Projekt

Logo: ponadczasowy element designu czy jego nieobecność jest akceptowalna?

Logo: ponadczasowy element designu czy jego brak jest akceptowalny?

Spis treści:

    Specjalista ds. projektowania, artysta, dyrektor artystyczny, autor, felietonista i wykładowca w HSE School of Design. Otrzymał ponad 30 nagród za wzornictwo, w tym Good Design i RedDot. Jest również członkiem jury na festiwalach Cannes Lions, Eurobest i AD Stars.

    Jest współautorem książki „Parable Therapy, or the Book of Meanings about Marketing” (wraz z Siergiejem Kuzhavskim). Był stałym współpracownikiem magazynu Snob i publikował w specjalistycznym czasopiśmie poświęconym projektowaniu graficznemu [kAk], a także w takich publikacjach jak „Creative Director” i „Wiedomosti”.

    Co moje imię dla ciebie znaczy?

    Zniknie jak smutny dźwięk.

    Fale rozbijające się o odległy brzeg,

    Dźwięk dochodzący z głębokiego lasu nocą.

    Na tablicy pamiątkowej.

    Pozostawi po sobie ślad, przypominający martwy cień.

    Napis na pomniku.

    W niezrozumiałym języku.

    Co się w nim kryje? Utracone wspomnienia.

    W burzliwych i niepokojących doświadczeniach,

    To nie przyniesie spokoju twojej duszy.

    Czyste i delikatne wspomnienia.

    Jednak w dniu żałoby, w ciszy,

    Powiedz to z nutą smutku;

    Powiedz, że mnie pamiętasz.

    Jest taki zakątek tego świata, który nazywam swoim domem...

    A.S. Puszkin

    NIECH ŻYJE LOGO: To wyrażenie tłumaczy się z języka angielskiego nie jako „Niech żyje!”, ale raczej jako „Niech żyje!”. Na pierwszy rzut oka te zwroty mogą wydawać się podobne, ale jeśli zagłębisz się w niuanse ich znaczenia, zauważysz różnice. Kto jednak odważy się zagłębiać w takie subtelności?

    Dlaczego to mówię? Ponieważ logo w świecie projektowania graficznego prawdopodobnie zniknie jako ostatni element. Najprawdopodobniej wcale nie zniknie. Nie, zdecydowanie nie zniknie.

    Logo marki, firmy lub przedsiębiorstwa można porównać do zdjęcia paszportowego – służy ono jako unikalny identyfikator podmiotu gospodarczego. Z ontologicznego punktu widzenia można powiedzieć, że jest to rodzaj nazwy.

    Zdjęcie: Luciano Mortula ― LGM / Shutterstock

    Spójrzcie, co się dzieje: w Moskwie zniknęły billboardy reklamowe, pozostało tylko kilka skromnych formatów miejskich z obrazami, które poruszają się wzdłuż pionów, ale nikt nie zwraca na nie uwagi. Jeśli chodzi o treści telewizyjne, nic o nich nie wiem — szanujący się ludzie ich nie oglądają. Internet ciągle oferuje mi jakieś kute siekiery Ural, których już nie potrzebuję, ponieważ kupiłem tylko jedną do rąbania drewna na opał. Mimo to reklamy wciąż się pojawiają, jakbym miał dodatkowe ręce do tych siekier. Ponadto widzę kobiety w skąpych bikini — nie będziemy wnikać w powody, dla których jestem tak precyzyjnie ukierunkowany. Internet uparcie oferuje mi też seriale telewizyjne, które już pobrałem, i zazwyczaj promuje produkty i usługi, które kiedyś były przydatne, ale teraz ich nie potrzebuję i prawdopodobnie nie będę ich potrzebował w przyszłości.

    Sieć prezentuje to otwarcie i bez stylu, ignorując wszelkie zasady projektowania: format mikrobanerów ogranicza potencjał kreatywny.

    Zrzut ekranu: Skillbox Media

    Gdzie indziej możemy spotkać elementy projektowania graficznego, czasami nawet bez Zauważyłeś?

    W mojej skrzynce pocztowej znajduję ulotki, które, niestety, namawiają mnie do wynajęcia mieszkania pracownikowi Tyumeńskiej Kompanii Naftowej, a co gorsza, do sprzedania go jakiemuś inwestorowi-pośrednikowi w obrocie nieruchomościami. W tej samej skrzynce znalazłem również inne kawałki gazet, którymi zamierzam rozpalić piecyk, w którym palą się dębowe polana kupione bez żadnych ozdobnych ozdób, pocięte siekierą kutą na Ural. W gazetach jest mnóstwo reklam, ale mnie one nie interesują – mój brak umiejętności projektowania sprawia, że ​​są tak niezręczne, że nie mogę wyłowić żadnych interesujących informacji.

    Zdjęcie: Ruslan Krivobok / Wikimedia Commons

    W jakich innych obszarach możemy znaleźć projekt graficzny?

    Na szyldach sklepowych, metkach ubrań, tabliczkach rejestracyjnych samochodów i opakowaniach żywności w supermarketach. A gdzie indziej, co zobaczymy? Zgadza się, to będą dzieci! To będą loga i nazwy!

    W naszym ciągle zmieniającym się świecie to właśnie ta stała pomaga nam unikać nieporozumień. Pozwala nam łatwo odróżnić Pepsi-Colę od Coca-Coli, a także Bentleya od Rolls-Royce'a, Dolce & Gabbana i Louis Vuitton. Pozostaje jedynym wiarygodnym punktem odniesienia w złożonej rzeczywistości wielomarkowej, dostarczając nam niezbędnych wytycznych dla konsumentów.

    Czy jest dobra, czy zła, nie jest aż tak ważne, ale mimo to pomaga nam określić kierunek.

    Imię niesie ze sobą wiele znaczeń, co jest oczywiste, zwłaszcza jeśli spojrzymy na twórczość Puszkina. A w samym wizerunku jego nazwiska można odnaleźć różne aspekty, czasem nawet elementy logo. Pomyślmy na przykład o słynnym autoportrecie poety – czyż nie przypomina on logo?

    Aleksander Puszkin, autoportret, 1829 r. Zdjęcie: Domena publiczna

    Czytaj Również:

    • Wygląd nie decyduje już o tym, jak jesteśmy postrzegani. Albo historia Domu Pogrzebowego Rusałka.
    • Aktualizacja Sheep Gate: Czym różni się redesign, restylizacja i rebranding?
    • Zmiany logo: Czy warto aktualizować projekt? Jaki może być tego powód i jakie są potencjalne konsekwencje?