Spis treści:

Zrób pierwszy krok w IT: studiuj 4 darmowe kursy z popularnych dziedzin.
Dowiedz się więcej28 sierpnia miał premierę nowy film Tima Burtona „Sok z żuka”. Opowiada on historię cynicznego ducha, który dąży do zawarcia małżeństwa. Przyjrzyjmy się bliżej, o czym jest ten film.
- Historia powstania filmu „Sok z żuka” jest fascynująca i pełna kreatywnych rozwiązań. Postać została stworzona przez Tima Burtona, który wraz ze scenarzystą Larrym Wilsonem opracował unikalną fabułę. Pomysł zrodził się w głowie Burtona, który fascynował się życiem pozagrobowym i ekscentrycznymi postaciami.
Film, który stał się kultowym klasykiem, trafił na ekrany w 1988 roku i szybko zyskał popularność dzięki nietypowemu stylowi, czarnemu humorowi i żywym efektom wizualnym. „Sok z żuka”, grany przez Michaela Keatona, stał się uosobieniem niezwykłej postaci, łączącej w sobie cechy komediowe i przerażające.
Twórcy włożyli wiele wysiłku w wykreowanie wizerunku „Sok z żuka”, który stał się symbolem nie tylko samego filmu, ale całej popkultury. Jego charakterystyczne frazy i ekstrawagancki wygląd sprawiły, że zapadł w pamięć i stał się uwielbiany przez publiczność. W rezultacie „Sok z żuka” nie tylko pojawił się na ekranie – stał się ikoną, która wciąż inspiruje kolejne pokolenia.
- Jaka będzie fabuła nowego filmu?
- Kto gra główne role?
- Tim Burton, uznany reżyser i producent, szeroko wykorzystuje w swoich filmach różnorodne odniesienia kulturowe. Jego filmy są przesiąknięte elementami popkultury, literatury i sztuki, co nadaje im wyjątkowy klimat i głębię. Na przykład w „Jeźdźcu bez głowy” widać wpływy tradycji gotyckiej i twórczości Washingtona Irvinga, a „Edward Nożycoręki” czerpie inspirację z baśni i literatury romantycznej.
Ponadto Burton często nawiązuje do klasycznych filmów i animacji, w tym dzieł Disneya i klasycznych horrorów. Jego styl jest również przesiąknięty odniesieniami do komiksów i kultowych postaci, co czyni jego dzieła rozpoznawalnymi i wyjątkowymi. Wykorzystując takie elementy kulturowe, tworzy światy, w których surrealizm i fantazja przeplatają się ze sobą, a widzowie mogą odnaleźć wiele znanych motywów i symboli, co dodaje im dodatkowej głębi interpretacji.
Dołącz do naszego kanału na Telegramie „Jak się masz?”. Na tym kanale nasi koledzy z entuzjazmem i naukowym podejściem omawiają tematy psychologii i rozwoju osobistego. A w weekendy zachwycimy Cię nowymi rekomendacjami filmowymi i muzycznymi!
Pochodzenie filmu „Sok z żuka”: Historia powstania postaci
Minęło 36 lat od premiery pierwszego filmu „Sok z żuka”, ale dla zmarłych pojęcie wieku nie ma znaczenia. W 1988 roku Tim Burton, z doświadczeniem pracy jako animator w Walt Disney Studios, zdążył wyreżyserować tylko jedną pełnometrażową komedię – „Wielka przygoda Pee-wee”. Ten sukces otworzył drzwi do świata horroru, który stał się jego prawdziwą pasją.
Film „Sok z żuka” z 1988 roku rozpoczyna się wyrazistą, lakoniczną sceną, która brzmi jak akt zgonu: młoda para, Adam i Barbara Maitland (w tych rolach Alec Baldwin i Geena Davis), tragicznie giną w wypadku samochodowym. Jednak po tym tragicznym wydarzeniu zdają sobie sprawę, że nadal mogą nawiedzać swój dom, ale teraz jako duchy.
Jakiś czas później opuszczona rezydencja staje się własnością rodziny Deetz, w której skład wchodzą Jeffrey Jones, Catherine O’Hara i Winona Ryder. Rozpoczynają oni gruntowny remont w nowoczesnym stylu, który wywołuje spore niezadowolenie wśród duchów nawiedzających dom. Nie mogąc przestraszyć nowych mieszkańców swoimi próbami, duchy postanawiają zwrócić się o pomoc do doświadczonego ducha znanego jako „bioegzorcysta” – „Sok z żuka”, granego przez Michaela Keatona. Duch ten słynie ze swojej zdolności siania spustoszenia w świecie żywych.
Wygląda jednak na to, że od tego momentu sam Beetlejuice pracował nad scenariuszem: historia rozpada się na serię rozbieżnych, luźno ze sobą powiązanych scen. Skąd bierze się konflikt między Maitlandami a Deetzami? Są rzeczywiście bardzo podobne, tylko niektóre z nich żyją, a niektóre nie.

Jaka jest struktura życia pozagrobowego? Dlaczego niektóre postacie trafiają na Tytana, księżyc Saturna, i skąd biorą się robaki piaskowe przypominające te z Diuny? Co kryje się za tym, że duchy pozostają niewidzialne, podczas gdy książka „Poradnik dla niedawno zmarłych” ma fizyczną formę? Dlaczego wydarzenia przybierają czasem formę musicalu? Skąd bierze się pragnienie małżeństwa u „Sok z żuka”? I wreszcie, co oznacza jego dziwne imię?
Sam Tim Burton otwarcie stwierdził, że „ostateczna wersja scenariusza była w zasadzie o niczym”. Wydaje się, że bardziej pociągał go proces eksperymentowania, chęć udoskonalenia stylu wizualnego i efektów – wymagające i kosztowne zadania, ale jednocześnie reżyser celowo nadał im pozór tanich technik, przywodzących na myśl stare filmy science fiction i horrory, z którymi dorastał. „Sok z żuka” zdaje się zawierać w sobie całą przyszłość Burtona, niczym jeden z tych trupów uwięzionych w samochodzie. Film ucieleśnia swoją unikalną estetykę, łącząc motywy cmentarne z atmosferą jarmarku – „Sok z żuka” nawiązuje nawet na krótko do Jacka Skellingtona z „Miasteczka Halloween”, które miało ukazać się dopiero po pięciu latach. Wszystkie kluczowe idee i emocje Burtona skupiają się właśnie tutaj: sam reżyser zauważył, że „Sok z żuka” to bardziej „percepcja i odczucia” niż cokolwiek konkretnego.
Burton wyraził zdziwienie, co do przyczyn ogromnego sukcesu swojego filmu. Niemniej jednak „Sok z żuka” został ciepło przyjęty zarówno przez publiczność, jak i krytyków: zebrał pochwały od specjalistów z branży i osiągnął imponujące wpływy z box office, zajmując 10. miejsce wśród najbardziej dochodowych filmów 1988 roku. Film zdobył również Oscara za wybitną charakteryzację i nagrodę Saturna dla najlepszego horroru. Dla Michaela Keatona i Winony Ryder projekt ten był znaczącym krokiem naprzód w ich karierze.

W W 1990 roku Tim Burton natychmiast rozpoczął planowanie kontynuacji filmu „Sok z żuka na Hawajach”, w którym tytułowy bohater miał spotkać ducha starożytnego hawajskiego szamana, czyli kahunę. Reżyser wkrótce jednak zmienił kierunek i skupił się na stworzeniu filmu „Batman”, co opóźniło scenariusz, a „Sok z żuka” nigdy nie dotarł na Hawaje. Mimo to Burton nie porzucił pomysłu na kontynuację i wkrótce do niego powrócił, współpracując ze scenarzystą Sethem Grahame-Smithem, z którym pracował już przy „Mrocznych cieniach”. Pomimo trudności, takich jak pandemia COVID-19 i strajk Amerykańskiej Gildii Scenarzystów, udało mu się ukończyć projekt.

Przeczytaj także:
Filmy grozy 2024 roku: najważniejsze premiery
Motyw i fabuła
W świecie „Sok z żuka” minęło tyle samo czasu, co w naszym świecie. Upiorni Maitlandowie opuścili swój dom, a wraz z nim magię, pozostawiając jedynie znajomy nurt życia. Lydia prowadzi program o zjawiskach paranormalnych, próbuje naprawić relacje z macochą po śmierci ojca i rozważa przyjęcie oświadczyn swojego upartego chłopaka i producenta Rory'ego. Po rozwodzie i tragicznej śmierci byłego męża ich córka Astrid stała się bardziej wycofana i wyobcowana. W tym samym czasie Astrid rozwija uczucia do swojego sąsiada, nastolatka o imieniu Jeremy. Jednak coś wydaje się nie tak z Jeremym.
Aby nadać sens swojemu życiu i wesprzeć córkę, Lydia jest zmuszona trzykrotnie powtórzyć imię „Sok z Żuka”. Tymczasem w zaświatach Sok z Żuka mierzy się z własnymi problemami: prześladuje go zła była żona, Delores, która wysysa dusze wszystkich napotkanych duchów. Ta seria wydarzeń prowadzi do ponownego splatania się świata żywych i umarłych – w sam raz na Halloween i, naturalnie, z tragicznymi konsekwencjami.
W półtoragodzinnym filmie łączy się zaskakująco wiele elementów: pojawiają się kreatywnie martwe postacie, autentycznie dowcipne żarty, historia powstania „Sok z żuka” i kilka numerów muzycznych. Inne aspekty mitologii uniwersum również znajdują tu swoje miejsce, co sprawia, że drugi film wydaje się wręcz zbyt znajomy i przewidywalny. Jednak w przeciwieństwie do pierwszego, ten wydaje się znacznie bardziej spójny: wszystkie jego elementy są harmonijnie zintegrowane, tworząc spójną historię o tym, jak trzy pokolenia kobiet z jednej rodziny dążą do wzajemnego zrozumienia. W tym procesie pomagają im w pewien sposób (choć częściej wręcz przeciwnie, utrudniają) zarówno żywi, jak i umarli ludzie.

Przeczytaj także:
Dwadzieścia najbardziej pamiętnych filmów o duchach.
Obsada Nowy
Zarówno Michael Keaton, jak i Winona Ryder chętnie zgodzili się wziąć udział w projekcie: Keaton przyznał, że od lat marzył o kontynuacji, a Ryder zauważyła, że jej postać, Lydia Deetz, stała się integralną częścią jej życia. Catherine O'Hara powtórzyła również swoją rolę macochy Lydii. W filmie występuje również imponująca obsada utalentowanych aktorów. Rolę Astrid, córki Lydii, otrzymała Jenna Ortega, która wcześniej współpracowała z Timem Burtonem przy serialu "Środa". W tym kontekście trudno wyobrazić sobie kogoś bardziej odpowiedniego do tej roli niż nowa ikona kina gotyckiego.



W tym projekcie Ortega przypomina swoją bohaterkę z serialu telewizyjnego o rodzinie Addamsów: jej spojrzenie jest pełne mrocznego blasku, a usta zaciśnięte w niezadowolonym grymasie. Choć jej postać nie ubiera się na czarno i otwarcie nie wierzy w zjawiska paranormalne, to i tak to czujemy. Jeremy, ukochany Astrid, grany przez Arthura Contiego, również przywołuje skojarzenia z Tylerem ze Wednesday, a rozwój postaci w obu przypadkach jest dość podobny.
Willem Dafoe gra detektywa badającego próbę zamachu dokonaną przez „Mr. Juice'a” z zaświatów. Zgodnie z fabułą, w poprzednim wcieleniu był aktorem akcji niskiej jakości, co pozwala Dafoe z powodzeniem uosabiać wszystkie typowe klisze tego gatunku. Co więcej, jego postać ma poważne urazy głowy – brakuje mu części czaszki, a mózg jest widoczny z zewnątrz. Jednak po pracy nad filmem „Biedny, biedny” Yorgosa Lanthimosa, Dafoe jest już przyzwyczajony do skomplikowanej charakteryzacji.
Jedną z ofiar woźnej Delores była bohaterka grana przez Danny'ego DeVito, znanego z roli Pingwina w filmie „Powrót Batmana”. W rolę byłej dziewczyny z filmu „Sok z żuka” wcieliła się Monica Bellucci, obecnie partnerka Tima Burtona.

Przeczytaj także:
„Biedny-nieszczęsny”: kluczowe punkty filmu, które warto rozważyć.
Elementy składowe filmu
Sok z żuka
Wśród reżyserów, których twórczość wpłynęła na Tima Burtona, są Robert Wiene, Friedrich Murnau i Fritz Lang. Ci mistrzowie kina stworzyli swoje ekspresyjne i mroczne filmy w burzliwych Niemczech lat 20. i 30. XX wieku. Burton wiele się od nich nauczył: na przykład postać Soku z żuka, z czarną kreską na powiekach i rozczochranymi włosami, przywodzi na myśl zarówno lunatykującego Cesare z Gabinetu Doktora Caligari Wiene, jak i Rotwanga z Metropolis Langa. Podobnie scenografia w Soku z żuka, z jej zdeformowanymi kształtami i nietypowymi strukturami, nawiązuje do ulic Doktora Caligari.
W połowie filmu nagle pojawia się czarno-biała retrospekcja, odsłaniająca historię Soku z żuka i Delores, gdy jeszcze żyli. Sok z żuka opowiada wydarzenia po włosku. Co ciekawe, Burton postanowił przedstawić tę historię w stylu czarno-białych włoskich horrorów z lat 50. i 60. XX wieku, które wyróżniają się subtelną, a czasem chaotyczną atmosferą, niemal halucynacyjną. Jest to również swego rodzaju deklaracja miłości do twórczości Federico Felliniego, którego Tim Burton wysoko ceni. Wcześniej porównywał pierwszą część „Sok z żuka” do dzieł Felliniego, zauważając, że również im brakuje jasnej fabuły. W drugim filmie Burton zamierzał, aby ta scena stanowiła prolog do filmu Felliniego.
W pierwszym filmie „Sok z żuka” główny bohater wprowadza Dietzów i ich gości w szał radości, któremu towarzyszy melodia „Day-O (The Banana Boat Song)”, jamajskiej pieśni roboczej podobnej do „Bloody Crap”. Utwór został zinterpretowany na nowo przez Harry'ego Belafonte w 1955 roku i szybko stał się hitem. Później w filmie piosenkę wykonuje chór dziecięcy na pogrzebie Charlesa Dietza. Innym utworem, który najwyraźniej przypadł do gustu filmowi „Beetlejuice”, jest dyskotekowa wersja „MacArthur Park” nagrana przez Donnę Summer w 1978 roku. W tej scenie każe gościom śpiewać podczas spontanicznego ślubu z Astrid.

W zaświatach istnieje również „Soul Train”, nawiązujący do słynnego amerykańskiego musicalu telewizyjnego z lat 70. „Soul Train”. W tym kontekście Burton nie przegapi okazji, by zorganizować pełnoprawny numer muzyczny w gatunku soul.
W swoim nowym filmie Burton wyraźnie czerpie inspiracje z „Upiora z Canterville” Oscara Wilde’a. W tej opowieści rodzina amerykańskiego ambasadora, o przyziemnym i spokojnym charakterze, nabywa starą posiadłość i okazuje obojętność na próby starego ducha, by ich przestraszyć plamami krwi i zardzewiałymi łańcuchami. Jedyną osobą, która wczuwa się w ducha, jest romantyczna córka ambasadora, która bierze sobie jego los do serca.
Postacie stworzone przez Tima Burtona to często ekscentryczne istoty, nieodnajdujące się w zwyczajnej rzeczywistości i wrażliwe na niezwykłe zjawiska. Na przykład Lydia, grana przez Winonę Ryder, potrafi widzieć duchy. Warto również wspomnieć o jej córce Astrid. Beetlejuice to również znacząca postać, która również sprzeciwia się surowym zasadom życia pozagrobowego i woli igrać z żywymi, choć przeraża ich niemal na śmierć.
Według Burtona życie pozagrobowe zadziwiająco przypomina naszą rzeczywistość. Niemniej jednak temat śmierci wciąż fascynuje reżysera, co tłumaczy nie tylko jego fascynacja gotycką estetyką i zwyczaj spędzania czasu wśród grobów od najmłodszych lat. Faktem jest, że śmierć reprezentuje ostateczne przejście od znanego do nieznanego, co otwiera drzwi do kreatywności. Według Burtona, najstraszniejszymi stworzeniami wcale nie są duchy, lecz projektanci, którzy dekorują mieszczańskie wnętrza. Jak zauważył kiedyś inny pisarz w swojej opowieści o życiu pozagrobowym, „problem mieszkaniowy tylko je zepsuł”.
