Spis treści:

Starasz się zrobić karierę w branży IT? ➞ Weź udział w 4 darmowych kursach w kluczowych obszarach i wybierz swoją wymarzoną dziedzinę, aby rozpocząć nową karierę.
Dowiedz się więcejFantastyczna historia o Wiedźminie początkowo zyskała popularność w Europie Wschodniej, a następnie, dzięki grom CD Projekt RED, rozprzestrzeniła się na cały świat. Wykorzystując rosnące zainteresowanie tym uniwersum, Netflix postanowił zekranizować je w formie serialu. Pierwszy sezon dawał nadzieję na sukces, ale w trzecim sezonie sytuacja zaczęła się pogarszać. Henry Cavill, który grał Geralta i był zagorzałym fanem Wiedźmina, opuścił projekt. Chociaż pierwotnie planował wziąć udział w siedmiu sezonach, jego przygoda zakończyła się już po trzecim.
Na pierwszy rzut oka serial ten miał wszelkie szanse, by stać się przełomowym wydarzeniem dekady i przyćmić Grę o tron. Ostatecznie jednak okazał się nieudanym projektem. Yaroslava Sviderskaia szczegółowo przeanalizowała każdy etap rozwoju serii i zidentyfikowała kluczowe przyczyny jej porażki – od problemów ze scenariuszem po chaos na planie.
W tym artykule poruszymy następujące tematy:
- Serial przyciąga fanów z wielu powodów, a różnorodność mediów, które obejmuje, odgrywa w tym znaczącą rolę. Ludzie cenią go za bogatą mitologię i przemyślane historie, które pozwalają im zanurzyć się w unikalnych światach. Seria obejmuje nie tylko filmy, ale także seriale telewizyjne, komiksy, gry wideo i książki, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Ta szeroka gama mediów pozwala fanom zagłębić się w historie swoich ulubionych postaci i odkrywać nowe aspekty uniwersum, budując głębszą więź z treścią.
- Powody, dla których serial wywołał burzę emocji zarówno wśród widzów, jak i krytyków, leżą w kilku aspektach. Po pierwsze, wielu fanów oczekiwało od niego określonej jakości lub stylu, które nie spełniły ich oczekiwań. Po drugie, fabuła i rozwój postaci mogły wydawać się niedopracowane, a nawet nielogiczne, co prowadziło do rozczarowania. Co więcej, niektóre decyzje twórców, takie jak obsada czy tematyka, mogły okazać się kontrowersyjne i wywołać negatywne reakcje. Ostatecznie połączenie tych czynników doprowadziło do intensywnej dyskusji i krytyki, co było główną przyczyną oburzenia.
- Jak ekipa Wiedźmina ustanowiła rekordy toksyczności.
- Przyczyny porażki produktu mogą być różne, a wskazanie winowajcy często jest trudne. Może to wynikać z wad samego produktu, jak również błędów w strategii marketingowej lub zarządzaniu projektem. Ważne jest, aby wziąć pod uwagę takie czynniki, jak badania rynku, zrozumienie potrzeb grupy docelowej, jakość rozwoju i testowania oraz skuteczność kampanii reklamowych. Wszystkie te aspekty odgrywają kluczową rolę w sukcesie lub porażce produktu, a odpowiedzialność może spoczywać na różnych interesariuszach.
Dołącz do naszego kanału na Telegramie „Jak się masz?” Nasi eksperci omawiają psychologię i samodoskonalenie w ciepły, naukowy sposób. W weekendy będziemy również publikować nowe selekcje filmów i muzyki.
Powody popularności serii Wiedźmin
W miarę rozwoju gatunku fantasy pojawiły się charakterystyczne elementy, które stały się kliszami: elfy i smoki, magia i średniowieczna atmosfera, a także wybrani bohaterowie i złoczyńcy zamieszkujący wysokie wieże. Obrazy te stały się znajome czytelnikom, co pozwoliło autorom wykorzystać je jako uniwersalne elementy. Dzięki temu stworzenie wciągającej historii, zrozumiałej i cieszącej odbiorców, stało się znacznie łatwiejsze.
W drugiej połowie XX wieku autorzy science fiction zaczęli aktywnie reinterpretować ten gatunek. Niektórzy z nich starali się pozbyć utartych fabuł, oferując oryginalne koncepcje, podczas gdy inni, trzymając się znanych schematów fantasy, przekształcali je, nadając im nowe odcienie i znaczenia.

Wśród najnowszych autorów wyróżnia się polski pisarz Andrzej Sapkowski. Jego dzieła o przygodach łowcy potworów Geralta z Rivii pokazały, że fantasy można pisać w innym stylu. Ta przełomowa saga, która stała się kultowym klasykiem najpierw w ojczyźnie autora, a następnie w całej Europie Wschodniej, zapoczątkowała ogromną serię. Obejmuje ona 12 komiksów, rock operę, grę planszową, pięć gier wideo, trzy seriale telewizyjne, trzy filmy fabularne i dwa filmy animowane.
Ta różnorodność otwiera mnóstwo możliwości zaangażowania: każdy może doświadczyć serii na swój własny sposób. Jeśli lubisz czytać, zanurz się w książkach. Jeśli wolisz zrelaksować się na kanapie z chipsami, po prostu włącz animacje na Netfliksie. W rezultacie liczba fanów stale rośnie. Zakochawszy się w postaciach, zaczynają szukać więcej materiałów na ich temat, odkrywając nowe formaty multimedialne i pogłębiając w ten sposób swoją wiedzę o uniwersum.

Ta metoda jest skuteczny tylko wtedy, gdy tytuły są harmonijnie połączone i trzymają się ugruntowanych tradycji. Widzowie oczekują, że Geralt pozostanie wierny swojej postaci, a także chcą znajomy posmak z książek i gier wideo. Przez wiele lat franczyza utrzymywała wysokie standardy jakości. Ale potem pojawiła się seria Wiedźmin.
Aby w pełni przeanalizować, jak źle twórcy poradzili sobie z materiałem źródłowym, należy wziąć pod uwagę dwa aspekty. Po pierwsze, należy przyjrzeć się samemu materiałowi źródłowemu, a następnie podejściu twórców innych adaptacji. Porównanie tych elementów pozwoli lepiej zrozumieć, jakie błędy popełniono, a niestety tylko pogłębi poczucie rozczarowania.
Zastrzeżenie. Jeśli nie interesuje Cię historia serii, możesz przejść bezpośrednio do sekcji krytyki: tam omówimy główne zarzuty wobec serii i przeanalizujemy niedociągnięcia w procesie produkcyjnym.
W 1986 roku polski magazyn Nowa Fantastyka zorganizował konkurs na opowiadania fantasy. Andrzej Sapkowski wziął udział w konkursie, zgłaszając tekst, który radykalnie przeobraził tradycyjne elementy gatunku. Zamiast znanej baśniowej atmosfery, autor postawił na mroczny realizm: rodziny królewskie pogrążały się w kazirodczych związkach, a z potworami walczyli nie prości chłopi, lecz wysoko wykwalifikowani profesjonaliści. Nawet rozczarowana księżniczka, uwolniona na końcu, nie odwdzięczyła się swojemu wybawcy pocałunkiem, lecz pozostała dzikuską, a długie lata, jakie spędził potwór, doprowadziły ją do utraty wspomnień z przeszłości.
W Polsce w latach 80. fantasy postrzegano jako frywolne i dziecinne. Mimo to czytelnicy wykazywali zainteresowanie opowiadaniami, nieustannie domagając się więcej. Sapkowski nadal publikował w czasopiśmie, a w 1993 roku wydał zbiór opowiadań zatytułowany „Ostatnie życzenie”. Następnie pojawiły się nowe opowiadania, a także epicki cykl siedmiu powieści, którego kulminacją była premiera ostatniej książki w 2024 roku.
Najczęściej pisarze fantasy, tacy jak autorzy „Władcy Pierścieni”, „Gry o tron” i „Czarnoksiężnika z Archipelagu”, czerpią inspiracje z zachodnich tradycji mitologicznych i baśniowych. Jednak Andrzej Sapkowski dodał do znanego zestawu elementów unikatowy słowiański akcent. Jego fikcyjny świat, oprócz klasycznych elfów i smoków, zamieszkują bogowie lasu, bożkowie i kikimory, a fabuła oparta jest na baśniach znanych Polakom od wczesnego dzieciństwa. Doprowadziło to do tego, że jego książki zyskały wielką popularność w ojczyźnie autora, gdyż czytelnicy dostrzegli w nich odbicie swojej kultury, przedstawione w ekscytującej i świeżej interpretacji.

Sapkowski umiejętnie Łączy w sobie wciągający dramat z elementami lekkiej komedii, a wydarzenia na wielką skalę z osobistymi tragediami. Osadzone w średniowiecznym kontekście, jego dzieła poruszają aktualne kwestie, takie jak rasizm i dyskryminacja, troska o środowisko naturalne i niszczycielski wpływ kolonializmu. Jego teksty zawierają również refleksje na temat mutacji, aborcji i genetyki, a autor celowo wykorzystuje te anachronizmy, aby wzmocnić efekt satyryczny. Dzieła Sapkowskiego stanowią unikalny pryzmat, który pozwala czytelnikowi krytycznie spojrzeć na nowoczesność. Światu Wiedźmina brakuje typowego fantastycznego patosu majestatycznych bohaterów gromadzących się wokół stołu, by ze smutkiem decydować o losie całych narodów. Wręcz przeciwnie, Sapkowski tworzy historie przesiąknięte życiem i prawdą. W swoich dziełach oddaje głos zwykłym ludziom, którzy często stają się ofiarami historycznych kataklizmów. Zatem jego charakterystyczny „mroczny realizm” nie opiera się na przemocy, brudzie czy predeterminacji, lecz na wadach ludzkiej natury.
Na przykład, podczas gdy wiedźmin cieszy się wieczornym spotkaniem przy ognisku z towarzyszami i ratuje chłopów przed potworami, poza jego wzrokiem rozgrywają się wydarzenia o globalnym zasięgu. Toczą się brutalne wojny, w których nieliczni łotrzykowie walczą o władzę, a konsekwencje tych konfliktów ponoszą zwykli ludzie. Sapkowski podkreśla, że z każdym potworem można sobie poradzić – dzielny Geralt z Rivii jest zawsze gotów nieść pomoc. Jest jednak jeden potwór, wobec którego nawet on czasami okazuje się bezsilny – a tym stworzeniem jest człowiek.
Sapkowski został uznany za ojca polskiej fantastyki dzięki swoim książkom, ale to właśnie jego drugoplanowe treści przyniosły mu prawdziwie globalną popularność. W 2007 roku Geralt z Rivii, postać z jego dzieł, przeniósł się z kart książek na ekrany komputerów: polska firma CD Projekt RED wydała Wiedźmina, grę fabularną opartą na jego dziełach.
Gra wyróżniała się na tle standardowych gier RPG fantasy swoich czasów. Twórcy dali graczom możliwość podejmowania decyzji, które znacząco wpływały na bieg wydarzeń, ale wybory te nie podlegały osądowi moralnemu. Podczas gdy inne gry, takie jak Mass Effect, wyraźnie wyznaczają ścieżki między „dobrem” a „złem”, w Wiedźminie gracze stanęli przed opcjami pozbawionymi jasnych etykiet.
Doskonałym przykładem jest konfrontacja rebeliantów Scoia'tael z Zakonem Płonącej Róży, który im się sprzeciwia. Gracz musiał dokonać wyboru:
- Składając stronę Scoia'tael, wspierałbyś ich w walce z niesprawiedliwością i uciskiem. Jednak ta walka mogłaby przerodzić się w akty terroru i brutalne zbrodnie.
- Sprzymierzając się z Zakonem, tylko pogłębiłbyś nienawiść. Dałoby to Scoia'tael dodatkową motywację do kontynuowania oporu. Co więcej, wymagałoby to odebrania życia niewinnym istotom.
- Zachowując neutralność, mógłbyś stawić czoła nienawiści większości, ratując najbliższych przyjaciół. Co więcej, nadal dochodziłoby do strasznych wydarzeń, na które po prostu nie miałbyś wpływu.
Postacie otaczające Geralta również istniały w sferze moralnej szarości i podejmowały decyzje w oparciu o własne przekonania i zasady. W grze nie było magicznego wskaźnika, który wskazywałby, czy gra zakończy się dobrze, czy źle. Każdy wynik miał swoje wady, więc wybór nie sprowadzał się do konfrontacji między „dobrem” a „złem”, gdzie decyzja większości byłaby oczywista. Zamiast tego gracz stawał przed alternatywami, które nie dawały wyraźnej przewagi. Dlatego wszystkie możliwe opcje wydawały się równie angażujące.

W 2011 roku ukazała się kontynuacja zatytułowana Wiedźmin 2: Zabójcy Królów, która przenosi graczy w fascynujący świat intryg politycznych. Podążając za tradycją Andrzeja Sapkowskiego, gra koncentruje się na postaciach i ich wewnętrznych światach. W uniwersum Wiedźmina wydarzenia nie rozwijają się losowo; inicjatorami są bohaterowie o unikalnych aspiracjach, lękach i motywacjach. Postacie te są kreowane jako złożone i wielowarstwowe jednostki, co czyni je fascynującymi poprzez swoją niejednoznaczność i pozwala im na długo zapadać w pamięć graczy. Yennefer, znana ze swojej skomplikowanej relacji z Geraltem, to kobieta o ciętym języku i złożonej osobowości. Mistrzowsko manipuluje ludźmi, wykorzystuje ich do własnych celów i często ucieka się do podstępu, dążąc do swoich egoistycznych celów. Jej zachowanie nie ujawnia głębokich traum ani urazów z przeszłości, które mogłyby tłumaczyć jej złą wolę. Dzieje się tak, ponieważ posiada ogromną moc magiczną i jest przyzwyczajona do bezkarności oraz związanych z nią przywilejów. Yennefer zajmuje ważne miejsce w sadze, będąc jedną z kluczowych postaci. Poświęcono jej sporo uwagi zarówno w formie literackiej, jak i w grach, pozwalając czytelnikom i graczom dostrzec jej bardziej ludzkie cechy: niezachwianą lojalność, kochające serce i troskliwy stosunek do Ciri i Geralta. Dzięki temu, pomimo złożonego charakteru, zyskała sympatię wielu fanów. Należy jednak pamiętać, że nie jest odporna na krytykę i otrzymała wiele negatywnych recenzji.
Po udoskonaleniu umiejętności opowiadania historii i projektowania gier, zespół CD Projekt RED stworzył prawdziwe arcydzieło w branży gier wideo. Trzecia odsłona serii, Wiedźmin 3: Dziki Gon, wydana w 2015 roku, szybko zyskała światową popularność i otrzymała trzydzieści różnych nagród, w tym prestiżowe, takie jak Golden Joystick Awards i The Game Awards.
Gra wzbudziła duże zainteresowanie w uniwersum Wiedźmina: z okazji dziesiątej rocznicy premiery twórcy ogłosili, że całkowita sprzedaż przekroczyła 60 milionów egzemplarzy. Te liczby stawiają ją na równi z takimi gigantami jak PUBG: Battlegrounds i Red Dead Redemption 2 – najlepiej sprzedającymi się grami wszech czasów. Obecnie Wiedźmin 3: Dziki Gon zajmuje dwunaste miejsce w globalnym rankingu, a sprzedaż ma nadal rosnąć, ponieważ CD Projekt RED przygotowuje się do premiery czwartej części. W tym nowym rozdziale Geralt przejdzie na emeryturę, a Ciri zajmie centralne miejsce.
Chociaż gry CD Projekt RED odniosły znaczący sukces komercyjny, dla deweloperów są one przede wszystkim sposobem na wyrażenie sympatii do postaci i otaczającego je świata. Te projekty są tworzone „przez fanów dla osób o podobnych poglądach” i często zawierają znane postacie z dzieł literackich oraz subtelne nawiązania do różnych drobiazgów.

Pasja twórców do swojego rzemiosła przeniosła się na graczy, którzy oddają się rozgrywce z zachwytem i dbałością o szczegóły. Na przykład, gdy ukazał się Dziki Gon, fani byli niezadowoleni z braku jednego z ich ulubieńców z drugiej części: przerażającego przywódcy Scoia'tael Iorwetha, postaci drugoplanowej, z którą Geralt mógł zarówno walczyć, jak i podróżować. Przez dziesięć lat fani przeszukiwali pliki gry w poszukiwaniu wskazówek dotyczących losu Iorwetha, nieustannie pytając twórców, czy pojawi się on w czwartej części.
Kiedy Netflix ogłosił plany stworzenia serialu osadzonego w uniwersum Wiedźmina, miliony fanów wstrzymały oddech w oczekiwaniu. Mieli nadzieję, że twórcy projektu zwrócą szczególną uwagę na postacie i świat, który pokochali. Jednak te oczekiwania przerodziły się w rozczarowanie: adaptacja Wiedźmina okazała się kompletną porażką.
Seriale telewizyjne i filmy mogą znacząco zwiększyć popularność różnych zjawisk. Przykładem jest Wiedźmin: pierwsze próby adaptacji tego tytułu dla szerszej publiczności podjęto już w 2002 roku, kiedy ukazał się polski serial z Michałem Żebrowskim w roli głównej. Jednak z powodu niewystarczającego finansowania adaptacja filmowa przypominała spotkanie fanów gier RPG w lesie, a fabuła została zniekształcona i znacznie skrócona. W rezultacie ani widzowie, ani krytycy, ani sam twórca Andrzej Sapkowski nie byli zadowoleni z rezultatu. Mimo to serial Netflixa wywołał sporo szumu wokół „Wiedźmina”. To zrozumiałe: platforma streamingowa pragnie wypełnić pustkę po „Grze o tron”. Pomimo niesławnego ósmego sezonu, który pozostawił widzów z nieprzyjemnymi wspomnieniami, oczekiwania wobec projektów fantasy stały się niezwykle wysokie. Wiedźmin stanął przed dwoma możliwymi scenariuszami: zaimponować wymagającej publiczności lub zniknąć w niesławie.

Wywarcie wrażenia okazało się trudne, ponieważ serial przyciągnął uwagę zarówno czytelników, jak i graczy. którzy już rozumieli świat stworzony przez Sapkowskiego. Fani obawiali się, że amerykańscy producenci nie będą w stanie oddać unikalnego klimatu polskiej kultury. Obawy te rozwiał jednak sam Henry Cavill, odtwórca głównej roli i prawdziwy fan gier. Zamierzał on wziąć udział we wszystkich siedmiu planowanych sezonach, ale tylko pod warunkiem, że scenarzyści będą trzymać się oryginału i traktować go z należytym szacunkiem.
Optymizmem napawał również udział w produkcji osób, które przyczyniły się do rozwoju serii. Na przykład animator Tomasz Bagiński, który stworzył animacje do wszystkich trzech gier z serii, został zaproszony na stanowisko producenta wykonawczego.
Ciekawostka: Netflix przeznaczył znaczne środki na stworzenie wysokiej jakości serialu fantasy „Wiedźmin”. Budżet na pierwsze dwa sezony wyniósł 318,7 miliona dolarów. Szacuje się, że na każdy odcinek wydano 12 milionów dolarów, co niemal porównywalnie z kosztem szóstego sezonu Gry o tron.
Serial miał wszystko, co niezbędne, by stać się kamieniem milowym w rozwoju serii: oddaną rzeszę fanów, solidną fabułę i zespół produkcyjny złożony z fanów Wiedźmina. Jednak coś poszło nie tak. Dane Rotten Tomatoes pokazują, że widzowie stopniowo są coraz bardziej rozczarowani projektem:
- Pierwszy sezon, wydany w 2019 roku, otrzymał 68% pozytywnych recenzji od krytyków i 88% od widzów.
- Drugi sezon, wydany w 2021 roku, otrzymał wysokie noty od krytyków – 95%, ale widzowie ocenili go znacznie niżej, przyznając mu jedynie 54%.
- Trzeci sezon (2023) otrzymał ocenę 79% od krytyków, podczas gdy ocena publiczności wyniosła zaledwie 19%.
W październiku 2022 roku Henry ogłosił odejście z projektu, który od dawna był uważany za idealną rolę dla niego. Aby otrzymać możliwość zagrania Geralta z Rivii, aktor zgodził się nawet na obniżoną pensję: za każdy odcinek pierwszego sezonu otrzymywał 400 tysięcy dolarów, co jest minimalną stawką dla aktorów jego poziomu. Dla porównania, Chris Pratt, znany również z ról w filmach o superbohaterach, otrzymywał milion dolarów za odcinek za udział w serialu „Dead List”.

Decyzja Cavilla o opuszczeniu projektu była Prawdziwy szok dla fanów, ale nie był to żaden szok. Większość potraktowała wybór aktora ze zrozumieniem, a czasem nawet z pewną dozą schadenfreude, interpretując jego odejście jako karę za błędy popełnione przez twórców serialu. I rzeczywiście, takich błędów było wiele. Przypomnijmy sobie burzliwe dyskusje, które wybuchały w mediach społecznościowych po premierze każdego nowego odcinka.
Dołącz do naszego kanału na Telegramie „Jak się masz?”. Na tym kanale nasi koledzy dzielą się swoją wiedzą z zakresu psychologii i rozwoju osobistego z ciepłem i naukowymi podstawami. W każdy weekend będziemy publikować nowe propozycje filmów i utworów muzycznych, aby zapewnić Państwu rozrywkę.
Zastrzeżenie. Jeśli nie interesuje Cię krótka historia serii, przejdź od razu do sekcji krytyki, w której przyjrzymy się niedociągnięciom serii i przeanalizujemy błędy popełnione podczas produkcji.
Powody niezadowolenia fanów z Wiedźmina
Twórcy postanowili zrezygnować z linearnej narracji, co z kolei utrudniło zrozumienie fabuły. Na przykład, wydarzenia mogły rozgrywać się z Geraltem w teraźniejszości, a następnie nagle przenieść widzów do jego przygód, które miały miejsce dwie dekady temu. Twórcy serialu nie przygotowali widzów na tak nagłe przeskoki czasowe: nie było nawet żadnych napisów wyjaśniających w rogu ekranu. W rezultacie widzowie zostali zaprezentowani z mylącym koktajlem imion, nazw miejsc i wydarzeń historycznych.
W ten sposób główny cel adaptacji nie został osiągnięty: uczynienie materiału bardziej przystępnym dla widzów. Gra o Tron stanęła przed podobnym wyzwaniem i poradziła sobie z nim znacznie lepiej: fabuła rozwijała się stopniowo, wprowadzając kluczowe postacie i zapoznając widzów z królestwami Westeros i innymi lokacjami. W przeciwieństwie do tego, Wiedźmin nie pozwalał widzom zanurzyć się w historię. Zamiast tego musieli oni zmagać się ze zrozumieniem, kto jest kim i w jakim okresie się znajduje.
Wiedźmin prezentuje się widzom jako typowa amerykańska opowieść fantasy. Wszystkie elementy słowiańskie zostały wyeliminowane, a ostatecznie pozostały jedynie potwory – strzyga i leszy. Jednak ich obecność w serialu tłumaczy się wyłącznie chęcią widowiskowości: stworzenia te nie mają głębokich korzeni w polskiej mitologii i służą jedynie rozrywce.
Przedstawienie zostało uproszczone i zredukowane do wizualnych klisz powszechnych w gatunku fantasy. Twórcy serialu otwarcie deklarowali chęć dostosowania fabuły do amerykańskiej publiczności, w efekcie czego znacznie ograniczono polskie elementy. Doprowadziło to do utraty unikalnych cech, które wyróżniały oryginalne uniwersum od wielu innych dzieł fantasy, w szczególności rzadkiego wschodnioeuropejskiego klimatu, charakterystycznego dla tego gatunku.
Amerykanie ukształtowali się w innym kontekście historycznym, gdzie wszystko jest oczywiste: Ameryka jest symbolem dobra, a inne kraje są często postrzegane jako antagoniści, bez żadnych niuansów. Kiedy serial powstaje z myślą o szerokiej publiczności, z której większość stanowią Amerykanie, takie uproszczenia stają się nie tylko logiczne, ale wręcz absolutnie konieczne.
Tomasz Bagiński udzielił wywiadu „Wyborczej”.
Twórcy serialu wykazali się lekceważeniem źródeł literackich. Począwszy od pierwszego sezonu, zaczęli odchodzić od materiału źródłowego. Miało to negatywny wpływ zarówno na charaktery postaci, jak i na rozwój fabuły.
W utworach literackich Geralt przedstawiany jest jako przerażający łowca potworów, budzący strach i pogardę w otaczającym go otoczeniu. Jednak pod jego wiedźmińską zbroją kryje się człowiek życzliwy i szczery: broni tych, którzy sami nie mogą się bronić, traktuje przyjaciół z czułością i nie potrafi pozostać obojętny na niesprawiedliwość, co często prowadzi go do trudnych sytuacji. Jednocześnie w serialu Geralt stał się wizerunkiem bezdusznego macho, niezdolnego do okazywania uczuć i czułości.

Niektóre z koncepcji przedstawionych przez Sapkowskiego, Wydaje się, że twórcy serialu nie do końca to zrozumieli, mimo że są rozłożone na wielu stronach. Na przykład twórcy serialu kładli nacisk na ideę losu: powiązania w życiu bohaterów opierają się nie na ich pragnieniu bycia razem za wszelką cenę, ale na idei, że „to jest los” i „nie da się od niego uciec”. Jednocześnie książki głoszą coś wręcz przeciwnego: nic nie może przyćmić naszej wolności wyboru. Wszystko pozostaje otwarte – sami decydujemy o kierunku naszej drogi.
Kiedy twórcy serialu zaczęli wprowadzać nowe elementy, zaczęli one zaprzeczać wewnętrznej logice świata. Niektóre wątki, takie jak wątek Ciri w drugim sezonie, przypominały słabe fanfiki lub zbiór znanych klisz fantasy. Scenarzyści wydawali się po prostu opowiadać o swoich nastoletnich marzeniach o zdobyciu supermocy i staniu się centrum uwagi w szkole. W rezultacie widzowie często czuli się oszukani: obiecywano im serial oparty na Wiedźminie, a w rzeczywistości z ich ukochanej pracy nie pozostało prawie nic.
Showrunnerka Lauren Hissrich stała się obiektem krytyki za wprowadzenie do swojego serialu tzw. „agendy”. Wielu widzów wyraziło niezadowolenie z niespójności postaci z ich książkowymi odpowiednikami, wskazując na polskie korzenie serialu fantasy i fakt, że role grali czarnoskórzy aktorzy. Ta skarga była najgłośniejsza, choć jej argumentacja pozostawiała wiele do życzenia. Proces adaptacji uwzględniał amerykańską publiczność, dla której różnorodność na ekranie stała się powszechna. We współczesnych Stanach Zjednoczonych trudno wyobrazić sobie obsadę złożoną wyłącznie z „białych” aktorów – nie ma to nic wspólnego z „agendyną”, a raczej z rzeczywistością, w której osoby o różnym kolorze skóry są częścią codziennego życia. Seria pozbawiona różnorodności będzie w najlepszym razie postrzegana jako nienaturalna, a w najgorszym – obraźliwa i nie przyciągnie odbiorców.
Gra „Dziki Gon” znana jest z tego, że przyciąga sporą liczbę rasistów. Jako projekt polski, gra przedstawia wyłącznie białe postacie, co czyni ją atrakcyjną dla białych suprematystów, którzy postrzegają ją jako odzwierciedlenie swojego idealnego świata. Osoby te często powołują się na swoją miłość do literatury, ale najwyraźniej nie zawracają sobie głowy czytaniem: gdyby to robiły, zauważyłyby, jak często Andrzej Sapkowski potępia wszelkie formy nietolerancji. Tematy nienawiści rasowej, różnorodności etnicznej i wzajemnego szacunku są również aktywnie eksplorowane w innych dziełach serii. Na przykład w grze „Wiedźmin 2: Zabójcy Królów” ikoniczna postać Iorweth wygłasza następujący monolog:
„Ale konflikt wybuchł właśnie z powodu tej [rasy – przyp. red.]! My mamy spiczaste uszy, wy macie okrągłe. <...> Każdy dąży do udowodnienia, że jego uszy są lepsze od innych. Z tego powodu ludzie i elfy walczą między sobą od czterystu lat. Wszystko z powodu różnic w kształcie uszu”.
W ten sposób różnorodność w obsadzie, przede wszystkim, kontynuuje idee Sapkowskiego. Koncentruje uwagę na problemach niesprawiedliwości społecznej, dając okazję do ich szerszego omówienia. Jednak wyjaśnienie tego rasistom raczej nie przyniesie rezultatu.
Wpływ chaosu podczas produkcji na jakość filmu
Porażka serii Wiedźmin wywołała niezadowolenie widzów, którzy zaczęli obwiniać za to ideologię, feminizm i niekompetentną reżyserię Lauren Hissrich. Jednak różnorodność obsady nie wyjaśnia, dlaczego scenariusz jest tak nieudany, a efekty wizualne są poniżej standardu. Jednocześnie brak jasnej reżyserii mógł prowadzić do licznych błędów. Aby lepiej zrozumieć sytuację, przyjrzyjmy się szczegółom procesu produkcji i określmy dokładnie, kiedy nastąpiła awaria.
Twórcy serialu wielokrotnie podkreślali, że Henry Cavill jest prawdziwym fanem świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego. Można to z pewnością uznać za element ich strategii marketingowej, mającej na celu przyciągnięcie fanów. Jednak gdy projekt zaczął być krytykowany za odstępstwa od źródeł literackich, twórcy wykorzystali Cavilla jako swego rodzaju mechanizm obronny. W zasadzie sugerowali, że skoro tak zagorzały fan Wiedźmina poparł ich wybór, widzowie nie powinni być oburzeni.

Odejście Cavilla odzwierciedlało różnorodność opinii na planie. Ani scenarzyści, ani reżyserzy, ani aktorzy nie mogli dojść do porozumienia co do tego, jak powinien wyglądać serial. Było to szczególnie widoczne w odniesieniu do głównego bohatera: wizja Geralta Cavilla znacznie odbiegała od tego, co zaplanowali twórcy. W licznych wywiadach aktor podkreślał chęć oddania hołdu oryginałowi i zbliżenia Geralta do jego książkowego odpowiednika, podczas gdy ekranowa postać nie dorównywała temu ideałowi.
Już od pierwszych stron dzieł Sapkowskiego czytelnik poznaje Geralta jako w pełni ukształtowaną postać. Bohater osiągnął już mistrzostwo i nie musi rozwijać się ani uczyć sekretnych umiejętności – jest już ekspertem w swojej dziedzinie. Nie musi przechodzić przez cierpienie i próby, by otworzyć serce przed innymi, ponieważ ma już wiernych przyjaciół i rodzinne więzi z innymi wiedźminami. Jego reputacja jako straszliwego mutanta tylko wzmacnia jego pragnienie, by cenić bliskie relacje i szukać kontaktu z ludźmi.
Seria została pomyślana jako opowieść o podróży bohatera: ukazująca ewolucję Geralta od samotnego wędrowca do troskliwego ojca i przyjaciela. Ciri, Yennefer i Jaskier mieli odegrać ważną rolę w tym procesie, pomagając mu odzyskać człowieczeństwo. W ten sposób twórcy starali się stopniowo ujawniać charakter Geralta, łagodząc jego początkowo zimne serce na przestrzeni kilku sezonów.
„Podzieliliśmy się historią o przemianie wiedźmina w postać ojca i o tym, jak wpływa to na jego osobowość. Zmusza to [Geralta – red.] do otwartego dzielenia się swoimi emocjami i głębszego ich zgłębiania. W rzeczywistości stara się zdobyć zaufanie Ciri, co wymaga od niego pewnej dozy wrażliwości. W tym sezonie zobaczymy więc… „Jest znacznie więcej dyskusji o uczuciach”.
Lauren Hissrich udzieliła wywiadu agencji Associated Press.

Metoda pisarska jasno pokazuje, że szczera przyjaźń Geralta i Jaskra przerodziła się w jednostronne uczucia, przypominające dynamikę Shreka i Osła, a nie postaci, które znamy ze źródeł literackich. Podobnie więź z Ciri zaczęła przypominać fabułę Terminatora/Johna Connora, gdzie dziecko działa jak narzucony ciężar, który rozwija jedynie emocjonalną bliskość. Z biegiem czasu.
Jednak gdy scenariusz uwzględnia te koncepcje, a Cavill przedstawia Geralta zgodnie z literackim źródłem, pojawia się pewne zamieszanie. Rozważmy scenę, w której koń Geralta, Płotka, umiera. Sam Cavill przerobił tę scenę, podkreślając wzruszające pożegnanie, które zostało wysoko ocenione przez widzów. Zwłaszcza po ujawnieniu, że w oryginalnej wersji scenariusza Geralt miał wypowiedzieć humorystyczną kwestię: „Byłeś moim ukochanym Płotką”.
Wprowadzone zmiany nadają Geraltowi pewne kanoniczne cechy, ale jednocześnie osłabiają ogólną spójność fabuły. Pierwotna koncepcja zakładała, że Geralt szybko i zdecydowanie skróci cierpienie Płotki, pozwalając Ciri pożegnać się i czekając, aż się odwróci. Ten moment podkreślał jego troskę o Ciri: gdyby Geralt był naprawdę beznamiętny, nie przejmowałby się losem konia, ale mimo to starał się chronić dziewczynę przed traumatycznym widokiem. Odcinek, pierwotnie pomyślany przez twórców, zilustrował rozwój Geralta i trudności związane z ojcostwem, ale po edycji Cavilla raczej podkreśla jego relację z Roachem.

Ostatecznie postać Geralta w serialu okazał się być w jakimś dziwnym stanie pośrednim, gdzieś pomiędzy bezdusznym Terminatorem a niezadowolonym Shrekiem. Jego fabuła nigdy nie nabrała kształtu. Producenci nie potrafili przekazać swojej wizji Cavillowi, a sam aktor nie był skłonny do kompromisu w imię wspólnego pomysłu.
„Jestem chyba najbardziej irytującą osobą na planie, bo ciągle powtarzam: »Przepraszam, ale wiesz, że to ma się wydarzyć, a oni by tego nie zrobili? A ty nie czytałeś materiału, więc to niemożliwe«. A wszyscy mówią: »Henry, po prostu to zrób«. A ja na to: »Nie chcę tego robić! On by się tak nie zachowywał".
Henry Cavill udzielił wywiadu magazynowi Collider.
Cavill często improwizował, nie koordynując swoich działań z innymi uczestnikami kręcenia. Na przykład, gdy wymagana była kwestia, albo ponuro milczał, albo wydawał z siebie niezadowolone „Hmm”, co przypominało styl Geralta z trzeciej części gry. Stwarzało to dodatkowe trudności jego kolegom, którzy musieli wplatać kwestie Geralta w swoje, ponieważ fabuła nie tolerowała przerw. Filmowanie stawało się coraz bardziej chaotyczne z każdym dniem.
Wideobloger pod pseudonimem Alien Platypus wysunął hipotezę, że scenarzyści byli tak wyczerpani kaprysami Henry'ego Cavilla, że postanowili dać mu całkowitą swobodę w wcielaniu się w postać Geralta. W rezultacie po prostu stworzyli wersję fabuły, która odpowiadała ich wizji tego, jak serial powinien wyglądać.
„Pozwolili Cavilla do interpretacji postaci z dzieła literackiego, ale na etapie montażu jego gra aktorska została mocno przerobiona, co dało nam świeże spojrzenie na postać. Zamiast jasno określić wymagania aktorskie od samego początku, twórcy przyjęli inne podejście. To naprawdę interesujące: mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali pociąg jadący po dwóch torach jednocześnie, z których każdy nieuchronnie się od siebie oddalał.
W przypadku Wiedźmina zwolnienia z powodu różnic twórczych stały się codziennością, a nie rzadkością. Członkowie ekipy odeszli z projektu jeszcze przed premierą pierwszego sezonu na Netfliksie.
Pierwszy sezon powstał pod kierownictwem Alika Sacharowa, który wcześniej pracował nad kilkoma odcinkami Gry o tron. Pierwotnie miał on wyreżyserować pierwszy, drugi, siódmy i ósmy odcinek Wiedźmina, ale ostatecznie udało mu się ukończyć tylko drugi. Nie udało mu się dotrzeć do finału, a w odcinku pilotażowym, z powodu zmiany aktorki, musiał całkowicie przerobić i przerobić cały swój materiał.

„Oceniam [moją pracę nad projektem – red.] z pewną dozą krytycyzmu. Faktem jest, że w moim rozumieniu literatura wschodnioeuropejska ma zupełnie inny rytm. Nie bez powodu Andrzej Sapkowski ma wiele wątków i postaci. Kierownictwo projektu postawiło sobie za cel stworzenie adaptacji filmowej o dynamicznym tempie i bogatym komponencie wizualnym – to ich koncepcja. Mój punkt widzenia był znacząco inny i starałem się im go przekazać, przedstawiając swoje argumenty. Niestety, nie dałem się przekonać i postanowiłem odejść z projektu”.
Alik Sakharov udzielił wywiadu magazynowi Forbes.
Sytuacja rozwija się w taki sposób, że wygląda na to, że Netflix zatrudnił Sakharova i Cavilla wyłącznie po to, by zadowolić fanów gatunku. Umożliwia to publikację ekscytujących komunikatów prasowych, w których Superman ogłasza współpracę ze słynnym reżyserem Gry o Tron nad nowym projektem fantasy.
Po pierwszym sezonie z zespołu odeszła kolejna osoba – projektant kostiumów Tim Aslam. Jego praca była słusznie krytykowana, w szczególności za to, że wzór na nilfgaardzkiej zbroi przypominał zmarszczki na męskich genitaliach. Aslam nie otrzymała jednak ani jasnych wymagań technicznych, ani wystarczającej ilości czasu na opracowanie wysokiej jakości kostiumów.
„Aby stworzyć koncepcje, miałem około tygodnia – od pierwszych szkiców do wysłania do produkcji. Było to konieczne, ponieważ musiałem przygotować około 250 scenografii w niecałe dwa miesiące… „w zasadzie zaczynając od zera”.
Tim Aslam, Redanian Intelligence.
Hissrich nie chciała, aby seria była kolejnym przykładem klasycznego średniowiecznego fantasy. Wyraziła chęć uniknięcia elementów wschodnioeuropejskich, tradycyjnych i średniowiecznych, stwierdzając: „Chcemy tylko czarnej zbroi”. Można to jednak porównać do prośby o „znalezienie czegoś zupełnie wyjątkowego”. Kwestia tworzenia zbroi jest dość złożona, ponieważ istnieje ona w różnych formach od trzech do czterech tysięcy lat. Dlatego niezależnie od tego, co wymyślimy, zawsze znajdzie się ktoś, kto zetknął się z czymś podobnym.
Tim Aslam, Redanian Intelligence
Eksperci mody twierdzą, że kostiumy reprezentują unikalny język wizualny, który może ujawnić Wiele uwagi poświęcono kulturowym aspektom otoczenia. Na przykład kolor fioletowy, znany z rzadkiego pigmentu, może sygnalizować, że postać nosząca takie odcienie posiada władzę i bogactwo. Jednak w serii „Wiedźmin” kostiumy są całkowicie pozbawione znaczenia kulturowego i nie odzwierciedlają struktury społecznej. Stworzone są wyłącznie dla walorów wizualnych, chaotycznie czerpiąc inspirację zarówno z wiktoriańskiego gotyku, jak i współczesnych trendów mody, ale nie mają nic wspólnego z polskimi korzeniami oryginalnej historii: wszystkie postacie ubrane są wyłącznie w stylu zachodnim.
Kostiumy często były nieodpowiednie zarówno do scen, jak i warunków filmowania. Na przykład Anya Chalotra, grająca Yennefer, nosiła sukienkę ważącą 25 kilogramów podczas dynamicznych scen akcji. Musiała w tym stroju nieustannie biegać i się poruszać, co stanowiło prawdziwe wyzwanie. Pod koniec dnia pracy Anya omal nie zemdlała ze zmęczenia.

Henry Cavill również doświadczył własnych trudności: musiał przeprojektować swoją zbroję. W pierwszej części serii walczył częściej w koszuli niż w pełnej zbroi, ponieważ zbroja znacznie ograniczała jego ruchy. Jednak w drugim sezonie Geralt pojawił się w nowej odsłonie. Projektantka kostiumów Lucinda Wright zauważyła nawet, że Henry mógł teraz przynajmniej unieść rękę i wyciągnąć miecz zza pleców.
Postprodukcja również stanęła w trudnej sytuacji z powodu braku organizacji ze strony showrunnerów. Na przykład producenci stworzyli scenografię do sceny z kikimorą, ale nie uwzględnili opinii specjalistów od efektów specjalnych, których zadaniem było wkomponowanie postaci w kadr. W rezultacie zdecydowano się na skrócenie sceny, co wymagało znacznego nakładu czasu na jej przeróbkę. Być może dlatego jakość każdego nowego odcinka pozostawia wiele do życzenia: artyści od efektów specjalnych starali się ulepszyć już wydane odcinki, co jednak zabierało czas potrzebny na pracę nad kolejnymi scenami.
„Pozwolili Cavillowi wcielić się w postać z dzieł literackich, a następnie znacząco zmienili jego grę aktorską na etapie montażu, aby zaprezentować nam nowe spojrzenie na bohatera. Dlaczego nie poprosić aktora o odegranie roli tak, jak jest to wymagane od samego początku? To nawet ciekawe: to tak, jakbyśmy oglądali pociąg jadący jednocześnie po dwóch torach, które nieubłaganie rozchodzą się w różnych kierunkach.
Kto odpowiada za porażkę serialu Wiedźmin?
Jak taki projekt mógł tak szybko wymknąć się spod kontroli? Najwyraźniej powodem jest to, że Netflix zbyt późno zdał sobie sprawę, że Gra o tron dobiega końca i pospieszył się, by wypełnić pustkę. Od ogłoszenia do premiery pierwszego sezonu Wiedźmina minęły nieco ponad dwa lata. W tym krótkim czasie napisano scenariusze, ustalono budżet, wybrano obsadę i lokacje, stworzono kostiumy, ukończono zdjęcia i montaż, dodano efekty specjalne i zmiksowano dźwięk – taka prędkość jest po prostu zdumiewająca.
Lauren Hissrich udało się stworzyć odcinek pilotażowy w zaledwie cztery dni. Chociaż scenariusz później przeszedł liczne poprawki, warto zauważyć, że nie da się zaplanować całego sezonu w tak krótkim czasie. Konieczne jest przemyślenie nie tylko wątków fabularnych, ale także łuków postaci i uporządkowanie elementów, które mogą później odegrać znaczącą rolę. Osiągnięcie tego wszystkiego w ciągu czterech dni jest po prostu niemożliwe, zwłaszcza jeśli głównym celem jest stworzenie historii wysokiej jakości.
Mimo to wydaje się, że scenarzyści nie przywiązywali dużej wagi do jakości. W niedostępnej już rozmowie scenarzystka Hayley Hall przyznała, że każdy pomysł był możliwy na wczesnym etapie tworzenia scenariusza. „Być może jakaś postać zapadnie na poważną chorobę. Albo protagonista zakocha się w antagoniście. Ważne jest, aby zrozumieć, że głównym celem podczas przedstawiania pomysłów jest opracowanie fabuły, która będzie pasować do postaci przedstawionych w odcinku pilotowym i pomoże im osiągnąć pożądany rezultat. W serialu pojawia się zarówno koszmarna choroba, jak i romantyczne uczucia do antagonisty, choć żadne z nich nie pokrywa się z wydarzeniami z oryginalnych książek. Najwyraźniej scenariusz w ogóle się nie zmienił od czasu, gdy scenarzyści spotkali się po raz pierwszy, aby omówić koncepcję. W przypadku „Wiedźmina” sprawia wrażenie, jakby scenarzyści improwizowali na bieżąco, bez jasnego pomysłu na zakończenie. Udało im się jedynie nakreślić główne wątki, dodając jednocześnie dynamikę i utarte schematy.
Intrygujące jest pytanie, jak dobrze scenarzyści znają materiał źródłowy. Niektórzy posiadają niezbędną wiedzę, podczas gdy inni mogą polegać jedynie na krótkich opisach z Wikipedii. Odpowiedź na to pytanie jest niejednoznaczna: w zespole znajdują się zarówno doświadczeni fani uniwersum, jak i osoby zupełnie z nim nieznające. Na przykład Lauren Hissrich, gdy Netflix zwrócił się do niej z propozycją objęcia stanowiska showrunnerki, przeczytała tylko „Ostatnie życzenie”. Rozważała nawet jego adaptację. w dół — jej wcześniejsze doświadczenie w gatunku fantasy było dość ograniczone, ponieważ w jej portfolio znajdowały się projekty takie jak Daredevil i The Umbrella Academy, które koncentrowały się na współczesnym kontekście. Hissrich była przekonana, że nie będzie w stanie odpowiednio zarządzać rozwojem Wiedźmina i uważała, że adaptacja dzieła z tak liczną i oddaną rzeszą fanów wymaga bardziej skrupulatnego podejścia.
„Jednak Netflix stawił opór, mówiąc: »Nie martwcie się o fanów. Po prostu podzielcie się historią, którą chcecie opowiedzieć«”.
Lauren Hissrich udzieliła wywiadu dla Mega.
Jednak Lauren nie zaproponowała unikalnej interpretacji świata Wiedźmina. Zamiast tego jej metoda polega na stworzeniu platformy dla różnorodnych ekspresji twórczych. Opisała swoją pracę w następujący sposób: „Nie oczekuję, że wszyscy będą mówić tym samym głosem lub kopiować mój styl. Staram się, aby każdy był mistrzem własnego pisania”. W innym wywiadzie, zapytana o opinie fanów, Lauren wyjaśniła:
„Odpowiedzialność za scenariusz serialu spoczywa na zespole scenarzystów, nie tylko na mnie. W naszym zespole jest sześciu scenarzystów i czterech asystentów. Napisałam odcinek pilotażowy, a oni wykorzystali moje pomysły i dalej go rozwijali. Nie próbuję kontrolować każdego aspektu, nie podejmuję decyzji w każdej kwestii, która się pojawi – wręcz przeciwnie, deleguję te zadania innym członkom zespołu. "

Serial jest zbiorem rozbieżnych koncepcji, które zostały połączone bez udziału twórców. Nie było żadnej próby ich skoordynowania. Niepewność i niezdecydowanie Hissrich miały Negatywny wpływ na proces produkcji, który zaczął przypominać znaną historię „Łabędzia, raka i szczupaka”. Pośród wszystkich kontrowersji często zapomina się, że pierwotny pomysł na serial powstał jako film. Tomasz Bagiński od dawna dążył do adaptacji Wiedźmina dla Hollywood. W 2015 roku współpracował z Sean Daniel Company przy filmie opartym na „Mniejszym złu” i innych opowieściach z serii. Scenariusz był już ukończony, a premiera filmu planowana była na 2017 rok. Projekt jednak upadł: firma zawarła umowę z Netflixem i przeniosła prawa do serialu. Następczynią Bagińskiego została Lauren Hissrich, która lepiej pasowała do amerykańskiej publiczności.
Pomimo utraty wymarzonego projektu, Bagiński wykazał się niezwykłą siłą ducha: bronił decyzji kolegów, choć przyznawał, że bywało to trudne, i wyjaśniał złożone aspekty produkcji, które nie zawsze były oczywiste. Jednak w 2023 roku jego opanowanie zaczęło słabnąć. W wywiadzie dla Na polskim kanale YouTube wyraził swoje niezadowolenie, zauważając, że podejście do adaptacji było w dużej mierze zdeterminowane popularnością krótkich formatów wideo.
„Młodsza publiczność często interesuje się mniej złożonymi strukturami fabularnymi. Zamiast tego na pierwszy plan wysuwają się czyste emocje, ich intensywność i bogactwo. Ci młodzi ludzie dorastali w erze TikToka i YouTube’a, przechodząc od jednego filmu do drugiego. ...Drodzy przyjaciele, wasze nawyki sprawiają, że coraz trudniej wam zrozumieć długie i złożone narracje!"
Nieostrożne uwagi producenta szybko rozprzestrzeniły się w sieci. W prasie pojawiły się doniesienia, jakoby Bagiński obwiniał TikToka za spadek świadomości medialnej i nazywał Amerykanów ograniczonymi umysłowo. Użytkownicy, słusznie oburzeni aroganckim podejściem twórców, poczuli się uznani za nieinteligentnych i niezdolnych do docenienia złożoności dzieł Sapkowskiego.
Dla zachodniej publiczności Bagiński uosabia siłę, która pozbawiła ich Wiedźmina i zamieniła ten ukochany projekt w coś przypominającego niedojrzałe fan fiction. Problem jednak widzimy gdzie indziej: żądza zysku zmusiła Netflix do skupienia się na czerpaniu zysków z franczyzy, zaniedbując jednocześnie terminy, jakość i logikę. W obliczu napiętych terminów nacisk położono na szybkość produkcji i publikacji treści. Ostatecznie filmowa adaptacja „Wiedźmina” równie dobrze mogłaby zostać stworzona przez sieci neuronowe.
Oczekuje się, że czwarty sezon Premiera na Netfliksie w 2025 roku, z Liamem Hemsworthem zastępującym Henry'ego Cavilla. Jego kadencja jako Geralta będzie jednak krótkotrwała, ponieważ twórcy serialu postanowili skrócić liczbę sezonów z siedmiu do pięciu. Fani doszli do wniosku, że nie ma powodu do świętowania i nie powinni spodziewać się niczego dobrego. Sytuacja na Kontynencie wygląda raczej ponuro. Teraz jedynym pocieszeniem jest śledzenie wiadomości o nowej grze od CD Projekt RED.
Czytaj także:
- Konflikt międzyludzki: pierwsze wrażenia z drugiego sezonu serialu „The Last of Us”
- Jakich niesamowitych filmów science fiction możemy się spodziewać w 2025 roku: najważniejsze premiery.
- Superbohaterowie wracają na arenę: jak „Thunderbolts” przekształcili się w „Nowych Avengersów”
