni…

Postać wydaje się uwięziona w tej kolorystyce, która symbolizuje stan jego umysłu. Pomimo pozornego chaosu – brudnych naczyń i porozrzucanych przedmiotów – kompozycja pozostaje nienaganna. Odnosi się wrażenie, że na ekranie nie ma nic zbędnego, a bałagan wydaje się celowy, niemal minimalistyczny.

Kadr: film „The Entity” / Align / Film Four Ltd. / LB Entertainment

Kruk z pewnością zasługuje na szczególną uwagę. To przerażające stworzenie, które często złowrogo góruje nad bohaterem, początkowo wywołuje uczucie strachu i odrazy. W rolę Kruka wciela się aktor David Thewlis, który zasłynął rolą profesora Lupina w Harrym Potterze. W Bycie jego głos staje się narzędziem grozy. Każdy chichot, warkot, szyderczy ton i syk mają na celu stworzenie złowrogiego obrazu. To prawdopodobnie jedna z najbardziej pamiętnych ról Thewlisa w kinie – oczywiście jako aktora głosowego.

Na początku filmu Kruk jawi się jako przerażający potwór, ale w miarę rozwoju akcji przechodzi metamorfozę. To stworzenie ulega transformacji: z uosobienia grozy, jakim było na początku, Kruk staje się sumieniem protagonisty – podobnie jak Gadający Świerszcz w historii Pinokia.

Przyczyny porażki adaptacji filmowych

Panuje przekonanie, że obecność gwiazdy w roli głównej gwarantuje sukces, ale niestety w Hollywood to stwierdzenie dawno przestało być prawdą. Ponadto Benedict Cumberbatch, który ma znaczący udział w tym projekcie, zagrał już ojca przechodzącego przez różne etapy straty w miniserialu „Eric” na Netfliksie, który miał premierę w 2024 roku.

Kadr z filmu „The Entity” / Align / Film Four Ltd. / LB Entertainment

W filmie „The Entity” Cumberbatch gra niemal identyczną postać, jakby po prostu zmienił miejsce kręcenia, bez porzucając swój wizerunek. Jednak w tej historii centralnym elementem straty nie jest syn, lecz żona, a symbolem wewnętrznej walki nie jest naturalnej wielkości marionetka, jak w „Ericu”, lecz majestatyczny Kruk.

Opierając się ośmieszeniu i angażując się w konflikt, protagonista momentami wydaje się absurdalny, a czasem wręcz śmieszny: walczy z pustką lub ucieka przed nieuchwytnym potworem (jak wiadomo, tylko on widzi Kruka). Te chwile przeczą tragicznemu obrazowi człowieka, który stracił ukochaną osobę.

Przeczytaj także:

"Eric": Benedict Cumberbatch jako beznadziejny ojciec w dramatycznej historii.

Fabuła w filmie Southerna jest dość ograniczona i ledwo mieści się w ramach pełnometrażowego filmu. Nic więc dziwnego, że pierwsza godzina filmu, która stanowi zejście w absurdalną rzeczywistość pogrążonego w żałobie bohatera, jest odbierana dość płynnie. Jednak później narracja zaczyna się zatrzymywać i zwalniać. Paradoks polega na tym, że Southernowi udało się stworzyć atmosferę i nadać kierunek fabule, ale wkrótce zdaje się tracić wiarę w swój pierwotny zamysł. Wygląda na to, że nie rozumie już, jak rozwijać ustalone tempo. Niektóre sceny po prostu się powtarzają, ale z jeszcze większą intensywnością: bohater znów płacze, rysuje, znów ociera łzy, a następnie znów siada przed pustą kartką papieru. W miarę rozwoju akcji motywy postaci stają się coraz bardziej niejasne. W pierwszej części filmu widz uświadamia sobie, że ma do czynienia z mężczyzną, który próbuje stłumić swoje uczucia dla dobra swoich dzieci. „Nie powinni widzieć mojego cierpienia” – mówi bohater podczas konsultacji z psychologiem. Druga połowa filmu ukazuje monotonny nurt codziennego życia, pozbawiony jasnego celu i sensu.

Kadr z filmu "The Entity" / Align / Film Four Ltd. / LB Entertainment

Podsumowując, warto wspomnieć o jeszcze jednej wadzie – całkowitej niejasności gatunku. Przez cały film nie wiadomo, jakim rodzajem filmu tak naprawdę jest ten utwór. Southern zdaje się balansować między intencją straszenia, chęcią pocieszenia i próbą zrozumienia, jak właściwie radzić sobie z tragicznymi wydarzeniami. Niestety, żadna z tych intencji nie jest wystarczająco pogłębiona ani nawet minimalnie rozwinięta.

Czy „The Entity” można nazwać prawdziwym horrorem? Raczej nie, z wyjątkiem samego początku – pierwszych 15-20 minut. Jeśli to prawdziwie filozoficzny dramat, to gdzie jest filozofia – w dialogach, obrazach, a przynajmniej w jakichkolwiek zakończeniach? Film nie wpisuje się też w ramy thrillera psychologicznego – zbyt wiele tu zawiłych kręgów i rozwlekłych momentów.

Dylan Southern po raz kolejny pokazuje, jak forma niekiedy przyćmiewa słabą i, co szczególnie rozczarowujące, niejasną treść. To szczególnie smutne, biorąc pod uwagę, że Max Porter, w swojej powieści o wybitnym poecie, zgłębiał głębokie tematy, takie jak cierpienie, śmierć i uzdrowienie, przez pryzmat straty. Jednak na ekranie efekt był mdły. Emocjonalny rollercoaster obiecywany w streszczeniu i zwiastunie przerodził się w medytacyjny nordic walking.