Spis treści:
- William Dafoe: Prawdziwe imię Williama Jamesa Tevu
- Dafoe został wydalony ze szkoły za nieodpowiednie treści
- Jego pierwsze kroki w branży filmowej naznaczone były miażdżącą porażką
- Dafoe nie wiedział o triumfie Plutonu
- Podczas kręcenia filmu stanął w obliczu niebezpieczeństwa zbliżającego się ukrzyżowania.
- Jego potencjał do roli Jokera w filmie Batman Tima Burtona
- Dafoe nie zdobył ani jednego Oscara za statuetkę
- Kupno domku z gumy i hodowla alpak: nietypowe hobby właściciela

Szukasz pracy zdalnej? ➞ Studiuj IT, projektowanie lub marketing. Zapisz się na 5 kursów online, aby z powodzeniem rozpocząć karierę w poszukiwanych zawodach cyfrowych.
Dowiedz się więcejWillem Dafoe powiedział kiedyś: „Jestem jak inni ludzie: pragnę być kochany, ale nie pragnę zrozumienia”. To powiedzenie zdaje się być rzeczywistością: on, utalentowany aktor wielu ról, jest doceniany i uwielbiany. Jednak za jego szczerym uśmiechem zawsze kryje się mroczna tajemnica, zawierająca nutę szaleństwa. Być może właśnie tego potrzebuje aktor: wyjątkowej maski, która sprawi, że będzie łatwo rozpoznawalny zarówno na scenie, jak i w filmie.
W tym artykule podzielimy się informacjami na następujące tematy:
- Historia o tym, jak młody Willem Dafoe spędził dwa dni ukrywając się w szafie, jest pełna interesujących szczegółów. Wspominając tamten czas, można sobie wyobrazić, jak ten młody aktor mógł szukać samotności lub po prostu bawić się w chowanego. Z pewnością nie mógł przewidzieć, że ta przygoda potrwa całe 24 godziny. W szafie, otoczony ubraniami i przedmiotami, znajdował sposób na rozrywkę, podczas gdy świat na zewnątrz toczył się swoim normalnym życiem. W takich chwilach nawet najprostsze rzeczy mogą stać się źródłem fascynujących historii i wspomnień, które pozostają z człowiekiem na całe życie.
- Powodem wydalenia go z placówki edukacyjnej były poważne naruszenia zasad postępowania i procesu edukacyjnego.
- Jak przebiegała jego praca nad filmem „Wrota niebios” i dlaczego nie było go widać w kadrze.
- Oliver Stone, pracujący nad filmem „Pluton”, nie dawał Dafoe spokoju nawet podczas zdjęć, pozbawiając go należytego odpoczynku. Reżyser był tak natarczywy, że aktor nie mógł się zrelaksować i skupić na swojej roli. Stone, dążąc do maksymalnego prawdopodobieństwa i intensywności emocjonalnej, stosował różne metody podtrzymywania napiętej atmosfery na planie, co niewątpliwie wpłynęło na stan Dafoe.
- Ukrzyżowanie w dziele „Ostatnie kuszenie Chrystusa” wydaje się najbardziej prawdopodobne z kilku powodów. Po pierwsze, autor, Nikos Kazantzakis, zagłębia się w psychologię postaci, pozwalając czytelnikowi lepiej zrozumieć wewnętrzne doświadczenia Jezusa. To sprawia, że jego cierpienie staje się bardziej realne i bliższe czytelnikowi. Po drugie, książka łączy fakty historyczne z elementami fikcyjnymi, tworząc atmosferę, w której mit i rzeczywistość przeplatają się. Takie podejście pomaga nam zrozumieć złożoność i wielowarstwowość czasów Jezusa. Co więcej, dzieło podkreśla jego ludzką stronę, nadając ukrzyżowaniu szczególnego znaczenia i głębi. Ostatecznie to właśnie połączenie głębi psychologicznej i historycznej dokładności sprawia, że przedstawienie ukrzyżowania w „Ostatnim kuszeniu Chrystusa” jest najbardziej przekonujące.
- Jak Dafoe znalazł się na krawędzi zagrania Jokera.
- Daniel Dafoe zdobył kilka znaczących nagród w swojej karierze.
- I wreszcie, po co mu gumowy domek i całe stado alpak?
William Dafoe: Prawdziwe imię Williama Jamesa Tevou
Jeśli jesteś ciekaw, możesz w ten sposób dowiedzieć się nazwiska aktora. Jego rodzice rzeczywiście nadali mu imię William James. A „Tevou” to oryginalna francuska wymowa ich nazwiska. Rodzina dzieliła się na dwie grupy: jedna akcentowała pierwszą sylabę w „Dafoe”, a druga drugą. Na początku swojej kariery William James korzystał z pierwszej opcji, ale później przeszedł na drugą, uznając ją za bardziej stylową i „europejską”.
Imię Willem otrzymał w latach szkolnych dzięki przyjacielowi. W jednym z odcinków programu Stephena Colberta Dafoe powiedział: „Mój ojciec też ma na imię William. Bardzo go kocham, ale, widzisz, nie chciałem pozostać tylko Billym czy Williamem Juniorem. Zawsze chciałem się wyróżniać i mieć własne imię. Jako dziecko marzyłem o tym, żeby nazywać się jakoś inaczej. Aż pewnego dnia mój przyjaciel zaczął nazywać mnie po holendersku „Willem” – po prostu nie chciał wymawiać „William”. Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałem, jak to się pisze. Okazało się to dość ironiczne: kiedy zaczynałem karierę aktorską, moje prawdziwe nazwisko wydawało mi się już pseudonimem. Ostatecznie wybrałem imię, które naprawdę mi się podobało.

William James urodził się 22 lipca 1955 roku w małym miasteczku Appleton w stanie Wisconsin. Miasto to stało się również miejscem urodzenia iluzjonisty Harry'ego Houdiniego, a także miejscem otwarcia pierwszej w Stanach Zjednoczonych zapory wodnej. Appleton nie zasłynął jednak z niczego innego. William był siódmym dzieckiem w rodzinie, w której oboje rodzice pracowali w medycynie: ojciec był chirurgiem, a matka pielęgniarką. Z powodu napiętego grafiku chłopiec rzadko widywał rodziców i był wychowywany głównie przez starsze siostry. Jednak ich opieka nie była zbyt troskliwa. Pewnego razu, ubrany w kostium goryla, wspiął się na ścianę miejskiego budynku, naśladując King Konga. Innym razem zamknął się w szafie na dwa dni, próbując zrozumieć, jak to jest dla astronautów przebywać w ciasnych przestrzeniach rakiety, ponieważ Ameryka w tym czasie aktywnie eksplorowała kosmos. W hałaśliwej atmosferze wielodzietnej rodziny nikt nie zauważył zniknięcia Billy'ego Jr., co dało mu możliwość sprawdzenia się i zanurzenia w wybranych rolach.
„Zawsze pociągała mnie koncepcja wolności wyboru i granic ludzkich możliwości. Dla niektórych ludzi liczy się to, jak długo mogą wytrzymać pod wodą bez powietrza, ale pod tym względem bardziej przypominałem Gordona Liddy'ego. W młodości panicznie bał się gryzoni i pewnego dnia, aby przezwyciężyć strach, złapał szczura, ugotował go i zjadł. Ja również starałem się przezwyciężyć swoje lęki, choć nie jadłem szczurów”.
William Dafoe
Jednak, jak sam aktor przyznał, to siostry odkryły przed nim wiele aspektów dorosłego życia: już w wieku sześciu lat zrozumiał, że bociany nie przynoszą dzieci. Pewnego dnia Billy postanowił podzielić się swoimi odkryciami z kolegami z klasy, ale zareagowali agresywnie, mówiąc, że to po prostu obrzydliwe!
Dafoe został wyrzucony ze szkoły za niestosowne treści
Mimo to Dafoe nie poprzestał na tym. Jako dorosły postanowił nakręcić film na szkolny projekt z udziałem swoich kolegów z klasy. Na potrzeby tej pracy przeprowadził wywiady z trzema ciekawymi postaciami: nudystą, satanistą i aktywistą na rzecz legalizacji.

Zafascynowany tym procesem, Willem uciekł się do kontrowersyjnych podejść twórczych. Rozmawiał z nudystą, sadzając go na toalecie, która wyglądała dość ekstrawagancko. Satanista z kolei pokazał mu swoją kolekcję materiałów pornograficznych. A narkoman opowiadał o swoich klientach, chociaż Dafoe twierdzi, że żadna z tych scen nie znalazła się w wersji finalnej. Niestety, film nigdy nie został ukończony. Pewnego dnia, gdy Billy pracował nad projektem, wyszedł na lunch i w tym momencie jego nauczyciel zauważył na stole materiały o charakterze pornograficznym. Nie był w stanie wrócić do pracy po przerwie — został wysłany prosto do gabinetu dyrektora, gdzie zaproszono również jego rodziców. W rezultacie Billy'ego wyrzucono ze szkoły. Nie wpłynęło to jednak na jego twórcze zapędy. Z całej rodziny Dafoe był jedynym, który wybrał drogę artysty, podczas gdy jego bracia i siostry wybrali zawody związane z prawem i medycyną, tak jak ich rodzice.
Pierwsze kroki Dafoe w branży filmowej naznaczone były druzgocącą porażką.
Dafoe w zasadzie nie miał formalnego wykształcenia aktorskiego. Opuścił uniwersytet, gdzie studiował dramat, na pierwszym roku i natychmiast rozpoczął praktykę. Najpierw dołączył do eksperymentalnej trupy teatralnej Theater X w Milwaukee, a następnie przeniósł się do Nowego Jorku. Tam młody aktor został przyjęty do awangardowej grupy The Performance Group. To właśnie w tej grupie poznał Elizabeth Lecompte, swoją dziewczynę, z którą spędził 27 lat, choć nigdy nie sformalizowali swojego związku w małżeństwie.

Najważniejsze jednak, że William James zaczął przeobrażać się w Willema Dafoe, aktywnie rozwijając swoje umiejętności aktorskie, śmiało eksperymentując i nie unikając żadnych wyzwań scenicznych.
W jednym ze swoich występów teatralnych on i jego koledzy wykorzystali fragmenty sztuki Arthura Millera „Czarownice z Salem”. Jednak kiedy dramaturg wyraził zamiar wniesienia pozwu, szybko postanowili zastąpić tekst Millera bezsensownym bełkotem. W sztuce „Trzy siostry” sceny napisane przez Czechowa przeplatały się z fragmentami z „Godzilli” i nagraniem wideo z występu zmarłej babci Steve'a Buscemiego. Dafoe kontynuuje karierę aktorską w The Wooster Group. „Lubię przenosić się z filmu na scenę – to pomaga rozwijać różne umiejętności” – mówi aktor.
Na początku swojej kariery filmowej doświadczył nie tylko potknięcia, ale prawdziwej katastrofy. Dafoe bardzo chciał zagrać w nowym westernie Michaela Cimino, „Heaven's Gate”. Poświęcił nawet sporo czasu na naukę kwestii po holendersku, co było częścią jego roli, i pilnie pracował na planie. Czekało go jednak rozczarowanie: kapryśny Cimino zwolnił młodego aktora po trzech miesiącach, tylko dlatego, że ten mimowolnie zaśmiał się w nieodpowiednim momencie.
Tego dnia rozstawienie oświetlenia zajęło osiem godzin, a my, aktorzy, czekaliśmy bezczynnie. Nagle jakaś kobieta szepnęła mi do ucha sprośny żart i nie mogłem powstrzymać się od śmiechu w absolutnej ciszy. Cimino, słysząc to, odwrócił się i powiedział zirytowany: „Willem, wynoś się”. I to był koniec – dostałem bilet lotniczy do domu.
Willem Dafoe
Prawie wszystkie występy Dafoe zostały wycięte z ostatecznej wersji filmu i pojawia się on tylko w jednej scenie. Co więcej, jego nazwisko nie pojawia się w napisach końcowych. Nie powinien się jednak tym martwić, ponieważ „Heaven's Gate” okazał się porażką i negatywnie wpłynął na karierę Cimino.


Pierwszą naprawdę znaczącą rolą aktora była rola przywódcy gangu motocyklowego w filmie Kathryn Bigelow „Bez miłości”, który miał premierę w 1982 roku. W tej roli Dafoe oddaje hołd Ikoniczna rola Marlona Brando w filmie „Dziki”, ale jego interpretacja wydaje się jednocześnie jeszcze bardziej złowroga i urzekająca. Dwa lata później ponownie zagrał groźnego motocyklistę w filmie akcji „Ulice w ogniu” w reżyserii Waltera Hilla. To zaczęło stawać się zauważalnym trendem: krytycy zauważyli, że młody aktor ma „idealnie złowrogą twarz” i zaczęli nazywać go „bladym i pięknym ucieleśnieniem absolutnego zła”.
„Granie złoczyńców jest ekscytujące” – zauważa Dafoe. „Ale główną trudnością jest to, że takim postaciom często brakuje głębi. Są tylko symbolami, a z czasem chce się zagrać coś bardziej złożonego. Jestem przekonany, że najwybitniejsze dzieło rodzi się w chwilach zwątpienia, strachu i utraty równowagi.”

Przeczytaj także:
Gwoździe do wbicia: jak Clint Eastwood zdobył status głównego kowboja w naszym serca.
W 1986 roku Oliver Stone wydał swój film „Pluton”, który stał się znaczącym wydarzeniem i zmienił bieg kariery wielu aktorów. Po jego premierze Willem Dafoe zyskał prawdziwą sławę i szerokie uznanie w świecie filmowym.
Dafoe nie zdawał sobie sprawy z triumfu „Plutonu”
W filmie Olivera Stone’a Dafoe wcielił się w szlachetną postać sierżanta Eliasa Grodina. Ten współczujący i szczery bohater stawia czoła lokalnemu złoczyńcy, sierżantowi Barnesowi, granemu przez Toma Berengera.
Scena bliskiej śmierci Grodina przez ukrzyżowanie zyskała legendarny status, co potwierdzają liczne jej parodie. Jednocześnie aktorzy, w tym Dafoe, musieli przejść prawdziwe próby. Zdjęcia kręcono na Filipinach, gdzie właśnie wybuchła rewolucja, a czołgi i żołnierzy można było zobaczyć wszędzie. Reżyser Stone zorganizował dla swoich podopiecznych rygorystyczny, miesięczny kurs wojskowy, który prowadzili prawdziwi weterani. Aktorzy byli zmuszani do kopania okopów, uczestniczenia w forsownych marszach i przeprowadzania nocnych ataków, w tym z efektami pirotechnicznymi. Stone ograniczył również dostęp do jedzenia i wody, a w przerwach między seansami strzelał ślepakami, aby uniemożliwić im sen. Według reżysera, jego celem było „złamanie ich psychiki”, osiągnięcie pożądanego poziomu zmęczenia, gniewu, irytacji i obojętności na śmierć. Zauważył również, że na prawo do gry w cudzym wizerunku trzeba sobie zasłużyć.

Film ten stał się pierwszym znaczącym projektem Stone’a. Dafoe dzieli się swoimi wspomnieniami: „Początek zdjęć ciągnął się miesiącami. W tamtym czasie większość filmów wojennych przywodziła na myśl Rambo. Dlatego wiedziałem, że chcę być częścią innego projektu. To była niesamowita przygoda, choć nie sądziłem, że film ma największe szanse na komercyjny sukces”.
Nie można było oczekiwać więcej. Wyniki finansowe „Plutonu” gwałtownie wzrosły, a film stał się ogromnym hitem zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Zdobył cztery Oscary, w tym te najbardziej prestiżowe – za najlepszy film i najlepszą reżyserię. Willem Dafoe z kolei otrzymał swoją pierwszą nominację do tej nagrody. Po opuszczeniu całego sezonu festiwalowego, zupełnie niespodziewanie dowiedział się o swojej nominacji – wiadomość przekazała mu niania opiekująca się jego małym synkiem.
Podczas kręcenia filmu groziło mu ukrzyżowanie.
W recenzji filmu „Pluton”, „Los Angeles Times” zauważył, że Dafoe w końcu zagrał rolę daleką od psychopaty. Jednak dwa lata później wcielił się w bardziej złożoną rolę – nie tylko sprawiedliwego człowieka, ale samego Jezusa w uznanym filmie Martina Scorsese „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. Film ten wywołał burzę w opinii publicznej, gdy radykałowie religijni oskarżyli go o herezję i zorganizowali masowe protesty. Jednak sam film jest poważną i pełną szacunku próbą zrozumienia osoby Jezusa, zgłębiania jego wewnętrznego świata, a także nadziei i obaw, które mu towarzyszyły.

"Willem W głównej roli Dafoe wciela się w mężczyznę uosabiającego uległy masochizm. Niezależnie od tego, czy ma rację w swoich spekulacjach na temat boskiego pochodzenia, czy nie, jest gotów zapłacić wysoką cenę, a jego wiara okazuje się silniejsza niż pewność siebie. „Nawet w drugiej połowie filmu, kiedy zaczyna czynić cuda, zdaje się obserwować swoje czyny z dystansu, bez większego zachwytu” – zauważył znany amerykański krytyk filmowy Roger Ebert w swojej recenzji filmu. Jednak Dafoe nie od razu dostał rolę. Martin Scorsese długo szukał odpowiedniego aktora do roli Jezusa: zaproponował rolę Melowi Gibsonowi i Ericowi Robertsowi, ale obaj ją odrzucili. Ostatecznie, po obejrzeniu pracy Dafoe w filmie „Pluton”, reżyser postanowił się z nim skontaktować. Dafoe był zachwycony, ale od razu się zgodził. Aktor zaczął ponownie czytać Ewangelie, starając się spojrzeć na swoją postać z różnych perspektyw i lepiej ją zrozumieć.
Być może Willem Dafoe, z jego żałobnym wyrazem twarzy i nawiedzonym wyrazem twarzy, był idealnym wyborem do tej roli. „Śmierć jest czymś przerażającym, dlatego… Willem Dafoe, grając Jezusa, cofa się. Jest przerażony, wiedząc, że zaraz będzie cierpiał. Istnieje więc takie przekonanie, że Chrystusowi jest łatwo, bo jest boski… Ale tak nie jest. Jezus wybiera własną drogę, a okazuje się ona niezwykle trudna” – podzielił się swoimi przemyśleniami Scorsese.
Filmowanie odbyło się w Maroku, a Dafoe wspominał, jak trudne były warunki. Aktorzy dosłownie spali na zewnątrz, bez przyczep kempingowych, które mogłyby zapewnić im schronienie. Jedynym pocieszeniem w takich warunkach była możliwość palenia. Scorsese był stale w pobliżu, odpierając paparazzi; nie chciał, żeby ktokolwiek uchwycił Jezusa palącego papierosa.
Scena ukrzyżowania okazała się najtrudniejsza. Zdjęcia trwały trzy dni, bez przerw ani lunchów. Z wideodziennika, który Scorsese prowadził podczas pracy nad filmem, można zrozumieć, jak trudno było Dafoemu wspinać się na krzyż, a także jak bardzo się odprężał, zapadając się w krzesło między ujęciami.

Podczas scen ukrzyżowania aktor jest zazwyczaj przywiązany do krzyża pasem, a pasy są ukryte pod przepaską biodrową. W tym odcinku William był nagi i musiał wcisnąć się do pozycji siedzącej na małej półce, praktycznie bez podparcia dla nóg. Dafoe mógł wytrzymać w tej pozycji tylko dwie lub trzy minuty, zanim poczuł trudności z oddychaniem. „Jedyne, czego nie zrobiliśmy, to nie przybiliśmy go gwoździami” – wspominał później Scorsese.
Jego potencjał do roli Jokera w Batmanie Tima Burtona
Niemniej jednak role antagonistów nadal mają ogromne znaczenie. Scenarzysta Sam Hamm był pod wrażeniem uśmiechu i rysów twarzy aktora, które przypominały prawdziwego Jokera z komiksów o Batmanie. Chociaż Will Dafoe był również brany pod uwagę do tej roli, oferta nigdy nie wpłynęła, a Preferowano doświadczonego Jacka Nicholsona. Jednak w 2002 roku Dafoe w końcu wcielił się w superzłoczyńcę, grając Zielonego Goblina w filmie Spider-Man Sama Raimiego. Fani wciąż jednak mają nadzieję zobaczyć go w roli Jokera.


W młodości Willem nie był prawdziwym fanem komiksów, ale zdawał się mieć do tego gatunku szczególne upodobanie. przyjął rolę z wielkim entuzjazmem, a później zagrał w dwóch sequelach. Aktor nalegał, aby wszystkie sceny walki z Goblinami wykonać samodzielnie, w miarę możliwości. „Kiedy Willem pojawił się na pierwszej przymiarce, zrobił szpagat i powiedział: »Potrzebuję stroju, który mi na to pozwoli«” – wspominał James Acheson, który zaprojektował stroje. „Jest niesamowicie elastyczny i szybko się uczy” – dodał koordynator kaskaderów Jeff Habberstad. Strój składał się z 580 części, a jego założenie zajęło co najmniej pół godziny. W tym stroju prawie pięćdziesięcioletni Dafoe z łatwością pokonywał dziesięciometrowe liny, pilotował szybowiec i walczył – wszystko bez trenera i z minimalnym wsparciem kaskaderów. Nie jest to jednak zaskakujące: Dafoe zawsze był skłonny eksperymentować, aby lepiej wczuć się w swoją rolę. Na przykład podczas kręcenia filmu „Dzikość serca” Davida Lyncha nosił skomplikowaną protezę, która imitowała okropnie krzywe zęby.
Norman Osborn jest również imponujące w życiu codziennym. Co zaskakujące, recenzent z „The Wall Street Journal” wyraził wątpliwości po premierze filmu, argumentując, że Dafoe nie był w stanie zagrać czarującego i dowcipnego złoczyńcy, twierdząc, że jego występ był zbyt powierzchowny. To oczywiście absurd: jego Osborn, z uśmiechem ledwo skrywającym szaleństwo, nie tylko zapada w pamięć, ale stał się prawdziwym memem.
„Ja też, w pewnym sensie, jestem odkrywcą!”
Niemniej jednak stale podkreśla, że jego postacie, nawet te najbardziej przerażające, nie są złoczyńcami, lecz outsiderami. Jedną z tych ikonicznych ról był wampir w komediowym horrorze „Cienie wampira”. W tym filmie, opartym na materiale z niemego klasyka Friedricha Murnaua „Nosferatu”, aktor Max Schreck okazuje się prawdziwym, starożytnym krwiopijcą. W tym dziele Dafoe, przemieniony niemal nie do poznania – łysy, ze spiczastymi uszami, szczurzymi kłami i… Długie, szponiaste palce – jednocześnie wywołują strach, czułość i śmiech, odzwierciedlając beznadzieję jego samotności.

Roger Ebert wyraził podziw, podkreślając, że transformacja była absolutnie bezbłędna: nie sposób było odróżnić, gdzie Dafoe grał Shreka, a gdzie prawdziwego Maxa Schrecka w scenach z filmu Murnaua. Za tę rolę aktor ponownie otrzymał nominację do Oscara, ale, podobnie jak poprzednio, nagrody nie otrzymał.

Przeczytaj także:
Niezwykły świat superbohaterów: 20 filmów i seriali, które mile Cię zaskoczą.
Dafoe nie jest
Zaskakującym faktem jest to, że po premierze Plutonu i Cienia wampira Dafoe był dwukrotnie nominowany do Oscara, ale nie udało mu się zdobyć upragnionej statuetki. Jednym z filmów, za które otrzymał nominację, był „The Florida Project” w reżyserii Seana Bakera, twórcy niedawnego filmu „Anora”. W filmie tym wcielił się w postać współczesnego niemal świętego: kierownika motelu, który pomimo wszelkich trudności uparcie wierzy w ludzkość i odmawia eksmisji młodej samotnej matki. Jego drugą nominowaną rolą była rola wielkiego francuskiego artysty w historycznym filmie „Van Gogh: U bram wieczności”. Film ma tragiczny charakter, ale zainspirował również zabawną scenę, która stała się viralem: Dafoe patrzy w górę z wyrazem szoku na twarzy.
Van Gogh Dafoe to jednocześnie prawy człowiek i głęboki filozof, ale także postać marginalna, odizolowana od społeczeństwa, a ostatecznie od samego życia. Jak zawsze, Dafoe podchodził do swojego twórczego zadania z najwyższą powagą – na przykład opanował technikę malarstwa olejnego. „Jedną z radości mojego zawodu jest możliwość ciągłego uczenia się czegoś nowego do mojej roli” – zauważa. „To naprawdę przyczynia się do lepszego występu. Mogę wcielać się w różne postaci”.


Było wiele innych ról, które wzbogacają historię kina. W filmie biograficznym „Pasolini” Dafoe wcielił się w postać innego geniusza – słynnego włoskiego reżysera. W filmach takich jak „Angielski pacjent”, „American Psycho” i „Święci z Bostonu” i „Sok z żuka” mistrzowsko portretuje szeroką gamę postaci: śledczych, agentów wywiadu i przedstawicieli władz. Jego bohaterowie odzwierciedlają szeroki wachlarz emocji – od komicznych po tragiczne.
Poza tym, Dafoe staje się aktorem-maskotką i muzą wielu znanych reżyserów. W filmie Jorgisa Lanthimosa wciela się w nietypowe połączenie profesora Preobrażeńskiego i Frankensteina w filmie „Biedni nieszczęśnicy”. Następnie demonstruje swoje umiejętności, grając trzy różne postacie w jednym dziele zatytułowanym „Rodzaje dobroci”. Bohaterowie Larsa von Triera nieustannie mierzą się z egzystencjalnym lękiem, jak widać w „Antychryście” i „Nimfomance”. Wes Anderson z kolei zaprasza go do niemal każdego filmu, oferując mu różnorodne role w takich projektach jak „Podwodne życie”, „Grand Budapest Hotel”, „Francuski posłaniec”, „Miasto asteroidów”, „Fantastyczny pan Lis” i „Fenicjanin”. Scheme."
Robert Eggers po raz kolejny podejmuje temat marginalizowanych postaci, a Willem Dafoe w niezwykle sugestywny sposób ożywia je, konfrontując się z siłami wykraczającymi poza ludzkie pojmowanie. Jego twórczość obejmuje zarówno ekstatycznego szamana w „Wariagu”, jak i ekscentrycznego egzorcystę w „Nosferatu”. Jednak najbardziej znany jest chyba z roli szalonego i nieznośnego opiekuna Thomasa Wake'a w „Latarni morskiej”, która wniosła niesamowity poziom napięcia. Jak zawsze, aktor włożył w tę rolę mnóstwo wysiłku, między innymi w robótki na drutach i taniec.


Willem Dafoe zagrał w ponad 150 filmach, ale mimo to otrzymał jedynie liczne nominacje, w tym nie tylko do Oscara. Pominął tak prestiżowe nagrody, jak brytyjska BAFTA, nagroda Broadcast Film Critics Association i Złoty Glob. Nawet Leonardo DiCaprio Zdobył już Oscara. Co może być tego przyczyną? Oczywiście, nie wynika to z braków w umiejętnościach aktorskich Dafoe. Nagrody zawsze dają pewność i jasność, pozwalając powiedzieć „tak” zwycięzcy. Wydaje się, że wszechstronność Dafoe sprawia, że jest mniej zauważalny dla jurorów różnych nagród.
Co więcej, jego postać może odgrywać znaczącą rolę: Willem Dafoe nie pasuje do wizerunku typowej hollywoodzkiej gwiazdy. Nie trafia na pierwsze strony gazet i woli pozostać w cieniu. Oto i ona, ta niesławna anonimowość! „Nigdy nie zdradzę, jaką książkę aktualnie czytam. „To zbyt intymne pytanie” – dzieli się swoją opinią ten samotnik.
Kupno gumowego domu i hodowla alpak: nietypowe hobby właściciela
Informacje o życiu osobistym Dafoe są zaskakujące. Na przykład w 1988 roku, po zdobyciu sławy, nabył nietypowy dom w północnej części stanu Nowy Jork, zwany „Rubber House”. Eksperci twierdzą, że to naprawdę unikatowa konstrukcja architektoniczna. Otaczające go masywne głazy sprawiają wrażenie, jakby budynek był wciśnięty między nie. Wszystkie ściany pokryte są ciemnoszarym neoprenem, stąd jego nazwa. Ale to nie tylko ekscentryczność: dom został pierwotnie zaprojektowany dla amerykańskiego choreografa Eugene'a Loringa, a gumowe pokrycie zapewniało optymalną jakość dźwięku podczas prób muzyków. W domu znajdowało się również studio tańca z drążkiem wzdłuż jednej ściany, ogromne szklane okna zajmujące całą ścianę oraz postmodernistyczny Kominek o geometrycznych kształtach. Ostatecznie, w 2008 roku, Dafoe postanowił sprzedać dom, uznając go za zbyt ekstrawagancki nawet dla siebie. „Szukałem czegoś o rustykalnym charakterze, jak stary dom wiejski” – powiedział później aktor w wywiadzie. Przeprowadzał się z miejsca na miejsce, ale ostatecznie wybrał Włochy jako swój stały dom. Powodem tego wyboru była jego nowa miłość – Włoszka Giada Colagrande. Poznali się podczas kręcenia filmu w 2004 roku, a wkrótce potem Willem spotkał ją na ulicy w Rzymie i od razu się oświadczył. Ślub odbył się następnego dnia, a Dafoe otrzymał drugie obywatelstwo, dzięki któremu stał się częściowo Włochem.

Niedaleko Rzymu ma farmę, na której hoduje 14 alpak, owcę, papugę, indyki, kury i kozy. Chociaż nie je mięsa i nie poleca go innym, od czasu do czasu pozwala sobie na małą rybę, ale poza tym woli warzywa, które uprawia w swoim ogrodzie. Każdy dzień zaczyna o szóstej rano: ćwiczy jogę Ashtanga Półtorej godziny, delektuje się kawą i świeżo wyciskanym sokiem, a potem idzie pobiegać i zapisuje swoje myśli w dzienniku.
Jest w doskonałej formie fizycznej i niestrudzony: sam przyznaje, że jest prawdziwym pracoholikiem. „Zawsze coś robię. Przygotowuję się do czegoś, sprawdzam wyniki pracy, oglądam filmy albo czytam. Można więc powiedzieć, że jestem trochę zafascynowany teatrem i kinem” – mówi Dafoe. Nigdy się też nie nudzi. „Jest tak wiele rzeczy, które chciałbym zrobić, a w ciągu dnia jest tak mało czasu. Uświadomiłem to sobie dopiero z wiekiem, kiedy wszystkie niepotrzebne rzeczy odłożyłem na bok. To przyjemny kompromis." Takiemu podejściu można tylko pozazdrościć!

Przeczytaj także:
Meryl Streep jest jedną z najwybitniejszych aktorek swojego pokolenia, a jej kariera obejmuje wiele wybitnych ról, które pozostawiły niezatarty ślad w przemyśle filmowym. Jedną z jej najsłynniejszych ról jest ta w filmie „Diabeł ubiera się u Prady”, gdzie zagrała okrutną, ale charyzmatyczna redaktorka magazynu o modzie.
Kolejnym uderzającym przykładem jest film „Mamma Mia!”, w którym Streep zademonstrowała swoje umiejętności wokalne, wykonując wiele słynnych przebojów zespołu ABBA, co dodało głębi jej postaci. W filmie „Wybór Zofii” aktorka zagrała niezwykle dramatyczną rolę, za którą otrzymała Oscara.
Warto również zwrócić uwagę na jej udział w filmie „Sprawa Kramerów”, gdzie zagrała matkę przechodzącą trudny rozwód, za który otrzymała swojego pierwszego Oscara. W „Drzewie życia” i filmie „Florence Foster Jenkins” Meryl po raz kolejny zademonstrowała wszechstronność swojego talentu, oddając bogactwo wewnętrznego świata swoich postaci w każdej roli.
Każda z tych ról świadczy o nieograniczonym talencie aktorki i jej oddaniu sztuce, którą wciąż inspiruje publiczność na całym świecie.

