Spis treści:
- Derry i przegrani: najważniejsze fakty o serialu
- To symbol odzwierciedlający stan narodu, a nie tylko klaun
- Interpretacja kultury amerykańskiej przez pryzmat psychologii jungowskiej w twórczości Kinga
- Metody Muschiettiego na pytania bez odpowiedzi
- Zanurz się w świat „Welcome to Derry”: wpływ wykraczający poza strony

Praktyczne szkolenie w terenie Reżyseria: „Profession Director”
Dowiedz się więcejNa ekrany kin wchodzi nowy projekt zatytułowany „Welcome to Derry” – spin-off oparty na duologii „To”. Scenariusz tego dzieła opiera się na fragmentach powieści Stephena Kinga, które nie znalazły się w filmie, i oferuje bardziej szczegółowe zgłębienie pochodzenia i natury Pennywise'a, Tańczącego Klauna. Dziennikarka filmowa Klara Khomenko, która dobrze zna książkę i negatywnie oceniła nieudany film „To: Rozdział 2”, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat tego, dlaczego serial stworzony przez Andresa Muschiettiego zasługuje na uwagę widzów.
Derry i Przegrani: Najważniejsze fakty o serialu
26 października, tuż przed Halloween, HBO wyemituje premierę pierwszego odcinka serialu „Welcome to Derry” – projektu stworzonego przez zespół pracujący nad filmową adaptacją „To” pod kierownictwem argentyńskich reżyserów Andrésa i Bárbary Muschiettich. Akcja rozgrywa się w 1962 roku. Leroy Hanlon, wojskowy, i jego żona przybywają do nowej bazy położonej w bezpośrednim sąsiedztwie Derry.
Małżeństwo wierzy, że małe miasteczko na północy Stanów Zjednoczonych jest idealne dla ich życia, ale szybko zdaje sobie sprawę, że dokonali złego wyboru. Tymczasem ich syn wraz z nowymi przyjaciółmi ze szkoły próbuje rozwiązać zagadkę morderstw swoich kolegów z klasy.

Obsada tego serialu nie zawiera gwiazd, jak to często bywa w filmach, ale jest kilka znanych osobistości. I tak Jovan Adepo, znany z roli Willa Reevesa w serialu „Watchmen”, wciela się w postać Leroya Hanlona. Generała Shawa gra James Remar, którego widzowie pamiętają z roli Harry'ego Morgana, ojca szaleńca w „Dexterze”. Rolę lokalnego komendanta policji zagrał kanadyjski aktor Peter Outerbridge, który wcześniej grał agenta ubezpieczeniowego i główną ofiarę Williama Eastona w „Piła V”. Chris Chalk, znany z roli Paula Drake'a w „Perry Mason”, wcielił się w kultową postać Dicka Halloranna.
Jednak najbardziej znaczącym wydarzeniem był powrót Billa Skarsgårda do roli Pennywise'a. Jest to istotne nie tylko ze względu na możliwość zastąpienia aktora innym. Początkowo Andrés Muschietti miał wątpliwości, czy Pennywise w ogóle pojawi się w jego serii. Gdyby tak było, „Welcome to Derry” mogłoby zostać przekształcone z serialu grozy w dramat społeczny. Byłoby to rozczarowujące dla fanów horrorów i prawdopodobnie doprowadziłoby do spadku zainteresowania. Jednak fani twórczości Stephena Kinga, a zwłaszcza powieści, mogliby być zadowoleni: ta część „To”, która pozwala książce rościć sobie prawo do miana wielkiej powieści amerykańskiej, w końcu zostałaby ujawniona na ekranie.
„To” jako symbol odzwierciedlający stan narodu, a nie tylko klaun
Jedną z wyróżniających cech twórczości Stephena Kinga jest jego umiejętność szczerego przedstawiania lęków, które naprawdę mają znaczenie. W „Christine” porusza temat toksycznej męskości. „Carrie” koncentruje się na szkolnym znęcaniu się i fanatyzmie religijnym. „Smętarz dla zwierzaków” zgłębia siłę ludzkiego żalu. Aby głębiej oddać to uczucie, King najpierw znajduje sposób na zabicie małego dziecka, a następnie przemienia je w mordercę i narzędzie pradawnego zła. Na początku lat 80. to szokujące podejście przerażało nawet jego bliskich, a sam autor wahał się przed publikacją powieści.
Powieść „To” stanowi doskonały przykład, wzbudzając do dziś kontrowersje. Krytykowano ją za przerażającą przemoc i drastyczne sceny seksu nastolatków, które szokują zarówno czytelników, jak i recenzentów od czasu jej publikacji w 1986 roku. Jednak Stephen King, stosując iście przerażające techniki, nie tylko przedstawia dojrzewanie siedmiorga uczniów z małego miasteczka, ale także podkreśla kontrast między mitami a rzeczywistością „złotego wieku” – lat 50. XX wieku, które w Stanach Zjednoczonych kojarzą się z erą niewinności i dobrobytu.

Łatwo dociec źródła tego mitu. W latach powojennych Ameryka przeżywała gwałtowny wzrost gospodarczy. Liczba miejsc pracy była duża, a płace przyzwoite. Przedmieścia dynamicznie się rozrastały: ludzie zaczęli wprowadzać się do nowych domów prywatnych, które w latach 50. XX wieku zaczęto masowo budować według standardowych projektów. W tym czasie pojawiły się również centra handlowe w ich współczesnej formie, gdzie półki zapełniały się towarami wyprodukowanymi w samych Stanach Zjednoczonych. Telewizory i lodówki stały się dostępne dla niemal każdej rodziny.
W tym okresie ostatecznie ukształtował się ideał „amerykańskiego snu”, przedstawiający obraz: wygodny dom, dwa samochody, mężczyznę, którego pensja zapewnia byt rodzinie, i kobietę, której życie jest całkowicie poświęcone mężowi i dzieciom. Jednak za tą sielanką kryła się brutalna rzeczywistość segregacji rasowej i „miast zmierzchu”, gdzie Afroamerykanie byli poddawani arbitralnym rządom po zmroku.
Rasistowskie „prawa Jima Crowa” były najbardziej widoczne na Południu, ale sytuacja na Północy była daleka od lepszej. W większości stanów północnych czarni mieszkańcy nie mogli głosować, małżeństwa międzyrasowe były zakazane, a na słynnym Uniwersytecie Yale biali Amerykanie nie tylko unikali kontaktów z czarnymi, ale także odmawiali Żydom wstępu na studia.
Prawa Jima Crowa to zbiór rasistowskich praw i norm społecznych, które istniały w Stanach Zjednoczonych od końca XIX wieku do połowy XX wieku, mniej więcej od 1877 do 1965 roku. Zgodnie z tymi prawami czarni i biali Amerykanie byli zmuszeni do korzystania z oddzielnych szkół, restauracji, toalet, szpitali, cmentarzy, a nawet wodopojów. W transporcie publicznym czarnoskórzy musieli zajmować tylne siedzenia autobusów, pozostawiając przednie siedzenia białym pasażerom. Ponadto nie mogli głosować z powodu takich barier, jak podatki wyborcze i testy umiejętności czytania i pisania. Te prawa skutecznie ograniczyły dostęp osób czarnoskórych do dobrze płatnych miejsc pracy i szkolnictwa wyższego.
Te prawa zalegalizowały segregację rasową, co oznaczało oficjalne rozdzielenie osób białych i czarnoskórych w takich obszarach jak edukacja, transport, opieka zdrowotna, mieszkalnictwo, a nawet zachowanie w miejscach publicznych.
Wyrażanie niezadowolenia z tej sytuacji wiązało się z poważnym ryzykiem: groziło napadnięciem na dom członków Ku Klux Klanu lub agentów FBI, którzy aktywnie ścigali „czerwonych” w całym kraju. W tamtym czasie oficjalne stanowisko USA było takie, że komuniści stanowili znacznie poważniejsze zagrożenie niż rabusie i mordercy. Nawet najmniejsze podejrzenie, że nie akceptujesz amerykańskich praw, może doprowadzić do utraty wszystkiego, w tym pracy i wolności osobistej.

Pośród tych wszystkich wydarzeń wyróżniała się wojna koreańska, podczas której Stany Zjednoczone poniosły blisko 40 000 ofiar. W swojej książce „Wojna koreańska 1950–53: Niedokończona konfrontacja” Max Hastings opisuje, jak witano w domu weteranów powracających z frontu: „Kiedy szeregowy Warren Avery wrócił do swojego rodzinnego miasta w Connecticut po odbyciu służby wojskowej, kobieta na ulicy zapytała go ponuro: »Co, w końcu wyszedłeś z więzienia?«”. To podkreśla, jak kraj ignorował nie tylko samą wojnę, ale także jej tragiczne konsekwencje przez cztery dekady.
Psychologia jungowska w interpretacji kultury amerykańskiej Kinga
Straszliwa przemoc skierowana przeciwko dużym grupom ludności, a także wojna i prześladowania, trudno uznać za cechy „epoki niewinności”. Jednocześnie w Stanach Zjednoczonych, za prezydentury Reagana, mit „złotych lat pięćdziesiątych” stał się powszechny i bardzo popularny.
W tym okresie Stephen King rozpoczął pracę nad filmem „To”, który opowiada historię pozornie prosperującego miasta Derry. Mieszkańcy przez dziesięciolecia przymykają oczy na przerażające wydarzenia. Z zewnątrz domy są schludne, ale pod spodem czają się brud, krew i trupy. Klaun Pennywise symbolizuje „zbiorowy cień”, zbiór lęków i uprzedzeń, których większość ludzi woli nie dostrzegać w sobie, więc przerzuca je na innych lub ukrywa w „kanałach” swojej podświadomości.

Szwajcarski psycholog i psychiatra Carl Jung, autor koncepcji „cienia zbiorowego”, bada, jak to zjawisko wpływa na wojny, masakry i dyskryminację z różnych powodów. W „To” główny bohater, Michael Hanlon, łączy wizerunek Pennywise'a z brutalnymi wydarzeniami w Derry, kiedy to mieszkańcy bezlitośnie rozprawili się z gangiem Bradleya i podpalili klub, w którym przebywali czarnoskórzy żołnierze i ich goście. Wydarzenia te opisane są w specjalnych rozdziałach interludium, pozbawionych elementów nadprzyrodzonych, a Pennywise pojawia się jedynie jako zwykły uczestnik wydarzeń. Oto jeden z najbardziej uderzających fragmentów:
Pan Keane lekko pokręcił głową i spojrzał w górę z uśmiechem.
To ciekawe, jak ludzie nadają sens wydarzeniom rozgrywającym się wokół nich w krytycznych momentach, a jeszcze bardziej ciekawe, jak je pamiętają, gdy Wszystko dobiega końca. Można usłyszeć aż szesnaście różnych historii i żadna z nich nie będzie identyczna z pozostałymi. Weźmy na przykład arsenał tego klauna...
„Broń?” – zapytałem. „Więc on też jej użył?”
„Zgadza się” – zgodził się pan Keene, kiwając głową. W chwili, gdy go zauważyłem, wydawał się używać Winchestera z obrotowym zamkiem, i dopiero później dotarło do mnie, że tak myślałem, ponieważ sam miałem doświadczenie w strzelaniu z podobnego Winchestera. Biff Marlowe myślał, że klaun strzela z Remingtona, bo też miał taką broń. A kiedy zadałem Jimmy'emu to pytanie, powiedział, że klaun używa Springfielda, takiego samego jak on. Ciekawe, prawda? <…> Strzelanina zaczęła się o 14:25, słońce świeciło jasno, ale o dziwo, ten klaun nie rzucał cienia. Wcale tego nie zignorowałem.
Przerywniki w powieści „To” nie tylko nadają jej charakter horroru, ale także czynią z niej rodzaj studium społecznego. Żadnego z tych przerywników nie uwzględniono w adaptacjach filmowych. To zrozumiałe: zakres powieści jest tak ogromny, że miniserial z 1990 roku i duologia z lat 2017-2019 ledwo zmieściły nawet kluczowe wydarzenia, które rozwijają fabułę. Główny wątek fabularny. Co więcej, twórcy w obu przypadkach przenieśli dzieciństwo głównych bohaterów, zwanych Przegranymi, na dekady, w których sami byli dziećmi – czyli odpowiednio na lata 60. i 80. XX wieku. W ten sposób autorzy starali się zaadaptować historię do współczesnej publiczności, budując nostalgiczne skojarzenia – i, trzeba przyznać, ich wysiłki odniosły spory sukces. Spowodowało to jednak utratę elementu, który nadał powieści szczególnej wielowarstwowości, całkowicie utraconej w adaptacjach.
Metody Muschiettiego w rozwiązywaniu pytań bez odpowiedzi
Reżyser dwóch filmów „To”, Andres Muschietti, podzielił się swoimi przemyśleniami na temat związku Pennywise'a z miastem Derry, a także szerszego związku z Ameryką jako całością. W jednym z wywiadów zauważył: „Granica między wpływem Pennywise'a na miasto a zachowaniem mieszkańców dowolnego amerykańskiego miasta staje się niejasna. Każdy straszny incydent opisany w książce mógł się wydarzyć bez udziału potwora."

Istniała jeszcze inna okoliczność, która przyciągnęła uwagę reżysera, a także wielu fanów oryginału. Chciał on zgłębić naturę Pennywise'a i jego pochodzenie. Książka wspomina, że wyłonił się z pewnej pustki w sferze duchowej, zwanej „makroświatem”. Koncepcja ta jest częścią szerszego obrazu wszechświata, o którym Stephen King mówi w szczególności w swoim cyklu fantasy „Mroczna Wieża”. Ale czym właściwie jest ten „makroświat”? Jeśli rzeczywiście jest pustką, to jak mogło w nim powstać coś tak przerażającego? Jaka jest natura Jego istnienia i jakie prawa nim rządzą? Co więcej, jak w tym obrazie wpisuje się Żółw, istota, która wspierała Frajerów w książce, ale w ekranizacjach pozostawała na uboczu?
Kiedy Stephen King odwiedził Kanadę podczas kręcenia filmu „To”, Muschietti zadał mu serię pytań. Okazało się jednak, że pisarz nie znał na nie odpowiedzi. Wiele z tych pytań nawet nie przyszło mu do głowy przez cztery lata spędzone na pisaniu powieści. W rezultacie Muschietti i Bill Skarsgård, odtwórca roli Pennywise'a, zaczęli szukać własnych wyjaśnień.
Pomysł na serial zrodził się z tych dyskusji, a głównym celem było ujednolicenie historii Pennywise'a i zgłębienie jego powiązań z miastem i jego mieszkańcami. Muschietti planuje, aby serial składał się z trzech sezonów, z których każdy będzie oparty na jednym z interludiów powieści: pożarze Black Spot, serii przestępstw gangu Bradleya i masakrze w wiosce drwali, która niegdyś znajdowała się na terenie Derry. Fabuła rozwija się od końca, a wszystkie wydarzenia dzieli kanoniczna przerwa 27 lat, potrzebna, by To zasnęło i znów poczuło głód.
Zanurz się w świecie „Welcome to Derry”: Wpływy spoza strony
Muschietti był dość zdenerwowany, prezentując swój pomysł Kingowi, ale scenarzysta niespodziewanie szybko się zgodził. Według reżysera, nie ingerował w proces twórczy, dając scenarzystom i showrunnerom Jasonowi Fuchsowi i Bradowi Kane'owi, którzy pracowali nad „To: Rozdział drugi”, wolną rękę w rozwijaniu własnych pomysłów i adaptacji oryginalnych wątków interludiów. To zadanie, nawiasem mówiąc, okazało się dość trudne, ponieważ rozdziały poświęcone historii Derry to krótkie, niezależne historie, które należało „rozwinąć” na przestrzeni dziewięciu odcinków.

W rezultacie pierwszy sezon serialu „Welcome to Derry” znacząco różni się od oryginału. Na przykład wydarzenia związane z pożarem w Black Spot zostały przeniesione z początku lat 30. XX wieku do 1962 roku. Tym samym ojciec Michaela Hanlona stał się jego dziadkiem. Fabuła obejmuje również grupy dzieci, które na długo przed pojawieniem się Frajerów próbują odkryć sekrety Pennywise'a, Tańczącego Klauna. Sądząc po zwiastunach, czeka ich wiele przerażających odkryć. Niemniej jednak jedną z kluczowych postaci pozostaje Dick Hallorann – ten sam, który pomaga młodemu Danny'emu poradzić sobie z duchami hotelu Overlook w książce „Lśnienie”.
Stephen King nie wydał jeszcze oficjalnego komentarza na temat swojego udziału w powstaniu serialu. Jednak w dniu, w którym obejrzał pierwszy odcinek, napisał na swoich profilach w mediach społecznościowych: „Welcome to Derry jest niesamowite. Pierwszy odcinek jest przerażający”. Według artykułu opublikowanego w Deadline, jego twórcy, którzy mieli również okazję zobaczyć odcinek pilotażowy, są przekonani, że widzowie zostaną pochłonięci atmosferą starego, dobrego horroru z Derry, jeszcze przed pojawieniem się napisów początkowych. Muschietti, reżyser projektu, zauważa, że zależało mu na stworzeniu mocnego wstępu, aby od razu „wprowadzić publiczność w sytuację, w której nic nie jest brane za pewnik, a samo otoczenie wydaje się niebezpieczne”.
Szczerze mamy nadzieję, że mu się to udało.

Przeczytaj także:
Straszne sny: najwybitniejsze filmy i seriale oparte na twórczości Stephena Kinga
Zawód Reżyser
W ramach kursu będziesz tworzyć scenariusze, Współpracuj z aktorami, a także kręć i montuj filmy. Opanujesz proces wdrażania własnych pomysłów bez uciekania się do drogiego sprzętu i ogromnych nakładów finansowych.
Dowiedz się więcej
