Zdjęcie

Bliżej śmierci: dlaczego fotografowie fotografują zmarłych

Bliżej śmierci: dlaczego fotografowie fotografują zmarłych

Romina Ressia. „Not About Death”

Urodzona w 1981 roku w Argentynie, w małym miasteczku niedaleko Buenos Aires. Studiowała fotografię w Instytucie Teatralnym Colon. Prace Rominy były wystawiane w dużych miastach, takich jak Nowy Jork, Mediolan, Londyn, Zurych, Paryż, Bruksela i Barcelona. W 2017 roku została uhonorowana tytułem Fotografa Roku w konkursie International Color Awards. Romina zyskała uznanie za swój unikalny styl, który wykorzystuje anachronizmy, absurd i ironię, aby reinterpretować klasyczne tematy i współczesne problemy społeczno-kulturowe. Jej prace urzekają zarówno publiczność, jak i krytyków, ukazując głębię i złożoność wzajemnego oddziaływania przeszłości i teraźniejszości. Tematy projektu „Not About Death” argentyńskiej artystki wizualnej Rominy Ressii to żywe obrazy, pomimo wykorzystania estetyki pośmiertnej w niektórych fotografiach. Projekt ten eksploruje granice życia i śmierci, wywołując głębokie refleksje na temat ludzkiej egzystencji i postrzegania straty. Prace Rominy Ressia zanurzają widza w atmosferze, w której życie i śmierć przeplatają się, tworząc wyjątkowe doświadczenie wizualne.

Z projektu „Not About Death” Zdjęcie: Romina Ressia

Projekt Rominy może wydawać się jedynie grą humoru i prowokacji, ale To powierzchowne postrzeganie. Opiera się ono na zasadach nowej etyki, która podkreśla wagę widoczności różnorodności ciał, wieku i narodowości w społeczeństwie. Romina mistrzowsko doprowadza tę ideę do skrajności, prezentując historie osób starszych jako bohaterów komiksów i kreskówek. Takie podejście podważa stereotypy i sprzyja głębszemu zrozumieniu różnorodności ludzkich doświadczeń. Na ekranie pojawiają się znane postacie, takie jak Superman, Królewna Śnieżka, Alicja i Wonder Woman. Wyglądają jednak inaczej – staro, osłabieni, a nawet martwi. Te obrazy, niegdyś symbolizujące siłę i nadzieję, teraz wywołują uczucie niepokoju i nostalgii. Ważne jest, aby zrozumieć, jak czas wpływa na bohaterów i jak rozwijają się ich historie.

Z projektu „Not About Death” Zdjęcie: Romina Ressia

W dniu kręcenia filmu Cornelia świętowała swoje 94. urodziny. Spędziła całe życie na wsi, rodząc dwanaścioro dzieci, z których niestety straciła sześcioro. Mimo to zachowała radość życia i wspaniałe poczucie humoru. Cornelia emanuje zaraźliwą energią i ma niesamowity urok. Jej historia jest inspirująca i stanowi przykład odporności i optymizmu.

Nestor „Superman” to wysoki i dostojny mężczyzna, zawsze nienagannie ubrany. Ma 75 lat i po 41 latach małżeństwa stracił żonę, co skłoniło go do znalezienia nowego hobby, aby móc dalej żyć. W rezultacie odkrył pasję do aktorstwa, śpiewu i tańca. Podobnie jak Cornelia, Nestor jest pełen witalności, a jego miłość do życia inspiruje innych. Jego historia jest przykładem tego, jak pokonywać trudności i odnajdywać radość w nowych hobby.

Do roli Wonder Woman wybrałam Virginię, nianię mojego chrześniaka, która stała się dla niego drugą babcią. Virginia jest mężatką od 40 lat i matką dwójki dzieci. Przeprowadziła się do Buenos Aires w wieku 15 lat i od tamtej pory nie przestała pracować. Byłam pewna, że ​​z radością przyjmie propozycję sesji zdjęciowej i będzie czekać na zdjęcia. Virginia to osoba o promiennym uśmiechu, zawsze pogodna i gotowa do pomocy w każdej sytuacji.

Poznałam Yolandę, którą wszyscy nazywają „Alice”, przez jej wnuczkę Paolę. Opisała swoją babcię jako kobietę o wielkim sercu. Yolanda ma 86 lat, doświadczyła straty męża, najstarszego syna i kilku bliskich przyjaciół, ale mimo to pozostaje optymistką. Ostatnio zdrowie Yolandy podupada, ale te trudności nie są w stanie złamać ducha tej wspaniałej kobiety.

Romina kreuje alternatywną rzeczywistość, w której postacie popkultury nie pozostają wiecznie młode, zdrowe i atrakcyjne, ale mogą doświadczać chorób, starzenia się, a nawet śmierci. Zadaje ważne pytanie: czy to może pomóc widzom łatwiej zaakceptować własne starzenie się i śmiertelność, skoro nawet superbohaterowie stają w obliczu tych nieuniknionych procesów? To podejście zachęca nas do ponownego przemyślenia tradycyjnych pojęć wiecznej młodości i ideału, podkreślając, że wszystkie istoty, w tym ukochani bohaterowie, podlegają czasowi i jego konsekwencjom.

Patrick Budenz. „Pośmiertnie”. „Poszukiwanie wskazówek”

Urodzony w 1971 roku. Studiował informatykę w Bambergu i fotografię w Nowej Szkole Fotografii w Berlinie. Obecnie pracuje jako niezależny fotograf i programista. Posiada doświadczenie w tworzeniu unikalnych rozwiązań wizualnych i tworzeniu aplikacji, co pozwala mu łączyć umiejętności z zakresu technologii i sztuki.

Jest autorem dwóch książek: „Search for Clues” (2011) i „Autopsy” (2013), z których zdjęcia można obejrzeć na wystawie „Dark Field – Photography's Relationship to Power, Death, and War”. W 2009 roku zdobył nagrodę New York Photo Award i aktywnie uczestniczy w wystawach w Niemczech, m.in. w Muzeach Historii Medycyny.

W niemieckiej telewizji dominują seriale kryminalne, takie jak „CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas”. Zainteresowało to Patricka Budenza, który postanowił zbadać, na ile realistycznie przedstawiane są wydarzenia w biurach kryminalistycznych w porównaniu z tym, co wyobrażają sobie scenarzyści i reżyserzy. Jego badania dotyczą nie tylko prawdziwości historii, ale także wpływu telewizji na postrzeganie pracy kryminologów i biegłych sądowych.

Z projektu „Poszukiwanie wskazówek” Zdjęcie: Patrick Budenz

Spędził kilka miesięcy, starając się o pozwolenie od Berlińskiego Instytutu Medycyna Sądowa filmowała i ostatecznie uzyskała dostęp do wszystkich etapów pracy z ciałem. Ten proces pozwolił mu na głębsze zrozumienie nauk kryminalistycznych i odkrycie ważnych aspektów pracy specjalistów w tej dziedzinie.

W ciągu kilku lat filmowania Patrick stworzył dwa znaczące projekty: „Poszukiwanie dowodów” i „Sekcja zwłok”. Pierwszy z nich, zatytułowany „Poszukiwanie dowodów”, poświęcony jest naukowcom medycyny sądowej i ich pracy. Drugi projekt, „Sekcja zwłok”, koncentruje się na miejscach, w których ciała są składowane po śmierci, takich jak domy pogrzebowe, kostnice i krematoria. Oba projekty zawierają szczere i odważne obrazy, które szczegółowo przedstawiają pracę naukowców medycyny sądowej, patologów i pracowników zakładów pogrzebowych. Zdjęcia Patricka ukazują zarówno ciała na noszach, jak i procesy zachodzące na stołach sekcyjnych, w tym przygotowania do miejsca wiecznego spoczynku i proces kremacji. Jego prace zawierają również wzruszające momenty, takie jak ujęcie trzynastoletniej dziewczynki z otwartą klatką piersiową. W projekcie ukazano również specjalistów przy pracy: zdjęcia lekarzy, którzy pomimo powagi swojego zawodu, komunikują się i uśmiechają, wykonując rutynowe, ale ważne zadania, takie jak otwieranie czaszek i usuwanie zespołów organów. Projekty te podkreślają nie tylko złożoność i trudność pracy kryminalistycznej, ale także często pomijany aspekt ludzki.

Z projektu „Poszukiwanie wskazówek” Zdjęcie: Patrick Budenz

Patrick zauważa, że ​​podobnie jak pracownicy biurowi, ludzie rozmawiają o wydarzeniach, które miały miejsce danego dnia wcześniej, pogrążając się w zwykłych rozmowach. Jednak wykazują również szczególną wrażliwość na otoczenie.

Patrick interesuje się sprzecznością między widocznością a niewidzialnością śmierci w naszym życiu. Z jednej strony często spotykamy się z przedstawieniami śmierci w filmach i codziennych wiadomościach związanych z wojnami, wypadkami i klęskami żywiołowymi. Wydarzenia te przypominają nam o jej nieuchronności i codziennym występowaniu. Z drugiej strony, w życiu osobistym śmierć często pozostaje ukrytym i tabuizowanym tematem, nie do poruszenia. Tworzy to napięcie między naszą wiedzą o śmierci a naszym postrzeganiem jej w prawdziwym życiu.

Śmierć w życiu codziennym stała się praktycznie niewidoczna dla społeczeństwa. Ten aspekt życia, kiedyś postrzegany jako naturalny i normalny, stał się teraz tematem tabu. Ludzie unikają rozmów o śmierci i często nie zdają sobie sprawy z jej nieuchronności. Ten brak otwartości prowadzi do utraty miejsca śmierci w naszej świadomości, a także utrudnia zrozumienie jej roli w życiu.

Patrickowi udało się przeniknąć do unikalnego obszaru dostępnego jedynie dla wąskiego kręgu specjalistów i zaprezentować go widzom z uczciwością, szczerością i estetyką. Jego fotografie odzwierciedlają głęboki szacunek i zainteresowanie tematami, na które kieruje wzrok, a także dbałość o najdrobniejsze detale. Warto zauważyć, że Patrick praktycznie nie pokazuje twarzy, koncentrując się na fragmentach ciała, takich jak stopy, dłonie, usta, klatka piersiowa i włosy. Koncentruje się również na elementach ubioru, takich jak koszule i sukienki, a także na procesie przygotowania zmarłego, w tym na gumowych rękawiczkach pracowników i manicure dla zmarłej kobiety. Takie podejście pozwala na głębsze zrozumienie i docenienie złożonych aspektów tego świata, ukazując go widzom w nowym świetle.

Z projektu „Pośmiertnie” Zdjęcie: Patrick Budenz

Od czasu pierwszej publikacji Patrick regularnie otrzymuje listy od nieznajomych osób wyrażających kondolencje. Jeden z tych listów stał się głównym tekstem jego albumu fotograficznego „Post mortem”. List ten napisała kobieta, która straciła dziadka. Patrick przyznaje również, że w wolnym czasie często wraca do swoich książek. Zauważa, jak to metaforyczne podejście do śmierci zaspokaja ciekawość życia pozagrobowego i koi wyobraźnię oraz fantazje jego odbiorców. Te refleksje na temat śmierci i straty tworzą głęboką więź między artystą a jego odbiorcami, pozwalając nam zrozumieć, jak sztuka może być ukojeniem w trudnych czasach.

Z projektu „Posthumous” Zdjęcie: Patrick Budenz

Patrick zdaje sobie sprawę, że praca ze śmiercią przynosi mu głębokie zrozumienie życia. Zaangażowanie się w temat straty pomaga mu doceniać każdą chwilę, dostrzegając kruchość ludzkiej egzystencji. To ciągłe przypominanie o wartości życia zachęca go do skupienia się na tym, co ważne, wzmacniając więzi z innymi i pogłębiając osobiste doświadczenia. Praca z tematem śmierci otwiera nowe horyzonty rozumienia życia i inspiruje do aktywnego działania w teraźniejszości.

Życie mija szybko i to właśnie w tym momencie zaczynamy dostrzegać wartość wielu rzeczy. Uczymy się doceniać każdą chwilę, każde doświadczenie i każdą interakcję. Ważne jest, aby skupić się na teraźniejszości, aby nie przegapić szans, jakie oferuje życie. To zrozumienie pomaga nam głębiej postrzegać otaczający nas świat i odnajdywać radość w prostych rzeczach. Ostatecznie, uznanie ulotności czasu zachęca nas do bardziej uważnego życia i budowania głębszych więzi z innymi.

Elizabeth Heyert

„Podróżniczki”

Urodzona w 1951 roku w Nowym Jorku, Heyert jest wybitną fotografką i absolwentką studiów magisterskich z historii fotografii w King’s College London. Jej prace znajdują się w stałych kolekcjach prestiżowych instytucji, takich jak Metropolitan Museum of Art i San Francisco Museum of Modern Art, a także w licznych kolekcjach prywatnych. Najnowszy cykl fotografii Heyert, „Metamorfozy”, został wystawiony na Biennale w Wenecji w 2022 roku, co dodatkowo potwierdza jej znaczenie w sztuce współczesnej. Zdobyła również międzynarodową sławę dzięki swojej eksperymentalnej trylogii portretowej, na którą składają się „Śpiący” (2003), „Podróżnicy” (2005) i „Żonkile” (2008). Prace te eksplorują tematy tożsamości i percepcji, co czyni jej wkład w fotografię szczególnie cennym.

Ciało owinięte w czarny materiał i przyklejone taśmą do mebli, z książkami użytymi jako ciężarki, przedstawia prawdziwą scenę stojącą za tymi wzruszającymi portretami, które powstały w domu pogrzebowym w Harlemie. Obrazy te ukazują nie tylko proces pożegnania, ale także głębokie emocje związane ze stratą. Zakład pogrzebowy w Harlemie staje się miejscem, w którym krzyżują się życie i śmierć, tworząc niepowtarzalne historie, które oddają istotę człowieczeństwa.

Z projektu Voyagers. Zdjęcie: Elizabeth Heyert

Elizabeth dowiedziała się o Isaiahu Owensie i jego twórczości z artykułu w gazecie i postanowiła go odwiedzić. Isaiah prowadzi tradycyjne pochówki baptystów południowych, podczas których zmarli są przebierani na uroczyste okazje, aby przygotować się do życia pozagrobowego. Projekt zatytułowany „Podróżnicy” odzwierciedla unikalne podejście do pożegnania bliskich.

Zdaję sobie sprawę, że dokumentuję społeczność, która odchodzi w przeszłość, a jednocześnie chronię fragment historii kulturowej. Harlem szybko się zmienia, a jego tradycje stopniowo zanikają. Moje fotografie mają na celu zachowanie fragmentu historii minionego pokolenia i odzwierciedlenie jego przemiany.

Elizabeth stworzyła 33 pośmiertne portrety „Podróżników”, w tym jeden przedstawiający Daphne Jones, uzależnioną od narkotyków prostytutkę, która zmarła na AIDS. Podczas wizyty w celu wykonania zdjęć Elizabeth zastała smutny widok: chudą kobietę z widocznymi śladami po igłach na ramionach i blizną po nożu na szyi. Po spędzeniu trzech godzin w towarzystwie Daphne, obserwując jej ciało i poznając jej historię, Elizabeth postanowiła sfotografować ją w sposób, który oddałby poczucie dobroci życia. Poprosiła Isaiaha, aby ubrał Daphne, aby ukryć oznaki choroby i uzależnienia. Portret przedstawia Daphne w niebieskiej sukience i koralikowej kurtce, lekkim białym szaliku z szyfonu, koronkowych rękawiczkach i błyszczących kolczykach, z głową wdzięcznie pochyloną. Projekt zawiera również portret jej 22-letniego syna, Jamesa Earla Jonesa, który zginął w walce na noże zaledwie kilka tygodni po wyjściu z więzienia i niecały rok po śmierci matki. Na zdjęciu ma na sobie biały dres i czapkę baseballową NY Yankees, a kieszeń kurtki ma wypchaną pieniędzmi. Przyjaciele dołożyli do trumny płyty CD z muzyką i ich wspólne zdjęcia.

Projekt Podróżnicy, instalacja In Memorium, Naarden, Holandia Zdjęcie: Elizabeth Heyert

Elizabeth zauważa, że ​​wiele postaci w jej projekcie było podobnych do Egipcjan, ponieważ ich pochówki wiązały się z bogactwem: biżuterią, świątecznymi strojami, w tym niezwykłymi kapeluszami, Sukienki, marynarki i spódnice zdobione szklanymi koralikami. Jasne męskie marynarki, różnorodne krawaty i muszki, dresy, bandany, koronkowe rękawiczki i pióra również stały się częścią ich stylizacji. To unikalne połączenie elementów podkreśla bogactwo kultury i tradycji, czyniąc projekt szczególnie interesującym do zgłębienia.

Każda sesja zdjęciowa trwała około trzech godzin i odbywała się wcześnie rano, o piątej lub szóstej, aby zakończyć sesję przed poranną mszą świętą przed pogrzebem. Elizabeth opowiada, jak trudne to było zarówno psychicznie, jak i fizycznie: musiała stać na drabinie z ciężkim aparatem. Jednak praca z Isaiahem okazała się harmonijna i produktywna. Delikatnie tworzył on pełne gracji i elegancji pozy dla modeli, podczas gdy Elizabeth unikała bezpośredniego kontaktu z ciałami. To doświadczenie było dla niej nie tylko wyzwaniem, ale także okazją do głębszego zrozumienia procesu tworzenia artystycznej fotografii w trudnych warunkach.

Po zakończeniu projektu Elizabeth przez długi czas zmagała się ze zrozumieniem, że jej praca jest związana ze śmiercią. Dręczyły ją koszmary, a uczucie nawiedzenia przez duchy nigdy jej nie opuściło. Elizabeth przyznaje, że nie chciała już fotografować zmarłych. Chociaż pragnienie robienia kolejnych zdjęć pozostało, zawsze ogarniał ją strach, że sobie z tym nie poradzi. Doprowadziło to do sprzecznej sytuacji: z jednej strony strachu przed nigdy niestworzeniem nowego wizerunku, a z drugiej strony chęci przełamania tej bariery.

Z projektu „Travelers” Zdjęcie: Elizabeth Heyert

W wywiadzie Elizabeth omawia różnice związane z rasą i zauważa, że To właśnie ten aspekt pociągał ją najbardziej. Jako biała Amerykanka wychowana na Północy i osoba niewierząca, zanurzyła się w zupełnie obcej kulturze. Isaiah był również zaskoczony, że ktoś spoza ich społeczności chciał udokumentować unikalną tradycję. Początkowo Elizabeth kierowała chęć udokumentowania zjawiska „śmierci jako pretekstu do założenia odświętnego stroju”. Jednak pracując nad projektem, uświadomiła sobie, że poznała historie swoich bohaterów, a projekt zaczął opowiadać nie o śmierci, ale o życiu i bogactwie tradycji kulturowych.

Przeczytaj także:

Fotografia pośmiertna: mroczna tradycja XIX wieku

Fotografia pośmiertna, przedstawiająca zmarłych, była powszechna praktyka w XIX wieku. Ta makabryczna tradycja narodziła się w epoce, gdy fotografia stała się powszechnie dostępna, a śmierć była często akceptowana jako naturalna część życia. Ludzie starali się zachować wspomnienia o bliskich, a fotografia stała się ostatecznym symbolem więzi ze zmarłymi.

W związku z wysoką śmiertelnością, zwłaszcza wśród dzieci, zdjęcia pośmiertne służyły nie tylko jako upamiętnienie, ale także jako sposób radzenia sobie z żałobą. Rodziny często organizowały sesje zdjęciowe ze zmarłymi, tworząc portrety o głębokim znaczeniu emocjonalnym. Fotografie te były często pięknie oprawiane i traktowane jako cenne pamiątki.

Chociaż dzisiejsze postrzeganie fotografii pośmiertnej może być niepokojące, praktyka ta była wówczas uważana za normalną. Fotografowie stosowali różnorodne techniki, aby nadać portretom bardziej naturalny wygląd, w tym ustawianie zmarłych w wygodnych pozycjach lub dodawanie rekwizytów.

Dziś fotografia pośmiertna jest interesująca dla historyków i kolekcjonerów, ponieważ odzwierciedla kulturowe i społeczne aspekty swoich czasów. Zbadanie tego tematu pozwala nam lepiej zrozumieć, jak społeczeństwo postrzegało śmierć i stratę w przeszłości.

Fotograf zawodowy

Nauczysz się, jak od podstaw robić profesjonalne zdjęcia. Nauczysz się organizować sesje zdjęciowe, obrabiać kadry, zarządzać modelkami i zespołem. Znajdź swój styl, zbuduj imponujące portfolio i zacznij zarabiać, robiąc to, co kochasz.

Dowiedz się więcej